Antychryst o którym mowa w Księdze Apokalipsy – prezydent USA Barack Obama powiedział, że wszyscy będą musieli się zaczipować. Czipy te są znamieniem bestii i każdy kto je przyjmie na prawą rękę lub czoło zostanie potępiony na wieki i wrzucony w ogień piekielny, gdzie będzie płacz i zgrzytanie zębów. Jeśli nie będziemy się modlić bardziej niż kiedykolwiek to najbliższe wybory prezydenckie w USA nie odbędą się i powstanie zło a Antychryst Obama rozpocznie swoje szatańskie rządy nad światem. Chrześcijańska prorokini Glenda Johnson, której kilka poprzednich proroctw się wypełniło mówi co pokazał jej Bóg o wyborach prezydenckich 2016 w USA. „Pokazał mi, ze jeśli chrześcijanie nie zaczna się modlić bardziej niz kiedykolwiek, a kościoły nie staną się domami modlitwy, to najbliższe wybory prezydenckie nie odbędą się. Zostaną zawieszone, ponieważ powstanie zło, będą miały miejsce kataklizmy, zostaną wprowadzone pewne rzeczy i prezydent nie zostanie odsunięty od władzy. Te rzeczy się wydarzą i będą bardzo złe, jeśli nie uchwycimy się Boga. (…)” Antypapież Franciszek przed Światowymy Dniami Młodzieży 2016 powiedział, że wojna, która trwa na świecie nie jest wojną religijną i że wszystkie religie chcą pokoju. Dżihadyści z tak zwanego Państwa Islamskiego (ISIS) wbrew Franciszkowi podkreślają, że walka, którą prowadzą jest motywowana religijnie i że błogosławiona jest przez Allaha co znajduje się w Koranie. Państwo Islamskie oświadcza, że Islam nie jest religią pokojową i że mają obowiązek prowadzenia dżihadu przeciwko niewierzącym w Allaha. W Języku którym posługiwał się Pan Jezus słowo Allah oznacza: przeklęty, szatan, terroryzm; a Dżihad oznacza: diabelna wojna. Antypapież Franciszek głosi, że nie potępia gejów a jednocześnie nie ostrzega ich, że trafią do piekła na wieczne męki, jeśli nie zerwą z homoseksualizmem i się nie nawrócą. Islamiści skrytykowali w tej sprawie Antypapieża Franciszka: „Całkowicie ignorując doktrynę swojego Kościoła, oceniającą homoseksualistów jako ludzi niemoralnych za perwersyjne akty sodomii, Franciszek znow zboczył z drogi religii na rzecz opinii publicznej”

Więcej o tym na stronach:


http://filmy.olabloga.pl/player/Lh5UlTsZtaw/proroctwo-usa-wybory-prezydenckie-2016-nie-odb%C4%99d%C4%85-si%C4%99


http://chnnews.pl/index.php/pl/ameryka/item/2770-szokujace-proroctwo-o-wyborach-prezydenckich-w-usa-wideo.html


http://chnnews.pl/index.php/pl/europa/item/3390-panstwo-islamskie-zareagowalo-na-slowa-papieza-franciszka.html


http://chnnews.pl/index.php/pl/europa/item/3404-ta-piesn-mlodego-muzulmanina-wstrzasnela-belgia-oto-co-spiewal-o-chrzescijanach-wideo.html


http://chnnews.pl/index.php/pl/ameryka/item/3403-rosnie-popularnosc-podskornych-mikroczipow-to-biblijne-znamie-bestii-wideo.html


http://chnnews.pl/index.php/pl/europa/item/3402-amsterdam-podczas-gejowskiej-parady-padly-slowa-o-polsce.html













 

O tym mówią także filmiki, które znajdują się już na blogu:









 

 

Bardzo ciekawy cały filmik a zwłaszcza od 18:45 min
jest tam mowa o szatańskim papieżu, którego masoneria przygotowywała około 100 lat temu na ten czas w którym żyjemy. Mowa o Antypapieżu Franciszku. 100 lat minie w przyszłym roku – co się wtedy stanie?



 

Walka w czasach ostatecznych – ks. Grzegorz Śniadoch



 

 

 Zmiany klimatyczne a znaki końca czasów… Nowa światowa religia… – ks. Paweł Murziński



 

Idea fałszywego miłosierdzia… – ks. Paweł Murziński – 08.02.2016 r.    

 

 

    

 

Proroctwa z Apokalipsy – ks. Paweł Murziński



 

 Chipowanie jako końcowy etap działania Antychrysta

Fragmenty wykładu – ks. Paweł Murziński. Spotkanie w księgarni Sursum Corda 23-04-2016 cz.2



 

Czas Apokalipsy. Z ks dr Pawłem Murzinskim rozmawia pani Krystyna Kiwacz.



 

50 letnie proroctwo z Valdres w Norwegii! (Emanuel Minos)

Myślę, że należy wziąć pod uwagę słowa owej Starszej Pani i głęboko je rozważyć. Blisko 50 lat temu ta Starsza Pani wypowiada rzeczy, które dzieją się dziś i nie mówi niczego co byłoby niezgodne ze Słowem Bożym. Treść proroctwa przedstawiona przez Ewangelistę Emanuela Minosa jest zatrważająca! Ale jest też element nadziei. Wszyscy Ci, którzy żyją z Chrystusem mogą być spokojni!



 

 Ks. Natanek o Antypapieżu Franciszku:

Ks. Natanek – Papież Franciszek wypowiada herezję



  

 

Poseł Winnicki o Antypapieżu Franciszku:

Papież Franciszek prowadzi katolików na rzeź?



 

Św. Robert Bellarmin o możliwości zaistnienia sytuacji, w której papież popada w herezję

Papież będący jawnym heretykiem automatycznie (per se) przestaje być papieżem i głową Kościoła, jako że natychmiast przestaje być chrześcijaninem (katolikiem) oraz członkiem Kościoła. Z tego powodu może on być sądzony i ukarany przez Kościół. Jest to zgodne z nauką wszystkich Ojców Kościoła, którzy nauczali, że jawni heretycy natychmiast tracą wszelką jurysdykcję (De Romano Pontifice, II, 30).
Antypapież Franciszek podczas homilii wygłoszonej 22 maja 2013 roku wypowiada herezję mówiąc, że „Wiara w Boga nie jest konieczna do zbawienia, wystarczy, że będziesz dobrym człowiekiem”.

Czy będziesz zbawiony?

Wiele kościołów, religii i sekt kusi i nęci swoją ofertą na zbawienie i trudno nie zauważyć, że te najbardziej liberalne zrzeszają coraz więcej ludzi.

Większość Polaków to katolicy, a papież Franciszek podczas homilii wygłoszonej 22 maja 2013 roku ogłosił, że „Wiara w Boga nie jest konieczna do zbawienia wystarczy że będziesz dobrym człowiekiem”.

A jak jest na prawdę? Jak zostać zbawionym? Co nam mówi Bóg i jakie wskazówki nam daje Ten który jest dawcą życia, Panem śmierci i Zbawicielem?

 

W obliczu świętego Boga, każdy człowiek (bez wyjątku!) jest grzeszny i dlatego, choćby nie wiem jak się starał, nie ma szansy na spędzenie wieczności ze Stwórcą. Nowy Testament ujmuje to krótko: wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej (Rz.3,21). Ludzie, którzy są przekonani, że dzięki własnemu dobremu, moralnemu postępowaniu dojdą do zbawienia, są w straszliwym błędzie, który może ich zgubić na wieczność.

Dlaczego?

Ponieważ zbawienie można jedynie otrzymać od Boga jako Jego dar miłości. Nie można na ten dar zasłużyć czy w jakiś sposób zdobyć. Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga, nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił (Ef.2,8-9).

W jaki więc sposób można otrzymać ów dar zbawienia?

Ponieważ Bóg pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni (1Tm.2,4), posłał na ziemię swojego Syna Jezusa Chrystusa, aby to On, poprzez przelanie swojej krwi, zapłacił karę za nasze winy i tak pojednał nas z Bogiem. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne (J.3,16). W ten sposób Bóg sam spełnił konieczny warunek zbawienia, którego żaden człowiek nie był i nie jest w stanie spełnić. Od nas oczekuje, że Mu zaufamy, uznamy Go naszym Panem i odwrócimy się od starego stylu życia, by pełniąc Jego wolę prowadzić nowe życie.

Dlaczego pełnienie woli Bożej jest tak ważne?

Z prostego powodu: to właśnie jej pełnienie jest testem naszego serca. Jedynie prawdziwe podporządkowanie się woli Najwyższego pokazuje, czy szczerze złożyliśmy w Bogu całą naszą ufność. Jezus wyraźnie podkreślił: Nie każdy, który mówi mi Panie, Panie!, wejdzie do Królestwa Niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w Niebie (Mt.7,21).

Czy to jednak w istocie nie oznacza, że uczynki są potrzebne do zbawienia?

Niestety nie! Twoje własne uczynki na nic się nie zdadzą, nawet jeśli będziesz bezustannie modlącym się religijnym aktywistą. Jak napisał prorok Izajasz, my ludzie jesteśmy w swej naturze skalani, a wszystkie nasze dobre czyny jak skrwawiona szmata (Iz.64,5). Na zbawienie nie można zasłużyć uczynkami.

Zaraz, jak to możliwe, aby nasze dobre czyny nie liczyły się u Boga?

Zbawienie jest wyłącznie darem łaski, a pełnienie woli Bożej jest potwierdzeniem przyjęcia tej łaski. Tak więc dobre czyny się liczą, ale tylko te, które Bóg [sam] z góry przygotował, abyśmy je pełnili (Ef.2,10). Czy dostrzegasz różnicę? Czym innym jest pełnienie woli Ojca (dobre uczynki) jako rezultat przyjęcia łaski i posłuszeństwa, a zupełnie czym innym traktowanie ich jako sposób na osiągnięcie celu. Jeszcze raz powtórzę: kluczem jest posłuszeństwo , dlatego tak ważne jest, byś w każdej dziedzinie życia pełnił wolę Bożą. Czyniąc to poświadczysz, że Jezus nie umarł za ciebie na marne. Wspaniałą wiadomością jest też to, że Najwyższy uczynił swą wolę jawną. Dokonał tego na kartach Biblii. Czytając Pismo Święte, będziesz mógł osobiście poznać Boga i Jego zamiary wobec ciebie. Jeśli szczerze zdecydujesz się by prowadzić swe życie w oparciu o Boże prowadzenie, to taką decyzję nazywa się nawróceniem, a życie w oparciu o pełne zaufanie Bogu jest świadectwem nowego narodzenia (z Ducha Bożego) które wypływa z wiary, otwierającej przed człowiekiem bramy zbawienia.

O.K. ale jeśli takie rozwiązanie mi akurat nie odpowiada, czy istnieje jakaś inna droga zbawienia?

Zgodnie z nauczaniem Apostoła Piotra: NIE MA W ŻADNYM INNYM ZBAWIENIA, gdyż nie dano ludziom pod niebem ŻADNEGO INNEGO imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni (Dz.4,12).

Dlaczego tak nauczał?

Ponieważ sam Jezus powiedział: Ja jestem drogą i prawdą i życiem. NIKT nie przychodzi do Ojca inaczej jak TYLKO PRZEZE MNIE (J.14,6).

Pamiętaj, tylko od ciebie zależy czy będziesz zbawiony, czy zechcesz pójść tą Drogą.


http://chrzescijanie.eu/czy-bedziesz-zbawiony/

Antypapież Franciszek, który głosi naukę antykatolicką, podczas spotkania z przedstawicielami katolicyzmu społecznego we Francji powiedział: ”Wasza świeckość jest niekompletna. Francja powinna stać się krajem bardziej świeckim. Potrzebuje zdrowej świeckości” (…)  ”państwo powinno być świeckie”. (…)  ”Każdy ma prawo być lewicowy lub prawicowy. Ale ideologia odbiera wolność”


http://www.deon.pl/religia/serwis-papieski/aktualnosci-papieskie/art,4026,francja-powinna-stac-sie-krajem-bardziej-swieckim.html

 

 

Kolejne herezje antypapieża Bergoglio

Niedawno antypapież Bergoglio wygłosił dwie kolejne poważne herezje. Pierwszą jest zanegowanie istnienia piekła, a drugą luterańska doktryna na temat wiary i uczynków.

15 marca bieżącego roku opublikowany został nowy wywiad z Bergoglio przeprowadzony przez włoskiego dziennikarza Eugenio Scalfariego – ateistę.

Według jego relacji, Bergoglio powiedział co następuje:

Co się dzieje z potępioną duszą? Czy będzie ukarana? I w jaki sposób? – zapytał Scalfari

Odpowiedź Franciszka jest dobitna i jednoznaczna:

Nie ma kary, tylko następuje zniszczenie takiej duszy. Wszyscy inni będą uczestniczyć w szczęśliwości przebywania w obecności Ojca. Dusze unicestwione nie wezmą udziału w tej uczcie; wraz ze śmiercią ciała ich wędrówka dobiegła końca i motywacją działalności misyjnej Kościoła jest właśnie ratowanie ginących dusz. Z tej także przyczyny Franciszek jest w końcu jezuitą.

Watykan nie zdementował treści wywiadu, tylko zepchnął go do kategorii „prywatnej rozmowy” Bergoglio.

Dodając, że Scalfari nie cytował Franciszka dosłownie, lecz przytaczał z pamięci. Ta słaba próba zdyskredytowania wywiadu podkreśla tylko jego rzetelność i ścisłość.

To zanegowanie kar piekielnych jest jawną herezją.

Rozważmy następujące orzeczenia magisterium Kościoła:

Sobór Florencki:

Dusze zaś tych, którzy umierają w uczynkowym grzechu śmiertelnym lub w samym grzechu pierworodnym, natychmiast zstępują do piekła, gdzie jednak nierównym podlegają karom.

Symbol Atanazjański:

Na Jego przyjście wszyscy ludzie mają powstać w swoich ciałach i zdadzą sprawę z własnych uczynków: ci, którzy dobro czynili, przejdą do życia wiecznego, ci zaś, którzy zło czynili, do ognia wiecznego.

Czwarty Sobór Laterański:

[Chrystus przyjdzie] …i odda każdemu według uczynków jego, zarówno odrzuconym jak i wybranym. Wszyscy oni we własnych swych powstaną ciałach, tych co teraz posiadają, aby otrzymać wedle uczynków swoich, dobrych czy złych, jedni karę wieczną wraz z diabłem, inni zaś z Chrystusem wiekuistą chwałę.

Benedykt XII ogłosił w 1336 roku:

… powagą Apostolską orzekamy… że według ogólnego rozporządzenia Boga dusze umierających w uczynkowym grzechu śmiertelnym zaraz po śmierci zstępują do piekła, gdzie doznają kar piekielnych. Niemniej jednak w dniu Sądu stawiają się wszyscy ludzie przed trybunałem Chrystusa w swoich ciałach, aby zdać sprawę ze swoich czynów….

Pierwszy Sobór Lyoński:

Ponadto, jeśli zaś ktoś bez pokuty umiera w grzechu śmiertelnym, to bez wątpienia cierpi na zawsze męki ognia wieczystego piekła.

Papież Innocenty III:

Ponadto, jeśli zaś ktoś bez pokuty umiera w grzechu śmiertelnym, to bez wątpienia cierpi na zawsze męki ognia wieczystego piekła.

Papież Pelagiusz I:

Niegodziwców zaś, pozostających z własnego wyboru naczyniami gniewu, gotowymi na zatracenie [Rzym. 9, 22], którzy albo nie poznali drogi Pańskiej albo znając ją porzucili owładnięci przeróżnymi grzechami, wyda On najsprawiedliwszym wyrokiem na karę wiekuistego i nieugaszonego ognia, w którym będą płonąć bez końca.

Większość tych wypowiedzi należy do uroczystego magisterium katolickiego Kościoła. A zatem, herezją jest negowanie istnienia mąk piekielnych dla tych, którzy umarli nie wykazując skruchy.

W konsekwencji wypowiedź Bergoglio czyni go publicznym heretykiem, co jest faktem, któremu nikt nie może zaprzeczyć. Jego herezja dotycząca unicestwienia dusz i nieistnienia kar piekielnych powinna ucieszyć morderców, złodziei, więźniów oraz szefów zorganizowanej przestępczości, nie wspominając już heretyków, ateistów i apostatów.


Heretycka bulla Bergoglio

W „bulli papieskiej” (a właściwie antypapieskiej – przyp. red.) ogłaszającej rozpoczęcie 8 grudnia 2015 Roku Jubileuszowego z okazji pięćdziesięciolecia Vaticanum II, Bergoglio wygłosił jeszcze jedną herezję, a mianowicie herezję Marcina Lutra.

Herezją Marcina Lutra było pomylenie komentarzy świętego Pawła na temat prawa mojżeszowego z prawem moralnym.

Święty Paweł walczył bez ustanku z judaizantami, którzy wymagali od pogańskich konwertytów przestrzegania przepisów prawnych Starego Testamentu. Reguły te obejmowały dokonywanie wielokrotnych obmywań rąk, unikanie ciał zmarłych, zakaz jedzenia wieprzowiny oraz wiele innych drobiazgowych przepisów. Dlatego też istnieje wiele tekstów świętego Pawła potępiających zwyczaje starotestamentowe. Przeciwstawia on posłuszeństwo staremu prawu wierze w Chrystusa, która jest źródłem naszego usprawiedliwienia. Odrzucając przestrzeganie zwyczajów Starego Prawa święty Paweł nie wyrzekał się jednakże prawa moralnego, które było zawarte w Starym Testamencie.

Interpretacja różnych tekstów świętego Pawła przez Marcina Lutra sprowadzała się do tego, że już sama wiara usprawiedliwia, że ona sama oczyszcza nasze dusze, a nie przestrzeganie moralnego prawa.

Z wielu tekstów świadczących o tym, że ci, którzy nie będą przestrzegać prawa moralnego nie wejdą do królestwa niebieskiego jasno wynika, że święty Paweł wymagał przestrzegania tego prawa.

Czy nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie mylcie się: ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwiąźli, ani sodomczycy, ani złodzieje, ani chciwcy, ani pijacy, ani złorzeczący, ani drapieżcy nie posiądą królestwa Bożego (I Kor. VI, 9-10).

W swoich listach św. Paweł wielokrotnie napominał wiernych o konieczności przestrzegania prawa moralnego.

Heretyk Marcin Luter uważał inaczej:

Bądź grzesznikiem i grzesz śmiało, ale wierz i raduj się w Chrystusie jeszcze śmielej… Żaden grzech nie oddzieli nas od Baranka, nawet gdybyśmy tysiąc razy dziennie dopuścili się cudzołóstwa i morderstwa”. W innym miejscu mówi: „Jeśli, w wierze, miałoby być popełnione cudzołóstwo, to nie byłoby grzechem.

Antypapież Bergoglio mówi:

To nie zachowywanie prawa zbawia, ale wiara w Jezusa Chrystusa, który wraz ze swoją Męką i Zmartwychwstaniem niesie zbawienie razem z miłosierdziem, które usprawiedliwia (nr 20 „bulli papieskiej” Misericordiae vultus).

Cytując świętego Pawła:

Wiedząc jednak, że człowiek nie bywa usprawiedliwiony z uczynków Zakonu, lecz przez wiarę Jezusa Chrystusa i my wierzymy w Chrystusa Jezusa, abyśmy byli usprawiedliwieni z wiary Chrystusowej, a nie z uczynków Zakonu, ponieważ z uczynków Zakonu «nie będzie nikt usprawiedliwiony» (Gal. 2, 16).

Święty Paweł napisał ten list właśnie przeciwko judaizantom z Galacji. W oczywisty sposób odnosi się do przestrzegania prawa starotestamentowego.

Co Bergoglio ma na myśli gdy mówi o prawie?

Odnosi się do prawa moralnego, ponieważ w czasie całego swego „pontyfikatu” atakował jako faryzeuszy i „doktorów prawa” – w pejoratywnym sensie – tych, którzy chcieliby narzucić moralne prawo błądzącym katolikom. Tych, którzy kładą nacisk na przestrzeganie prawa moralnego porównuje do wrogów Chrystusa. Obrzuca ich wyzwiskami. Przeciwstawia im tych, którzy wierzą w „miłosierdzie” tzn. takich, którzy aprobują komunię dla rozwiedzionych i żyjących w nowych związkach, takich, którzy akceptują sodomię i tych, którzy akceptują cudzołóstwo w postaci wspólnego pożycia.

Nie ma innego rozsądnego sposobu zrozumienia tego, o czym nam tutaj Bergoglio mówi. Ogólne zasady rozumowania nakazują wzięcie pod uwagę analogicznych tekstów, tzn. innych wypowiedzi, w których Bergoglio przeciwstawia miłosierdzie przestrzeganiu prawa.

Biorąc pod uwagę tę interpretację, Bergoglio popada w herezję – herezję Lutra o tym, że sama wiara jest źródłem usprawiedliwienia.


W kościele modernistycznym dogmat i ortodoksja już praktycznie nie istnieją

Jeszcze bardziej alarmujący od tych oraz innych herezji, które wygłosił Bergoglio jest fakt, że nikt się tym nie przejmuje.

W Stanach Zjednoczonych aprobuje Bergoglio 95% praktykujących wyznawców Novus Ordo.

Nie można się po nich spodziewać, że będą się przejmować dogmatem albo ortodoksją. Już dawno temu przestali sobie zaprzątać głowę obiema tymi sprawami. W rzeczywistości, jedynym przypadkiem, gdy kwestie dogmatyczne wywołują u nich gniew jest sytuacja kiedy katolik mężnie trwa przy dogmatach Kościoła katolickiego. Wyznawcy religii Novus Ordo, na ogół, kochają swoją nową religię i są zjednoczeni nie jednością wiary, ale w jedności nienawiści do dogmatów sprzed Vaticanum II.

Czy pozostałe 5% przejmuje się tym?

Tak, ale nie na tyle by coś z tym zrobić. Są całkowicie związani z hierarchią Novus Ordo z tej tylko przyczyny, że jej członkowie zostali wybrani albo mianowani na swe urzędy. Zupełnie oderwali się od kwestii prawowierności tych hierarchów. Gdyby King Kong został wybrany papieżem albo wyznaczony na biskupa diecezji, to również by go uznali.

Powszechne otępienie wobec herezji w kościele modernistycznym

Te 5% – konserwatyści Novus Ordo – uwalnia się od winy cierpieniem. Zaliczają się do tych 5% właśnie dlatego, że wciąż zachowują cnotę wiary i ta cnota kuli się w nich ze strachu, gdy słyszą, jak z ust Bergoglio bluzgają zuchwałe herezje. Już wiele lat wcześniej zaniechali wszelkich prób zrozumienia tej sytuacji.

Katolicki papież głoszący herezję – to w ogóle nie ma sensu.

Katoliccy papieże mają utwierdzać ludzi w wierze, a nie niszczyć ich wiarę. Podobnie konserwatyści Novus Ordo nie mogą zrozumieć Vaticanum II, który głosi doktryny potępione przez katolicki Kościół.

Każdy Amerykanin urodzony w latach pięćdziesiątych XX wieku pamięta dziwaczny (bizarro) świat przedstawiony w serii amerykańskich komiksów o Supermanie, gdzie zło jest dobrem, fałsz jest prawdą, głupota inteligencją, logika sprzecznością, brzydota pięknem. Te 5% jest skazane na życie w dziwacznym (bizarro) kościelnym świecie, w którym herezja to ortodoksja, niemoralność to moralność, heretycy to katolicy, a katolicy to heretycy, Vaticanum II jest dobry, a Kościół sprzed Vaticanum II jest zły.

Zaakceptowawszy ten bizarro świat, stają się otępiali wobec herezji lub przynajmniej obojętnieją na fakt bycia w jedności z heretykami. Poza cierpieniem nie odczuwają konieczności zrobienia czegokolwiek w związku z herezją.

Gdy nadchodzi herezja i zaczyna dręczyć ich wewnętrzną wiarę, uwalniają się od winy współudziału w niej za pomocą różnych praktyk: wzdychają; kręcą głowami; przewracają oczami. Dokonawszy tego obrzędu samorozgrzeszenia, mogą nadal w spokoju podlegać swojej heretyckiej hierarchii. Jeśli są kapłanami Novus Ordo, mogą nadal odprawiać zabójczą dla wiary Nową Mszę ze spokojnym sumieniem, poprzewracawszy uprzednio oczami na tyle by zatrzeć ból.


Jedność wiary Kościoła katolickiego jest jednym z jego czterech znamion

A w istocie najbardziej z nich fundamentalnym, gdyż to właśnie przez wiarę wiemy wszystko o Bogu i o Jego Kościele. Inne jedności, tzn. jedność kultu i jedność rządu, nie mogłyby nawet istnieć bez jedności wiary.

Jedność wiary oznacza, że cały Kościół, rozprzestrzeniony zarówno geograficznie jak i sięgający po wszystkie czasy, głosi i wyznaje jedną naukę, jeden zbiór dogmatów przez Boga objawionych i nieomylnie podawanych do wierzenia przez Kościół katolicki.

Tę jedność można porównać do sukni naszego Pana.

Kiedy pojawia się herezja, Kościół energicznie ją odrzuca, w ten sam sposób jak przeciwciała w naszym krwiobiegu energicznie atakują każdy zarazek jaki się pojawi w organizmie.

Kiedy tak zwani katolicy obojętnieją na herezję i spoczywają na laurach widząc heretyków w szeregach hierarchii, a nawet udających papieży, to jest to tak jak gdyby święta szata Chrystusa była rozrywana na strzępy.

Z tego powodu, kluczowe znaczenie ma to, aby wierni katolicy, tj. ci którzy sprzeciwiają się herezji modernizmu, nie uznawali modernistów za katolików, ale uważali ich za heretyków, a zatem oddzielonych od Kościoła katolickiego.

Albowiem Kościół Chrystusowy, wspierany i rządzony przez Boga, musi zawsze zachować jedność wiary. W przeciwnym razie nie byłby prawdziwym Kościołem Chrystusowym. Kościół jest Niepokalaną Oblubienicą Chrystusa, natomiast kościół, który przyjmuje herezję jest kościołem-cudzołożnicą, kościołem wiarołomnym, takim, który jest obmierzły w oczach Boga.

Bóg nie cierpi niewierności wobec Siebie.

Wiemy o tym z Jego surowych kar wymierzanych niewiernym Izraelitom w Starym Testamencie. Jednakże Jego prawdziwy Kościół nigdy nie może być Mu niewiernym.

Święty Paweł naucza w liście do Efezjan (5, 25-27):

…Chrystus umiłował Kościół i wydał samego siebie za niego, aby go uświęcić, oczyściwszy go obmyciem wody w słowie życia, aby sam sobie przysposobił Kościół chwalebny, nie mający zmazy ani zmarszczki, albo czegoś podobnego, ale żeby był święty i niepokalany.

W związku z tym:

Hierarchia głosząca potępione doktryny – niszcząc tym samym jedność wiary – nie jest rzymskokatolicką hierarchią.

bp Donald J. Sanborn

autor:

bp Donald J. Sanborn


http://www.msza.com.pl/kolejne-herezje-antypapieza-bergoglio

 

 



Dzień Sądu – proroctwo

 

O Antychryście z Księgi Apokalipsy czyli prezydencie USA  Baracku Obamie:


http://wolna-polska.pl/wiadomosci/prezydent-barack-obama-swoim-odejsciem-zalegalizowal-satanizm-szczeblu-panstwowym-2016-09
Prezydent Barack Obama przed swoim odejściem zalegalizował satanizm na szczeblu państwowym

Głowa Kościoła Szatana Lucien Greaves wyraził podziękowanie dla prezydenta i rządu Stanów Zjednoczonych za zrozumienie interesów amerykańskich satanistów. Chodzi o podjęcie przez rząd federalny decyzji o pozwoleniu przeprowadzania we wszystkich szkołach w całym kraju zajęć fakultatywnych dotyczących satanizmu.

a

W szkołach państwowych podręczniki do tych zajęć będą obecnie finansowane przez państwo. Przypomnę, że równo rok temu w Detroit w dniu 25 lipca został odsłonięty pomnik Szatanowi. Rzeźba składa się z trzech figur – satanistycznego bóstwa Bafometa oraz chłopca i dziewczynki, stojących u jego stóp i z miłością spoglądających na niego. Niestety, to właśnie dzieci stają się ofiarami „czarnych mszy” satanistów.

Według amerykańskich obrońców praw człowieka, każdego roku w USA odnajduje się 5000 trupów niezidentyfikowanych dzieci. Podam cytat pediatry z Los Angeles, G. Simpsona: „Trzeba przyznać, że satanistyczne akty przeciwko małym dzieciom są straszną rzeczywistością. W naszym kraju – jest to najpoważniejszy problem, do którego lekarze powinny przyciągnąć uwagę całego naszego społeczeństwa”. Niedawno FBI potwierdziło istnienie w Stanach Zjednoczonych ponad czterech milionów satanistów.

Rzecz w tym, że ruch satanistyczny zawsze miał milczące poparcie ze strony amerykańskich prezydentów (masonów – satanistów), a począwszy od prezydenta Reagana, to poparcie zyskało charakter publiczny. Reagan publicznie przyznał ważną rolę satanizmu we współczesnym życiu amerykańskim. Szatańskie wpływy dotknęły nie tylko rządu USA, ale także największych korporacji. A więc, 1 marca 1990 roku na jednym z show amerykańskiego prezentera telewizyjnego Phila Donahue wystąpiło kierownictwo korporacji „Procter & Gamble”. Poinformowali widzów, że są oni wyznawcami Kościoła Szatana i asygnują na jego poparcie dużą część swoich zysków. Powszechnie wiadomo, że wiele kompanii również przyłączyło się do nich.

Szczególną uwagę sataniści udzielają młodzieży. Dla większości młodych ludzi swego rodzaju wstępem do satanizmu jest święto „Halloween” (31 października), które przedstawia starożytny rytuał oddania kultu szatanowi, panu śmierci. Uczestniczy w tym święcie prawie cała populacja USA. Nic dziwnego, że amerykański Kościół Szatana jawnie ogłosił ten dzień swoim świętem, które, zgodnie z ich planami, powinno świadczyć o władzy szatana w świecie. Począwszy od lat 60-tych, sataniści postanowili wziąć edukację seksualną młodzieży w swoje ręce. „Poprzez seks posiądziemy ich duszę” – powiedział przywódca satanistów i autor książki „Biblia Szatana” La Vey, który był także głównym doradcą w Hollywood. Tak zwana rewolucja seksualna dała pełną swobodę dla rozpusty i sodomii.

a

Dziś nie jest tajemnicą, że USA i Wielka Brytania stały się międzynarodowym centrum satanizmu, rozprzestrzeniającym swoje wpływy na całym świecie. Według pani Diany Kor, szefowej organizacji «Childwatch» («Nadzór nad dziećmi”), tylko w jednej Anglii co roku cztery tysiące dzieci składanych jest w ofierze szatanowi. Wejście w związki homoseksualne z dziećmi płci męskiej, jest jednym z głównych sposobów wtajemniczenia ludzi w rytuały satanistyczne. Publiczne zdemaskowanie europejskich rodzin królewskich i szefów wielu krajów, oskarżonych o satanizm, ujawniają wieloletnią ropę tzw. „elity”.

W Rosji satanizm zaczął aktywnie działać za Gorbaczowa i był propagowany za Borysa Jelcyna. Główny pracownik naukowy Instytutu rosyjskiego MSW, wiceprezes rosyjskiego Kryminologicznego Stowarzyszenia, doktor filozofii, profesor I. J. Sundijew uważa, że ​​”Ekstremizm religijny zwykle u nas łączy się z islamskim ekstremizmem, ale tak nie jest. Szczególne zagrożenie stanowią nie islamiści, a przedstawicieli satanistycznych sekt i podobnych organizacji.” Według danych rosyjskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, tylko w samej Moskwie istnieje około dwudziestu kierunków sekt satanistycznych, obejmujących w sumie ponad 30 grup zorganizowanych. Z całą pewnością wiadomo, że sekty satanistyczne działają w następujących miastach Rosji: Astrachań, Biełgorod, Briańsk i region Briańska, Birobidżan i niektóre inne zamieszkałe punkty Żydowskiego Regionu Autonomicznego (ros.- ЕАО – Евре́йская автоно́мная о́бласть), Władywostok, Wołogda i region Wołogdy, region Woroneża, Jekatierynburg, Krasnodarski Kraj i Krasnojarski Kraj, Republika Krym, Moskwa i region Moskwy, Republika Mordowia, Niżnij Nowgorod, Rostów nad Donem, Sankt – Petersburg i region Leningradzki, Sewastopol, Stawropolski Kraj, region Samary, Republika Tatarstan, Twer, region Tuły, Tiumeń, Chabarowski Kraj, Republika Chakasja, region Czelabińska, Jakuck, Jarosław i region Jarosławia.

Rosyjscy sataniści są dobrze sponsorowani. Wiadomo, na przykład, że miejscem lokalizacji centrów i miejscem zebrań satanistycznej sekty „Południowy Krzyż”, jest trzykondygnacyjna świątynia kultowa w obszarze przemysłowym Miedwiedkowo (tam również znajduje się redakcja jej własnej gazety), mają oni swoją bazę na przedmieściach Moskwy i kawiarnię na moście Kuznieckim. Przez pewien czas Muzeum Politechniczne na Łubiance w Moskwie było jednym z miejsc zbiórki satanistów. Departament Stanu USA patronuje im. W 2009 roku Głowa Departamentu Stosunków Zewnętrznych Cerkwi Patriarchatu Moskiewskiego, abp Hilarion, wysłał list do ambasadora USA w Rosji Johna Beyrle, w którym skrytykował raport Departamentu Stanu USA, negatywnie oceniający ograniczenia satanistów w Rosji.

Biorąc pod uwagę, że Stany Zjednoczone oficjalnie zalegalizowały satanizm na poziomie państwowym, nie jest wykluczone, że w najbliższym czasie zwolennicy satanizmu spróbują to zrobić i w naszym kraju. Mimo woli przypominają się słowa Wolanda z powieści „Mistrz i Małgorzata” Michaiła Bułhakowa: „Co by czyniło twoje dobro, gdyby nie było zła”. Nawiasem mówiąc, scena balu u szatana (rozdział 23) została opisana przez autora ze słów jego żony, Jeleny Siergiejewny. Osobiście była obecna ona na takim satanistycznym balu w Paryżu.

Źródło:

Президент Барак Обама перед своим уходом легализовал сатанизм на государственном уровне


http://amin.su/content/analitika/9/4724/

20.9.2016 r.

Tłumaczył Andrzej Leszczyński

20.9.2016 r.

 

 



Barack Obama zalegalizował satanizm. Spełnione proroctwo.

 

OJCIEC BONAWENTURA MEYER „OSTRZEŻENIE Z ZAŚWIATÓW”. Pierwsza część „Ostrzeżenia z Nieba” – Upomnienie z Zaświatów – Dla Kościoła Współczesnego. <> WYPOWIEDZI DEMONÓW PORZEZ OPĘTANĄ KOBIETĘ PRZY ODPRAWIANYM EGZORCYZMIE, DEMONY; Akabor, Allida, Judasz Iskariot, Veroba i Belzebub. 14 sierpnia 1975 r. (…) PIEKŁO JEST STRASZNE! A.: Muszę jeszcze wrócić. E.: Mów prawdę i tylko prawdę w Imieniu Przenajświętszej Trójcy, N.M.P. Niepokalanego Poczęcia… A.: Tak, w Jej Imieniu i w Imieniu Tronów, skąd pochodzę, muszę jeszcze mówić, muszę mówić. E.: Mów prawdę i tylko prawdę, ty nie możesz kłamać! W Imię…! A.: Jestem z Chóru Tronów. Ja Akabor muszę powiedzieć (dycha wzburzony i krzyczy strasznym głosem) jak straszne jest piekło! Jest ono straszniejsze aniżeli ktokolwiek przypuszcza! Sprawiedliwość Boża jest straszna! Straszliwa jest sprawiedliwość Boża! (Krzyczy i wyje). E.: Mów dalej prawdę w Imię Przenajświętszej Trójcy, N.M.P. Niepokalanego Poczęcia, co ci Bóg nakazuje! A.: Piekło jest o wiele straszniejsze, aniżeli wy w swej lekkomyślności myślicie. Sprawiedliwość… naturalnie istnieje miłosierdzie… ale potrzeba do tego wiele, potrzeba wiele ufności, potrzeba wiele modlitwy, potrzeba spowiedzi, potrzeba wszystkiego według starego stylu (przed-soborowego) (…) MŁODZIEŻ W NIEBEZPIECZEŃSTWIE A: Tego nie mówię chętnie — wszystko mówię niechętnie… Także młodzież… młodzież jest oszukana. Myśli ona, że może z paroma… E: Mów w Imieniu Tronów prawdę, nie wolno ci kłamać! A: …miłosiernymi uczynkami dojść także do nieba, ale tego nie może, nie, nigdy! E: Mów nadal prawdę w Imieniu Tronów, pełną prawdę w Imię… A: Oni muszą — jak mnie to bardzo boli — muszę to powiedzieć… E. Mów dalej prawdę w Imię Najświętszej Trójcy…! Musisz to powiedzieć w Imię…! SPOWIEDŹ I KOMUNIA ŚW. A.: …muszą przyjmować Sakramenty, godnie przyjmować… Prawdziwa spowiedź, a nie tylko brać udział w nabożeństwach pokutnych i Komunię Świętą Przy tym muszą kapłani trzykrotnie odmawiać: “Panie nie jestem godzien…, nie tylko raz. Komunię św. do ust muszą przyjmować, a nie na rękę. E.: Mów tylko prawdę w Imieniu Najdroższej Krwi, Krzyża św. Niepokalanego Poczęcia z Lourdes, Królowej Różańca św. z Fatimy…! A.: Naradzaliśmy się tam w dole długo (wskazuje palcem w dół) aż doprowadziliśmy do Komunii na rękę. Komunia na rękę… Komunia na rękę jest bardzo dobra dla nas w piekle — wierzcie mi… E.: …Rozkazujemy ci w Imię… powiedzieć, co ci tylko Niebo rozkazuje! Mów tylko prawdę i całą prawdę. Ty nie śmiesz kłamać! A.: Ona (N.M.P.) wskazuje palcem w Górę chce abym powiedział… E.: Mów prawdę w Imię… A.: Ona (N.M.P.) chce abym powiedział, gdyby Ona, ta wysoka Pani jeszcze żyła tu na ziemi to przyjmowałaby Komunię św. do ust, ale klęcząc i skłoniła by się głęboko i to tak (pokazuje jakby się skłoniła). E.: W Imieniu Matki Bożej… i Tronów, z polecenia Tronów mów prawdę! A.: Muszę powiedzieć, że Komunię na rękę, właściwie nie wolno przyjmować; (…) CZEŚĆ MATKI BOŻEJ A.: Młodzież musi więcej uczęszczać do miejsc pielgrzymkowych. Musi ona więcej się zwracać do Matki Bożej, nie wolno im Jej skreślać z ich życia. Oni muszą…Matkę Bożą uznać, a nie żyć według ducha “odnowicieli” (posoborowych). Nie mogą oni (młodzi) od nich nic przyjmować. (Strasznie krzyczy). To są wilki. Tych już znamy! Tych już mamy! (w szponach). E.: Mów nadal prawdę w Imię…! A.: Młodzież myśli teraz, że jeżeli spełni parę miłosiernych uczynków i zbrata się między sobą, co czyni, to wystarczy, aby się zbawić. To jednak nie wystarcza. Bardzo łatwo to przychodzi sympatyzować, bratać się między sobą, ale przez to jeszcze nic nie zostało dokonane. Muszą oni znowu stać się ofiarnymi, muszą się wyrzekać (powściągać), muszą się modlić. Muszą przystępować do Świętych Sakramentów; —przynajmniej, co cztery tygodnie przyjąć Sakrament. Ważne są jednakowoż modlitwa i cierpienie. Przede wszystkim muszę także i to powiedzieć… E.: Mów nadal całą prawdę w Imię… co nakazuje ci Matka Boża! NAŚLADOWANIE CHRYSTUSA A.:…Przede wszystkim potrzeba dzisiejszemu światu, nawet katolickiemu światu — wyrzeczenia się, całkowitego wyrzeczenia się (powściągliwości), trzeba cierpieć zastępczo — wynagradzające za innych… To zostało zapomniane, że wszyscy stanowicie Mistyczne Ciało Chrystusa i że wszyscy powinniście cierpieć, wynagradzać jeden za drugiego. (…) SENS CIERPIENIA E.: Mów nadal w Imieniu Matki Bożej, to co musisz powiedzieć z Jej polecenia! A.: To musi trwać dalej (współodkupienie, współzbawienie). Trzeba cierpieć jeden za drugiego i ofiarować cierpienie w Imię Krzyża Chrystusowego i Męki Chrystusowej, w zjednoczeniu z tymi cierpieniami. I w zjednoczeniu z cierpieniami Matki Bożej trzeba cierpieć, być złączonym z Jej wyrzeczeniami życia, swoje cierpienie łączyć z tymi strasznymi cierpieniami Chrystusa na krzyżu, z cierpieniami na Górze Oliwnej. Były one straszniejsze aniżeli ludzie myślą. Chrystus cierpiał w Ogrodzie Oliwnym nie tylko jak wy może myślicie. Był On zmiażdżony Bożą Sprawiedliwością, jak by On sam był największym grzesznikiem i musiał sam iść do piekła. Musiał On cierpieć za was ludzi, ponieważ inaczej nie zostalibyście odkupieni. Musiał przeżyć najstraszniejsze cierpienia i myślał nawet (jak człowiek) że pójdzie do piekła! Cierpienia Jego były tak wielkie, że poczuł się całkowicie zgubiony i opuszczony przez Ojca. Został On tak zmiażdżony jakby był także największym grzesznikiem. To musiał On uczynić za was, a wy musicie Go naśladować. Te cierpienia mają największą wartość, te cierpienia, te ciemności, to straszne opuszczenie, kiedy się myśli, że wszystko stracone i trzeba sobie odebrać życie. Ja bym powiedział, że nie… (Oddycha z trudem). E.: Mów dalej prawdę w Imię… na polecenie Tronów… A.: Właśnie to cierpienie, w którym komuś się zdaje, że wszystko stracone, kiedy się czuje, że zostało się przez Boga opuszczonym i myśli się, że jest to ostatni krzyk, że czuje się ostatnim z ludzi… właśnie wtedy wyciąga Bóg swą pomocną rękę. Te cierpienia, te straszne cierpienia, te ciemne cierpienia są jednym z tych najwartościowszych (krzyczy i wyje strasznie), jakie istnieją. O tym jednak młodzież nie wie. Większość o tym nie wie i to jest nasz triumf. POWOŁANIE DO CIERPIENIA E.: Mów nadal prawdę w Imię…! A.: Wielu, a nawet większość odbiera sobie wtedy życie, kiedy myślą, że zostali opuszczeni przez Boga i są ostatnimi z ludzi, gdy jest już tak ciemno. Bóg jest jednak blisko nich, ale oni Go już nie odczuwają. Bóg jest jeszcze i wtedy, tylko tak, jak gdyby Go nie było. W tym momencie nie odczuwają Go przy sobie naprawdę. A pomimo to muszą naśladować w cierpieniach Chrystusa w głównej mierze ci, których On powołał do wielu cierpień. Jest wielu takich, którzy myślą wtedy, że są oni może nawet nienormalni. Jest to jednak nasz wybieg. (…)

OJCIEC BONAWENTURA MEYER

„OSTRZEŻENIE Z ZAŚWIATÓW”

Słowo wstępne – Przedmowa
18 kwietnia 1977 r. przekazał mi duszpasterz książkę pod tytułem.: “Ostrzeżenie z Zaświatów”. Są tam wypowiedzi czterdziestoletniej dziś (1977 r.) matki czworga dzieci, opętanej od 15 roku życia, gospodyni domu. Egzorcyści, którzy ją egzorcyzmowali, (a było kilku takich kapłanów), otrzymali z Góry nakaz, polecenie spisywania wypowiedzi demonów. Dla dobra sprawy i aby nie wywołać generalnego ataku prasy, radia i telewizji — dla uniknięcia szkód duszpasterskich pierwsze wydanie nie podało nazwiska i imienia tej opętanej osoby. 25 kwietnia 1977 r. mogłem — na zrządzenie Opatrzności — odwiedzić opętaną i być obecnym przy egzorcyzmie prałata profesora doktora Jerzego Siegmunda z Fuldy. Jako docent wykształcił on wiele generacji kapłanów i jako teolog, a także, jako filozof i biolog wydał wiele dzieł naukowych, tak, że światowej sławy fizyk i chrześcijanin żyjący Ewangelistą Jordan Pascal nazwał profesora Siegmunda najwybitniejszym filozofem i teologiem obecnego czasu. Do wydanej książki dołączyłem na skutek tego przedmowę podpisaną moim nazwiskiem, jako następstwo rozprawy Prof. Siegmunda i jego posłowie. Wydanie to rozesłałem wszystkim 80 biskupom posługującym się językiem niemieckim. Prof. Siegmund nie wyraził swej opinii odnośnie wypowiedzi demonów — jak się wyraża w posłowiu. Przekonał się jednak i stwierdził, w wypadku tej opętanej, nie chodzi o histeryczkę, ani o jakąś psychopatkę, czy umysłowo chorą, co stwierdzone zostało przez lekarzy specjalistów. Jej objawy opętania, jak to mogłem sam zaobserwować, sprawiają wrażenie prawdziwego opętania. Ona sama i jej rodzina cierpią na skutek tego. Także zwierzchność Kościoła powstrzymuje się od prawdziwej pomocy, z powodu zrozumiałej bojaźni przed pewnym terrorem ze strony źle usposobionych ludzi — współczesnych modernistów. Świadectwo Prof. Siegmunda ma tym większą wartość, że dziś coraz więcej zaprzecza istnieniu szatana i Aniołów, nawet na akademiach teologicznych. To prowadzi do negacji Boga. Taką opinię, taką wiarę, szerzy masoneria, która wdarła się jak się zdaje w najwyższe szeregi hierarchii kościelnej… Bo i jakżeby można inaczej wytłumaczyć zniszczenie uświęconej setkami stuleci kościelnej Tradycji, w tak krótkim czasie {posoborowym), jak wytłumaczyć to (posoborowe) masowe odejście od wiary, rozkład całych wspólnot zakonnych, ucieczkę dziesiątków tysięcy księży od swych obowiązków kapłańskich, zakonnych? Jak wytłumaczyć to obniżenie kultu Najświętszego Sakramentu, przenoszenia Go z centralnego miejsca — głównego ołtarza na boczne, czy do kątów? Cześć Najświętszego Sakramentu bardzo zanikła. Maryja Matka Kościoła, której wielkie upomnienie w La Salette, Lurd, Fatimie, — Której Łzy i Krwawe Łzy — pozostawiają większość ludzi oziębłymi — stara się dziś jeszcze w ostatni sposób ostrzec ludzkość przed wiecznym potępieniem, przez to, że wybrała ofiarę zadośćuczynienia — ofiarną duszę, opętaną przez demony, jako swoją tubę, syrenę alarmową. Na skutek wezwania Najświętszego Imienia Jezus musiały demony wbrew swej woli i dla zbawienia dusz i ratunku Kościoła poczynić wypowiedzi. Ostatnie egzorcyzmy podjęte zostały w czerwcu i lipcu 1977 r. pod przewodnictwem Ojca Arnolda Renza salwatorianina (SDS) i tworzą uzupełnione przez wypowiedzi demonów z 25 kwietnia 1977 r. drugą część tej książki. Trzecia część została dodana przy obecnym wznowionym i poszerzonym drugim wydaniu — przyp. tłumacza. Z wydawnictwem Sanheverk — Yerlag przejąłem pierwszą część, przy czym wypowiedzi po jeszcze jednym krytycznym przebadaniu, sprawiły, że poddałem tę książkę
8
nieznacznym poprawkom zgodnie z taśmą magnetofonową, która utrwaliła te wypowiedzi demonów. Na tym miejscu wyrażam gorącą wdzięczność wszystkim współpracującym kapłanom i laikom przy uzupełnieniu drugiego wydania, co uczyniłem z całą odpowiedzialnością. Wielka ilość ludzi wspomagała mnie przy tym dziele swymi modlitwami przez długi czas, aby tylko i jedynie przez nasze działanie wypełniła się wola Boża. Bogu, który wybrał Najświętszą Maryję Pannę na Królową Aniołów, a przez to, jako pogromicielkę szatana i jego zwolenników, nie możemy czynić przepisów, w jaki sposób ma on ratować dusze przed piekłem w swej miłosiernej miłości, w tej decydującej godzinie. Chcemy dać świadectwo tego, co powiedziane zostało po wielu modlitwach i egzorcyzmach w Imię Najwyższego, w pełnym uznaniu ostatecznej decyzji nieomylnego Urzędu Nauczycielskiego Kościoła. Trimbach (W uroczystość św. Proboszcza z Ars 4. VIII. 1977 r.)

Ojciec Bonawentura Meyer - ŚWIADECTWO
Na skutek poleceń mego duchownego współbrata z Towarzystwa Jezusowego Ojca Rodewyk udałem się na jego zaproszenie do Szwajcarii, gdzie wspólnie z różnymi kapłanami od 10 czerwca do 13 lipca 1977 r. przeprowadzałem pięciokrotnie egzorcyzm Leona XIII nad opętaną wymienioną w książce “Mahnung aus Jenseits”. Po mych doświadczeniach, jestem przekonany, że w danym wypadku chodzi o opętanie, a wypowiedzi demonów nastąpiły na skutek widocznego jasnego przymusu wyższej Mocy. Nie znaczy to jednak, że demony nie próbowały sprzeciwić się temu przymusowi. Nadzwyczaj pełna udręczenia droga cierpień opętanej przez 24 lata, które zgodziła się na to cierpienie zesłane jej przez Boga, (jako ofiarę zadośćuczynienia za grzeszników), wiele modlitw dużej liczby ludzi i treść poczynionych wypowiedzi daje gwarancję, że pochodzą one z woli Bożej i woli Maryi Matki Kościoła. Rozumie się, że wszystkie te wiadomości muszą zostać zbadane według prawdziwej nauki Kościoła i na tle jego dzisiejszej sytuacji. Opór demonów przeciwko leżącym przed nami wypowiedziom (nie chciały się wypowiadać tylko pod przymusem wyższej mocy) jest znamienny dla demonicznej woli zniszczenia (tego, co dobre, prawe, Boże). Wypowiedzi, treść tej książki zmierza do solidnego, prawdziwego odnowienia Kościoła. Nie jest to niczym nowym, że Pan Bóg i Najświętsza Maryja Panna nawet przez Demony dają Kościołowi wskazówki, jak to znane jest z książki: Niklaus Wolf: “Kazanie diabła” — Teufelaprediet.
(W święto Najświętszej Maryi Panny Fatimskiej 13 lipca 1977 r.) Ojciec Arnold Renz SDS
NOTATKA O OJCU ARNOLDZIE
Ojciec Arnold Renz urodził się w r. 1911. Wyświęcony został na kapłana w 1938 r. w Passau, jako członek Towarzystwa Boskiego Zbawiciela (Salwatorianie). Od 1938 r. do 1953 r. był misjonarzem w Fukien (Chiny). Od 1954 do 1965 był duszpasterzem po różnych parafiach i w zakonie. Od 1965 r. do 1976 r. był proboszczem Rucckschippach St. Plus (w Speaart, diecezja Wurzburg. Przez biskupa Stanel upoważniony został do zajęcia się opętaną Anneliese Michel z Klingenberga. Nie mieszać tej opętanej z Klingenberga, już
9
zmarłej, z opętaną, o której jest mowa w tej książce — uwaga tłumacza). Na skutek tego odwołano go z parafii. Następujący kapłani potwierdzają, że na podstawie znajomości wypadku opętania, prawdziwość wypowiedzi demonów na polecenie Matki Bożej: Proboszcz Albert, von Arse Niederbuchsitan, proboszcz Arnold Egii Rauniswil, O. Ernst Fischer, Misjonarz Gossen, O. Pius Gerwasi, OSB Bisentia, proboszcz Karl Holender, Resignst, Ried SZO, O. Gregor Meyer, Trimbach, O. Robert Binderer CPPS, Antw., Proboszcz Lous Yeillard, Resignat, Cerneux Pegnigout. Świadectwo pewnego młodego teologa, który przebadał teksty książki przed bezpośrednim i ostatecznym złożeniem do druku: Po krytycznym przejrzeniu przedłożonej książki, po wysłuchaniu niektórych taśm magnetofonowych, po odwiedzeniu tej kobiety nie pozostaje mi nic więcej jak tylko stwierdzenie: Jestem mocno jak skała, przekonany, o prawdziwości chcianej przez Boga opublikowanej manifestacji — wypowiedzi demonów. Kapituluję z moją modernistyczną teologią, przed tak wielką pokorą, która przemawia z tych tekstów. Olten – Szwajcaria. Dyplomowany teolog, Johannes Denkinger

WPROWADZENIE
Nigdy w historii Kościoła nie były prawdy wiary kwestionowane przez jego własnych członków i w świadomości ludzi tak bardzo wstrząśnięte, podważone, jak za naszych dni. Przeżywamy samozniszczenie Kościoła przez jego własnych członków — skarżył się już papież Paweł VI w 1969 r. w Wielkim Tygodniu. Także katolicka nauka o świętych Aniołach i diabłach została w kuźni prawdy wrzucona do ognia i dla niektórych stała się gorącym żelazem (parzące). Zarówno gwałtowność jak i aktualność pytań związanych z tym tematem potwierdzają z jednej strony zwiększanie się literatury na światowym rynku o świętych Aniołach i diabłach, a z drugiej strony obecne znaki czasu jak: nowy kult szatana w USA, albo powodzenie filmu: “Egzorcysta” na całym świecie. W tym samym czasie, kiedy katoliccy profesorowie teologii opiniują “nieistnienie diabła”, a kościelne instytucje nabierają cech diabelskich, * — rozszerza się aż do liberalnych gazet w USA opinia, że diabeł nie jest już więcej produktem prymitywnego zabobonu (Fels, wyd. z 10 października 1974 r. str. 304). Katechizm rzymski uczy, a Watikanum II potwierdza to, że Kościół objawione prawdy wiary czerpie z dwu źródeł, z Pisma Świętego i Tradycji. Kościół jest uprawniony do wyjaśniania i nauczania prawd wiary i ono jest wiążące dla wszystkich wiernych. Wielkie ogólne, powszechne objawienie Boże zostało zamknięte ze śmiercią ostatniego apostoła. Istnieje, więc mocno zarysowany skarb wiary (depositum fidei) —. Ten skarb wiary musi zostać przez Kościół przekazany niezmieniony dla wszystkich generacji. W tym mieści się obowiązek i zadanie Tradycji w Kościele.. W zgodności i wewnątrz ogólnego Objawienia uznaje także Kościół objawienia prywatne, przede wszystkim takie, które mają ogólny charakter dla całego Kościoła. Do nich odnosi się słowo prof. dr Karola Rahnera: “Objawienia prywatne nie są żadnym luksusem dla Kościoła, lecz imperatywem, który w pewnej historycznej sytuacji wymaga rozstrzygnięć poprzez Kościół. Na podstawie tych faktów wydaje się to przynajmniej wartościowym, jeżeli nie koniecznością, aby przedłożona dokumentacja tekstowa — wypowiedzi przy egzorcyzmie, poprzeć najnowszymi uzasadnieniami Urzędu Nauczycielskiego Kościoła przez Papieża Pawła VI o istnieniu i działalności szatana a następnie wykazać na podstawie praktyki, wypadku opętania — wywiad z jego eminencją kardynałem Józefem Hoffnerem z Kolonii, a wreszcie przedstawić niektóre widzenia o Kościele stygmatyczki Anny Katarzyny Emmerich, które odnoszą się do naszych czasów, do obecnego kryzysu w kościele, które ona tak dobrze widziała i przepowiedziała dość dokładnie. Na końcu jest artykuł Ojca Arnolda Renz pod tytułem:, „Co to jest opętanie?”.
10

PRZEMÓWIENIE PAPIEŻA PAWLA VI

Wygłoszone dnia 15 listopada 1972 r. podczas audiencji ogólnej Jakie są obecnie najpilniejsze potrzeby Kościoła? Niech was nie dziwi nasza odpowiedź, jako zbyt prosta, czy zabobonna i nierealna: jedna z wielkich {pilnych) potrzeb jest obrona przed tym złem, które nazywa się szatanem. Zanim jednak wyjaśnimy naszą myśl, zachęcamy was najpierw do spojrzenia w świetle wiary na życie ludzkie, takie spojrzenie ukazuje ogromnie szeroką perspektywę i sięga daleko w głąb. Istotnie ten plan, który możemy rozpatrywać z tego punktu widzenia, jest urzekająco piękny. Jest to, bowiem plan stworzenie dzieła Bożego, które jest zewnętrznym wyrazem Bożej mądrości i mocy i którego istotną piękność podziwiał sam Bóg (Rdz 1,10). Bardzo interesujący jest również ten plan, w którym rozgrywa się dramat dziejów ludzkich, plan ukazujący dzieje Odkupienia Chrystusa, naszego zbawienia oraz przedziwne bogactwa Objawienia, proroctwa, świętości, życia nadprzyrodzonego, wiecznych obietnic. Jeśli umie się patrzeć na ten Boży plan, to nie sposób się nim nie zachwycić (por. św. Augustyn, Solilokwia). Wszystko ma tu sens, wszystko ma cel, wszystko ma swój porządek. I wszystko dozwala dostrzegać obecność Boga transcendentnego. Myśl, Życie i wreszcie Miłość, tak, że świat zarówno przez to, czym jest, jak i przez to, czym nie jest, przedstawia się nam, jako porywająca i radosna zapowiedź czegoś lepszego jeszcze i doskonalszego (por. l Kor. 2, 9; 13, 12; Rz. 8, 19-23) Chrześcijańskie widzenie świata i życia rodzi, więc chrześcijański optymizm, rodzi radości wdzięczność za dar życia, tak, że wielbiąc Boga głosimy zarazem naszą szczęśliwość (por. Gloria ze Mszy św). Czy jednak taki obraz świata jest kompletny i wierny? Czy nie zdajemy sobie sprawy z braków występujących w świecie, z tego wszystkiego, co nie stwarza sprzyjających warunków dla naszego istnienia? Czy nie obchodzi nas ból i śmierć, podłość, okrucieństwo i grzech? Jednym słowem zło? Czy więc nie widzimy ile jest zła w świecie, zwłaszcza zła moralnego, które jednocześnie, — chociaż na różne sposoby przeciwstawia się i człowiekowi, i Bogu? Czyż nie jest to jakiś dramat? Jakaś niezgłębiona tajemnica? I czy my wierzący czciciele Mądrości Bożej i piewcy Dobra nie jesteśmy specjalnie wrażliwi i zaniepokojeni złem, które widzimy i którego doświadczamy? — Dostrzegamy zło w świecie natury, gdzie tyle jego przejawów zdaje się wskazywać na jakiś bezład. Dalej, stwierdzamy istnienie zła w płaszczyźnie ludzkiej, widzimy słabość, ułomność, ból i śmierć, a także coś gorszego jeszcze: dwie sprzeczne skłonności; z jednej strony istnieje w człowieku skłonność do dobra, a z drugiej — skłonność do złego; jest to wewnętrzne rozdarcie, do którego z pokorą przyznaje się św. Paweł, żeby wykazać konieczność łaski, zbawienia przyniesionego przez Chrystusa i wyrazić swe szczęście z tego powodu (Rz 7). Widzimy więc grzech, w którym przejawia się degeneracja ludzkiej wolności i który jest przyczyną śmierci, gdyż oddala od Boga, źródła życia (Rz 5, 72), grzech, który jest też okazją do działania w nas i w naszym świecie siły ciemnej i wrogiej — szatana. Zło nie jest, więc tylko jakimś brakiem, lecz jest siłą działającą, istnieje w postaci żywej istoty duchowej, istoty przewrotnej, która skłania też do przewrotności. Jest to rzeczywistość straszna, tajemnicza i budząca grozę. Wychodzi więc poza ramy nauczania biblijnego i kościelnego każdy, kto odrzuca istnienie szatana, albo czyni zeń jakąś zasadę zła, która istnieje sama z siebie jako byt niestworzony, bądź głosi, że szatan jest tylko mitem, wymyślona i fantastyczna personifikacja nieznanych przyczyn naszych nieszczęść. Któż nie pamięta najpierw pełnego treści opisu trzykrotnego kuszenia Chrystusa — na początku Ewangelii przedstawiającej Jego publiczną działalność? A następnie tych epizodów, kiedy to szatan stara się pokrzyżować drogi Pana, i kiedy Chrystus o nim wspomina (Mt 12, 43)7 I jak nie pamiętać, że Chrystus mówiąc trzykrotnie o szatanie jako o swoim wrogu nazywa go “księciem tego świata” {J 12,31; 14,30; 76,7.?)? Bardzo wiele
11
fragmentów Nowego Testamentu zwraca uwagę na to, że jego ciążąca obecność przynosi zagrożenie. Św. Paweł nazywa szatana “bogiem tego świata” (2 Kor 4,4} i uprzedza o walce jaką my chrześcijanie mamy stoczyć nie z jednym szatanem, ale z całym strasznym ich mnóstwem. “Obleczecie się w pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła. Nie toczymy, bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw zwierzchnościom, przeciw władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich (E f 6, 11-12). Różne teksty ewangeliczne wskazują, że nie chodzi o jednego złego ducha, lecz o wiele (Łk 11, 21; Mk 5, 9} ale jeden jest główny i to jest szatan, co tłumaczy się: nieprzyjaciel, wróg. Jest z nim wielu innych — wszystko, stworzenie Boskie, ale upadłe na skutek buntu i wyrokiem Boskim skazanych na wieczne potępienie.

OBRONA CHRZEŚCIJANINA
l. Najprostszą i najskuteczniejszą bronią jest modlitwa i pokuta. Nasza modlitwa zapewnia nam nie tylko stały dopływ łaski, ale i pomoc w walce. Jedno i drugie jest ważne, bo im silniejsi będziemy wewnętrznie, tym łatwiej osiągniemy zwycięstwo. Im bardziej ufna i wytrwała modlitwa tym większa jest pomoc z góry, tym pewniejsze jest zwycięstwo. Bardzo silną bronią okazuje się w tej walce umiłowana modlitwa Matki Najświętszej, to jest “Różaniec”. Przy jego pomocy dokonało się wiele zwycięstw nad piekłem i jego pomocnikami. Szatan okropnie lęka się Różańca. Ogromnym wprost i niezastąpionym źródłem światła i mocy duchowej są Sakramenty Święte, wszystkie siedem, a szczególnie Sakrament Pokuty i Eucharystii, które prowadzą do najgłębszego zjednoczenia z Bogiem, i dają ogromną siłę do walki z szatanem (Zainteresowanych odsyłamy do książki pt. “Szatan istnieje naprawdę”, bezsprzecznie najlepszej aktualnie w tym temacie na rynku księgarskim). Kapłani żydowscy gorszyli się uzdrowieniem w szabat przez Jezusa, ale dzisiaj wielu Moich kapłanów gorszy się z samego tylko wspomnienia o egzorcyzmach. Najgłówniejszym obowiązkiem kapłana jest powstrzymywać i zwalczać zgubne działanie szatana w każdy sposób i za pomocą wszelkich środków.

PIEKŁO KRÓLESTWEM SZATANA
13. XI. 1978 r. Synu Mój, weź pióro i pisz! Mówiłem ci o przerażających rzeczywistościach, o przerażającym oszustwie dokonanym przez szatana ze szkodą dla ludzi, lecz powiedzieć należy dokładniej, ze szkodą dla całej ludzkości. Następstwa tego wyrazić nie można słowami ludzkimi, bo człowiek jest za mały, by mógł zrozumieć, ale dość wielki, aby to znieść. Nieświadomość jest jakby obłokiem rodzącym ciemność a ciemność jest jakby mgłą przeszkadzającą w widzeniu rzeczy. Królestwo szatana na ziemi jest królestwem ciemności, czyli zupełnego zamglenia wszystkiego tak, że nie widzi się, co szatan od tysięcy lat, a zwłaszcza w tych ostatnich stuleciach czyni dla zniszczenia Kościoła i całej ludzkości. Nie widzi się tego, co czyni, by szkodzić Królestwu Bożemu w swym szalonym, prawdziwie szalonym złudzeniu, by zniszczyć zarazem i Mnie, Boże Słowo Przedwieczne, które stało się Ciałem. Królestwo ciemności nie jest przedwieczne ani wiekuiste. Zrodziło się i powstało w przeciwieństwie do Królestwa z inicjatywy Lucyfera, za którym poszedł Belzebub, Szatan i liczne zastępy aniołów. Niedorzeczna myśl tych buntowników, ich niedorzeczna wola, w której się zamrozili polegała na tym, że współzawodniczyć chcieli z Bogiem, uważając się nie tylko za równych, ale wprost wyższych od Niego. Dlatego buntują się w dalszym ciągu i już tego powstrzymać
12
nie mogą. Nigdy też nie będą mogli pojąć i uwierzyć w Tajemnicę Wcielenia Przedwiecznego Słowa Bożego. By Przedwieczny Syn Boży mógł przyjąć naturę ludzką, niższą od ich natury jest dla nich rzeczą tak absurdalną, że nigdy tego nie przyjmą. Stąd nienawiść bezgraniczna i bunt wywołujący wielką bitwę i straszną szczelinę, jaką tworzy życie w ciemnościach piekła. Stąd również nieukojona i nie wyczerpana nienawiść rodząca zazdrość i zawiść przeciwko naturze ludzkiej. Te potwory bez miłości, niezdolne nawet wyobrazić sobie miłości, nigdy nie będą potrafiły ukochać ludzkie stworzenie, toteż otaczają ludzi pochlebstwami, kłamstwami i bezczelnością tylko po to, by potem bardziej jeszcze udręczyć, bo te potworne stworzenia, chociaż obdarzone darami naturalnymi jak rozum, wola i inne, nigdy nie będą mogły ich używać dla dobra, lecz jedynie dla zła. Zimne w swych planach zniszczenia, odczuwają sadystyczną potrzebę coraz bardziej zagłębiać się w nieprawościach, myślą tylko nieubłaganie źle, chcą zła i je dokonują. Aktualnie nasilają się w ciemnościach spiski i ataki, które dokonują przez swoich wspólników i przez swój kościół — masonerię. Chcą wywołać na ziemi bitwę, jakiej jeszcze nie było, chyba w tym konflikcie dokonanym na niebie dla oczu ludzkich niewidocznym. To jednak było rzeczywiste i doprowadziło do rozdziału Aniołów Światłości od tych w ciemności wraz ze stworzeniem wiekuistego piekła. Jest to miejsce kary przystosowane dla tego, kto ze zwykłej złośliwości wyrzekł się światła dla ciemności, królestwa szczęścia dla miejsca najstraszliwszej nienawiści i nieugaszonej rozpaczy. Jest to szaleństwo naprawdę nieosiągalne i nie dające się przewyższyć. “Królestwo ciemności” rządzone jest przez, trzech jako hierarchiczne. Jest to królestwo nienawiści i nieprawości, a kieruje się najwstrętniejszymi namiętnościami. Jest to królestwo okropności, których nie spotka się w żadnym innym miejscu wszechświata i słowami ludzkimi nie da się opisać. Podwładnymi tego królestwa są ci aniołowie, którzy wraz z Lucyferem, Belzebubem i Szatanem dokonali wielkiego buntu. Królestwo to jednak ciągle wzrasta, powiększają je wszyscy ludzie, którzy na plan zbawienia mową “nie” mówiąc “tak” na diabelski plan piekła. Ludzie, którzy umierają w grzechu śmiertelnym pozostają w nim na wieki. Aniołowie i ludzie przynoszą do piekła również swoje dary naturalne, a im one są większe, tym większa będzie kara. Ponieważ Bóg, Nieskończona Sprawiedliwość płaci każdemu w miarę jego zasług, toteż i w piekle cierpi się stosownie do otrzymanych na ziemi darów. Kto więc na ziemi miał los szczególnego umiłowania przez Boga wraz z drogocennymi darami łaski i miłości, kto miał szczęście otrzymać wzniosłe posłannictwo Kapłana Bożego z godnością i władzą, jakich nie posiada żaden anioł nawet najwznioślejszy… ten, gdy się potępi zostanie otoczony tak przerażającym ogniem, że tego nigdy żaden język ludzki nie będzie zdolny wyrazić. Moi bierni konsekrowani, w grzechu zakorzenieni i dwu pożądliwościach, gdybyście wiedzieli, co was czeka i co zawisło nad waszą głową nie wzgardzilibyście wtedy najostrzejszą i najdłuższą pokutą! Nawróćcie się zanim nie będzie za późno… To Sam Jezus zwraca się do was z tym wezwaniem! Klęknijcie przede Mną Ukrzyżowanym i proście o miłosierdzie i przebaczenie! Teraz dosyć Mój Synu, błogosławię cię a zarazem wszystkich, którzy są ci drodzy, tych wszystkich, którzy widzą i modlą się o zbawienie Moich konsekrowanych.
(Fragment z książki pod tytułem. “Szatan istnieje naprawdę”).  Słowa Pana Jezusa skierowane do ks. prałata Don Ottavio Michelini
13

SWĄD SZATANA
W dniu 29 czerwca 1972 r. w święto Apostołów Piotra i Pawła, a jednocześnie w dziewiątą rocznicę swej koronacji — Ojciec św. Paweł VI wygłosił wobec kardynałów, korpusu dyplomatycznego oraz licznie zgromadzonych wiernych w bazylice św. Piotra — homilię, która dziwnym zbiegiem okoliczności nie została opublikowana w języku niemieckim przez “Osservatore Romano”. Prawdopodobnie wpłynął na to fakt, że treść homilii daleka była od poprzednich, ale i dziś jeszcze pielęgnowanej przez wielu nastrojów optymistycznych. Według “Courier de Romo” z dnia l września 1972 r. podajemy poniżej wyjątki z tego kazania. Jak wyżej wymienione pismo zauważa — Papież przemawiając był głęboko poruszony. Odnosimy wrażenie, że przez jakąś szczelinę, wdarł się do Kościoła Bożego swąd (dym) szatana. Jest nim zwątpienie, niepewność, zakwestionowanie, niepokój, niezadowolenie, roztrząsanie. Brak zaufania do Kościoła. Natomiast darzy się zaufaniem pierwszego lepszego świeckiego “proroka” wypowiadającego się przy pomocy prasy lub przemawiającego w jakimkolwiek ruchu społecznym i żąda się od niego formułek dla prawdziwego życia! Nie myśli się przy tym, że my te formuły już posiadamy! Naszą świadomość opanowało zwątpienie. Ono wtargnęło poprzez okno, które wolno tylko dla światła otworzyć! Krytyka i zwątpienie spowodowała wiedza, której celem powinno być ukazanie prawdy. Wiedza nie powinna nas oddalać od Boga, lecz uczyć nas jak Go szukać, by móc Go lepiej chwalić. Uczeni stawiają sobie najboleśniejsze pytania, opuścili głowy, w końcu oświadczyli: “Ja nie wiem nic, my nie wiemy nic, my nie możemy wiedzieć”. Nauka staje się źródłem zamieszania, a nawet absurdalnych sprzeczności. Uwielbia się postęp, ażeby go zaraz przez dziwaczne i radykalne rewolucje zniszczyć, by zaprzeczyć osiągnięciom i wrócić do prymitywu, pomimo, że niedawno tak bardzo chwalono postęp o nowoczesnym świecie. Również i w Kościele panuje klimat niepewności. Należało sądzić, że po Soborze słońce zajaśnieje nad Kościołem, zamiast słońca mamy chmury, burze, ciemności, szukanie, niepewność. Mówimy o ekumenizmie a codziennie coraz bardziej rozdzielamy się. Tworzymy przepaście zamiast je zasypywać! Jak mogło to nastąpić? Sądzimy, że spowodowała to nieprzyjazna noc. Jej imię jest szatan, ta tajemnicza istota o której wzmiankuje św. Piotr w swoim liście (l P 5, 8-9) . Jak często mówi Chrystus w Ewangelii o tym nieprzyjacielu ludzi! My wierzymy w coś (albo kogoś) poza naturalnego, co przyszło na świat, ażeby go zawikłać, zniszczyć owoce ekumenicznego Soboru, zahamować radość Kościoła, który urzeczywistnił swoje pełne samouświadomienie. Dlatego chcemy dziś bardziej niż kiedykolwiek w obecnym położeniu wykonać, przez Boga św. Piotrowi powierzone zadanie umacniać braci w wierze”. Przekład z niemieckiego czasopisma “Der Fele” Oktober 1972 r.

DIABEŁ – OPENTANIE – EGZORCYZM
Wywiad Agencji Urzędu Prasowego Arcybiskupstwa Kolonii z Arcybiskupem Kolonii Kardynałem Józefem Hóffnerem: SKRÓTY: A.P.A.K.: = Agencja Prasowa Arcybiskupstwa Kolonii  K.J.H.: == Kardynał Józef Hóffner Arcybiskup Kolonii
A.P.A.K.:(Pytanie) W lecie 1976 r. mocno wzburzyła umysły tragiczna śmierć studentki pedagogiki Anneliese Michel z Klengenbergu. To jest niesłychane — mówiono, aby w 20 wieku wierzono jeszcze w diabła i opętanie. Współwinni śmierci młodej studentki mają być kapłani, którzy odmawiali nad nią egzorcyzmy. Egzorcyzm — tak mówią — powinien zostać zakazany ustawowo. Co wasza Eminencja sądzi o tej sprawie?
14
K.J.H.: (Odpowiedź): Musimy rozróżnić dwa pytania: 1. Czy są złe duchy, które nazywamy diabłami? 2. Czy te złe duchy mogą uzyskać wpływ na człowieka?  A.P.A.K.: (Pytanie) Zacznijmy pytaniem czy diabeł istnieje? Papież Paweł VI powiedział na audiencji generalnej 15 listopada 1972 r. “My wiemy, że istnieje naprawdę ta ciemna siejąca zamieszanie istota”… Monachijski dziennikarz Hannes Burg powiedział w związku z tym 26 lipca 1976 r. w zachodnio niemieckim radiu: O takich gadkach dzisiejszej katolickiej teologii już dawno przebrzmiałych i absurdalnych można się tylko z tego uśmiechnąć. K.J.H.: (Odpowiedź) Nie zwracam uwagi na aroganckie słowa Hannesa Burgera. Powiem tylko, że to jest fałsz przypisywać dzisiejszej teologii katolickiej, że zaprzecza ona istnieniu złych duchów. Profesorowie: Karol Rahner i Herbert Vorgrimler nazywają: “pozaludzkie złe moce i potęgi i ich działalność na świecie — prawdą wiary”. 1. (Cały słownik teologiczny, wydany przez Karola Rahnera i Herberta Vorgrimlera 7-dme wydanie, Freiburg in Breisgan 1968, str. 49}.  Profesor Leon Scheffczyk z uniwersytetu monachijskiego wyjaśnia, że: “Szatan przy oznajmieniu (przy opętanych) Jezusa wystąpił jako przeciwnik dzieła zbawienia”. 2. Leon Scheffczyk: Wiara chrześcijańska i nauka o demonach, w monachijskim czasopiśmie teologicznym, rocznik 26 (7975 r.) str. 392. “Wielorakie moce — pisze także prof. Henryk Schiller (uniwersytet w Bonn, które przecież rozwijają tylko jedną szatańską moc, spotykamy jako uosobienie pewnego rodzaju istotę mocy (potęgi) 3. Henryk Schiller: Noce i Potęgi w Nowym Testamencie (Quaest. disp. 3) Freiburg im Ereisgan 1958 str. 63. U Józefa Ratzingera (uniwersytet Regensburg) czytamy: “Egzorcyzm nad zaślepionym przez demony światem, należy nierozdzielnie do duchowej drogi (posłannictwa) Jezusa i do centralnego punktu Jego własnego jak też Jego uczniów posłannictwa? 4. Joseph Ratzinger: Abschied vom Teufel 7, in: Passauer Bistumeblat nr 10 z 11 marca 1973 r. (Passawski organ diecezjalny). Mogę przytoczyć jeszcze licznych teologów, także ewangelickich. Niech jednak wystarczy tych kilka przykładów. A.P.A.K.: (Pytanie) Karol Rahner i Herbert Yorglimier mówią, że istnienie złych duchów jest prawdą wiary, którą wyznaje kościół, a która wynika z Pisma świętego, bo mówi ono wyraźnie o diabłach, jako mających własną osobowość, a nie, jako tylko symbolu, który przedstawia zło. Czy Eminencja może bliżej opisać, co oni tu wyrażają? K. J. R.: (Odpowiedź) Czwarty Sobór powszechny w Lateranie wyjaśnił to w roku 1215 jasno i dobitnie: — “Bóg stworzył w swej wszechmocnej sile na początku czasów w ten sam sposób obydwa porządki stworzenia z niczego: duchowy i cielesny, tzn. świat aniołów i świat ziemski, a dopiero potem człowieka, który w pewnym stopniu obejmuje {łączy w sobie) obydwa światy, ponieważ składa się z ciała i z ducha (duszy). Diabeł i inne złe duchy zostały według swej natury stworzone przez Boga dobrymi. Złymi jednak (duchom) stali się sami przez siebie (z własnej winy “6 Dentzinger — Schonmetzer 800″). Ten ważny tekst zawiera trzy wypowiedzi: 1. Bóg stworzył wszystko z niczego: Aniołów, świat i ludzi. 2. Także złe duchy zostały stworzone, jako istoty dobre, tzn., jako aniołowie. To nie jest żadna zła struktura bytu, żadna kosmiczna istota mocy. 3. Te duchy, te istoty przez swój bunt przeciwko Bogu stały się złymi duchami.
15
To, co ogłosił czwarty Sobór Laterański jest prastarą katolicką nauką wiary. W roku 561 ogłosił Sobór w Braga:, Kto twierdzi, że diabeł nie został na początku stworzony, jako dobry Anioł przez Boga i według swej natury nie jest dziełem Bożym, kto twierdzi, że wynurzył się on z ciemności i nie ma żadnego Stworzyciela, lecz sam ze siebie jest substancją złego… niech będzie wyklęty. Kto wierzy, że diabeł…działa ze swej własnej mocy gromy, pioruny, burze i susze, ten niech będzie wyklęty” (7 Dzieło cyt. Str. 457—458). Dopiero co poucza nas Drugi Sobór Watykański: “że w Jezusie Chrystusie wyrwał nas Bóg z niewoli grzechu i szatana”. Działalność Kościoła prowadzi do usunięcia diabła z życia ludzkiego.  A.P.A.K.: (Pytanie) Profesor Herbert Haag twierdzi, że to jest niebiblijne trzymać się mocno wiary, że szatan istnieje. Papież Paweł VI w swej mowie z 15 listopada 1972 r. przeprowadził wtedy pseudoegzegezę i zacytował miejsce Pisma św. o szatanie, na co nie mógłby pozwolić sobie student pierwszego semestru”. Kiedy Kongregacja Wiary w czerwcu 1975 r. wydała dokument “Chrześcijańskiej Wiary i nauki o demonach” powiedział prof. Haag: “Jeszcze raz Rzym nie przemówił w duchu czasu”. K.J.H.: (Odpowiedź) — Zarzut mocnego trzymania się wiary w istnienie szatana jakoby był niebiblijny odrzucili zdecydowanie znani teologowie: Prof. J. Ratzinger pisze: “Nie jako egzegeta, nie jako wykładowca Pisma Świętego żegna Hang diabła, lecz jako człowiek dzisiejszego czasu, który istnienie diabła uważa za niemożliwe. Autorytet, według którego wygłasza on swą opinię pochodzi, więc z jego własnego światopoglądu, a nie, jako wykładowcy Biblii. Joseph Ratzinger, Abshied von Teufels, in Passauer Bistumeblat nr 10, 11 marzec 1973 r. W nauce Pana Jezusa jest szatan wielkim przeciwnikiem, który jednak nie ma żadnej mocy nad Jezusem (J 14, 30) ponieważ Jezus złamał jego moc. Władca tego świata został już osądzony (J 16, 11). Z pewnością szatan znajduje się w punkcie centralnym nauki Pana Jezusa, a walka z mocami należy do Jego zadania — posłannictwa. Dlatego w Piśmie Św. czytamy:, „Kto grzeszy, jest dzieckiem diabła, ponieważ diabeł trwa w grzechu od początku. Syn Boży objawił się po to aby zniszczyć dzieła diabła (7 I 3,8) A.P.A.K.: (Pytanie) — Prof. Haag twierdzi, że można by na wszystkich miejscach Nowego Testamentu, w których występuje szatan albo diabeł tak samo napisać: grzech albo zło.  K.J.H.: (Odpowiedź) — Tu nie zachodzi ten wypadek. W Piśmie świętym czytamy: “Diabeł grzeszy od początku (7 J 3,8). Zamiast tego możemy powiedzieć: zło grzeszy od początku, ponieważ grzeszyć może tylko coś co przedstawia jakąś osobowość, istota obdarzona rozumem i duchem, ale nie zło (pojęcie zła)”. A.P.A.K.: (Pytanie) — Prof. Haag twierdzi, że w Piśmie świętym wymieniony jest diabeł, jako bezosobowa figura, jako coś co nic nie znaczy. Mówi on, że w sensie ówczesnej żydowskiej formy myślenia ukazuje się diabeł w Nowym Testamencie, jako eksponent, uosobienie zła. Jezus i Apostołowie, nie mogliby się inaczej wyrażać, tylko stosownie do pojęć świata ich otaczającego. K.J.H.: — (Odpowiedź): W czasie życia Jezusa Chrystusa wiara w Aniołów i demonów była powszechnie wyznawana. Wynika to choćby stąd, że Saduceusze twierdzili, że nie ma ani zmartwychwstania, ani aniołów ani duchów (Dz Ap 23,8). Musimy także zwrócić uwagę, że Pismo św. w Starym Testamencie mocno zwalczało rozszerzone na świecie wróżby i czary. W Księdze Powtórzonego Prawa jest.napisane: “Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by przeprowadzał przez ogień swego syna lub córkę, zaprawiał wróżby, przepowiednie, magię i czary. Nikt, kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów, wywoływał umarłych; obrzydliwy jest, bowiem dla Jahwe każdy, kto to czyni (powt. Prawa 18,10-12). Wydaje mi się, że to
16
ostrzeżenie Starego Testamentu dotyczy także niektórych uświadomionych obywateli 20 wieku, którzy ulegają wielu zabobonom…  A .P. A.K.: (Pytanie) — Czy złe duchy mogą wywierać wpływ na człowieka?  K.J.H.: (Odpowiedź) — Pismo święte Nowego Testamentu potwierdza to pytanie, ponieważ mówi o wielu opętanych, których Pan Jezus uwolnił od złego ducha. Prof. Karol Eshner i Herbert Vorgrimaler piszą, że wpływu demonów nie można poznać tak zwyczajnie, poznaje się je tam gdzie występują nadzwyczajne zjawiska. Wiele zjawisk przypisywanych złemu duchowi można wytłumaczyć w sposób naturalny. Także prof. Henryk Schilier mówi, że moce demoniczne mogą opanować ludzi i świat, niektórych ludzi aby przez to i przez nich okazać swoją moc. Moce te miałyby sprzymierzeńca we mnie samym, w wypadku gdybym kierował się miłością własną, egoizmem, niechęcią, czy złością do Boga i bliźniego. Właśnie w naszych dniach nie możemy wyzbyć się uczucia, że bieg świata i nasza historia nie rozwijają się we właściwym kierunku. (Henryk Schilier: Besinung aufdas Neus Testament, tom II, Freiburg w woj. Ereisgau, 1964, str. 146, 148, 157). “Między niebem i ziemią jest wiele rzeczy, o których ci „komentatorzy” nie mają żadnego pojęcia”. (Źródło: Kardynał Josef Koffner: Diabeł, Opętanie, Egzorcyzm w Offerten Zeitung in Theologisches nr. 10, October 1976, 29 rocznik. Wyd. Josef Kral D – 8423 Abensberg).
C CO O  T TO O  J JE ES ST T  O OP PĘ ĘT TA AN NI IE E
Ojciec Arnold Renz SDS Dowody istnienia szatana. Mamy na to wypowiedzi Chrystusa w Piśmie świętym, wypowiedzi nauki Kościoła, wypowiedzi papieża, jako zastępcy Chrystusa. Wypowiedzi te są jednoznaczne. Diabeł istnieje.
DZIAŁANIE DIABŁA Diabeł posiada wielką moc nie tylko przez swój wewnętrzny wpływ na ludzi, przez kuszenie do grzechu i do odejścia od Boga, lecz także aż do opanowania pojedynczych ludzi przez opętanie. Jeżeli takie opętanie, przez naukę (psychologia, parapsychologia) nie mogło być potwierdzone, to równocześnie także nie może być odrzucone, pomimo, że to wychodzi poza jej kompetencje, to jednak musi jego istnienie być przyjęte. Pomijając wypowiedzi nauki Kościoła i Pisma świętego, przemawiają za tym doświadczenia Świętych (Jan od Krzyża, św. Teresy od Jezusa, św. Jana Vianney, Ojca Pio i innych świętych). Historia Kościoła mówi o wielkiej liczbie opętanych, których tu nie będziemy wyliczać. W tym, czy w danym wypadku zaistniał fakt opętania trzeba być ostrożnym, bo są także choroby psychiczne, które w niektórych wypadkach są bardzo podobne do opętania. Opętanie poznajemy po różnych jego symptomach. Pierwszym z nich jest i jednym z najważniejszych reakcja osoby opętanej na egzorcyzm (egzorcismus probatwus). Ale nawet w tym wypadku jest możliwe, że demony się kurczą, milczą i nie dają znać o sobie, nie reagują. Jeżeli nie reagują, to nie jest jeszcze dowód, że ich nie ma. Jeżeli jednak odpowiednio reagują, to przemawia to za opętaniem. — Ważnym znakiem jest zachowanie się osoby podejrzanej o opętanie wobec poświęconych przedmiotów, relikwii, wody święconej, medalików itp. W tym wypadku nie może ta osoba przedtem wiedzieć o tych poświęconych rzeczach. Rozróżnianie wody poświęconej od zwykłej mówi o obecności demonów. Niektóre osoby mają zdolność rozróżniać wodę poświęconą od zwykłej, ale nie reagują ze wściekłym odepchnięciem. W wypadku opętanej ta reakcja jest zawsze wściekła, odpychająca, której nie można wytłumaczyć w naturalny sposób.
17
Dalszym znakiem są skutki egzorcyzmu. Wymienię tu jeden wypadek: Chłopców z Illfurt. (Proboszcz P. Sutter: “Sutana Macht und Wirken” Noc i działanie szatana. Wydawnictwo Zygfryd Hacker D — 8031 Grobenzell 7 wydanie 1975 r. str. 12—122: Opętanie dzieci z Illfurt. Por. także: Cor-rado Balducci Priester, Magier, Psychopathen. Kapłani, magowie, psychopaci str. 65—88, wyd. Paul Pattioch Verlag D-8750 Aschaffenburg 1976). Te demony zostały wypędzone. Obydwaj chłopcy po wypędzeniu, po egzorcyzmie, który ciągnął się ponad dwa lata, byli zupełnie normalni. Czy niepowodzenie egzorcyzmu jest znakiem pozytywnym? a) Jeżeli nie chodzi o prawdziwe opętanie, nie będzie też i skutku. Wypadki takie mogą być jeszcze gorsze. b) Są wypadki opętania, które mają szczególne zadanie, na przykład; oczyszczenie danej osoby, która trwa w grzechu, albo jest karą za grzeszne życie. Wypadek ten występuje szczególnie wtedy, jeżeli ktoś zapisze się diabłu. Wypadki takie trwają bardzo długo i wymagają pełnego trudu, wysiłku, poświęcenia się egzorcysty, nie są jednak beznadziejne, szczególnie, jeżeli dana osoba wykazuje dobrą wolę. (Magda u Ojca Rodewyka) (Ojciec Adolf Rodewyk S.J.: “Damonische Desessenbeit heute” — Opętanie diabelskie dzisiaj. Wypadek Magda Paul Pattioch Yerlag D – 8750 Aschaffenburg). c) Szczególnego rodzaju opętanie, jest opętanie tak zwane opętanie wynagrodzenia. Osoby takie spotyka to nie z osobistego przewinienia. Mogą one na przykład być przeklęte. Nie można tego zaprzeczyć: Błogosławieństwo i przekleństwo mogą być równie skuteczne. Pozostanie to przy tym w większości wypadków tajemnicą, dlaczego w jednym wypadku przekleństwo na kogoś działa, a w innym nie. Jeżeli niektórzy zgadzają się cierpieć za innych, może się to także zdarzyć w formie opętania. Opętanie jest strasznym cierpieniem. Historia wskazuje, że opętani, którzy tak wiele przeszli cierpień, nie dożywają starości (Chłopcy z Illfurtu). Są opętani, którzy cierpią za ludzi, za Kościół, albo za pewne grupy ludzi, na przykład; za kapłanów. d), Jeżeli na przykład pomyślimy o Wolne z Rippertschwand albo o wypadku w Atloting, możemy wtedy myśleć, że wypadki te mają szczególne znaczenie dla Kościoła, nie tylko przez cierpienie tych osób, lecz także przez ich wypowiedzi. Może się to także odnosić do wypadku opisanym w tej książce: “Mahnung aus dem Jenseits” — Ostrzeżenie z zaświatów; tak samo dobrze do wypadku w Klingenbergu. Wypowiedzi tych opętanych, powinny być świadectwem i pomocą dla Kościoła właśnie w jego dzisiejszych ciężkich, kryzysowych czasach. Takie wypadki opętania opierają się egzorcyzmami, dopóki jego zadanie (opętanie — wypowiedzi osoby opętanej) nie zostaną przekazane tak jak chce tego Niebo. W wypadku z Klingenbergu cierpienie osoby opętanej doszło do zenitu i końca po przeżyciu konania Chrystusa na krzyżu, śmierci z głodu i pragnienia. Tą śmiercią umarła studentka Anneliese Michel. Nasza książka (Ostrzeżenie z zaświatów) tak mówi o wypadku Klingenberg: Bóg doświadczył tą rodzinę i wszystkich związanych z opętaną bardzo ciężko. Zabrał tą cierpiącą osobę, jej duszę do siebie, aby zostało już zakończone to ciężkie jej życie i aby mogła dostać się do wiecznej szczęśliwości”. Demony potwierdziły w “Ostrzeżeniu z zaświatów”:, „Chociaż nie przyjęto jej natychmiast do wiecznej szczęśliwości, to poszła jednak wysoko w górę, doszła daleko w górę (70 czerwca 1977 r.) Śmierć Anneliese była dopuszczeniem Bożym, a nie błędem, winą egzorcyzmu.
CZYM JEST WŁAŚCIWIE OPĘTANIE? Przy opętaniu bierze diabeł nie tylko duszę człowieka w posiadanie, jak to dzieje się przez grzech śmiertelny, lecz bierze on w posiadanie ciało i duchowe zdolności, tak, że osoba opętana nie może już wolno rozporządzać swym własnym ciałem, swym rozumem i siłą woli.
18
Jeden albo więcej diabłów ma moc nad daną osobą. Opętana osoba nie może się efektywnie przeciwko temu oprzeć, co demony chcą przez nią zrobić. Może przy tym wszystkim mieć wewnętrzne rozeznanie i wolę przeciwstawiać się przeciwko wszystkiemu złemu, do którego zmuszają ją demony. W takim wypadku osoba ta nie ponosi żadnej winy. Jeszcze mniej może być mowa o winie, jeżeli podczas tzw. kryzysu, (kiedy diabeł efektywnie działa przez nią, w niej) osoba ta przede wszystkim nic nie wie, także później (po przejściu kryzysu, dojściu do świadomości). Tak na przykład chłopcy z, Illfurtu, którzy przez cały czas opętania nic nie wiedzieli, (co mówili, czynili). Przede wszystkim przy opętaniu wynagradzającym zachodzi, tzw. jasne, (świadome) opętanie tzn., że osoba opętana wie całkiem albo częściowo wszystko, co mówi i co czyni. Ma miejsce szczególnie ciężkie cierpienie, które przeżywa w pełnej świadomości.
PRZYCZYNY OPĘTANIA Można to krótko streścić. Przyczyną może być popełnienie jakiegoś ciężkiego grzechu, który otwiera szatanowi drzwi. Może także być to, że ta osoba zapisała się szatanowi swą krwią (wypadek opisany u św. Teresy z Avilla, względnie u Jana od Krzyża, z pewną zakonnicą), albo osoba taka miała do czynienia z okultystycznymi praktykami (wywoływanie duchów) albo też osoba ta została przeklęta, albo, że Pan Bóg miał szczególny zamiar względem niej aby była ofiarą wynagradzającą (za grzechy świata).
OPĘTANIE I NAUKA Opętanie i szatan należą do rzędu rzeczy nadprzyrodzonych. Nauka świecka nie jest kompetentna w tych zagadnieniach, nie ma dostępu do rzeczy nadprzyrodzonych, lecz zajmuje się tylko zjawiskami zewnętrznymi. Jeżeli wypowiada coś o szatanie i opętaniu, przekracza swoje kompetencje i jest niewiarygodną. Dotyczy to także psychologów, parapsychologów jak też lekarzy. Roztropnie jest i poleca się to stale, aby szukać u osób podejrzanych o opętanie czy nie jest to tylko objaw jakichś przyczyn naturalnych, na przykład; choroby psychicznej itp., ale roztropność wymaga też aby być otwartym na możliwość opętania. Dokładne badanie wypadku musi wykazać przyczyny stanu tej osoby. Medyczna opieka bez skutku, może być wskazówką opętania. Jeżeli nauka jest bezsilna, to musi stać otworem droga dla egzorcyzmu, dla pomocy Kościoła jak Mu Chrystus sam rozkazał: “Wypędzajcie czartów”. Uzdrawiajcie chorych, wypędzajcie złe duchy.
CZY OPĘTANIE JEST CHOROBĄ? Opętanie nie jest zasadniczo żadną chorobą, może być jednak z chorobą pomieszane (mieć z nią związek). Choroby opętanych pochodzą z wpływu demonów i nie mogą zostać zwalczone przez medycynę.
CO TO JEST EGZORCYZM? Egzorcyzm jest pomocą Kościoła, który stara się wypędzić diabła przez modlitwy, czytanie z Pisma świętego, zaklęcia, rozkazy w Imię Jezusa, Najświętszej Maryi Panny, Aniołów i Świętych. Przy pomocy i użyciu wody święconej, błogosławieństw, znaku krzyża św., przykładaniu stuły, wkładaniu rąk. Błędnie myśli, kto sądzi, że demon opuści za jednorazowym egzorcyzmem, na jeden rozkaz, osobę opętaną. Jest to ciężka walka egzorcysty z demonem (demonami). Stale i wciąż mówią demony egzorcyście: “Jeszcze nie musimy… także i tu ostatnie słowo należy do Boga.
WIDZENIE BŁOGOSŁAWIONEJ ANNY KATARZYNY EMMERICH Widzenie czcigodnej Siostry Augustianki błogosławionej Anny Katarzyny Emmerich opowiedziane pewnemu pielgrzymowi w latach 1819—1820.
19
Widziałam kościół św. Piotra (w Rzymie) “Widziałam niezmierzoną liczbę ludzi zatrudnionych przy burzeniu kościoła św. Piotra. Widziałam także innych, którzy go znowu budowali, (odbudowywali). Ciągły się linie robotników pomocniczych przez cały świat, a ja dziwowałam się nad tym związkiem, (jaki on ma z tą sprawą). Zrywający zrywali cale kawały muru, a było między nimi szczególnie wiele należących do sekt i odszczepieńców. Jakby według przepisu i reguły ci ludzie burzyli, (ktoś nimi kierował). Jedni ubrani byli na biało, odziani w fartuchy otoczone niebieską oblamówką z kieszeniami, mieli za pasem kielnie murarskie. Inni ubrani byli różnie. Byli przy tym wielcy i znaczni ludzie w mundurach, którzy jednak nie pracowali, tylko znaczyli kielnią na murach, gdzie i w jaki sposób robotnicy mają burzyć. Niekiedy, kiedy zaraz nie wiedzieli jak powinni burzyć, zbliżali się do jednego ze swoich, aby być pewnym, ten miał wielką księgę, w której był jakoby opisany cały budynek, w jaki sposób go burzyć. Następnie dokładnie oznaczali jakieś miejsce murarską kielnią i prędko te miejsca były burzone. Ludzie ci rwali mury, cegły, całkiem spokojnie i bezpiecznie, a wszystko szło przy tym zastrachane, ciche i wyczekujące. Widziałam modlącego się papieża. Był on otoczony fałszywymi przyjaciółmi, którzy często czynili coś przeciwnego aniżeli on zarządził.  Widziałam pewnego małego czarnego światowego człowieka w pełnej działalności przeciwko Kościołowi: Podczas gdy jedna strona była burzona, z drugiej strony była znów odbudowywana, ale bez entuzjazmu i większego zaangażowania. Widziałam wielu duchownych, a jeden szedł nie pozwalając sobie przeszkadzać — właśnie między tymi burzącymi i rozkazał wstrzymanie i odbudowę. Innych kapłanów widziałam leniwie odmawiających ich brewiarz i w międzyczasie przynoszących kamyczek (do odbudowy), który nieśli pod płaszczem, jako wielki “rarytas”, albo podawali go innym. Zdawało się, że nie mają oni wszyscy żadnego zaufania, żadnej ochoty, żadnego polecenia i nie wiedzieli wcale, o co tu chodzi! Przedstawiało się to nędznie, bardzo nędznie!  Od początku sierpnia aż do końca października 1820 r. trwałam w nieustających prośbach, modłach za Ojca św. z powodu tego widzenia, które opisałam i opisuję dalej: — Widzę nowych męczenników, nie w chwili obecnej, lecz w przyszłości… Widzę, że już idą naprzód… Widziałam — mówiła dalej — ludzi, którzy stale burzyli wielki kościół i widziałam przy nich obrzydliwego potwora, zwierzę, które wyszło z morza. Miał on Ogon jak ryba, a łapy jak lew i wiele głów, które znajdowały się dookoła jednej wielkiej głowy na wzór korony. Miał wielki czerwony pysk. Zwierzę było pocętkowane jak tygrys, a z burzącymi kościół był na poufałej stopie. Leżał on często między nimi, podczas gdy oni pracowali, chodzili także często do jaskini, w której się niekiedy ukrywał. Podczas tego widziałam tu i ówdzie na całym świecie wielu dobrych ludzi, męczonych, a szczególnie duchownych, zamykanych i uciskanych i miałam odczucie, ze kiedyś będą oni nowymi męczennikami. Kiedy kościół był już w dużym stopniu zburzony, tak, że pozostało już tylko prezbiterium z ołtarzem, widziałam tych burzących, razem z potworem pchającym się do kościoła… ale znaleźli tu (w kościele) wielką piękną Niewiastę, Panią. Zdawało się, że była w błogosławionym stanie, ponieważ szła Ona tylko powoli, na ten Jej widok, nieprzyjaciele bardzo się przerazili, a potwór nie mógł uczynić ani jednego kroku naprzód… Wyciągnął on swoją głowę ze złością za tą Niewiastą jakoby chciał Ją pożreć. Widziałam, więc teraz tego potwora jak uciekał znowu do morza, a nieprzyjaciele biegali tu i tam zmieszani. Nastąpił wśród nich wielki chaos, ponieważ dookoła kościoła przybliżały się z daleka wielkie kręgi obrońców itd.  Dziesiątego sierpnia mówi: — “Widzę Ojca Świętego w wielkim ucisku. Mieszka on w innym pałacu i dopuszcza do siebie tylko niektórych, zaufanych… Gdyby zła partia… znała
20
swoją siłę to by już uderzyła… Obawiam się, że Ojciec święty przed swym końcem, będzie musiał wycierpieć jeszcze, większe uciski…  Widzę tylni czarny Kościół jak rośnie, jak rośnie i wywiera zły wpływ na charaktery. Zagrożenie dla Ojca św. i Kościoła jest tak wielkie, że trzeba błagać Boga dzień i noc… Polecono mi modlić się wiele za Kościół i papieża… Zostałam tej nocy zaprowadzona do Rzymu, gdzie ukryty jest jeszcze Ojciec św., który jest w wielkim ucisku. Aby ujść złym posądzeniom zamieszkał osobno… Jest on bardzo smutny, słaby, wyczerpany, wyczerpany troską i modlitwą. Ukrył się on przede wszystkim dlatego, ponieważ może zaufać tylko niewielkiej liczbie ludzi… Jest jednak przy nim stary, skromny, bardzo pobożny kapłan, który jest jego przyjacielem, którego jako tak prostego nie uważano, żeby go usuwać od papieża, jako człowieka nic nie znaczącego… Mąż ten jednak posiadał wiele łask Bożych. Widzi on i spostrzega wiele rzeczy i wiernie donosi o tym Ojcu Świętemu… W ten sposób jest on ostrzeżony, przed tym człowiekiem, który dotychczas wszystko robił, a teraz nic już nie będzie robił… Papież jest tak słaby, że o własnych siłach nie może już iść.  Pierwszego października: Kościół — biadała ona — jest w wielkim niebezpieczeństwie, muszę na rozkaz z góry, prosić każdego, który do mnie przychodzi — o „Ojcze Nasz” w intencji Kościoła, papieża. Trzeba błagać Boga, aby papież nie opuszczał Rzymu, bo przez to opuszczenie powstałaby wielka szkoda. Trzeba błagać Boga, aby otrzymał On Ducha Świętego.  Czwartego października: Dzisiaj w nocy widziałam św. Franciszka niosącego papieża i Kościół… Później widziałam Kościół św. Piotra niesiony przez pewnego małego mężczyzną na barkach, który ma w twarzy coś żydowskiego. Wydawało się to całkiem niebezpieczne. Maryja stała na północnej stronie kościoła i rozciągała chroniący swój płaszcz.  Mały mężczyzna zdawał się załamywać. Powinni mu pomagać w niesieniu tych dwunastu, których widzę stale jako nowych kapłanów, ale przychodzili oni troszkę za powoli. Zdawał się on już upadać, w końcu oni jednak przyszli i postąpili pod ten kościół, pomogło nieść także wielu Aniołów. Pozostała już tylko podłoga i tylna część – wszystko inne było zburzone przez tajną sektę i sługi kościoła. Zanieśli oni kościół na inne miejsce i zdawało się, jakby więcej pałaców jak pochyla się pole kłosów podczas żniwa. Kiedy widziałam kościół św. Piotra w jego zburzonym stanie i tak wielu duchownych pracujących przy dziele zburzenia, chociaż czynił to jeden przed drugim skrycie, odczułam z tego powodu taki smutek, że gwałtownie zawołałam do Jezusa, aby się ulitował! I zobaczyłam mego Niebieskiego Oblubieńca, jako młodzieńca i długo On ze mną rozmawiał. Powiedział mi między innymi, co oznacza to przemienienie, przetransportowanie Kościoła, ŻE ON POZORNIE CAŁKIEM UPADNIE, ŻE JEDNAK Z TYCH, CO GO PRZENOSILI ZOSTANIE ON ZNOWU W SPOKOJU PODNIESIONY, ODRODZONY. Jeżeli pozostanie choćby jeden prawdziwy katolik może Kościół znowu zwyciężyć, ponieważ został on założony nie z rozumu i rady ludzi (nie z mądrości ludzkiej). Pokazał On mi, że nigdy nie brakowało modlących się i cierpiących za Kościół. Zostało mi także pokazane, że wtedy nie będzie chrześcijan w starym sensie. Zostałam bardzo zasmucona przez ten obraz. 7 października:, Kiedy szłam z Franciszką i pewnym świętym przez Rzym, widzieliśmy wielki pałac od dołu do góry w płomieniach. Byłam bardzo zasmucona, że mieszkańcy mogliby spłonąć, bo nikt nie gasił. Kiedyśmy się jednak zbliżyli, ogień się zagasił, a dom był czarny i opalony. Szliśmy przez wiele wspaniałych sal i doszliśmy do papieża. Siedział on w ciemności i spał w wielkim krześle, był on bardzo chory i nieprzytomny, nie mógł wcale chodzić.
21
Widzę Kościół całkiem samotny, całkiem opuszczony! Wygląda on jakby wszyscy uciekli. Dookoła niego wszystko jest w walce. Wszędzie widziałam wielką biedę i nienawiść, zdradę i rozgoryczenie, niepokój, bezsilność i całkowitą ślepotę. 10 października: Widziałam Kościół św. Piotra, który zburzony był aż do prezbiterium i wielkiego ołtarza. Św. Archanioł Michał zstąpił opasany i uzbrojony, do Kościoła i bronił swym mieczem wstępu wielu złym pasterzom, którzy chcieli się do niego wedrzeć. Cała przednia część kościoła była już rozebrana, a pozostało tylko Tabernakulum z Przenajświętszym Sakramentem. Wtedy spostrzegłam Majestatyczną Panią. Wznosiła się Ona ponad wielkim placem przed Kościołem. Jej szeroki płaszcz spoczywał spięty na ramionach i unosiła się cicho w górę. I wreszcie stanęła na kopule i rozciągała szeroko swój płaszcz nad całą przestrzenią Kościoła, który to płaszcz promieniował, świecił jak złoto. Ci co burzyli kościół właśnie cośkolwiek spoczęli, a gdy chcieli się znowu zabrać do pracy, nie mogli, nie mogli w żaden sposób zbliżyć się tam, gdzie Ona osłaniała kościół swym płaszczem! Z drugiej zaś strony powstała teraz niezmierna praca budujących. Przyszło wielu silnych młodych ludzi, duchownych i świeckich, przyszły kobiety i dzieci. Przyszli także całkiem starzy, ułomni, zapomniani mężczyźni, a budynek (kościół) został znowu postawiony. Teraz zobaczyłam nowego papieża zbliżającego się z procesją, był on o wiele młodszy i surowszy jak poprzedni papież. Przyjęto go z wielką uroczystością. Zdawało się, że chce on Kościół poświęcić, ale usłyszałam głos, że nie potrzebuje on nowego poświęcenia, ponieważ pozostał Najświętszy Sakrament. Powinna być podwójna wielka uroczystość; Powszechny Jubileusz i odbudowa prawdziwa Kościoła. Przedtem aniżeli papież zaczął tę uroczystość przygotował już swych ludzi, którzy usunęli całkiem bez sprzeciwu wielką ilość znacznych i mniej znacznych duchownych.  I widziałam, że opuścili oni zebrania, ze złością i szemraniem. I wziął do swej służby całkiem innych ludzi, duchownych i świeckich. Wtedy zaczęła się wielka uroczystość w Kościele św. Piotra. 30 grudnia: Znowu widziałam Kościół św. Piotra z jego wysoką kopułą. Na niej stał św. Michał w krwawo czerwonej sukni, z wielką bojową chorągwią w ręce. Na ziemi trwała wielka wojna. Zieloni i niebiescy walczyli przeciwko białym, a biali, którzy mieli nad sobą czerwony miecz zdawali się całkiem ginąć. Wszyscy jednak nie wiedzieli dlaczego walczą. Kościół był całkiem krwawo — czerwony jak Anioł i zostało mi powiedziane, że zostanie on obmyty krwią. Im dłużej trwała wojna. Anioł zstąpił na ziemię i przystąpił do tych białych walczących i widziałam go wielokrotnie przed wszystkimi walczącymi. Wtedy wstąpiła w nich cudowna dzielność, nie wiedzieli oni skąd im się to wzięło. On wstąpił pomiędzy nieprzyjaciół i pobił ich, i uciekli na wszystkie strony. Ponad zwycięskimi białymi zniknął teraz ten płomienny miecz. Podczas walki przechodziły do nich stale wielkie gromady przeciwników, a raz nawet cały wielki tłum. Nad walczącymi ukazały się w przestworzu Zastępy Świętych, którzy wskazywali i rękami oznaczali, wskazywali. Byli oni różni, ale wszyscy jednego ducha. Kiedy Anioł zstąpił z dachu Kościoła, zobaczyłam nad nim (Kościołem) na niebie wielki jaśniejący Krzyż, na którym wisiał Zbawiciel, z którego Ran wychodziły wiązki świecących promieni rozszerzające się nad światem. Rany były czerwone jak jaśniejące, promieniujące bramy ze słoneczne żółtym środkiem. Nie miał on cierniowej korony, ale ze wszystkich Jego Ran Głowy wychodziły promienie na wszystkie strony świata. Promienie z rąk, boku i stóp wychodziły w kolorach tęczy i dzieliły się pięknie, tak, że większa ilość złączonych, szła na wsie, miasta, domy, przez cały świat. Widziałam je tu i tam, daleko i blisko, padające na różnych pracujących i wciągały dusze, które dotknęły się jednej z tych kolorów do Ran Pana.
22
Promienie padające z Rany Boku, spadały na stojący na dole Kościół w bardzo obfitym, szerokim strumieniu. Kościół cały jaśniał od tego, a przez ten wpływ promieni, widziałam większość dusz wchodzących do Pana. Widziałam także czerwone świecące Serce, unoszące się na niebie, z którego szła wielka wiązka, jak droga, promieni do Rany Boku i od którego rozszerzała się inna wiązka promieni nad Kościołem i wielu okolicami. — A promienie te wciągały wiele dusz, które przez Serce i przez tą wiązkę promieni wchodziły do Boku Jezusa. — Zostało mi powiedziane, że Maryja jest tym Sercem. Kiedy walka skończyła się na ziemi, kościół i Anioł, który zniknął, stały się białe i świecące. Także krzyż zniknął, a zamiast niego stała na kościele biała, wysoka, jaśniejąca Pani i rozciągała swój złoty jaśniejący płaszcz szeroko nad nim. Na placu przed kościołem tłumy ludzi w pokorze jednały się ze sobą. Następowało pojednanie. Widziałam biskupów i pasterzy zbliżających się i wymieniających swe księgi, a sekty uznały Kościół przez jego cudowne zwycięstwo, przez światło objawienia, które same widziały jak na nie świeciły. Światła te były z promieni wychodzącymi ze źródła jeziora, które powstało z Jana. Kiedy widziałam to zjednoczenie doznałam głębokiego odczucia, że zbliża się Królestwo Boże. Odczułam światło i wyższe życie w naturze i świętą ruchliwość we wszystkich ludziach, jak w czasie bliskim Narodzenia Chrystusa Pana, i odczułam zbliżanie się Królestwa Bożego, tak, że byłam zmuszona biec mu naprzeciw i do wydania radosnych okrzyków!”.
Z Z  Ż ŻY YC CI IA A  O OP PĘ ĘT TA AN NE EJ J
MŁODOŚĆ Na życzenie wydawcy napisała opętana życiorys. Pomimo, że ta kobieta wobec jej zdrowia i wielkiej odległości jej wioski od miejsca wyższych szkół, mogła skończyć tylko szkołę podstawową — odznacza się jednak nieprzeciętną inteligencją, szybkim refleksem i dobrą pamięcią. Z jej napisanego na maszynie życiorysu bierzemy, co następuje: Dla dyskrecji opuściliśmy nazwy miejscowości, a z powodu braku miejsca, skracamy jej wypowiedzi. Moi rodzice mieszkali w małym wiejskim dworku. Miejscowość jest bardzo odległa od miasta. Urodziłam się w roku 1937 i to w niedzielę w uroczystość Najświętszej Maryi Panny Szkaplerznej (16 lipca), w którą to uroczystość są zawsze przyjmowane dzieci do Bractwa Matki Boskiej Szkaplerznej (szczególne poświęcenie się Matce Bożej). We wtorek (l7 VII) zostałam ochrzczona. Według wypowiedzi matki, jako osesek krzyczałam niewiarygodnie, spałam bardzo mało lub wcale. Z tego powodu matka miała wiele kłopotów i trosk. Robiło to wrażenie jakby coś tam z jelitami nie było w porządku. Jednak, nie to było przyczyną tego niepokojącego, niespokojnego mego zachowania, a jeżeli coś tam z tego było, to tylko w małym stopniu. Na wiosnę 1944 r. udałam się po raz pierwszy do szkoły. Byłam bojaźliwym bardzo spokojnym dzieckiem. Nauka szła mi łatwo szczególnie czytanie, pisanie i opowiadanie nie było dla mnie żadnym problemem. Najmilszym miejscem mego odpoczynku był potok, gdzie siadałam na trawie i rwałam kwiatki. Często przychodziły tam także moje koleżanki zabawy i moczyłyśmy nogi w wodzie i mówiłyśmy o różnych rzeczach, o których lubią mówić dzieci w tym wieku. Często rozmawiałyśmy także o sprawach religijnych: niebie, piekle, czyśćcu. Z drugiego na trzeci rok szkolny przypadła moja pierwsza Komunia św. Tą sprawę traktowałam z wielką powagą i przygotowałam się na to jak tylko mogłam najlepiej. Czas szkoły przeszedł mi bez znaczniejszych wypadków. Często bardzo wcześnie wychodziłam na pole i starałam się być pożyteczną. Także moi młodzi bracia wymagali ode mnie dużo czasu i pracy.
23
Od mej pierwszej Komunii św. chodziłam prawie codziennie na Mszę św. i do Komunii świętej. Czułam jednak, że otrzymałam mniej łaski, kiedy byłam na Mszy św. lekkomyślna, albo mniej się modliłam. Kiedy miałam 13 lat musiałam na moje pojęcie wycierpieć więcej albo mniej z powodu ataku, dokuczania innych dzieci. Szeptały one, że jestem pobożnisia i chcę na pewno iść do klasztoru. Byłam bardzo zawstydzona, moja babka jednak powiedziała mi na to: — “Ach, nie patrz na inne dzieci, one nie potrafią lepiej. Chodzi o to, jak ty wyglądasz wobec Boga”. Na skutek tego starałam się zapomnieć docinków towarzyszy zabaw i szkolnych, oni jednak bardzo mi dokuczali. Chętnie chodziłam do kościoła i kiedy chór kościelny śpiewał na sumie, a ołtarze ozdobione były kwiatami i zapach kadzideł rozchodził się po kościele, miałam uczucie, że my wszyscy, którzy znajdujemy się w kościele, jesteśmy bliżej Nieba. Rozpoczęła się noc. Pewien czas po śmierci babki nastał dla mnie okres ciężkiej walki i niepewności. Duszę moją opanowały nagle strachy i skrupuły, których dotychczas nie znałam. Nie trwało to tylko krótki czas, lecz cierpienie wżerało się we mnie w zastraszający sposób coraz głębiej. Nie byłam już sama sobą, to znaczy moje nastawienie do Boga i moje podstawowe zasady pozostały wprawdzie te same, ale cały mój świat uczuć popadł w niepewność i opanowało mnie zamieszanie. Odczuwałam tylko jakby przez mgłę, byłam w apatii. Nie czułam entuzjazmu do życia, modlitwy itd., ciężar i cierpienie odczuwałam natomiast nadzwyczaj silnie, tak, że często byłam załamana. Myśli moje często się zmieniały. Opanowały mnie wątpliwości, na które nie miałam odpowiedzi, ani światła. Co jednak było najgorsze, to, że nie mogłam się tych myśli wyzbyć. Wszystko było we mnie jakby przytępione i zgaszone. Pewnego dnia — myślę że było to w dniu Wszystkich Świętych 1952 r. (miałam więc 15 lat) powiedziałam bardzo zasmucona do matki: Mamo mam uczucie jakbym była pod ciężką hipnozą, jakbym była zaczarowana; jakby coś na mnie ciążyło. Ona powiedziała mi kilka słów pociechy i dodała, że wnet przyjdę do równowagi. Muszę się tylko temu nie poddawać i szukać radości. Ale to było właśnie najgorsze, że jej nie mogłam znaleźć, pomimo, że szukałam jej z całych sił. Co dotyczy woli, to dałabym za to wszystko, gdybym mogła znowu znaleźć moją poprzednią wolność. Nie leżało to jednak w mej mocy. — Moja bojaźń zwiększała się i nie mogłam już wytrzymać, już sama w swojej sypialni, tak, że ojciec zmienił pokój i ja mogłam spać z matką. Jakkolwiek matka była bezpośrednio koło mnie, dusiło mnie coś ze strachu i przerażenia, za gardło. Serce biło mi bardzo mocno i opanowało mnie głębokie jak przepaść przerażenie, że mogłam zaledwie jeszcze mówić. Bojaźń i udręczenia opanowały mnie całkowicie, a godzina ciągła mi się jak wieczność. Nie zważając na to, miałam jednak uczucie, że Bóg tego chce, bym przyjęła to cierpienie dla ratunku dusz. Starałam się zgodzić na to. — W tej nocy życia zdarzyło się jeszcze poza tym coś dziwnego, co skłoniło mnie do przyjęcia tego cierpienia. Kiedy mówię: — przyjęłam, to chciałabym prawie powiedzieć, że stało się to w owej nocy, kiedy dałam moje słowo: “Tak”. Później chciałam się wielokrotnie od tej męki uwolnić i błagałam często Niebo, aby mi udzieliło znowu snu i duchowego zdrowia. Ale nie zostało mi to udzielone, przynajmniej przez bardzo długi czas. To był jednak dopiero początek, całkowitej bezsenności i było lżej to przyjąć, jak tego Bóg Chciał. Później okazało się jednak, że wśród tych ciemności chwiałam się i gięłam, a nigdzie nie znajdowałam wyjścia. Udręczenie było moim chlebem powszednim dniem i nocą, a nie było nikogo, kto by mi mógł pomóc. Moja matka chrzestna wzięła mnie do lekarza, dokąd trzeba było iść godzinami. Ten powiedział, że mam zapalenie nerek i błony i mocno zaatakowany system nerwowy. Przepisał mi lekarstwa, ale to nic nie pomogło i było coraz to gorzej. Po pewnym czasie odesłał mnie lekarz do szpitala. W ten sposób biedne dziecko, było już od 14 roku życia, było bardzo dręczone. Jako pomoc domowa, przeżyła następne lata z przerwami bezowocnego leczenia i przebywania w
24
szpitalu. Z wielkim bólem, na polecenie lekarza, musiała dać wyrwać swe piękne zęby, który uważał, że one są winne jej cierpień. Nic się jednak w jej stanie nie zmieniło, oprócz tego, że kobieta ta cierpiała jeszcze dodatkowo.
MATKA RODZINY Opatrzność zesłała jej później uczciwego, ale biednego męża. Tego poślubiła w 1962 r. pomimo początkowego oporu ze strony swych najbliższych. 40-letnia (1977 r.) dzisiaj kobieta urodziła czworo dzieci, które bardzo kocha. Stan brzemienności, ani wydanie na świat dzieci nic nie zmieniły jej wewnętrznego stanu, jej wewnętrznych cierpień i udręczeń, nie doznała przez to, żadnej ulgi w swych niewytłumaczalnych cierpieniach. Przeciwnie, stała się dodatkowo osłabioną, musiała się znowu udać do kliniki i sanatoriów, a w końcu przez specjalistów została wysłana do światowej sławy kliniki i tam uznana została, jako psychicznie normalna z adnotacją, że jej stan nie da się wyjaśnić z punktu widzenia medycyny. Ani zastrzyki, ani elektroterapia, nie pomogły, owszem zwiększyły jej cierpienia. Około r. 1972 przyszło krótkie polepszenie. Pisze ona o tym w ten sposób: Stwierdzono, przypadkiem, że cierpię na całkowity brak fosforu. — Na wzmocnienie polecono jej lekarstwo i rzeczywiście nastąpiła poprawa w ogólnym stanie jej zdrowia. Jak dalece naprawdę zawdzięczała to fosforowi i jak dalece było to dopuszczeniem Bożym, że wreszcie znalazłam ulgę, o tym nie wiem. Chociaż nie mogłam spać we właściwym tego słowa znaczeniu, to mogłam jednak podrzemać w takim półśnie. Stany strachu, bojaźni, lęku, były coraz rzadsze, tak, że mogłam się znowu śmiać i mogłam się zająć gospodarstwem domowym, choć trochę. Mój mąż bardzo się z tego cieszył, prawdopodobnie jednak nie było nikomu lżej ze mną, jak mnie samej. Mogłam znowu mieć przy sobie dwoje dzieci, co sprawiało mi nadzwyczajną radość. Chwaliłam i wielbiłam Boga i byłam Mu bardzo wdzięczna, za to wielkie wybawienie. Nie mniej jednak widziałam, albo też zdawało mi się że widzę, że to cierpienie było jednak łaską, chociaż było tak ciężkie i przygniatające. Często myślałam, że On wie dobrze, dlaczego prowadził mnie przez tą ciemność. W 1974 roku nastąpił ciężki nawrót. Siostra moja zaprowadziła mnie do pewnego znachora, który już wielu ludziom pomógł. W jego obecności zostałam nagle potrząśnięta za prawe ramię, pomimo, że sama (z własnej woli) nim nie poruszyłam. Nagle wykrzyknął ten mężczyzna (znachor): Przypuszczam, że jesteś opętana. Potem udałam się do pewnego księdza, który był bardzo sceptycznie nastawiony, ale pomimo to przedsięwziął egzorcyzmy. Stwierdził on później, że istnieją wszelkie znaki opętania. W uciążliwych zaklęciach i długich modlitwach mógł wreszcie doświadczony egzorcysta osiągnąć zdecydowany zwrot. Po wielokrotnych zaklęciach odezwały się od czasu do czasu (mówiły od czasu do czasu} dusze potępione i szatani. Udało się nawet czasowe ich wypędzenie, jednak po jakimś czasie powróciły z powrotem wszystkie demony. Postarano się o to, aby biskup dał oficjalne pozwolenie na egzorcyzmy i był za to odpowiedzialny. 8 grudnia 1975 r. otrzymało pięciu egzorcystów pozwolenie na wielki egzorcyzm. Nastąpiły dalsze egzorcyzmy w małym kręgu, przy czym w większości wypadków, było trzech kapłanów. Co przy tych egzorcyzmach musiały demony wypowiedzieć na zarządzenie Matki Bożej dla ratunku dusz i dla Kościoła znajdującego się w tak opłakanym stanie zawarte jest w pierwszej części książki pod tytułem “Mahnung aus dem Jensaita” (Ostrzeżenie z zaświatów) (Ostrzeżenie z tamtego świata). Ta część jest identyczna z pierwszym wydaniem. Drugie wydanie zostało uzupełnione dalszymi egzorcyzmami. Te zostały przeprowadzone 25 kwietnia 1977 r. w obecności Prałata Prof. Dr Jerzego Siegmunda z Fuldy. 10, 11 i 18 czerwca (uroczystość Niepokalanego Serca Maryi), jak też 29 czerwca 1977 r. w uroczystość św. Piotra i Pawła, jak też 13 lipca 1977 r. w obecności i pod przewodnictwem Ojca Arnolda Renza oraz innych kapłanów i wydawcy tej książki.
25
STAN OBECNY Opętana nie jest jeszcze wolna, ponieważ jej misja nie została jeszcze zakończona. Jej rodzice w krótkich i trzeźwych zdaniach potwierdzili ważniejsze daty z jej życia — również jak ich udręczaniach i córki. Po 1974 r. nie wiedzieli, co było przyczyną jej udręczeń, cierpień ich ukochanej córki. Próbowali wszystkiego, co mogli uczynić przy pomocy lekarskiego i psychiatrycznego kunsztu, dla złagodzenia i uzdrowienia swej córki. Nie pozostało im już nic innego, jak ucieczka do modlitwy, co się szczególnie u rodziców rzuca w oczy, to jest ich trzeźwy rozsądek, daleki od wszelkiej żądzy cudu, sensacji i żądzy czegoś nadzwyczajnego. Przyczyna ciężkiego cierpienia ich córki jest dla nich niewytłumaczona i poddają się modlitwie i cichej nadziei niepojętej woli Miłosiernego — Dobrego Boga. Liczne dokumenty, taśmy magnetofonowe, poczynione podczas egzorcyzmu, jak też listy, są do dyspozycji Władz Kościelnych. Każdy powinien jednak zrozumieć, że w tej książce nie podajemy ani nazwisk, ani miejscowości, ani fotografii, by umęczonej kobiecie i jej rodzinie oszczędzić napływu odwiedzających i nowego udręczenia. Ta sama Opatrzność Boża sprawiła, że ani sąsiedzi, ani przyjaciółki nie mają o tym (o jej opętaniu) najmniejszego pojęcia. Jej opętanie jest tylko wewnętrzne i na zewnątrz ona tego nie okazuje. Dręczona jest tylko strasznie w nocy, ale podczas dnia wykonuje swoje obowiązki. Nie może uczestniczyć od 1975 r. we Mszy świętej, ponieważ podczas Mszy św., jak też podczas udzielania błogosławieństwa i kontaktu z relikwiami i innymi poświęconymi przedmiotami, dają o sobie znać demony. Według możliwości odwiedza ją co tygodnia pewien kapłan, aby udzielić jej św. Sakramentów.
PLAN BOGA Z takim wielkim poddaniem się przyjęte przez tą kobietę cierpienia wynagradzające, wielkie wewnętrzne cierpienia i całkowite opuszczenie, które musiała znieść, przede wszystkim po egzorcyzmach, pójdzie razem z cierpieniami Chrystusa, Jego przedśmiertelną bojaźnią (w Ogrójcu i na Krzyżu), z Jego opuszczeniem, na dobro i ratunek nieśmiertelnych dusz. Jest to największa troska, naszej ofiarnej duszy — zbawienie dusz! Nie cierpi ona przecież z powodu swych własnych grzechów, lecz jest ofiarą zadość uczynną, wynagradzającą na zarządzenie Najwyższej Królowej Nieba i Ziemi. Matka Boża chce przez nią, przez demony, dać światu i Kościołowi ostatnie ostrzeżenie, upomnienie, wszystkim ludziom do poprawy, do pokuty, do wykorzystania jeszcze tego bardzo krótkiego czasu, jaki jeszcze zostaje… (Przed doczesnymi wiecznymi karami dla niepokutującego świata).
* *[ [K Ka aż żd dy y  c cz zy yt te el ln ni ik k  t te ej j  k ks si ią ąż żk ki i  p pr ro os sz zo on ny y  j je es st t  o o  s se er rd de ec cz zn ną ą  m mo od dl li it tw wę ę  w w  i in nt te en nc cj ji i  t te ej j  o of fi ia ar ry y, ,  w wy yn na ag gr ra ad dz za aj ją ąc ce ej j  d du us sz zy y. .. .. .] ]* *
O OŚ ŚW WI IA AD DC CZ ZE EN NI IE E
Ja, niżej podpisany, dr Michał Mouret, ordynator wydziału psychiatrii Szpitala w Limoux (Aude), po zbadaniu Pani R. B. w Szwajcarii i po asystowaniu w dniu 26.1 V. 1978 r. przy egzorcyzmowaniu jej w obecności 4 kapłanów, podczas trzech i pół godzin, oświadczam, że rodzaj objawów u niej stwierdzonych nie świadczy ani o chorobie umysłowej ani o histerii i w tym przypadku należy te dwie diagnozy wykluczyć. Zachodzi tu zjawisko mediumistyczne, które Kościół ma zwyczaj zaliczać do opętania, przynajmniej przejściowego.
Dr Michał Gabriel Mouret
26
D DL LA A  U UW WA AG GI I  I I  Z ZR RO OZ ZU UM MI IE EN NI IA A
Demony są zmuszane przez Niebo, że wbrew swej woli muszą mówić o Kościele i jego teraźniejszym stanie i to w taki sposób, że szkodzi to królestwu szatana, a przynosi pożytek Królestwu Chrystusa. Duchy piekielne w swej złości, prawie nigdy nie używają Imienia Maryja, Najświętsza Maryja Panna albo Matka Boża, lecz mówią o Niej! “Ta tam z góry (Die da Oben). Poza tym nie wymawiają nigdy demony: “Maryja chce, lecz: “Ona chce”, “Ona nas zmusza”, “Ona każe nam mówić” itd. Tak samo zastępczo wyrażają Imię Jezusa i Boga, przez to, że palcem opętanej wskazują do góry. Jeżeli demony żądają modlitwy, względnie mówią, że trzeba taką lub inną modlitwę odmówić, przedtem aniżeli coś wypowiedzą, to nie następuje to z woli piekła, które by tego chciało, lecz z woli Nieba, które wyraża swą wolę za pośrednictwem demona. Trzeba też wziąć pod uwagę, że opętana osoba, jest bardzo dręczona podczas wypowiedzi przez brak tchu, padaczkę, konwulsje, bóle sercowe i duszenie. Na skutek tego zdania są często urywane, niedokończone i źle wypowiedziane. Ponieważ ta dokumentacja zwraca się przeciwko piekłu, demony odmawiają często mówienia, często używają także wybiegów, mruczą, krzyczą, szydzą itd. Szczególnie w drugiej części tej książki (maszynopisu) z powodu braku miejsca i dla prostoty, nie zostało to uwidocznione. Pomijając to wszystko walka była o wiele cięższa i zużywała bardzo wiele czasu, aniżeli mogłoby się to wydawać czytelnikowi. Powinniśmy to wyraźnie zauważyć, abyśmy nie odnieśli fałszywego wrażenia, że tak ważne dla Kościoła wypowiedzi, nastąpiły z łatwością. Wypadek (opętania) nie dotyczy osoby z Zurichu i nie ma z nim nic wspólnego.

Pierwsza część

„Ostrzeżenia z Nieba” – Upomnienie z Zaświatów – Dla Kościoła Współczesnego

<<Dokumentacja z taśmy magnetofonowej>>
WYPOWIEDZI DEMONÓW PORZEZ OPĘTANĄ KOBIETĘ PRZY ODPRAWIANYM EGZORCYZMIE
DEMONY; Akabor, Allida, Judasz Iskariot, Veroba i Belzebub
SKROTY;

E — Egzorcysta

A — Akabor, demon z chóru Tronów

Al — Alida, demon z chóru Archaniołów

Przed przystąpieniem do egzorcyzmu odmawiano przepisane modlitwy, błogosławieństwa, poświęcenia, cały Różaniec (trzy części). Litanię do Wszystkich Świętych, a później sam egzorcyzm itd.

14 sierpnia 1975 r.
EGZORCYSTA: Demonie Akabor, my kapłani rozkazujemy ci, jako Zastępcy Chrystusa, w Imieniu Trójcy Przenajświętszej: Ojca, Syna i Ducha Świętego; rozkazujemy ci w Imieniu Krzyża Świętego, Najdroższej Krwi Chrystusa i Jego Pięciu Ran, czternastu Stacji Drogi Krzyżowej, Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej (Niepokalanego poczęcia) z Lourdes, Królowej Różańca Świętego z Fatimy, Matki Bożej z Góry Karmel, Matki Boskiej Zwycięskiej z Wigrazbad, Siedmiu Boleści Maryi, Św. Michała Archanioła, Wszystkich dziewięciu Chórów błogosławionych Duchów, Arabela Anioła Stróża tej kobiety, Św. Józefa, bojaźni złych duchów, Patrona urodzenia i Imienia tej kobiety. Wszystkich Świętych Aniołów Stróżów i Aniołów Stróżów Kapłanów, Wszystkich Świętych Niebieskich, szczególnie wszystkich Egzorcystów, Św. Proboszcza z Ars, Św. Benedykta, Sług i Służebnic Bożych, Ojca Pio, Teresy z Konnesreutch, Katarzyny Emmerich, wszystkich dusz czyśćcowych i w imieniu Papieża Pawła VI, rozkazujemy ci Akabor, jako kapłani Boży, w Imieniu Wszystkich tych wezwań i w Imieniu Najświętszej Trójcy: Ojca, Syna i Ducha Świętego: musisz odejść Akaborze z powrotem do piekła!!!
PIEKŁO JEST STRASZNE! A.: Muszę jeszcze wrócić. E.: Mów prawdę i tylko prawdę w Imieniu Przenajświętszej Trójcy, N.M.P. Niepokalanego Poczęcia… A.: Tak, w Jej Imieniu i w Imieniu Tronów, skąd pochodzę, muszę jeszcze mówić, muszę mówić. E.: Mów prawdę i tylko prawdę, ty nie możesz kłamać! W Imię…! A.: Jestem z Chóru Tronów. Ja Akabor muszę powiedzieć (dycha wzburzony i krzyczy strasznym głosem) jak straszne jest piekło! Jest ono straszniejsze aniżeli ktokolwiek przypuszcza! Sprawiedliwość Boża jest straszna! Straszliwa jest sprawiedliwość Boża! (Krzyczy i wyje).
28
E.: Mów dalej prawdę w Imię Przenajświętszej Trójcy, N.M.P. Niepokalanego Poczęcia, co ci Bóg nakazuje! A.: Piekło jest o wiele straszniejsze, aniżeli wy w swej lekkomyślności myślicie. Sprawiedliwość… naturalnie istnieje miłosierdzie… ale potrzeba do tego wiele, potrzeba wiele ufności, potrzeba wiele modlitwy, potrzeba spowiedzi, potrzeba wszystkiego według starego stylu (przed-soborowego) Nie wolno po prostu przyjmować nowego tak lekkomyślnie: p pr ra aw wd dę ę  m mó ów wi i  P Pa ap pi ie eż ż: :! !
TU trzeba zrobić wyjaśnienie dla czytelnika polskiego: Po Soborze Watykańskim II zaczęły w wielu kręgach kościelnych szerzyć się modernistyczne prawdy podszywające się pod “Odnowę posoborową”, które chciały złagodzić prawa Boże i kościelne, na przykład; głosiły: nie potrzeba już sakramentalnej ustnej spowiedzi, można ją zastąpić spowiedzią powszechną, (wspólnie odmawianą) jak u protestantów, nie trzeba się tyle modlić, pokutować, pościć, przyjmować Komunii św. na klęczące i do ust, nie trzeba, nie ma konieczności przyklękać przed Sanktisimum, nie trzeba odprawiać Mszy św. będąc zwróconym do obecnego Chrystusa w Najświętszym Sakramencie, nie trzeba konfesjonałów, ambon, (dziś mówi się od ołtarza), nie trzeba chodzić w strojach przepisanych duchownym i zakonnikom (zakonnicom), nie trzeba tak ostrych reguł, nie trzeba różańca itd. itp. to wszystko przestarzałe, teraz jest odnowa posoborowa. Oczywiście, że Sobór, jako taki nie ma nic z tym wspólnego, a nawet ze współczesną liturgią, którą nie Sobór ustanowił, ale ustanowiona została już po Soborze. Czy według ducha Soboru??? Aby to poznać wystarczy dobrze i uważnie przeczytać Konstytucję o Liturgii Świętej, uchwaloną na Soborze Watykańskim II. Oczywiście, że prawowierny katolik musi ją uznać i w niej brać udział, ale nie musi się nią entuzjazmować i uważać, że teraz dopiero jest prawdziwa liturgia, doskonała liturgia i wychwalać ją we wszystkich możliwych superlatywach! Wiele będzie na temat tej liturgii wypowiedzi demonów, którzy często ją wychwalają!!! Tak samo posoborowe czasy są wychwalane przez zaciekłych wrogów Kościoła, podejrzane jest też to wychwalanie czołowych soborowych postaci!!! E.: Mów prawdę w Imię Przenajświętszej Trójcy N.M.P. Niepokalanego Poczęcia, mów dalej w Imieniu Tronów, mów dalej!
ZAGROŻONA TRZODA A.: Wilki są teraz…  E.: Mów prawdę, ogłaszaj tylko prawdę w Imieniu Przenajświętszej Trójcy, N.M.P. Niepokalanego Poczęcia i w Imieniu Tronów.  A.: Wilki są teraz wśród was, także pomiędzy dobrymi.  E.: Mów prawdę, mów tylko prawdę! Rozkazujemy ci w Imieniu… A.: Jak powiedziano, są oni nawet w postaci biskupów i jeszcze wyżej, aż do kardynałów.  E.: Mów nadal prawdę w Imieniu N.M.P. — Matki Bożej. W Imię… Mów nadal prawdę, całą prawdę, którą musisz powiedzieć, w Imię…
29
MŁODZIEŻ W NIEBEZPIECZEŃSTWIE A. Tego nie mówię chętnie — wszystko mówię niechętnie… Także młodzież… młodzież jest oszukana. Myśli ona, że może z paroma…  E. Mów w Imieniu Tronów prawdę, nie wolno ci kłamać!  A. …miłosiernymi uczynkami dojść także do nieba, ale tego nie może, nie, nigdy! E. Mów nadal prawdę w Imieniu Tronów, pełną prawdę w Imię…  A. Oni muszą — jak mnie to bardzo boli — muszę to powiedzieć…  E. Mów dalej prawdę w Imię Najświętszej Trójcy…! Musisz to powiedzieć w Imię…!
SPOWIEDŹ I KOMUNIA ŚW. A.: …muszą przyjmować Sakramenty, godnie przyjmować… Prawdziwa spowiedź, a nie tylko brać udział w nabożeństwach pokutnych i Komunię Świętą Przy tym muszą kapłani trzykrotnie odmawiać: “Panie nie jestem godzien…, nie tylko raz. Komunię św. do ust muszą przyjmować, a nie na rękę. E.: Mów tylko prawdę w Imieniu Najdroższej Krwi, Krzyża św. Niepokalanego Poczęcia z Lourdes, Królowej Różańca św. z Fatimy…! A.: Naradzaliśmy się tam w dole długo (wskazuje palcem w dół) aż doprowadziliśmy do Komunii na rękę. Komunia na rękę… Komunia na rękę jest bardzo dobra dla nas w piekle — wierzcie mi… E.: …Rozkazujemy ci w Imię… powiedzieć, co ci tylko Niebo rozkazuje! Mów tylko prawdę i całą prawdę. Ty nie śmiesz kłamać! A.: Ona (N.M.P.) wskazuje palcem w Górę chce abym powiedział… E.: Mów prawdę w Imię… A.: Ona (N.M.P.) chce abym powiedział, gdyby Ona, ta wysoka Pani jeszcze żyła tu na ziemi to przyjmowałaby Komunię św. do ust, ale klęcząc i skłoniła by się głęboko i to tak (pokazuje jakby się skłoniła). E.: W Imieniu Matki Bożej… i Tronów, z polecenia Tronów mów prawdę! A.: Muszę powiedzieć, że Komunię na rękę, właściwie nie wolno przyjmować; nawet sam Papież udziela Komunii do ust. On (Papież) wcale tego nie chce, aby udzielano i przyjmowano Komunię na rękę. To pochodzi od jego kardynałów… E.: W Imię… z polecenia Tronów mów prawdę!  A.: To idzie później dalej (ta samowola kardynałów odnośnie Komunii św. na rękę) do biskupów, a biskupi! myślą wtedy, że to jest posłuszeństwo, że trzeba być posłusznym kardynałom. Później przechodzi to dalej do kapłanów, a ci znowu myślą, że muszą być podporządkowani, ponieważ posłuszeństwo jest bardzo ważną rzeczą (cnotą).  E.: Mów prawdę, ty nie śmiesz kłamać, rozkazujemy ci w Imię…  A.: Złemu, nie wolno być posłusznym!!! Papieżowi, Jezusowi Chrystusowi i Matce Bożej trzeba być posłusznym. Komunii na rękę Bóg wcale nie chciał!  E.: Mów dalej w Imię…
CZEŚĆ MATKI BOŻEJ A.: Młodzież musi więcej uczęszczać do miejsc pielgrzymkowych. Musi ona więcej się zwracać do Matki Bożej, nie wolno im Jej skreślać z ich życia. Oni muszą…Matkę Bożą uznać, a nie żyć według ducha “odnowicieli”
30
(posoborowych). Nie mogą oni (młodzi) od nich nic przyjmować. (Strasznie krzyczy). To są wilki. Tych już znamy! Tych już mamy! (w szponach). E.:  Mów nadal prawdę w Imię…! A.: Młodzież myśli teraz, że jeżeli spełni parę miłosiernych uczynków i zbrata się między sobą, co czyni, to wystarczy, aby się zbawić. To jednak nie wystarcza. Bardzo łatwo to przychodzi sympatyzować, bratać się między sobą, ale przez to jeszcze nic nie zostało dokonane. Muszą oni znowu stać się ofiarnymi, muszą się wyrzekać (powściągać), muszą się modlić. Muszą przystępować do Świętych Sakramentów; —przynajmniej, co cztery tygodnie przyjąć Sakrament. Ważne są jednakowoż modlitwa i cierpienie. Przede wszystkim muszę także i to powiedzieć…  E.: Mów nadal całą prawdę w Imię… co nakazuje ci Matka Boża!

NAŚLADOWANIE CHRYSTUSA A.:…Przede wszystkim potrzeba dzisiejszemu światu, nawet katolickiemu światu — wyrzeczenia się, całkowitego wyrzeczenia się (powściągliwości), trzeba cierpieć zastępczo — wynagradzające za innych… To zostało zapomniane, że wszyscy stanowicie Mistyczne Ciało Chrystusa i że wszyscy powinniście cierpieć, wynagradzać jeden za drugiego. (Płacze strasznie i wyje jak pies). Tego wszystkiego nie dokonał Chrystus na krzyżu. Otworzył On wam wprawdzie niebo, ale ludzie muszą wynagradzać jeden za drugiego. Sekty (protestanci, zielonoświątkowcy] mówią wprawdzie, że Chrystus tego wszystkiego dokonał, ale to nie jest prawda. To współdziałanie, współodkupienie z męką, życiem, z. Odkupieniem Chrystusa musi trwać dalej, trwać aż do skończenia świata. (Przy tych słowach burczy dalej złością, mruczy).
SENS CIERPIENIA E.: Mów nadal w Imieniu Matki Bożej, to co musisz powiedzieć z Jej polecenia! A.: To musi trwać dalej (współodkupienie, współzbawienie). Trzeba cierpieć jeden za drugiego i ofiarować cierpienie w Imię Krzyża Chrystusowego i Męki Chrystusowej, w zjednoczeniu z tymi cierpieniami. I w zjednoczeniu z cierpieniami Matki Bożej trzeba cierpieć, być złączonym z Jej wyrzeczeniami życia, swoje cierpienie łączyć z tymi strasznymi cierpieniami Chrystusa na krzyżu, z cierpieniami na Górze Oliwnej. Były one straszniejsze aniżeli ludzie myślą. Chrystus cierpiał w Ogrodzie Oliwnym nie tylko jak wy może myślicie. Był On zmiażdżony Bożą Sprawiedliwością, jak by On sam był największym grzesznikiem i musiał sam iść do piekła. Musiał On cierpieć za was ludzi, ponieważ inaczej nie zostalibyście odkupieni. Musiał przeżyć najstraszniejsze cierpienia i myślał nawet (jak człowiek) że pójdzie do piekła! Cierpienia Jego były tak wielkie, że poczuł się całkowicie zgubiony i opuszczony przez Ojca. Został On tak zmiażdżony jakby był także największym grzesznikiem. To musiał On uczynić za was, a wy musicie Go naśladować. Te cierpienia mają największą wartość, te cierpienia, te ciemności, to straszne opuszczenie, kiedy się myśli, że wszystko stracone i trzeba sobie odebrać życie. Ja bym powiedział, że nie… (Oddycha z trudem). E.: Mów dalej prawdę w Imię… na polecenie Tronów… A.: Właśnie to cierpienie, w którym komuś się zdaje, że wszystko stracone, kiedy się czuje, że zostało się przez Boga opuszczonym i myśli się, że jest to ostatni krzyk, że czuje się ostatnim z ludzi… właśnie wtedy wyciąga Bóg swą pomocną rękę. Te cierpienia, te straszne cierpienia, te ciemne cierpienia są jednym z tych najwartościowszych (krzyczy i wyje strasznie), jakie istnieją. O tym jednak młodzież nie wie. Większość o tym nie wie i to jest nasz triumf.
31
POWOŁANIE DO CIERPIENIA E.: Mów nadal prawdę w Imię…!  A.: Wielu, a nawet większość odbiera sobie wtedy życie, kiedy myślą, że zostali opuszczeni przez Boga i są ostatnimi z ludzi, gdy jest już tak ciemno. Bóg jest jednak blisko nich, ale oni Go już nie odczuwają. Bóg jest jeszcze i wtedy, tylko tak, jak gdyby Go nie było. W tym momencie nie odczuwają Go przy sobie naprawdę. A pomimo to muszą naśladować w cierpieniach Chrystusa w głównej mierze ci, których On powołał do wielu cierpień. Jest wielu takich, którzy myślą wtedy, że są oni może nawet nienormalni. Jest to jednak nasz wybieg. Poddajmy im myśli, aby udali się do klinik, lekarzy.  E: Mów nadal w Imię…! A.: A wtedy, kiedy widzimy albo przypuszczamy, że nie są oni już normalni, większość z nich jest jeszcze mianowicie pomimo to — wtedy podsuwamy im rozpacz, a oni wtedy myślą, że powinni by sobie odebrać życie, ponieważ nie są rozumiani przez ludzi. To jest nasz triumf. Większość z nich przychodzi do nieba, ale pomimo wszystko jest to nasz triumf ponieważ…  E: Mów dalej w Imię…! A.: .nie wykonali oni wtedy jeszcze swego zadania i powinni by żyć dalej.  E: Mów nadal w Imię… Orędzia Tronów  A.: Są teraz na świecie bardzo ciężkie krzyże, każe Ona (N.M.P) (wskazuje palcem w górę) powiedzieć: Krzyży tych często nie można prawie unieść. Krzyże, które są namacalne jak: rak, zniekształcenie, lub inne ułomności, to można łatwiej unieść aniżeli straszne ciemności duchowe, albo biedy, które teraz musi nieść bardzo wielu ludzi. Ona, Ta z Góry (wskazuje w górę) każe powiedzieć, jak to już powiedziała przez pewną obdarzoną łaskami duszę: ześlę swym dzieciom cierpienia, cierpienia ciężkie i głębokie jak morze! Ludzie, którzy te straszne krzyże będą nieśli — niektórzy zostaną wybrani do tego — nie powinni się załamać. E: W Imię Trójcy Przenajświętszej: Ojca, Syna i Ducha Świętego, mów Akabor co ci Matka Boża poleciła do powiedzenia.  A.: Te krzyże, o których właśnie mówiłem, stały się w międzyczasie krzyżami, które wydają się niepotrzebne i niezgodne ze zdrowym rozumem. Mogą one doprowadzić aż do zwątpienia, rozpaczy. Praktycznie nie można ich już więcej nieść, ale są one najwartościowsze. Ja Akabor muszę powiedzieć jeszcze raz: Ona chce (wskazuje ręką do góry) wszystkim tym niosącym te krzyże powiedzieć: Wytrwajcie i nie poddawajcie się! W krzyżu jest zbawienie, w krzyżu jest zwycięstwo. Krzyż jest mocniejszy od wojny!  E: Mów nadal w Imię… Orędzia Tronów
MODERNIZM A.: Modernizm jest fałszem!!! Musicie się całkowicie odwrócić od modernizmu. Jest on naszym dziełem z piekła. Kapłani, którzy uzasadniają modernizm nie są zgodni sami z sobą. Już ten znak, to ich znamię, powinno wam wystarczyć.  E: Mów nadal w Imieniu Niepokalanego Poczęcia. Powiedz prawdę w Imieniu… Całą prawdę, którą otrzymałeś z polecenia Matki Bożej, którą musisz powiedzieć! A.: Papież (mowa o Papieżu Pawle VI) jest dręczony przez swoich kardynałów, przez swych własnych kardynałów… Jest on otoczony wilkami.
32
E: Powiedz prawdę w Imię…! A.: Gdyby tak nie było mógłby (papież) powiedzieć więcej. Jest on jakby sparaliżowany. Nie może on wiele zdziałać — wierzcie mi, nie może on teraz wiele zdziałać! Musicie się modlić do Ducha Świętego. Musicie się stale i wciąż modlić do Ducha świętego. Wtedy odczujecie wewnętrznie, co powinniście czynić. Musicie się modlić do Ducha Świętego. W każdym razie nie możecie ani na jotę odejść od starej wiary. Chcę powiedzieć, albo raczej muszę powiedzieć, że Sobór Watykański II nie był tak bardzo dobry, w części pochodził z piekła. (Uwaga tłumacza: … nie znaczy to, że dokumenty ostatniego Soboru same w sobie były sprzeczne z doktryną i dogmatyka katolicką. Chodzi o to, że niektóre poruszone tematy i problemy były często niejednoznaczne w swej treści i nadmiernie rozwinięte lub w ogóle niepotrzebnie poruszone (mogli to później w stosowny sposób i w stosownej chwili uczynić Papieże w swoich encyklikach). Stało się to później dla wielu modernistycznych teologów i duchownych okazją do samowolnej (bez zgody i wiedzy papieży) i fałszywej interpretacji poszczególnych dokumentów soborowych z wielką szkodą dla Kościoła Św. i całego świata. Dlatego obecny Papież Jan Paweł II często i celowo cytuje uchwały II Soboru Watykańskiego by właściwie je naświetlić, aby prawidłowo były rozumiane, chcąc w ten sposób choćby częściowo postawić tamę fałszywej teologii, która tak głęboko zapuściła korzenie w państwach zachodnich, a obecnie tak bardzo zagraża kościołowi i narodowi polskiemu). To o czym mówi Akabor na polecenie Matki Najświętszej, będąc do tego przez Nią zmuszony — potwierdzają też liczne objawienia stare i nowe (Bayside, Porto Santo Stefana, San Damiana, na Śląsku, we Francji, Belgii, Włoszech, Szwajcarii itd.)  E: Mów prawdę w Imię Przenajświętszej Trójcy…
MSZA ŚWIĘTA A.: Były niektóre drobne rzeczy, które powinny być zmienione, ale większość nie. Wierzcie mi! W liturgii praktycznie nic nie potrzeba było zmieniać. Ani lekcja, ani Ewangelia nie muszą być czytane w języku krajowym. Byłoby lepiej, gdyby Msza św. była odprawiana po łacinie. Bo spójrzcie na święte przemienienie, jedynie na nie i to jest bardzo kłujące {rzucające się w oczy). Przy św. przemienieniu używa się tych słów: — “To jest Ciało Moje, Które za was będzie wydane”, a później jeszcze: — “To jest Krew Moja, Która za was i za wielu będzie wylana”. Tak powiedział Jezus. E.: Czy nie jest dobrze, jeżeli się mówi: — “za wszystkich?” (zamiast: za wielu będzie wylana) Mów prawdę w Imię…! Nie wolno ci kłamać!!! A.: Nie, właśnie nie. Przekład ten, nie jest tak całkiem dobry i mówi się po największej części (w wielu współczesnych posoborowych przekładach liturgicznych (niepolskich) — “za wszystkich”. (Zdanie nawiasowe pochodzi od tłumacza). Musi być nie “za wszystkich”, a “za wielu…” Jak tylko tekst nie jest dobry, dokładny, to natychmiast nie ma całej pełni łask. Msza św. jest z pewnością ważna, ale nie ma tam już całej pełni łask; kanałem łask płyną one już bardzo skąpo. A święte przemienienie nie przynosi tyle łask, jeżeli kapłan nie wykonuje (św. Obrzędu) całkowicie i według prastarej Tradycji i w Imię Boże. Musicie mówić tak jak Chrystus: — “Za was i za wielu..” E. Czy Chrystus nie wylał jednak za wszystkich swej Krwi? Mów prawdę w Imię…! A.: Nie, On pragnąłby wylać ją za wszystkich, ale faktycznie nie popłynęła za wszystkich. E. Czy dlatego, że wielu ją odrzuciło? Mów prawdę w Imię…!
33
A.: Naturalnie, przez to właśnie, nie popłynęła za wszystkich, bo za nas w piekle także nie. E. Mów prawdę w Imię…! A.: Nowy porządek Mszy biskupi zmienili — Trydencką Mszę — nowa Msza nie jest w całości i wcale taka, jaką chcą Ci u Góry (w Niebie). Wkrótce dojdzie do tego, że cała Msza będzie nieważna. E.: Jaka jest Trydencka Msza, stara Msza, którą przepisał papież św. Pius V? — Mów prawdę w Imię… Nie wolno ci kłamać! A.: Jest ona najlepsza, jaka może być, jest ona dla nas kłująca (rażąca), dla nas, ale prawdziwa, dobra Msza. (je czy) E.: Akabor, powiedz prawdę w Imieniu i na polecenie Matki Bożej; rozkazujemy ci powiedzieć wszystko, co ci rozkazała! . A.: Wszystko to powiedziałem niechętnie, ale musiałem. Ona, Ta u Góry. Wskazuje w górę zmusiła mnie (burczy).  E.: Czy musisz jeszcze coś powiedzieć w Imię…? Mów, ale tylko prawdę!
POSŁUSZEŃSTWO A.: Wielu kapłanów powołuje się na posłuszeństwo. Teraz jednak w tych czasach, nie trzeba być posłusznym modernistycznym biskupom. Jest to czas, o którym Chrystus powiedział: “Będzie wielu Chrystusów i fałszywych proroków”. To są tzw. fałszywi prorocy. Ale nie musicie, nie możecie im wierzyć, wkrótce nie będziecie więcej wierzyć, ponieważ oni… ponieważ oni… przyjmują tak wiele z nowego… (modernizmu posoborowego). My jesteśmy w nich, my ich podjudziliśmy, my tam z dołu (wskazuje w dół). — Odbyliśmy wiele narad, w jaki sposób możemy zniszczyć katolicką Mszę. Już Katarzyna Emmerich powiedziała więcej jak przed stu laty. Było to w Rzymie. (Miała ona widzenie, w którym widziała Rzym, Watykan). Widziała go (Watykan), a dookoła niego był głęboki rów, za rowem stali niewierni. W środku Rzymu w Watykanie stali katolicy. Wrzucali do rowu ołtarze, swoje figury, swoje relikwie, prawie wszystko do tego głębokiego rowu, aż ten rów się prawie wypełnił… I oto… takie czasy przeżywamy obecnie (krzyczy przeraźliwie). Wtedy, kiedy rów został napełniony mogli niewierni (innowiercy) przejść. Przeszli, więc i popatrzyli do Watykanu i wtedy zobaczyli, jak mało może im dać katolicka, dzisiejsza katolicka, modernistyczna Msza. Potrząsnęli głowami, odwrócili się i odeszli. A wielu z was katolików, jest tak głupich, że wychodzę im naprzeciw. Ci jednak (innowiercy) nie chwieją się. (Nie zmieniają swej wiary, obrządków, zwyczajów). Jeszcze coś muszę powiedzieć. E.: Powiedz prawdę w Imię…!
LITURGIA A.: Przy Mszy, przy właściwej Mszy, „TRYDENCKIEJ MSZY”, czyniono dawniej 33 razy znak Krzyża, a teraz tylko niewiele, niekiedy dwa, niekiedy trzy, w najlepszym wypadku. A przy ostatnim — przy ostatnim — przy błogosławieństwie ludzie na ogół nie klękają teraz nawet (krzyczy i płacze przeraźliwie) Czy wiecie jakbyśmy klęczeli… klęczelibyśmy, gdybyśmy jeszcze mogli (wyje i płacze). E.: Czy to jest właściwie (stosownie, potrzebne) robić przy Mszy 33 razy znak Krzyża? Mów prawdę w Imię…!
34
A.: Naturalnie, jest dobrze, trzeba nawet. „Wtedy nie jesteśmy w środku”; —wtedy musimy uciekać z kościoła, ale tak jesteśmy w środku. Trzeba także znowu wprowadzić ASPERGES. Przy asperges musimy uciekać przed wodą święconą i przed kadzidłem. Kadzidło trzeba by także na nowo rozpalać i odmawiać modlitwę do; św. Michała Archanioła i trzy Zdrowaś Maryja oraz “Witaj Królowo…” To wszystko musi być także odmawiane po Mszy świętej. E.: Mów nadal prawdę, co w Imię… musisz powiedzieć! A.: Laicy nie mogą udzielać Komunii (krzyczy przeraźliwie), wcale nie, także siostry zakonne — nie, nigdy. Czy myślicie, że Chrystus przekazałby to Apostołom, jeżeli by to mogli czynić laicy i kobiety? (jęczy) Że też i to muszę powiedzieć! Allida (inny wyższy demon pochodzący z chóru Archaniołów) czy słyszałeś, Allida, czy słyszałeś, że musiałem to powiedzieć?! Allida, ty także umiesz mówić (odpowiada wzburzony) Mów ty! E.: Czy wszystko powiedziałeś Akaborze w Imię…? Czy wszystko powiedziałeś, pełną prawdę? A.: Ta u Góry (wskazuje w górę) nie dopuszcza do tego, abym przez Starego (ma na myśli Lucyfera) był zanadto dręczony, ponieważ musiałem to dla was powiedzieć, dla Kościoła! Ona (N.M.P.) nie dopuszcza… na szczęście, ale to nie było dobre dla tych tam z dołu (wskazuje w dół), dla nas wszystkich, dla nas wszystkich (krzyczy i jęczy}. E.: W Imię Matki Bożej mów dalej! Czy masz jeszcze coś do zakomunikowania? Na polecenie Tronów (Chóru Tronów) twych dawnych współaniołów, czy masz jeszcze coś do powiedzenia? (Po siedmiu godzinach modlitwy i sześciu godzinach egzorcyzmu, bez posiłku i napoju, są niektórzy z obecnych zmęczeni) A.: Nie, ale możecie już odejść! Cieszymy się, kiedy wy idziecie, Idźcie już, cieszymy się, idźcie tylko sobie! E.: Wypowiadaj się dalej! W Imię Matki Bożej mów, co ci rozkazuję, W Imię…! A.: Ponieważ to powiedzieć musiałem, pozwala mi jeszcze na chwilę. Musicie się jeszcze modlić: Święty, Święty trzykrotnie. E.: W Imię Róży Mistycznej… Akabor, powiedz, co Matka Boża ci jeszcze poleciła powiedzieć! A.: Poleciła mi abym powiedział to, co powiedzieć musiałem; nie powiedziałem tego chętnie (strasznie płacze). E.: W Imię… Czy powiedziałeś wszystko?  A.: Tak.
WYPOWIEDZENIE AKABORA E.: Rozkazujemy ci teraz Akaborze, w Imię Trójcy Przenajświętszej, Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego, Najświętszej Maryi Panny, Niepokalanego Serca Maryi, Świętych Archaniołów, Świętych Chórów Błogosławionych Duchów, — czy wszystko powiedziałeś, co ci Niebo poleciło powiedzieć? Powiedz prawdę w Imię Najdroższej Krwi! A.: Płynęłaby ona także dla nas, gdybyśmy byli ludźmi, myśmy jednak nigdy ludźmi nie byli. Nie bylibyśmy wtedy takimi głupcami jak teraz ludzie, (którzy nie korzystają z tej Krwi). Pomimo wszystko wy macie jeszcze szansę… E.: W Imię św. Aniołów Stróżów i w Imię Anioła Stróża tej kobiety… Akaborze wyjdź, wyjdź z niej na zawsze i na wieki do piekła i nie powracaj już nigdy!
35
A.: Nie może to być…! E.: Akabor, wyjdź w Imię..! Twoja mowa się skończyła, polecenie twoje zostało wykonane. Wykrzyknij to imię i wyjdź i powróć do piekła! A.: Nie muszę jeszcze iść. Ona udziela mi jeszcze krótkiego czasu. E.: Czy inny demon musi iść wcześniej? A.: Nie ja Akabor, muszę iść najpierw, ale wy musicie jeszcze coś odmówić; SIEDEM „ZDROWAŚ MARYJO” DO SIEDMIU BOLEŚCI MARYI. Ja na Jej polecenie będę wam objaśniał (wskazuje w górę);  Pierwsze Zdrowaś Maryjo na cześć Jej cierpienia, które wynikło z proroctwa Symeona: “Miecz przebije twoje Serce”……  Drugie Zdrowaś na uczczenie tych boleści, które wycierpiała gdy Jej przyszło uchodzić do Egiptu……  Trzecie Zdrowaś na uczczenie tych boleści kiedy straciła 12-sto letniego Jezusa i szukała Go przez trzy dni…..  Czwarte Zdrowaś ku czci Jej boleści przy spotkaniu Syna idącego z krzyżem na Kalwarię……  Piąte Zdrowaś na uczczenie Jej boleści, kiedy na Kalwarii musiała patrzeć na Syna swego Ukrzyżowanego…..  Szóste Zdrowaś ku czci tych boleści kiedy Ciało Syna zdjęto z krzyża i złożono na Jej łonie…..  Siódme Zdrowaś ku uczczeniu tych Jej boleści, kiedy uczestniczyła w pogrzebie Jej Syna, w złożeniu do Grobu…..
Akabor (krzyczy nienawistnie po odmówionych modlitwach)  A.: a teraz trzeba odmówić trzy razy: „ŚWIĘTY BOŻE…”  (Uczestnicy egzorcyzmów odmówili to) E.: W Imię Boga w Trójcy Świętej… W Jej Imieniu musisz teraz wyjść, iść na zawsze do piekła Akaborze! A.: (Jęczy i krzyczy strasznie) Tak…  E.: W Imię… Krzycz twoje imię i wychodź do piekła! Wychodź w Imię twych dawnych współaniołów Tronów, którzy służą Bogu, ponieważ ty Bogu nie służyłeś!  A.: (jęczy): chciałem już Bogu służyć, ale Lucyfer nie chciał, abym służył Bogu.  E.: Musisz teraz iść. My kapłani rozkazujemy ci w Imię Boga w Trójcy Jedynego, Ojca, Syna i Ducha Świętego… Teraz musisz wyjść w Imię Niepokalanego Serca Maryi i w Imię siedmiu Boleści Maryi…  A.: (krzyczy jak szalony, krzyczy okropnie}  E.: W Imię… wyjdź do piekła! Wykrzycz twoje imię!  A.: Akabor! (wyje i krzyczy swoje imię) Akabor…!  E.: Wyjdź do piekła i nie powracaj już nigdy w Imię…  Al. Teraz mówi Allida.  E.: W Imię Boga w Trójcy Jedynego rozkazujemy ci Allida, powiedz nam czy Akabor wyszedł?  Al.: Nie ma go już, tu poszedł, Lucyfer i całe towarzystwo przyszło po niego.

(Objaśnienie: Rozdział ten został skrócony. Położono tu przede wszystkim nacisk na wypowiedzi Akabora podczas okresu wypędzania, a nie na sam egzorcyzm}.
14 sierpnia 1975 r.
E.: Egzorcyści
J.: Judasz Iskariot
ISTNIENIE PIEKŁA J.: Gdybym Jej tylko był słuchał (wskazuje w górę) Ona była przy mnie (strasznie jęczy) E.: Kto był przy tobie, mów w Imię…  J.: Ta u góry (wskazuje w górę), ale ja Ją odrzuciłem.  E.: Judaszu mów dalej, co w Imieniu Matki Bożej musisz powiedzieć —mów prawdę i tylko prawdę!  J.: Ja jestem najbardziej ze wszystkich pogrążony w rozpaczy (jęczy).
ZSTĄPIENIE DO PIEKŁA E.: Judaszu Iskariocie, teraz musisz iść. J.: Judasz, nie! (warczy). E.: W imieniu Tej Królowej, Którą ty odrzuciłeś, W Jej Imieniu, Matki Bożej z Góry Karmel, musisz teraz wejść do piekła!  J.: Musicie zmówić całą część bolesną Różańca i Wyznanie Wiary. (Podczas tego Wierzę w Boga… “wstąpił do piekieł” zaczyna mówić Judasz) — “Aż tam na dół przyszedł do nas…” J.: Przyszedł aż do piekła, a nie tylko do otchłani, w której oczekiwały dusze. E.: Dlaczego zstąpił do piekła? mów prawdę w Imię… J.: Aby nam pokazać, że umarł on także za nas; dla nas było to straszne! On wszedł do królestwa śmierci, ale zstąpił także do piekła. Tak, tak naprawdę do piekła. Michał św. Archanioł i Aniołowie musieli nas spętać, abyśmy się na niego nie rzucili (warczy). Ponieważ ja nie mówię tego chętnie, nie słyszę tego chętnie, — ponieważ ja jestem winien zdrady Jezusa — musicie śpiewać: “Ja widzę Cię o Jezu jak Ty milczysz i za grzechy chcę szczerze żałować”. (Obydwie zwrotki, a później zwrotkę: “Stała Matka Boleściwa”) (Obecni śpiewali te pieśni), J.: (Straszne krzyki rozpaczy podczas śpiewu) — O gdybym był żałował, żałował!!! E.: Judaszu Iskariocie, my kapłani rozkazujemy ci w Imię Trójjedynego Boga: wyjdź z niej i idź precz do piekła! J.: .. .Ja nie chcę jednak iść (warczy) dobrze mi w tej kobiecie, dobrze mi w tej kobiecie, oby i ona miała moją rozpacz, wiele z niej! E.: Judaszu rozkazujemy ci w Imię… idź precz do piekła, na wieczne potępienie, dokąd należysz… J.: Ale ja nie chcę! E.: Wyjdź z niej Judaszu Iskariocie w Imię Matki Bożej!
37
J.: Ona (wskazuje w górę) miała by teraz sama dla mnie współczucie, gdyby mogła mieć, miałaby je jeszcze nawet teraz. Ona mnie kochała, Ona mnie kochała. Czy wy wiecie, co to jest! (jęczy straszliwie). E.: Wykrzyknij twoje imię i wyjdź z niej w Imię…! J.: Ja wiem, że Ona kochała (warczy niemiłosiernie). E.: Ty nie chciałeś Jej słuchać. Ona chciała cię ratować na wieki dla nieba. Ona miała, co do ciebie taki dobry zamiar (intencję). Teraz idź precz w Imię Matki Boskiej Fatimskiej! J.: Nie! (straszna rozpacz) E.: Judaszu wykrzycz twoje imię i idź precz z niej, odejdź do piekła w Imię Ukrzyżowanego Zbawiciela, którego zdradziłeś, w Imieniu Jego cierpienia, w Imieniu krwawego potu na Górze Oliwnej… J.: Trzykrotnie musicie się modlić: Święty, Święty, Święty… uczestnicy odmawiają tę modlitwę śpiewają pieśń: “Błogosław Ty Maryjo… W międzyczasie krzyczy Judasz straszliwie: nie! nie! E.: Rozkazujemy ci w Imię Przenajświętszej Trójcy…! (Judasz rwie jednemu z kapłanów stulę). W imieniu Jezusa pozostaw to Judaszu Iskariocie. W Imię wszystkich Chóru Błogosławionych Duchów, w imię Anioła Stróża tej Kobiety, musisz teraz iść precz — rozkazujemy ci! J.: (krzyczy straszliwie) E. W Imię Patronki tej kobiety — idź precz z niej! J.: Musicie przynieść na stół wszystkie relikwie; ze mną nie taka łatwa sprawa… Ja jestem… (strasznie krzyczy) E. W Imię gorzkiej Męki Pana naszego Jezusa Chrystusa… J.: Ja nie chcę iść! E. Ty musisz odejść. W Imię Jezusa Chrystusa – rozkazuję ci! J.: Ja nie chcę iść, ja nie chcę iść! Zostawcie mnie, zostawcie mnie w spokoju (straszny ryk). E. Matka Boża Zwycięska rozkazuje ci! J.: Gdybym Jej tylko był słuchał! E. Rozkazujemy ci w Imię Matki Bożej i Kościoła Katolickiego… J.: To nie ma żadnego sensu! (gwałtowne warczenie głębokim głosem) E. W Imię Przenajświętszej Trójcy…
PIEKŁO ISTNIEJE J.: Gdybym tylko miał nadzieję! W piekle jest strasznie! Gdybym tylko miał nadzieję…! (niemiłosierny ryk rozpaczy) E.: Matka Boża rozkazuje ci, abyś wyszedł w Imię Ukrzyżowanego, w Imię Najdroższej Krwi!  J.: Pozostawcie mnie jeszcze chwilę w tej kobiecie!  E.: Nie! wyjdź w Imię wszystkich Świętych Apostołów! W Imię…  J.: Ja nie chcę! Nie! Nie! (ryczy nienawistnie), ale oni (ma na myśli duchy piekielne) przyjdą wkrótce! (krzyczy aż strach bierze).  E.: Ty musisz teraz wyjść Judaszu Iskariocie w Imię Matki Bożej z Góry Karmelu. Ona rozkazuje ci wyjść z niej i iść do piekła na wieczne potępienie!
38
J.: (Krzyczy przez dłuższą chwilę); Nie! Nie!… (jęczy strasznie i rozpacza okropnie)  E.: W Imię Siedmiu Boleści Maryi, w Imię Trójcy Przenajświętszej — wyjdź i idź precz do piekła!  J.: Ale ja nie chcę! Nie chcę! (ryczy przeraźliwie)  E.: W Imię Trójcy Przenajświętszej, Niepokalanego Poczęcia Matki Bożej, rozkazujemy ci powrócić do Lucyfera.  J.: (Jęczy rozciągle) nie! (Ryczy strasznie i rozpaczliwie) nie! nie! Oni mnie wcale w piekle nie chcą! (Nagle woła Judasz rozpaczliwie: “Lucyferze, na pomoc!”) Kapłani odmawiają od nowa egzorcyzm i dwie litanie. E.: W Imieniu Trójcy Przenajświętszej — rozkazujemy ci udać się na wieki do piekła! J.: Duchy piekielne pomóżcie! Pomóżcie, abym nie musiał iść do piekła! Pośpiesz się wreszcie Akaborze! Pomóżcie mi…! Och! Och! Spieszcie się! (Jęczy straszliwie). E.: Judaszu Iskariocie — wyjdź w Imię…! J.: Lucyferze, ty mnie wysłałeś, ty musisz także przecież pomóc! E.: My kapłani rozkazujemy ci Judaszu Iskariocie, w Imieniu Trójjedynego Boga, Ojca, Syna i Ducha Świętego…! J.: (Krzyczy rozpaczliwie) Oni przyjdą, oni przyjdą wkrótce… Czy wiecie jak ja się ich boję, czy wy to wiecie?! (Ma na myśli Lucyfera i jego pomocników) E.: My kapłani Kościoła Katolickiego, rozkazujemy ci w Imię Trójcy Przenajświętszej… Krzyża św…. Niepokalanego Poczęcia — Matki Bożej z Lourdes, Królowej Różańca św. z Fatimy… idź precz Judaszu Iskariocie… (po czym kapłani odmawiają trzy razy; Święty Boże i Gloria Patri, po czym Judasz zaczął swym męskim głosem:) J.: Nie! och! (jęczy)…! Gdybyśmy ją tylko natychmiast mogli zabić (tę opętaną). Pragnęlibyśmy ją uśmiercić. Radziliśmy już o tym od dawna, że ona powinna być zabita! E.: Rozkazujemy ci, abyś jej nie zabijał, w Imię Trójcy Przenajświętszej… Usuń się teraz w imię Matki Bożej, Wszystkich Świętych Aniołów, Archaniołów, a szczególnie św. Michała! J.: Nie! Michale ty nie śmiesz… (ryczy jak zwierzę i jęczy strasznie). Oni idą…! Oni idą…! Oni idą…! E.: W Imię Przenajświętszej Trójcy… krzycz twoje imię i wychodź! J.: Ja… Oni idą… Judasz… Iskariot… Ja… ja muszę iść! Iść muszę! Iść muszę, ja muszę, ja muszę, ja muszę… Oni idą… Oni już tu są! (ryczy przeraźliwie i woła strasznym głosem); Oni tu są, złe duchy! (wyje…) Lucyferze! Lucyferze…! Idź, idź Lucyferze…! Ja się ciebie boję (ryczy strasznie). E.: Teraz musisz wyjść Judaszu Iskariocie, w tej chwili w Imię…! J.: On idzie…! On idzie…! E.: W Imię Matki Bożej usuń się na zawsze do piekła i nigdy nie powracaj! J.; Oni idą…! Oni tu są. Oni tu są… (Straszne sapanie i ryk). Ja muszę iść!… Oni mnie przyjmą! E.: Wyjdź teraz w Imię Przenajświętszej Trójcy… o krzycz twoje imię…!
39
J.: Ja go wykrzyknąłem… Ja Judasz Iskariot, muszę… ja… ja muszę iść. E.: W Imię Królowej Różańca św. z Fatimy, w Imię Niepokalanego Poczęcia z Lourdes — wychodź! W Imię Ojca, Syna i Ducha Świętego teraz musisz iść! J.: (Rozbrzmiewa piętnaście przeciągłych strasznych aż do szpiku kości krzyków): Nie! nie! nie!… ja nie chciałbym iść… Ja nie chciałbym iść! E.: Rozkazujemy ci w Imię Kościoła Katolickiego, w Imię Trójjedynego Boga…!
PIEKŁO JEST STRASZNIEJSZE ANIŻELI MYŚLIMY J.: Och! Ta rozpacz, ta straszna rozpacz! To jest straszne! Wy nie wiecie, jak okrutne jest piekło!!! Wy nie wiecie nic jak strasznie jest tam na dole! Wy wszyscy nie wiecie jak to jest! E.: Ty sam jesteś sobie winien. Wyjdź Judaszu Iskariocie w Imię!  J.: (ryczy i jęczy). Ja mam straszny kąt! Straszny kąt mam tam na dole! Och! Och! Powiedzcie to wszystkim, że mam straszny kąt…! Żyjcie uczciwie!… To jest straszne!… Dla Boga, postawcie wszystko na jedną kartę, aby się dostać do nieba, choćbyście nawet przez tysiąc lat byli męczeni na łożu tortur, przetrzymajcie to!… Piekło jest straszne! Ono jest straszne! Nikt nie wie jak straszne jest piekło. Jest ono straszniejsze aniżeli myślicie…! Jest ono okrutne! Jest ono okrutne…! (Wszystko to mówi Judasz z nieporównanie strasznym, urywanym głosem, z niewypowiedzianą rozpaczą). E.: Czy powiedziałeś to wszystko w Imieniu Jezusa? J.: Ja muszę jeszcze powiedzieć, wolałbym jednak tego nie mówić: Jest jeszcze tak wielu łudzi… którzy nie wierzą w piekło… ale… ale… ono istnieje!!! Piekło istnieje! Jest ono straszne! E.: Tak, piekło istnieje — mów tylko prawdę w Imię…! J.: Och ono istnieje, piekło! Ono jest straszne!… Ja muszę wkrótce iść, ale muszę jeszcze to powiedzieć (ryczy i sapie jak zwierzę). E.: Teraz jednak odchodź, w Imię…! Wyjdź z tej kobiety! J.: Piekło jest o wiele straszniejsze aniżeli myślicie… Piekło jest o wiele straszniejsze aniżeli myślicie!!! (krzyczy, mało bębenki nie pękną) E.: Mów w Imię…! J.: Ryczy i rzęzi: Och!… gdybym mógł jeszcze raz, gdybym mógł jeszcze raz z powrotem!…! Och… och! (ryczy nienawistnie niesamowicie). E.: Usuń się od niej, opuść ją w Imieniu…! J.: Och, ja nie chciałbym iść na dół, zmiłujcie się… zostawcie mnie jeszcze w tej kobiecie! E.: Nie! W Imię… rozkazujemy ci wyjdź z tej kobiety! J.: Zostawcie mnie jeszcze w tej kobiecie! Zostawcie mnie jeszcze w tej kobiecie! E.: Nie! Nie! W Imię… Wychodź! J.: (Judasz rzęzi) Mnie jest w niej lepiej, musi ona nosić moją rozpacz, przynajmniej w wielkiej części! Zostawcie mnie jeszcze w tej kobiecie! Ja tam mam strasznie! (Stęka i sapie) Och! pozostawcie mnie jeszcze w tej kobiecie! E.: Nie! W Imię…! J.: Ona może mnie przecież jeszcze nosić (niezwykła rozpacz) Ona mnie będzie mogła jeszcze mieć.
40
E.: Wyjdź z niej w Imię…! J.: Co wy sobie myślicie! Na dole jest o wiele straszniej! Na dole jest o wiele straszniej! Och! Och! (ryczy). Ale to powiedzcie wszystkim młodym, wszystkim nauczycielom błędnych nauk, a zresztą powiedzcie wszystkim: — piekło istnieje! (z głosem wzbudzającym przerażenie i przenikającym aż do szpiku kości); Jest ono przeklęcie straszne!!! Gdybym tylko słuchał Matki Bożej i nie zakładał pętlę na szyję! Gdybym tylko miał nadzieję, gdybym tylko miał nadzieję! gdybym tylko miał nadzieję! (Rozpaczliwym głosem..) Ale tak mówią wszyscy potępieni ludzie, tak mówią wszyscy, kiedy przychodzą do nas! Wtedy już jest jednak za późno! Nie wierzą w to, dopóki nie jest za późno.. E.: Ty musisz iść w Imię Przenajświętszej Trójcy. W Imię wszystkich świętych Aniołów i Archaniołów i św. Michała Archanioła! J.: On jest dla nas straszny Archanioł Michel (św. Michał Archanioł), Michel jest straszny (ryczy nienawistnie). E.: Wyjdź w Imię św. Proboszcza Vianey, w Imię wszystkich Egzorcystów, w Imię św. Kościoła Katolickiego! J.: (krzyczy): Judasz Iskariot!…Ja muszę iść! (straszne wycie). E. Teraz musisz iść Judaszu Iskariocie w Imię Trójcy Przenajświętszej na wieki do piekła, z powrotem na potępienie! J.: Oni idą, oni idą… (rzęzi i wyje straszliwie) oni już tu są! Bądźcie zdrowi, szczęśliwi ludzie… wy szczęśliwcy! Ja idę… ponieważ muszę … ponieważ muszę… (wyje i ryczy aż do szpiku kości). E.: Rozkazujemy ci w Imię Przenajświętszej Trójcy, w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen. W Imię św. Michała Archanioła — wyjdź teraz. Krzyknij twoje imię i idź do piekła! J.: (krzyczy z rozpaczą jak lew): Ja… ja idę… Judasz Iskariot! E.: Wyjdź teraz i idź do piekła w Imię św. Michała Archanioła i w Imię Matki Bożej… W Imię…! J.: (Stale i wciąż wzbudzające grozę, przerażenie rozpaczliwe krzyki Judasza). Nagle wskazuje palcem wskazującym do góry i mówi: Ona (N.M.P.) daje mi jeszcze krótki termin. Jej zadanie nie zostało jeszcze wypełnione…
17 sierpnia 1975 r.
E.: Egzorcyści J.: …Judasz Iskariot
STAN KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO W OBECNYM CZASIE E.: Kiedy musisz wyjść — Mów Judaszu Iskariocie, mów teraz w Imię Trójcy Przenajświętszej, Ojca, Syna i Ducha Świętego…! J.: Byłem Apostołem — (mówi ciemnym głębokim gardłowym głosem jak mężczyzna). E.: Mów nadal w Imię Jezusa…! J.: Byłem zdrajcą. E.: Mów nadal… to wiemy… Mów w Imię Jezusa! J.: Dziś są zdrajcy także między Biskupami, z tą tylko różnicą, że ja zdradziłem jawnie, a ci potrafią się maskować!
41
E.: Czy to jest prawda… mów w Imię… J.: Tak! E.: Czy nie kłamiesz? W Imię…! J.: Nie! Czy myślisz, że chciałbym, aby to powiedzieć? E.: Czy musiałeś to powiedzieć w Imieniu… Mów prawdę! J.: Tak. E.: W czyim imieniu? J.: W przeklętym Imieniu Tej (wskazuje w górę): Niestety. E.: Kiedy wyjdziesz? W Imieniu Przenajświętszej Trójcy… mów prawdę! J.: Muszę jeszcze coś więcej powiedzieć. E.: To mów, kiedy musisz to powiedzieć, wszystko, co musisz powiedzieć w Imię Jezusa! J.: Pomiędzy biskupami, którzy teraz są, są niemniejsi zdrajcy jak ja byłem, gdyby nie… E.: Nie wszyscy! Mów prawdę w Imię…!  J.: Nie wszyscy, ale wielu. W ich sidła wpada się łatwiej aniżeli w moje…! E.: Mów dalej Judaszu Iskariocie, co musisz powiedzieć w Imię Nieba, w Imię Przenajświętszej Trójcy…! J.: Nie wszyscy są na pewnej drodze… i tym nie musicie być posłuszni. Muszę powiedzieć, że wielu dzisiejszych biskupów nie znajduje się na prawej drodze i takim nie musicie być posłuszni. Posłuszeństwo jest rzeczą wielką, także i w niebie, jest ono rzeczą bardzo ważną (niebo je bardzo ceni), ale teraz nastał czas wyjących wilków! E.: Mów nadal Judaszu Iskariocie w Imię Niepokalanego Poczęcia, w Imię… nie wolno ci kłamać…! J.: Żaden baranek nie rzuca się w paszczę wilka. Nie można być posłusznym wilkom… E.: W Imię Jezusa, mów nadal w Imię… W Imię świętych, których relikwie spoczywają na twojej głowie, którzy nie byli zdrajcami! J.: Każdy człowiek ucieka, kiedy przychodzi wilk… Teraz niestety nastał czas wilków… Wielu biskupów stało się porywającymi wilkami (porywającymi owce wilkami), którzy nie wiedzą, co mówią i tym nie można być posłusznym! Wtedy nawet i Niebo nie żąda posłuszeństwa! E.: Mów dalej Judaszu Iskariocie w Imię Matki Bożej… J.: Można się powołać na samego papieża, (powoływać na samego papieża) E.: Mów teraz dalej w Imię Jezusa! J.: Ten (Papież) nie wyciąga swoich dokumentów, ponieważ są one dorentowane i fałszowane ! (To, co mówi Judasz przez opętaną, o tym fałszowaniu, względnie przekręcaniu, przeinaczaniu niektórych dokumentów papieskich jak i Sobowtórze od 1972 r. Pawia VI, wprowadzonym przez niektórych kardynałów do Watykanu, mówi także wiele innych objawień, na przykład; po wiele razy mówiła o tym Matka Najświętsza w Bayside, w Nowym Jorku do Weroniki Luckan, do Filioli we Francji itd. — uwaga tłumacza). E.: Mów dalej w Imię…!
42
J.: Tak, musicie się codziennie modlić do Ducha świętego, ponieważ; —w przeciwnym razie wpadniecie w dół, albo w paszczę wilków. E.: Mów nadal Judaszu Iskarioto w Imię Jezusa to, co masz nam jeszcze do zakomunikowania pod względem Papieża. Mów stosownie do nakazu z Nieba! Więcej nie chcemy wiedzieć, tylko to, co chce nam powiedzieć Niebo!  J.: Czy przypuszczasz, że ja mówię coś innego, czy przypuszczasz, że ja chciałbym to powiedzieć?  E.: Mów w Imię Jezusa tylko prawdę z Nieba od Matki Niebiańskiej!
EKONO IDZIE PRAWĄ DROGĄ, A WIELU POSZUKUJE GO! J.: Ekono zatriumfuje! (Od tłumacza: Ekono — jest to miejscowość, w której miał swoją rezydencję arcybiskup Lefebvre.) E.: Coś ty powiedział, czy powiesz to jeszcze raz — Judaszu Iskarioto? O kim mówiłeś? W Imię Jezusa powiedz to jeszcze raz. Mów prawdę, tylko prawdę! J.: Ekono po długiej walce zatriumfuje!  (Od tłumacza: Judasz mówiąc, że Ekono zatriumfuje, chciał podkreślić, że jedynie powrót do rytu Mszy Św. Trydenckiej, świętej Tradycji Kościoła i do całego ogromnego bogactwa skarbów Kościoła Św., na które składały się różnorodne nabożeństwa eucharystyczne do Matki Bożej i różnych świętych, odpusty, sakramentalia itp. może przyczynić się do prawdziwego odrodzenia Kościoła Św. Temu wszystkiemu był wierny arcybiskup Lefebvre, dlatego z taką wściekłością, był atakowany przez wielu modernistycznych teologów, kardynałów, biskupów oraz masonerię. Chcieli oni również doprowadzić do jego ekskomuniki, na co jednak nigdy nie wyrażał zgody Papież Paweł VI. Natomiast zupełnie inną sprawą, oczywiście naganną i bolesną było dokonane (niedługo przed jego śmiercią) przez arcybiskupa Lefebvre konsekracji kilku kapłanów na biskupów, co jak wiadomo należy do kompetencji Papieża. Być może widząc, co się dzieje w Kościele stracił zaufanie do stolicy apostolskiej, błędnie oceniając poczynania Ojca Świętego Jana Pawła II, który nie jest już w stanie sam przywrócić dawnej, przedsoborowej świetności Kościoła, mimo Jego ogromnych wysiłków w tym kierunku. E.: W Imię Jezusa…! J.: Ekono jest jedynie na prawej drodze. E.: Czy to jest prawda? Czy powiedziało to Niebo — mów w Imię Jezusa! J.: Mówiąc o tej “jedynej prawej drodze” mam na myśli nie to, żeby nie było innych, którzy by nią nie kroczyli, czy znajdowali się na niej, ale jest to jedynie prawa droga, którą idzie Ekono. Tak my o tym myślimy. Nie ma wielu dróg, które są prawe, jest jednak wielu ludzi, którzy pomimo to są na prawej drodze. Ekono jednak idzie prawą drogą, a wielu ludzi, którzy Ekono nie znają, szukają prawdy i przez to znajdują się także na prawej drodze. E.: Mów dalej w Imieniu…! co musisz powiedzieć! J.: Arcybiskup L e f e b v r e będzie musiał wiele cierpieć, ale on j e s t  d o b r y. (Od tłumacza: Papież Jan Paweł II w 1984 r. wydał dekret, na mocy, którego można odprawiać Mszę Świętą Trydencką. Uzależnił to jednak od decyzji biskupów ordynariuszy. Z pewnością było to otwarcie furtki i danie możliwości
43
delikatnego powrotu do starej Mszy Św. z możliwością naprawienia (bez ewentualnych wstrząsów) wcześniej popełnionych błędów.) E.: Czy liturgia, według której on celebruje jest dobra? W Imię Jezusa, mów prawdę! J.: Liturgia, według której on sprawuje Obrzędy jest jedynie prawdziwa, dobra! E.: Czy jest to prawda — powiedz to w Imię Jezusa? J.: Jest to pełna prawda! E.: W Imię Trójcy Przenajświętszej… czy nie okłamałeś? J.: Nie! To jest pełna prawda. E.: W Imię Trójcy Przenajświętszej… czy nie okłamałeś? J.: Nie! To jest pełna prawda. E. Skąd ona pochodzi, kto tak rozkazuje — mów w imię… J.: ONA (N.M.P.) (wskazuje w górę) mówi to!!! ONI, CI Z GÓRY — mówią to! Prawda przychodzi z Góry! Ci tam u Góry (w Niebie) są niechętni nowej liturgii! W żadnym wypadku stary Mszał nie powinien być zmieniany… Ja mówię to jednak bardzo niechętnie! (Rzęzi i krzyczy): W dzisiejszym czasie, nie można wierzyć wszystkim biskupom!  E.: Są jeszcze dobrzy biskupi. Mów prawdę w Imię… i tylko prawdę!  J.: Są jeszcze niektórzy, którym można być posłusznym, ale nie wszystkim. Akabor mówił już o tym. (Nie może prawie oddychać, jęczy).
31 października 1975 r.
E.: Egzorcyści  J.: Judasz Iskariot
JUDASZ MÓWI O PAPIEŻU I O NADUŻYCIACH I NIEPORZĄDKU W KOŚCIELE E.: Judaszu Iskariocie, my Kapłani rozkazujemy ci, w Imię Przenajświętszej Trójcy, Ojca, Syna i Ducha Świętego, N.M.P. Matki Bożej, Niepokalanego Poczęcia, Wszystkich Świętych Aniołów i Archaniołów, Wszystkich dziewięciu Chórów Błogosławionych Duchów, Wszystkich Świętych Dworu Niebieskiego, powiedz nam, czy naprawdę musicie wyjść. Powiedz prawdę, tylko prawdę — Judaszu! W Imię tych wezwań musisz powiedzieć prawdę i tylko prawdę. W Imieniu św. Relikwii, które spoczywają na twej głowie! J.: Ja muszę powiedzieć, muszę powiedzieć. W pewnym stopniu należę także do Chórów anielskich. Tam zostałem przydzielony. Byłem wysokim, byłem wysokim (w godności), byłem biskupem. E.: Mów nadal prawdę, mów nadal, co masz powiedzieć w Imię… J.: Jestem wyższym, aniżeli inni potępieni. Już raz to powiedziałem, że mam strasznie ciemny kąt w piekle! Straszny ciemny kąt w piekle mam! Tym innym potępionym… ja im zazdroszczę… Inni… mają w stosunku do mnie, mają lepiej! Ja, ja, mam brudny kąt! E.: Mów dalej co musisz powiedzieć w Imię… J.: ONA (N.M.P.) (wskazuje w górę) ostrzegała mnie jeszcze, Ona mnie ostrzegała. Ja nie słuchałem, ja nie słuchałem! (strasznie rzęzi) E.: Mów dalej prawdę, którą musisz powiedzieć w Imię Matki Bożej!
44
J.: Gdybym był słuchał, ja Ją lekceważyłem, w pewnym stopniu ja Jej niecierpiałem. Tej… E.: Mów dalej prawdę w Imię Matki Bożej! Mów prawdę Judaszu Iskarioto, co musisz jeszcze powiedzieć z Jej polecenia! J.: Od samego początku nie przyszedłem z powodu Jezusa; spodziewałem się potęgi i królestwa, a kiedy się to nie spełniło, czułem się zawiedziony. E.: Mów dalej, co musisz powiedzieć w Imię Matki Bożej w Kościele. Mów dalej, co jeszcze musisz powiedzieć, pełną prawdę w Imię…
SYTUACJA W KOŚCIELE KATOLICKIM J.: Kościół Katolicki znajduje się w złym stanie. Jeżeli ci z Góry (z Nieba) sami nie zainterweniują nie mógłby on zostać uratowany (wskazuje w górę). Muszą się wypełnić te słowa: “Ja jestem z wami aż do skończenia świata”. Nastąpi całkowite oczyszczenie, straszne oczyszczenie, którego my wcale nie chcemy! Słyszycie! E.: Mów nadal prawdę w Imieniu…! J.: Jesteśmy teraz dookoła, przede wszystkim w tych ostatnich miesiącach, jak jeszcze nigdy nie byliśmy.  E.: Mów nadal prawdę w Imię…! J.; W każdym razie nie byliśmy tak od tysiąca lat! (jest to prawdziwe okrążenie Kościoła, papieża) E.: Mów nadal prawdę; tylko prawdę! W Imię Matki Bożej — mów prawdę o Kościele!
POŁOŻENIE PAPIEŻA J.: Papież, papież… on jest męczennikiem. Leży on pod pewnym względem na ziemi, chciałby umrzeć. W tych warunkach, w jakich się znajduje, nie chciałby żyć. Strasznie dręczy go ta myśl, że to, co mówi nie dociera do świata, a to co by właśnie chciał zatrzymać przedostaje się na świat przez kardynałów. W każdym razie wielu kardynałów, nie całkiem wszyscy, ale wielu jest takich! Jego życie jest straszne (działalność, rządy). Znajduje się on w gorszym więzieniu, jak w prawdziwym. My, my, podjudzamy, czynimy, co możemy. Osiągnęliśmy już wiele. E.: Mów nadal prawdę, w Imię… i mów tylko prawdę! J.: Jest on pozbawiony swej wolności i w ten sposób jego działalność jest ograniczona. Mówimy także, dlatego o czołgającym się ślepcu, który tylko powoli, ostrożnie może czołgać się po ziemi (powoli się posuwać), a nie ma nic do powiedzenia ani na lewo, ani na prawo, nawet wprzód, ani do tyłu. To czynią za niego inni, to czynią fałszywi… to czynią ci, którzy by go chętnie widzieli trupem! ‚ E.: Mów nadal prawdę, pełną prawdę i tylko prawdę z polecenia Matki Bożej! Mów dalej co musisz powiedzieć z polecenia Nieba!
PAWEŁ VI JEST WIELKIM PAPIEŻEM, ALE RĘCE I NOGI MA ZWIĄZANE J.: Musielibyście się modlić za papieża. Jego położenie jest gorsze od męczennika. Wolałby on zostać ukamienowany jak św. Szczepan. Jest on wielkim papieżem, pomimo, że musi milczeć. Niesie on krzyż. Nie często zdarza mu się podobny (Kościołowi), chociaż uznają go za małego i słabego. Jest on wielkim papieżem. Z początku robił z pewnością Błędy, ale już dawno to spostrzegł, a teraz jego ręce i nogi są związane, a nawet język. Kroczy on ku niebu. Chciałby
45
on znowu wprowadzić, starą Liturgię — Trydencką Mszę, chciałby on znowu wprowadzić… ale jego ręce i nogi są związane, nie może on nic uczynić! E.: Powiedz tylko prawdę z polecenia Matki Bożej! Mów prawdę, tylko prawdę o Kościele i Papieżu Pawle VI! J.: Rozumie się samo przez się, że Papież Paweł VI chciałby znowu wprowadzić Trydencką Mszę św. Jeżeli w telewizji widzicie, albo czytacie w prasie o ewentualnych nowościach, to powinniście wiedzieć o tym, że nie pochodzi to od niego… E.: Mów prawdę w Imię…!
BÓG SAM WKROCZY W BIEG WYPADKÓW J.: Robią oni z nim (papieżem) wszystko, co im się podoba. Są to wilki, które wyją jak wiatr wieje… A co chcą…? (czego chcą?) Tego, czego chcą współcześni ludzie, czego chce tłum, jak chce tłum. Chcą (kardynałowie) być lubiani… Ostatnio nawet dobrzy tradycjonaliści są zdezorientowani, wprowadzeni w błąd, ci, którzy poprzednio nie mieli wątpliwości, co do zamiarów i intencji, myśli papieża (odnośnie liturgii). Teraz ich myśli, (co do jego zamiarów, intencji…) są różne… Nie wiedzą oni, w tym czasie, w tym strasznym czasie zamieszania, nie może papież praktycznie już nic więcej uczynić. Teraz musi wkroczyć sam Bóg… i On wkroczy w bardzo krótkim czasie. E.: Co znaczy wkrótce? Czy w latach… Mów w Imię… pełną prawdę!  J.: Nie, to nie, jest to znacznie bliżej aniżeli wy myślicie.  E.: Mów prawdę w Imieniu Matki Bożej o Kościele i papieżu! Mów nadal prawdę, co musisz powiedzieć, tylko prawdę! J.: Najgorsze dla papieża jest to, że nawet kapłani Tradycjonaliści wątpią w jego zamiary (intencje) w jego dobrą wolę! Nie może on nie uczynić! Oni sprzeniewierzają mu się we wszystkim. Gdyby chciał coś wydać na zewnątrz, to nie wychodzi (nie ukaże się) Oni to już wykradną nim dojdzie na pocztę. E.: Dlaczego nie mówi o tym na audiencjach publicznie? Wtedy mógłby swobodnie mówić? Mów prawdę o papieżu Pawle VI! J.: Niekiedy nie chciałby on więcej (tego mówić w rozgłosie), on nie może więcej (nic zrobić). Niekiedy nie wie on przede wszystkim, co mówi. Przez to wynikają tak straszne błędy i zamieszania. Jest on biednym papieżem. E.; Mów prawdę, tylko prawdę, w Imię Matki Bożej…! J.: Jeden boi się drugiego (biskup biskupa). Każdy boi się tłumu, że mógłby zostać “oplwany”… Każdy chce tańczyć według skrzypiec masy, pomimo, że dudy (skrzypce) wydają fałszywe tony… E.: Mów nadal prawdę w Imię Matki Bożej! J.: Są one (skrzypce, dudy) tak rozstrojone, że wkrótce żaden właściwy ton z nich nie wyjdzie, a wszystko to chce zwać się Kościołem!!! Wszystko to jest przeklętym, zepsutym, zaniedbanym (chaos) Kościołem, który wkrótce nie będzie wolno nazwać już więcej Kościołem…! E.: To jednak nie było od Matki Bożej, jeżeli ty mówisz Jest to przeklęty Kościół”. J.: To zdanie, to jest od nas (słowo – “przeklęty”). E.: Mów tylko prawdę i tylko to, czego chce Matka Boża!
46
J.: Pomimo to, jest to prawda. W pewnym stopniu chce Ona, żebym to tak powiedział! E.: Mów w Imię Matki Bożej tylko prawdę i tylko pełną prawdę! J.: Już tak daleko zaszło, że wkrótce sekty lepsze będą, aniżeli wasz katolicyzm! Sekty znajdą się wkrótce w lepszym położeniu, ponieważ nie mają oni tego rozeznania i nie są w takim stopniu prowadzone przez Ducha Świętego, w jakim był prowadzony stale Kościół. Oni (biskupi) nazywają to Duchem Świętym, w rzeczywistości są to ich własne idee, które chcą roznieść po świecie, zgodnie ze swoimi upodobaniami… Są jeszcze niektórzy, którzy nie chcieliby tego tak roznieść, chcieliby oni, aby było to według starego (przedsoborowego). Chcieli by oni tego jeszcze, ale są za tchórzliwi, (aby się komuś na przykład; kardynałom narazić). Ich tchórzostwo oskarża ich aż tam do góry, (do tych u Góry w Niebie), do tych na wysokościach! (wskazuje w górę na Niebo)* E.: Mów nadal prawdę w Imię… J.: Jeżeli będzie wiele modlitwy, dostąpią jeszcze rozeznania, ale dla wielu jest to już za późno. Żałuje tego Niebo, żałuje tego Matka Boża, żałuje tego papież. Wszyscy ci trzej wymienieni myślą o tym tak samo: Chrystus, Matka Boża i papież, tylko Oni są teraz jedno. Kardynałowie — w każdym razie — wielu — nie są jedno. Działają i czynią przeciwnie temu, czego chcą Ci u góry (wskazuje w górę). I są przeciwko temu, czego by chciał papież. Papież znajduje się w strasznym położeniu, w strasznym!!! E.: Mów nadal prawdę w Imię Matki Bożej — mów nadal wszystko, co musisz powiedzieć…!
BÓG SAM OBALI MODERNIZM! J.: My się boimy papieża, ale teraz zasadniczo nie potrzebujemy się go tak bardzo bać, ponieważ jego Watykanem kierują kardynałowie. Papież cierpi cały czas, ale w zasadzie potrafi on w końcowym rezultacie o wiele więcej dusz uratować i więcej zdziałać aniżeli byśmy (potępieni) sobie tego życzyli… E.: Mów prawdę, z polecenia Matki Bożej, tylko pełną prawdę! Mów nadal! J.: Stanie się tak, że Bóg sam obali to wszystko. Musi obalić ten modernizm, (modernizm posoborowy). Zacznie się to tam, gdzie się skończyło, przy starym dobrym tradycyjnym, przy tym, co być musi i tym, czego się domagają, czego chcą Ci u Góry (wskazuje w górę). Nie przy tym, co sam człowiek (ludzie) sobie wymyślili, wyprodukowali. E.: Mów nadal prawdę z polecenia Matki Bożej, tylko prawdę. * Od tłumacza: Widać wyraźnie jak wielu teologów kardynałów i biskupów (na zachodzie Europy) jawnie występuje przeciwko obecnemu papieżowi Janowi Pawłowi II, który choć robi, co może (i w dużym stopniu powstrzymuje rozkład Kościoła, przez nieustanne pielgrzymowanie i bezpośrednie nauczanie), nie jest jednak w stanie sam odwrócić tego, co już głęboko zapuściło korzenie nim rozpoczął swój pontyfikat. Ojciec Święty nie może publicznie wystąpić przeciw błędom szerzonym, wewnątrz Kościoła, gdyż spowodowałoby to niekontrolowany zamęt i zamieszanie przyspieszając i tak nieunikniony otwarty rozłam w Kościele. Muszą to uczynić sami, ci kardynałowie i biskupi, którzy się do rozszerzenia tych
47
błędów przyczynili. Obecny czas, choć bardzo już krótki, jest również dla nich w sposób szczególny czasem Miłosierdzia Bożego. J.: Gdyby papież nie stal pod konfiskatą i pod stałym dozorem, uwaga z prawa i z lewa, ze wszystkich stron, wtedy mógłby dobrze jeszcze daleko rządzić, że jego słowa “przepchałyby się”, przedarłyby się na zewnątrz. W ostatnich paru miesiącach stało się jednak strasznie. Praktycznie nie stamtąd, od papieża nie przedostaje się do publicznej wiadomości, a co by się chciało jeszcze przedostać, zostaje natychmiast zdemontowane, skradzione, przeinaczone… aż do fałszerstwa. Fałszuje się! Żaden środek nie jest dla nich za podły żeby, co mają w swych głowach kardynałowie, a co by było im przeciwne — wydostało się na zewnątrz! Nic nie jest dla nich za podłe, ponieważ jest to czas końca. Gdybyśmy nie byli w tym stopniu u steru i nie mielibyśmy kardynałów tak w naszej mocy, to można by ich prędzej skontrolować. Ponieważ my jednak w tym stopniu wichrzymy, burzymy, a tak wielu czarnych magów prowadzi swą krecią robotę, mamy kardynałów (wielu Watykańskich) w tej chwili w całkowitym władaniu. Najlepszą radą jest módlcie się wiele do Ducha Świętego. Jak już raz powiedziałem i Akabor na temat posłuszeństwa, ja też to powiedziałem, ja Judasz: Obecnie nie potrzeba już być posłusznym, (kiedy rządzi zło)
POSŁUSZEŃSTWO W KOŚCIELE E.: Mów prawdę o Kościele, mów dalej w Imieniu… nie możesz kłamać, w Imieniu…! J.: W tej chwili to zdanie może wzbudzać śmiech. Nigdy jeszcze na posłuszeństwo nie kładziono tak wielkiego nacisku, jak w tej chwili… Teraz nagle taki nacisk na posłuszeństwo… (śmieje się szyderczo). E.: Mów tylko prawdę, tylko prawdę, z polecenia Matki Bożej! J.: Teraz nagle powołują się wszyscy na posłuszeństwo, kiedy to im dogadza! E.: Mów prawdę Judaszu Iskariocie, nie to czego chcecie wy demony! W Imię… J.: To, co powiedziałem, pochodzi z Góry (z Nieba). Musimy powiedzieć tę przeklętą prawdę, teraz, kiedy tym się szermuje, kiedy tak łatwo słuchać — w tym, co dogadza człowiekowi (być w pewnej mierze uosobieniem posłuszeństwa dla takich, którzy są nastawieni modernistycznie i lubią pieniądze i wszystko inne). Teraz ci nagle szafują tym posłuszeństwem, jak strzela się z broni maszynowej… Dawniej nie było to wcale takie aktualne, jak się teraz nagle stało… E.: Mów prawdę z polecenia Matki Bożej, tylko prawdę! J.: Nam się to (posłuszeństwo) podoba. Niech tylko robią tak dalej, ale ci tam u Góry (wskazuje palcem) patrzą na to niechętnie. Ich plany są inne i w zasadzie byłyby inne, ale Ewangelia musi się wypełnić. Wszystkie ich plany muszą zostać wypełnione, nawet kosztem wielkich katastrof i wielkich zamieszek, chaosu i wojen, mordów między narodami… E.: Mów prawdę, mów w dalszym ciągu tylko prawdę z polecenia Matki Bożej! J.: Każdy powołuje się na biskupa, kiedy biskupi sami nie mogą powołać się na papieża, kiedy to także nie przychodzi od papieża. Myślę, że niedługo dojdę z moją mową do końca… E.: Mów prawdę, pełną prawdę z polecenia Matki Bożej, co Ona chce powiedzieć przez ciebie Judaszu Iskarioto! Prowadź mowę dalej, wszystko, co musisz powiedzieć i tylko prawdę z polecenia Matki Bożej!
48
FORMY LITURGII J.: 14 sierpnia musiał Akabor mówić o Mszy, o Asperges, że powinno to być znowu zaprowadzonym na początku Mszy. To się zgadza, to się zgadza, my musimy wtedy opuścić kościół. E.: Mów prawdę Judaszu Iskarioto, mów prawdę z polecenia Matki Bożej! J.: W przeciwnym razie jesteśmy wewnątrz. Kapłan powinien przede wszystkim znowu — jak to było dawniej — iść z kropidłem od ołtarza przez kościół pokropić ludzi, to by nas przepędziło. To odpędziłoby nas także od ludzi (w kościele). E.: Mów prawdę, z polecenia Matki Bożej, pełną prawdę i tylko prawdę! J.: Staramy się także wichrzyć między ludem. Kiedy kapłan idzie z kropidłem i święconą wodą poprzez Kościół, ludzie mogą się lepiej modlić. Wypędza to także więcej idee i moce czarnych magów (propagandzistów różnych doktryn). E.: Z polecenia Matki Bożej mów prawdę! J.: Asperges 33 krzyżyki, 3 razy “Panie nie jestem godzien…” i na końcu trzy: Święty Michale…, 3 Zdrowaś Maryjo, “Witaj Królowo”, to musiałoby zostać bezwarunkowo wprowadzone od nowa. Poniechanie tego, to nasze dzieło i w pewnym sensie kardynałów, którzy są w naszej mocy. (Żadne przymierze!!!) E.: Mów nadal prawdę z polecenia Matki Bożej!
MSZA ŚWIĘTA TRYDENCKA I NOWA MSZA ŚWIĘTA J.: To samo odnosi się do Mszy. Jak już powiedziano Ci z Góry (z Nieba) wolą i są bardziej zadowoleni z Mszy Trydenckiej aniżeli niemieckiej (krajowej) i tej nowej (posoborowej), ponieważ nie wszystko da się dokładnie przetłumaczyć (z łaciny na języki obce). E.: Czy myślisz o łacińskiej Trydenckiej Mszy? Mów prawdę, mów prawdę Judaszu Iskarioto, tylko prawdę z polecenia Matki Bożej! J.: Łacińskie teksty dają się z trudem przetłumaczyć na niemiecki (krajowy) język. I w ten sposób dostają się fałszywe słowa (nieścisły tekst), które właściwie przynoszą mniej błogosławieństwa (łask). To wszystko, co nie jest wykonane tak, jak chciał tego Chrystus przynosi mniej łask… Szczególnie przy przemienieniu Słowa przemienienia muszą być bardzo dokładne, dokładnie, wypowiedziane. Nie wolno zmienić żadnej litery (żadnego słowa). Wszystko musi być bardzo dokładne. Czy wiecie jak u nas wszystko musi być dokładnie zrobione? Jak prawnie? Nawet w Kościele Katolickim nie ma teraz takiej dokładności jak u nas! E.: Mów prawdę z polecenia Matki Bożej, tylko prawdę, mów nadal!
ŚWIĘTA KATOLICKIE J.: Święta.. święta katolickie! Wszystko jest obalone i zmienione. Inne daty, a wtedy ludzie nie mogą się wyznać… Dawniej lud mógł naprzód wiedzieć (wiedział naprzód); dziś będzie takie a takie święto, jutro takie, a teraz… (śmieje się szyderczo)… E.: Mów prawdę z polecenia Matki Bożej! J.: Teraz większa część ludzi nie wie już, kiedy przypadają takie święta, albo inne. Jest to dla nas wielki plus, a szalony minus dla innych, ponieważ były święta, na które ludzie przygotowywali się tygodniami naprzód. Tego nie mogą już więcej tak robić, albo w dużo mniejszym stopniu niż dawniej i nie tak jak być powinno, ponieważ nie znają świąt całkiem dokładnie, nie mają ich w głowie, a w każdym kalendarzu są wypisane inaczej.
49
W jaki sposób mogliby się, więc przygotować? Nie mogą przecież udać się do biskupów i kapłanów, do kościoła i obchodzić tego i tego święta wtedy albo wtedy, w taki albo inny sposób, a później jeszcze dla siebie samego w domu po staremu i według starej daty. E.: Mów prawdę z polecenia Matki Bożej! J.: Wierzcie nam jednak, nawet u nas w piekle ważne są jeszcze stare święta!!! Są one tam więcej ważne, o wiele więcej ważne niż u was na świecie!!! To widzenie jest dokładnie w święto Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmelu. E.: Mów prawdę, tylko prawdę, z polecenia Matki Bożej!
WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH, DZIEŃ ZADUSZNY I DUSZE W CZYŚĆCU J.: Musiano by wszystkie święta ustanowić wtedy, kiedy być powinno. Weźmy tylko taki Dzień Zaduszny. Jest to także takie szalone posunięcie… E.: Mów prawdę z polecenia Matki Bożej! J.: Dusze w Czyśćcu są bardzo pokrzywdzone. Dawniej chodziliście na cmentarz. Każdą modlitwę, którą tam odmówiliście, przynosiła odpust, a za odpust zupełny dusza mogła iść bezpośrednio do nieba. Teraz już się tak nie dzieje, tzn. mogłoby się dziać, ale ludzie nie są już w tych sprawach zorientowani. Przez kler zostały te liczne odpusty zniesione. (Odpust Toties Qaoties — Tyle razy ile razy nawiedziło się kościół i odmówiło się przepisane modlitwy — zyskiwało się odpust zupełny, który można było ofiarować za dusze w Czyśćcu cierpiące — Odpust ten można było uzyskać — od południa — od nieszporów na wszystkich świętych i przez cały dzień Zaduszny do północy — uwaga tłumacza). J.: Oni mówią, że odpusty, (takie dawne zyskiwanie odpustów) nie jest już ważne, bo można zyskać tylko i to we Wszystkich Świętych odpust zupełny, (jeden odpust zupełny). Cóż znaczy tylko jeden, dla biednych dusz w czyśćcu? Ach dawniej to było uwalnianych tysiące biednych dusz, można by powiedzieć — miliony… a teraz? Jest to dla nich wielki minus; wołają one o pomoc, a nie otrzymują jej. Teraz przychodzi znowu to święto. Trzeba by to powiedzieć wszystkim ludziom, ale oni nie wierzyliby w to przecież… (śmieje się głośno i złośliwie cieszy się…) E.: Mów prawdę z polecenia Matki Bożej!… J.: Była to łatwa sprawa: pójść tylko na cmentarz, tam pokropić wodą święconą i odmówić: “Wieczne Odpoczywanie racz im dać Panie… zmówić Ojcze nasz, przepisane modlitwy… (widocznie taki był zwyczaj w Niemczech, czy Szwajcarii…) Jeżeli odmawiali to dobrze, z dobrą intencją, to faktycznie przy każdej odmówionej w ten sposób modlitwie uwalniana była jedna dusza czyśćcowa, (odpust pod zwykłymi warunkami). Teraz nawet dobrzy, którzy jeszcze wierzą, są wprowadzani w błąd przez to, że im się mówi: tego, albo innego odpustu nie może już dostąpić, to zostało zniesione… Rozumie się samo przez się, że dla nas w piekle, jest to bardzo dobre… (śmieje się złośliwie). E.: Mów tylko z polecenia Matki Bożej, tylko prawdę, pełną prawdę! J.: Przy uzyskaniu tego jednego odpustu zupełnego, który jeszcze (po soborze} można uzyskać (w pojęciu modernistycznych duchownych) to te sześć Ojcze Nasz w pojęciu wielu ludzi to za wiele… Przy tym z uzyskaniem tego jednego odpustu zupełnego zostanie uwolniona jedna dusza, a nie wiele dusz jak by to mogło być. Bóg sam, — Który jest tam u góry (wskazuje w górę} osadzi im ich głowy we właściwy sposób. W każdym wypadku będzie to już dla wielu z nich o wiele za późno, już za późno!
50
Muszę jeszcze powiedzieć, że z tymi świętami, jest więcej kłopotu, aniżeli się myśli. Te i święta Matki Bożej zostały prawie wszystkie przesunięte. 8 grudnia wprawdzie pozostało, ale co to znaczy, są także jeszcze inne wielkie święta. Wymieniliśmy święto Matki Bożej z Góry Karmelu i także inne wielkie święta i wspomnienia świętych. Ludzie nie idą z powodu tego przesunięcia czy zniesienia świąt, aby uczcić Matkę Bożą, nie proszą o pomoc w życiu i przez to otrzymują mniej łask. Dla was jest to wielki minus, dla nas jednak wielki plus. E.: Mów tylko z polecenia Matki Bożej i tylko prawdę!
ŁASKI DLA KAPŁANÓW J.: Jeżeli bym to musiał powiedzieć, ale nie chciałbym tego mówić… E.: Mów nadal w Imię… pełną prawdę! J.: Nie chciałbym w ogóle nic więcej mówić… E.: Mów nadal z polecenia Matki Bożej, tylko prawdę, w Imię… J.: To, co mówię, mówię prawdę. Jest przysłowie, które tak brzmi: “Tylko ten, kto stale płynie pod prąd, ma świeżą, czystą wodę”. A dziś wielu kapłanów płynie z prądem… I cóż mają, w czym nurzają swoje ciała i co gorsze — dusze? W brudach, pomyjach, brudnych kałużach i toną w nich… Jest to wprawdzie trudne płynąć pod prąd, korzysta się jednak z czystej wody, która jest symbolem łask i tego, czego Ci tam u Góry chcą (wskazuje w górę). Jaka korzyść z tego? Nagrodą są dusze. Przez odprawianie Mszy św. Trydenckiej albo łacińskiej otrzymuje Niebo więcej dusz, jak od tych kapłanów, którzy nie odprawiają Mszy właściwie, ponieważ to jest przyczyną zmniejszenia łask. J.: Nie ma w tych kościołach pełni błogosławieństwa, ponieważ my jesteśmy wewnątrz, tańczymy dookoła, kręcimy się więcej aniżeli ludzie. E.: Mów prawdę z polecenia Matki Bożej i w Imię!… J.: Prawie liczniej, aniżeli kościoły obejmują ludzi kręcimy się dookoła (śmieje się szyderczo i złośliwie). E.: Mów prawdę, z polecenia Matki Bożej…! J.: Koło każdego człowieka potrafimy postawić dwóch, trzech demonów albo jeszcze więcej, jeżeli jest cośkolwiek pobożniejszy (śmieje się złośliwie). E.: Mów prawdę i tylko prawdę!
KOBIETY W PREZBITERIUM I NA KAZALNICY J.: A następnie to odprawianie (Mszy św.) twarzą do ludu i czytanie twarzą do ludu zwłaszcza, gdy czytają kobiety. To jest szalony plus dla nas, zwłaszcza, jeżeli kobiety stoją w prezbiterium (przy czytaniu)… E.: Mów prawdę w Imię Jezusa Chrystusa, Judaszu Iskariocie! J.: Wtedy, kiedy kobiety stoją w prezbiterium (przy czytaniu) wielu nawet pobożnych ludzi mimo woli myśli sobie, zamiast się modlić, być skupionymi – jaką ma suknię, czy ma kapelusz do twarzy, czy dała sobie ułożyć włosy u fryzjera…? (śmieje się z wielką uciechą i złośliwie).
51
E.: Mów prawdę w Imię Przenajświętszej Trójcy…! J.: Czy ma bucik według najnowszej mody, czy musi trzy, albo cztery centymetrów stać jak według starej (mody) śmieje się strasznie (Czy ma czarne albo jasne pończochy?) E.: Judaszu Iskariocie, mów prawdę i tylko prawdę z polecenia Matki Bożej! J.: Czy ukazują się może koronka halki, albo… (śmieje się szyderczo) E.: Powiedz teraz tylko to co Matka Boża chce przez ciebie powiedzieć, a więcej nie! Teraz mówiłeś w pewnym sensie. J.: Muszę to w pewnym sensie powiedzieć. Muszę to powiedzieć dla uzupełnienia. Naprawdę tak jest. Oni tak myślą, a przede wszystkim patrzą także na twarz. To jest jasne. Dawniej kobiety były zawoalowane, teraz już dawno tego nie ma. Jeżeli nie są zawoalowane to nie należą już wcale do służby przy ołtarzu. Papież i Ona u góry, tego nie chcą. (wskazuje w górę). E.: (Mów prawdę z polecenia Matki Bożej, tylko prawdę!) J.: Najgorsze jest to, kiedy wyznacza się kobiety do rozdawania Komunii św. To nie przynosi wcale błogosławieństwa ani łask. Nie są to poświęcone ręce, są to ręce kobiece. Ja myślę, że ręce kobiece jako takie są takie same, ale one nie są poświęcone. Chrystus przeznaczył tylko i jedynie mężczyzn do kapłaństwa, a nie kobiety. Ale to jest pycha, pycha, pierwszy główny grzech aniołów upadłych. E.: Mów dalej prawdę z polecenia i w Imię Matki Bożej! J.: Tak jest, kobiety te pysznią się, chełpią się z tego, kiedy mogą stać na przedzie i wykonywać funkcje posługi kapłańskiej. Wierzcie mi, kapłani, którzy teraz w tym czasie upatrują cały swój cel życiowy we wiadrze (w korycie, żłobie) ci modernistyczni, pomimo to coś jeszcze dostrzegają, że nie da się tak stale szafować swoimi modernistycznymi tezami i tą “odnową”, że z tym za daleko nie zajdą. Z drugiej strony jednak nie chcą oni zejść ze swej wygodnej drogi… Aby się ludziom podobać i im dogodzić, już sami nie wiedzą, co jeszcze w tej “odnowie”, wymyśleć, aby jakoś pociągnąć ludzi do kościoła. Jednym z tych pomysłów jest wprowadzenie przez niektórych duszpasterzy kobiet do służby ołtarza (do prezbiterium). Wtedy mają jeszcze szansę (śmieje się z wielką uciechą), że ludzie przyjdą znowu… ponieważ tylko jedna trzecia kościołów jest wypełniona, (a trzeba ich przecież jakoś pociągnąć…) E.: Judaszu Iskariocie, mów nadal z polecenia Matki Bożej i tylko pełną prawdę! J.: Są oni (katolicy i duchowni modernistyczni) bliżej protestantyzmu, to znaczy w pewnym sensie protestantyzm jest jeszcze lepszy, aniżeli taki modernistyczny Katolicki Kościół. E.: Mów prawdę z polecenia Matki Bożej! J.: Protestantyzm! Oni nie wiedzą o niczym innym — tak myślę; oni nie wiedzą o niczym innym, czymś lepszym, od kiedy tak jest, ale katolicy? E.: Mów nadal z polecenia Matki Bożej, Judaszu Iskariocie! J.: Właśnie protestanci będą wkrótce Bliżej Boga, aniżeli modernistyczny katolicyzm. Oni nie wiedzą o niczym innym, jak już powiedziałem, chociaż niektórzy coś wiedzą w jakimś sensie o Kościele Katolickim. Inteligentniejsze typy spostrzegają to, że Kościół Katolicki, (naturalnie ten dobry Katolicki Kościół) byłby tym prawdziwym. Jest, więc także wielu konwertytów. Ale tak, jak Kościół Katolicki wygląda teraz — powiedziałbym — albo powiedzielibyśmy w piekle — stoi protestantyzm prawie lepiej!!!
52
E.: Mów nadal prawdę z polecenia Matki Bożej i tylko prawdę! J.: A następnie kazania! Są miejscowości, w których kazania mówią kobiety, Tego nie chce Ten, tam u Góry (wskazuje w górę). E.: Mów nadal prawdę i tylko prawdę z polecenia Matki Bożej! J.: Bóg chce, aby kazanie wygłaszał poświęcony mężczyzna, ponieważ takie kazanie ma więcej mocy u wiernych (bardziej do nich trafia, wywiera silniejszy wpływ) Kobieta bez święceń, nie ma daleko jeszcze tej samej mocy, nie mówiąc już o tym, że ludzie na jej kazaniu nie koncentrują się na nim. Kobieta i kazanie, to nie jest wcale dobre, nie potrafi ona mówić głęboko, bo gdyby była głęboko myśląca i dobra, to by wcale nie zgodziła się na wygłaszanie kazania. Naśladowanie Chrystusa, cnoty, krzyż i Święci są zaledwie wspominane na Mszy albo w kazaniu. Tego nie biorą za temat nawet wyświęceni kapłani na wielu miejscach. E.: Mów nadal prawdę z polecenia Matki Bożej, mów tylko prawdę!  J.: Jeżeli jak już było powiedziane, kobieta nie wypowiada się wnikliwie, dogłębnie, w jaki sposób może wtedy lud wyciągnąć z tego owoce? Przychodzą im wtedy do głowy (wielu słuchaczom) sprośne myśli, chociaż nie zawsze i nie zupełnie wszystkim, w każdym bądź razie kazanie takie chybia celu. E.: Mów prawdę z polecenia Matki Bożej i tylko prawdę, co Matka Boża chce przez ciebie powiedzieć!
OŁTARZE ZWRÓCONE DO LUDU J.: Ołtarze w stronę ludu, to nie jest także dobrze, przede wszystkim dla kobiet.  Tu można zastosować to samo, co poprzednio powiedziałem o kobietach przy służbie ołtarza (w prezbiterium). Kobiety patrząc na Księdza i usługujących do Mszy św. myślą sobie:, Jakie on ma włosy, czy jest pięknie uczesany, czy był u fryzjera? Teraz ma włosy zakręcone, dawniej tego nie miał. Ma także piękne zęby (śmieje się szyderczo)…  E.: Mów nadal z polecenia Matki Bożej i tylko prawdę!  J.: Czy jego sutanna dobrze zgrabnie na nim leży, jest jeszcze młody, szkoda, że jest księdzem (śmieje się z uciechą) itd. Gdyby natomiast odprawiał tą Mszę zwrócony do ołtarza, kobietom takie myśli nie przychodziłyby do głowy. Modliłyby się, a samo odwrócenie się jego do ludu na chwilę, nie miałoby w tym żadnego znaczenia. Dlatego Bóg wie dobrze, dlaczego Msza św. odprawiana była do ołtarza (w stronę ołtarza, Tabernakulum).  E.: Mów prawdę, z polecenia Matki Bożej, tylko prawdę, mów nadal!
TABERNAKULUM GODNE TEGO CO UKRYWA J.: Tabernakulum powinno być w pośrodku (Kościoła). Jak to wygląda, kiedy przyjdzie się do kościoła, do jakiegoś modnego “nowoczesnego” kościoła i trzeba poszukiwać dopiero Tabernakulum! Nie wie się, czy jest ono z tyłu, z przodu, czy z boku? W wielu kościołach buduje się teraz nawet Tabernakulum, że nie można się poznać czy nie jest to jakaś lisia nora… (śmieje się z pełną złośliwością)… E.: Mów prawdę i tylko prawdę z polecenia Matki Bożej, Judaszu Iskariocie! J.: … albo jak sejf na pieniądze (nie zaprzestaje się prawie śmiać). E.: Mów prawdę Judaszu Iskariocie, tylko prawdę z polecenia Matki Bożej!
53
J.: Jest wielu, którzy umieszczają Tabernakulum z żelaza (żelazne?) Może ma na myśli Tabernakulum wsparte nie na ołtarzu, ale na szynach, czy prętach żelaznych, wiszących w powietrzu? bo dalej mówi: “mogłaby tak samo być szyna kolejowa (śmieje się strasznie) po których ludzie chodzą i nad którymi stoją!? E.: Mów prawdę i tylko prawdę, w Imię…! J.: Tabernakulum — słyszycie — powinno być pozłacane! Ja myślę, że nie tylko złoto, ale najdroższe szlachetne kamienie mogłyby stanowić Domek dla Tego(…Jezusa…), który się w nim ukrywa. Nawet gdyby taki był, i jeszcze nie byłby godny Tego, Którego kryje. To jest wstyd — musimy nawet my tam na dole — powiedzieć! To jest wstyd, co za Tabernakulum i Kościoły buduje się… E.: Mów prawdę, przestań się śmiać, mów prawdę z polecenia Matki Bożej!
TANIEC W DOMACH BOŻYCH J.: A następnie te kościoły, w których Msze odprawiane są wieczorem albo rano, a potem urządzane są potańcówki? Ja muszę powiedzieć, że jest to seks. Bo tam, gdzie jest taniec tam jest po większej części także i seks. Można by powiedzieć, że nie ma przede wszystkim ani jednego tańca, przy jakimś święcie, przy którym nie działyby się grzechy, czy to duchowe czy cielesne. Albo stwarza się do tego okazję, że później mogą się dziać. Taniec pochodzi tylko od nas. Ale teraz popierają to nawet sami katoliccy kapłani, te uroczystości, tańce. Muszą wpleść tańce, aby ludzie przyszli jeszcze do kościoła tzn. także później… Towarzyszy temu potop piwa, potańcówka z orkiestrą itd. (śmieje się znowu z wielką uciechą). (Istotnie teraz często na Zachodzie Europy, w USA i gdzie indziej kościoły służą do koncertów, teatrów, a nawet tańców niby to religijnych, wyrażających religijną radość, upojenie “Duchem Świętym” jak u Zielonoświątkowców, którzy i u nas zaczynają mieć miejsce…) (Od tłumacza: ma to już miejsce w niektórych Kościołach w Polsce. Towarzyszy temu bardzo często kolportaż literatury protestanckiej i innych heretyckich sekt, co powoduje potem deformację duchową, szczególnie u młodzieży, która potem nierzadko wstępuje do tych sekt, opuszczając szeregi kościoła katolickiego. Dzieje się to głównie w tzw. ruchach odnowy w Duchu Świętym, neokatechumenalnych i oazowych — oczywiście nie we wszystkich bez wyjątku i to często za wiedzą kapłanów, którym często wydaje się, że działają w duchu dobrze pojętego ekumenizmu. Z tych środowisk pochodzi podawanie Komunii Świętej na stojąco, a w niektórych wypadkach na rękę, co tak bardzo znieważa Boży Majestat.)  E.: Mów prawdę i tylko prawdę w Imię…! J.: Dojdzie do tego, albo nawet już to jest, że niektórzy kapłani, mianujący się jeszcze katolickimi, ale już w rzeczywistości od dawna nimi nie są, zbratają się z niektórymi sektami powiedzmy z Zielonoświątkowcami, którym pozwalają przychodzić do swoich kościołów i wygłaszać referaty na temat swoich osobistych spraw… Nie rządzi tu Duch Święty, to my rządzimy tam… W pewnym stopniu rządzi (kieruje) nimi czarna magia. I wtedy ludzie (ci co się z nimi bratają) zostaną zdezorientowani w tym co jest istotne (co jest prawdziwym przeżyciem wewnętrznym Boga, a co tylko iluzją, marzeniem, fałszywą mistyką). „(Od tłumacza:, dlatego to bardzo wielu członków ruchów neokatechumenalnych, oazowych itp. wraz ze swoimi niektórymi kapłanami, z takim entuzjazmem witały w hali ludowej we Wrocławiu takich fałszywych proroków i nauczycieli jak Christopher Alam. Zapraszano go też do niektórych parafii, a w wielu kościołach można było przeczytać ogłoszenie o Jego występach. Hańba to wielka dla naszego duchowieństwa, tym większa, że zamiast publicznie i jak najgłośniej (tak, jak to czynił św. Paweł Apostoł i pozostali Apostołowie) przestrzegać wiernych i demaskować fałsz tych nauk — milczeli, oddając bez walki na pożarcie wilkom w
54
owczych skórach powierzone im przez Chrystusa owieczki!)”. To jest naturalnie dla nas woda na młyn (skoszona łaska). Takich kapłanów mamy dzisiaj. Nawet przemienienie niedługo zniszczą, główną część Mszy — słyszycie… (rzęzi). „(Od tłumacza: Na zachodzie stało się to już w wielu kościołach!!!)”  E.: Mów nadal z polecenia Matki Bożej i nic jak tylko prawdę z polecenia Matki Bożej!
SZTUKA RELIGIJNA J.: Tak, Matka Boża to jest taka rzecz. Jej figury (figurę) stawia się całkiem na bok, albo usuwa gdzieś całkiem do tyłu, że Ją tam zaledwie widać. Wprawdzie jest to często mała kiczowata Madonka, co jest zrozumiałe (śmieje się szyderczo) przy współczesnych figurach i można by sądzić, że to jest wyobrażenie narzeczonej bandyty, albo wyobraża Tę u Góry (wskazuje w górę) E.: Z polecenia Matki Bożej mów prawdę! J.: Tam gdzie jeszcze są piękne figury Matki Bożej, są ludzie lepiej natchnieni, usposobieni do modlitwy, dlatego chcą ci tam u góry, aby… E.: Mów nadal prawdę z polecenia Matki Bożej, mów to wszystko, co masz powiedzieć z Jej polecenia! J.: … porządnych, w każdym razie dobrych i pięknych wyobrażeń (obrazów, figur), które przemawiają do ludu. Tabernakulum należy, jak to już zostało powiedziane umieścić w centralnym miejscu w kościele, powinno ono być bogato ozdobione złotem — jeżeli to można zrobić i tak ustawione aby cały kościół nakłaniał do czci. Ono (tabernakulum) nie może być jak buda dla psa, albo chciałbym powiedzieć — jak świński chlew (śmieje się z gryzącym szyderstwem). E.: Mów prawdę z polecenia Matki Bożej, nie używaj takich wyrażeń, pochodzą one z dołu. J.: Tak, pochodzą one z dołu, ale było dozwolone żebym to powiedział (oddycha z trudnością i głośno). E.: Mów nadal prawdę, to wszystko, co musisz powiedzieć z polecenia Matki Bożej i ciągnij twoją mowę dalej!
NAJŚWIĘTSZY SAKRAMENT OŁTARZA J.: Sakrament, Sakrament, nie mają już ludzie do Niego nabożeństwa, czci, został on zupełnie usunięty na stronę… Wystawienia są wielką rzadkością i to tylko przy nabożeństwach wynagradzających i tradycjonalnych, odpustowych, poza tym zdarza się to bardzo rzadko. Sakrament (Najświętszy Sakrament) o gdybyście wiedzieli, jaka to wielka rzecz! E.: Mów nadal w Imię…! J.: Sakrament, gdybyście wiedzieli, jakie błogosławieństwo przez Niego spływa, jakie błogosławieństwo przez Niego spływało, gdy dawniej był wystawiany, a lud w Jego Obliczu czynił wynagrodzenie. Miało to wielką wartość dla grzeszników… Tego obecnie nie ma, dlatego o wiele mniej dusz zostaje uratowanych. Nie chciałbym już więcej mówić, nie chciałbym już więcej… E.: Mów nadal, z polecenia Matki Bożej, powiedz wszystko to co musisz powiedzieć, powiedz wszystko i tylko prawdę, co Ona każe ci mówić!
MODLITWA RÓŻAŃCOWA J.: To muszę powiedzieć (ma trudności z oddychaniem), ze kapłani w wielkiej masie są zaślepieni. My ich zaślepiamy! Ale z troszkę dobrej woli i wielu
55
modlitwami do Ducha Świętego z czasem przejrzeliby! Różaniec byłby do tego środkiem uniwersalnym, ale został prawie wszędzie usunięty. Nie jest on już jak się to mówi w kursie w modzie. E.: Mów nadal z polecenia Matki Bożej — pełną prawdę, kontynuuj twoją mowę dalej, co musisz powiedzieć! J.: Część Bolesna Różańca byłaby najbardziej wartościową ze wszystkich trzech, to znaczy, że wszystkie trzy mają pełną wartość, ale część Bolesna przynosi najwięcej ratunku dusz. Przez to została z Góry przypieczętowana, jako najwartościowsza (wskazuje w górę).
MODLITWA RÓŻAŃCOWA I NAŚLADOWANIE CHRYSTUSA J.: Są one tj. część radosna i chwalebna także dobre. Są one naturalnie bardzo dobre, a w części chwalebnej zwłaszcza trzecia tajemnica: Zesłanie Ducha Świętego. Są one wszystkie dobre, ale część Bolesna najwartościowsza, ponieważ obejmuje ona rozmyślania o Chrystusie na Górze Oliwnej, Biczowanie, Cierniem Koronowanie, Niesienie Krzyża i Śmierć na krzyżu. W ten sposób ludzie prędzej zostają natchnieni, pobudzeni do niesienia krzyża Chrystusowego w naśladowaniu Chrystusa — jak się to pięknie mówi. Książeczka pod tytułem „Naśladowanie Chrystusa”; Tomasza a Kempis byłaby najlepsza, byłaby pożywieniem, byłaby chlebem dla ludzi. Ale oni ją odrzucili, jak i najlepsze książki, które istniały. Wymieńmy tylko książki Marii z Agredy, Katarzyny Emmerich itd.* Także wiele innych książek świętych mężów popadło w zapomnienie. Tylko książki K. Emmerich i M. z Agredy zawierają w swej treści życie Chrystusa bardzo wnikliwie przedstawione i przywodzą to ludziom przed oczy. To jak w strasznym, wielkim ubóstwie musieli żyć: Chrystus, Matka Boża i św. Józef, gdyby sobie ludzie wzięli to do serca, nie staliby się takimi chciwcami na pieniądze, nie pozwoliliby się tak zaślepić pychą. Widzieliby oni, że jedynie błogosławieństwo w pokorze, w cnotach i w dobrych dziełach miłosierdzia — jak się to pięknie mówi — a przede wszystkim w całkowitym Chrystusa naśladowaniu i oddaniu się Temu tam u Góry… (burczy).  E.: Mów nadal prawdę z polecenia Matki Bożej i tylko prawdę!  J.: Lucyfer mnie paraliżuje… Nie mogę już więcej, nie mogę już więcej. Ja już nie chcę więcej, ja już nie chcę więcej! Musiałem już i tak za dużo powiedzieć, ja Judasz Iskariot. (Oddycha z trudnością i głośno). E.: Mów nadal prawdę Judaszu Iskariocie — nakazujemy Lucyferowi nie szkodzić. Lucyferze! ty masz odejść z polecenia Matki Bożej. J.: Naśladowanie Chrystusa byłoby dobre, dobry byłby także krzyż. W Krzyżu jest zbawienie, w krzyżu jest zwycięstwo, krzyż jest mocniejszy od wojny. Och! Lucyfer dręczy mnie z tego powodu! E.: Mów nadal prawdę! Lucyferze, odejdź od tej kobiety! Ty nie możesz jej szkodzić w Imię…!  J.; Znajduje się on w pobliżu… E.: Odejdź Lucyferze, ty nie masz tu nic do szukania. Judaszu Iskarioto mów nadal! Lucyfer nie może ci szkodzić w Imię… J.: On mnie dręczy! Mam jedynie Tej tam u Góry (wskazuje w górę) do zawdzięczenia, która mnie bardzo kochała, że mnie z tego powodu w piekle nie męczy jeszcze gorzej. Ten stary, szalony, ten obrzydliwy potwór! E.: Mów nadal prawdę z polecenia Matki Bożej, a Lucyfer nie śmie ci przeszkadzać, ani szkodzić, w Imię…!
56
J.: Przeszkadza mi on i szkodzi, ale mnie wszystko jedno. Byłbym szczęśliwy gdybym tego nie musiał powiedzieć. Przypomina mi to tylko o moich własnych grzechach. Och, Och, gdybym mógł z powrotem cofnąć się do życia, och, gdybym mógł powrócić (jęczy straszliwie). E.: Mów nadal z polecenia Matki Bożej, to co musisz powiedzieć. Lucyfer, nie może ci już więcej szkodzić. On musi odejść i uciec z polecenia Matki Bożej!!!
CZEŚĆ MARYI J.: Kongregacja Mariańska (Sodalicja Mariańska) była dobra. Obecnie jednak “nie jest dobra”. W miejscach gdzie jeszcze istnieje nie jest już więcej uważana za dobrą, a w większości miejscowości nie istnieje wcale, ponieważ Matka Boża w większości kościołów została usunięta. Tylko niewielu ludzi idzie za Jej pragnieniem, za Jej wolą. Już tylko niewielu ludzi Ją naśladuje, a jeszcze mniej praktykuje „Doskonałe nabożeństwo do N.M.P” według Ludwika Grigniona. Jest ono trudne. Doskonałe nabożeństwo i oddanie się N.M.P. nie jest łatwe. My chcemy temu wszystkiemu przeszkodzić! Dla ludzi byłoby to najlepsze co mogliby uczynić, w każdym razie byłaby to jedna z najlepszych rzeczy. Ona (wskazuje w górę) ma wielką moc, ochrania swój Kościół, ochrania go tak, jakby mnie była ochraniała, gdybym tylko tego był chciał. (jęczy rozpaczliwie). E.: Mów nadal prawdę Judaszu Iskarioto! Lucyfer nie może ci szkodzić i powstrzymywać cię, mów, co Matka Boża chce przez ciebie powiedzieć! Ty musisz mówić z Jej polecenia w Imię… J.: Pieśni do Matki Bożej śpiewa się w modernistycznych kościołach na zachodzie tylko jeszcze w latach przestępnych, (co cztery lata) (jęczy z udręczeniem, jakby go ktoś tam maltretował). E.: Lucyferze, nie śmiesz szkodzić Judaszowi Iskariocie, ani mu przeszkadzać w mówieniu! J.: Śpiewa się tylko w latach przestępnych, a jeżeli już, to taką pieśń, której brak głębi i nie przemawia tak do ludzi. Stanowi to dla nas wielki plus, ponieważ przez pieśni do Matki Bożej, został już niejeden uratowany, albo był pobudzony do dobrego. Weźmy na przykład; pieśń: Maria zu Lieben (Kochać Maryję) gdzie śpiewa się: Ty jesteś przecież Matką, chcę być Twoim dzieckiem w życiu i śmierci należeć do Ciebie… (jęczy straszliwie) Nie, nie chcę tego powiedzieć… E.: Mów prawdę w Imię…! J.: Ja chcę milczeć. E.: Z polecenia Matki Bożej musisz mówić…! J.: Chcę milczeć. Wiele tekstów zostało zmienionych przez biskupów, na całym obszarze języka niemieckiego. Pieśń: Łaskawa Królowo pamiętaj — Milde Konigin gedanke — jest także jedną z tych, których się boimy, ponieważ znajduje się w niej to piękne zdanie: “Soi’ das Armatę deiner Kinder ohne Filfe von dir geh’n” Czy najbiedniejsze z twoich dzieci, ma odejść bez Twej pomocy? To doprowadziło już niejednego na dobrą drogę albo wyrwało go w ostatniej chwili (od piekła). Albo urywek z innej pieśni: – “Sich mich armen grossen Slinder…” Spojrzyj na mnie biednego, wielkiego grzesznika. Dla nas jednak w piekle to wychodzi na dobre, jeśli się już tego więcej nie śpiewa. Dla nas jest to dobre, nawet bardzo dobre! E.: Mów prawdę, z polecenia Matki Bożej i tylko to, czego chce Matka Boża! J.: A następnie pieśń do Najświętszego Sakramentu na przykład; “Kommet lobet ohne End — Przychodźcie i chwalcie bez końca (Chwalą i dziękczynienie albo:
57
O Stern im Meere Purstum der Liebe — O Gwiazdo Morza, Księżniczko Miłości, albo setki pięknych i dobrych pieśni!) Modernistyczny Kościół wie dobrze, co to ma znaczyć, ze my wiemy bardzo dobrze, co w pierwszym rzędzie powinno się, powinniśmy wyrwać, usunąć z Kościoła Katolickiego. My musimy — stary chce tego (Lucyfer), stary mówi, stary tego żąda! Teraz osiągnęliśmy to, osiągnęliśmy to, ponieważ tego chcieliśmy! Doszliśmy już do punktu kulminacyjnego. Stoimy już u szczytu, na którego wierzchołku brakuje już tylko: ostrzeżenie, brakuje tylko: ostrzeżenie!!!
KAPŁAN, JAKO KAZNODZIEJA I JEGO SŁUCHACZE
POKORA E.: Mów prawdę z polecenia Matki Bożej, to co Ona chce przez ciebie powiedzieć Judaszu Iskariocie! J.: Wielu ludzi nie ma pokory. Wielu dzisiejszych kapłanów nie ma pokory, bo gdyby mieli pokorę, nie byliby takimi tchórzami. Mogliby oni wtedy wystąpić z dobrym (kazaniem) przeciw temu, (diabłu), którego zastępuję, nawet w wypadku gdyby narazili się na upokorzenie. (Bo kazania o diable, piekle są zacofane — przestarzałe)… To jest ta słabość, której my się możemy uczepić i ich uchwycić. Od tej cnoty zależy wiele. Pokora jest tak mało u nich ceniona, tak mało znaczy, że jej w ogóle nie widać. Tylko, u niewielu ma jeszcze znaczenie, a tylko bardzo mała garstka wysoko ją ceni i posiada — cnotę pokory. Jeżeli się naturalnie, o niej nie mówi na kazaniu, w jaki sposób ma się lud nauczyć pokory albo innych cnót? Skąd ma wziąć materiał, skąd natchnienie, skąd dobrego ducha, który powinien panować, — jeżeli nie z kazań? Czy jeden z wielkich świętych nie powiedział:, „Kogo diabeł chce mieć temu nie pozwala na żadne kazanie?. Ale na takie kazania, jakie teraz są wygłaszane, może im diabeł spokojnie pozwolić iść (śmieje się znowu pełen złośliwości) E.: Mów prawdę z polecenia Matki Boskiej i przestań się śmiać, szydzić! J.: Są to w większej części anegdoty, albo temat “odnowy posoborowej” albo odgrywają oni po większej części rolę konferansjera (ten, który zapowiada w sposób żartobliwy program przedstawienia teatru itp.) tam na przedzie (w prezbiterium) (Śmieje się całą siłą) a nie rolę kaznodziei. Ludzie pomimo to “wiszą mu u ust” (patrzą na jego usta), ale jak długo jeszcze? E.: Mów prawdę w Imię…! J.: Tak oni “wiszą” u jego ust i wierzą we wszystko gorąco, karmią się tym, co on mówi, ponieważ jest on kapłanem, a jego zadanie, posłannictwo pochodzi od biskupa. Mówi on to, odczytuje każdą niedzielę — już nie z ambony, ale z dołu, że naturalnie ludzie… to jest także czymś… (śmieje się także znowu głośno)… E.: Mów prawdę, co musisz powiedzieć z polecenia Matki Bożej — pełną prawdę! J.: Kapłan ma… (Nie może wypowiedzieć tych słów, dusi się…) Ja nie chcę tego powiedzieć… E.: Wyrzuć to z siebie! Lucyferze ty nie śmiesz szkodzić, ty nie możesz Judasza powstrzymywać! Judaszu mów prawdę w Imię…! J.: Kapłan ma z ambony większą moc, aniżeli, kiedy stoi na dole przed mikrofonem. Dawniej kapłani mieli większą moc, kiedy mówili swym własnym głosem z ambony, aniżeli teraz z dołu (z prezbiterium) z 50-cioma głośnikami!!! E.: Mów prawdę, pełną prawdę z polecenia Matki Bożej!
58
J.: Tak, to jest właściwie, to jest cały “widz” w tej sprawie (to jest w tym sedno sprawy). Kiedy ludzie musieli spoglądać w górę, na ambonę i w pewnym sensie jest to logiczne, — że patrzymy się na tego, który mówi, a nie na każdy kapelusz, każdą fryzurę, każdy frak (suknię), każdy krawat… Wtedy byli zmuszeni patrzeć na usta, przynajmniej na głowę kaznodziei. Tego teraz nie ma, kiedy patrzą na dół. Uwaga ich jest odciągnięta przez innych obecnych!!! E.: Mów prawdę z polecenia Matki Bożej! Lucyfer nie śmie ci przeszkadzać! J.: Cała sprawa jest w tym, że zostało to w ten sposób zorganizowane, że kapłan nie mówi już więcej z ambony. To jest główna logika, to stanowi dla nas wielki plus, kiedy mówią oni z przodu. Jest to przez nas ukartowana sprawa, myśmy także tego chcieli! Myśmy to osiągnęli! My osiągamy wszystko! Właśnie teraz osiągamy wszystko, przede wszystkim wszystko, czego tylko chcemy (śmieje się pewny zwycięstwa). E.: Mów prawdę, tylko prawdę z polecenia Matki Bożej, a Lucyfer nie śmie ci przeszkadzać Judaszu Iskariocie w mówieniu. Judaszu Iskariocie mów w Imię…! J.: My osiągamy, a nawet osiągnęliśmy to, że nawet kobiety — albo ja wiem kto jeszcze… mogą chodzić na Mszę w nieprzyzwoitych ubiorach, a kapłan ich nie wyrzuca… Przeciwnie, są kapłani, którzy mówią, że trzeba praktykować miłość bliźniego w tym… (znosić to, tolerować itp.). E.: Mów i wyrzuć to z siebie, tę prawdę, w Imię…! J.: … że trzeba praktykować miłość bliźniego, nie można sądzić człowieka z ubrania… jeżeli nie jest one “ładne”… (śmieje się złośliwie) trzeba patrzeć w serca itp…. E.: Mów prawdę w Imieniu Matki Bożej, tylko prawdę! J.: Dawniej było lepiej, wtedy taka osoba, albo powiedzmy lepiej taka “włóka” była wyrzucona przez kapłana z kościoła. Wtedy był jeszcze porządek… Ale teraz każdy brudas może wejść do środka (śmieje się bezczelnie…) E.: Mów, co Matka Boża ci poleca – Judaszu Iskariocie i tylko prawdę to co Matka Boża chce przez ciebie powiedzieć! J.: Co się dalej dzieje jest logiczne. Jeżeli parę takich osób jest w kościele… (zaprzestaje mówić) E.: Mów nadal prawdę w Imię…! J.: Gdy parę takich osób jest w kościele, wtedy zwracają się głowy na lewo albo na prawo, do przodu albo do tyłu, oglądają się za tym co chcą widzieć… (śmieje się głośno). Wtedy jest także już po modlitwie {śmieje się złośliwie). E.: Mów prawdę, w Imię…! J.: Wtedy modlitwa “wisi na gwoździu” albo na muchołapce, (śmieje się szyderczo). E.: Z polecenia Matki Bożej mów prawdę, co Matka Boża chce powiedzieć! J.: Przez to modlitwa nie może “bujać się” (wznieść się) z powodu tej “muchołapki”. “Buja” się ona najwyżej w sieciach seksu… (zaprzestaje mówić) E.: Mów prawdę, w Imię…:
UBIÓR OSOBY DUCHOWNEJ J.: Właśnie kapłani musieliby właśnie powrócić do czarnego ubioru (sutanny). Musimy to raz powiedzieć — powiedziały już o tym demony ludzkie, — jeżeli
59
kapłan przyjdzie w zwyczajnym ubraniu – w koszuli z kołnierzem i krawatem — wtedy nikt nie wie, czy to jest reporter, czy ktoś inny… (śmieje się szyderczo).  E.: Mów prawdę z polecenia Matki Bożej, tylko prawdę!  J.: … pomyśli kto może to jakiś dyplomata, albo dyrektor… (śmieje się cala gębą) albo jest to jakiś konferansjer, ten tam…  E.: Mów prawdę z polecenia Matki Bożej i tylko prawdę!  J.: … czy ten taki jakiś tam… (szyderczy śmiech)  E.: Mów prawdę z polecenia Matki Bożej, zaprzestań drwin, nie rób nam takich kawałów (sztuczek). Mów teraz z polecenia Matki Bożej!  J.: … albo jest to jakiś “osioł”, który tam… zabiega, kręci się, dookoła aby złowić “seks bombę”? E.: Mów prawdę, mów tylko prawdę, to czego chce Matka Boża! J.: To należy do tego (mowa o tym zachowaniu się takiego kapłana) to należy do tego (śmieje się nadal złośliwie) E. Mów prawdę, z polecenia Matki Bożej, co Ona chce powiedzieć — Judaszu Isakrioto! J.: Właśnie to jest prawda… (burczy) E. Mów w Imię Jezusa…! J.: Ja nie chcę mówić…! E. Prawdę musisz powiedzieć, mów Judaszu Iskarioto…! J.: To jest tak. E. Musisz mówić z polecenia Matki Bożej! J.: Jeśli taki przyjdzie w sportowej koszuli — jeżeli to możliwe jeszcze podstawny, elegancki — wtedy każda “kwoka” mogłaby myśleć… że ją chce… Co to jest za przykład takiego kapłana, co on daje za przykład? Jak wiele błędów (grzechów) miało miejsce w ostatnich latach tylko z tego powodu… Tego wszystkiego można by uniknąć, gdyby kapłani żyli w prawdziwym, w swym pierwotnym, dobrym, starym, tradycjonalnym.. (przerwał — burczy). E.: Mów prawdę z polecenia Matki Bożej, co musisz powiedzieć! J.: … nie tylko dobrzy… (burczy) E.: Mów prawdę, mów, wyrzuć z siebie tą prawdę, pełną prawdę, mów Judaszu Iskarioto w Imię…! J.: … bardzo do twarzy (wszystkim duchownym) habit albo sutanna… E.: Mów nadal w Imię…! Lucyferze nie możesz powstrzymywać Judasza! J.: … w ich księżowskiej sutannie, habicie… albo ja wiem, w czym… mogliby chodzić. Wymieńmy dla przykładu Benedyktynów. Nie jednemu księdzu pasowała by suknia św. Benedykta lepiej aniżeli świeckie plugawe ubranie, które nie może nigdy przedstawiać tego, co powinno przedstawiać. Weźmy na przykład suknię św. Franciszka z kapturem. Niekiedy laik mógłby na sam widok tak ubranego zakonnika, chociażby go widział tylko z daleka — nie musiałby on przy nim stać — jak często był taki widok — stawał się ratunkiem jakiejś duszy… U wielu ludzi powstaje wtedy taka myśl (refleksja), że jeżeli są jeszcze kapłani musi istnieć pomimo wszystko także Bóg, gdyż w przeciwnym razie, ludzie nie mogliby takiej sukni…
60
E.: Mów nadal prawdę z polecenia Matki Bożej, co musisz powiedzieć, co ci poleca Matka Boża, tylko prawdę! J.: I taki sobie pomyśli:, Jeżeli istnieje Bóg, to muszę się także zastanowić nad sobą! Jak powinienem postępować? Jak postępuję? Następnie rozmyśla nieraz nawet myśli i zastanawia się nad swoim życiem, nad zmianą postępowania. W końcu jednak znajduje drogę do jakiegoś brata w habicie albo do czarnego z guzikami w sutannie, albo do zakonnika w sukni Benedykta, albo wreszcie do jakiegoś, jak oni się tam nazywają… Byłoby to dla was i dla całego świata wielkim plusem, byłoby to plusem dla wielu dusz! Zostałyby tylko przez to samo uratowane — tysiące i tysiące dusz! Właśnie w pociągu albo miejscach publicznych, albo wszędzie gdzie chodzą i stoją (w grupkach) wtedy niektóre kobiety lub mężczyźni zachowują się więcej skromnie, albo nie tak samowolnie, albo powiedzmy to wpłynęłoby dodatnio na ich zachowanie się… (urywa…) E.: Mów prawdę Judaszu Iskarioto! Powiedz, co Matka Boża ci poleca i tylko prawdę, w Imię…! J.: Jakiś dobry promień przeszedłby na tych ludzi, na ten widok. Pomyśleliby: to jest kapłan, sprowadza on błogosławieństwo Boże, rozdziela Święte Sakramenty, oraz całą moc. Za nim musi stać, więc Bóg. W ten sposób (niewłaściwy) nie możemy postępować, kiedyś będziemy musieli przecież umrzeć… Tak to jest mniej więcej, o czym powiedziałem już. Potwierdzam to jeszcze raz, ponieważ to także… (urwał) E.: Mów prawdę Judaszu Iskarioto, co Matka Boża ci poleca! Lucyferze! Ty nie śmiesz Judasza Iskariotę powstrzymywać, ani mu przeszkadzać w Imię…! J.: —… jest to straszne, gdy jakaś dama w mini sukience siedzi na przeciw księdza w nieprzyzwoitym ubraniu i nie wie, że jest to ksiądz. Widzi ona wprawdzie w jego oczach, albo w całym jego zachowaniu, że musi w nim być coś wyższego, odczuwa ona to w pewnym sensie, i dlatego tym więcej chce się do niego zbliżyć. Nie stałoby się to, gdyby był on w sutannie, albo w sukni zakonnej. Zdarzenia takie doprowadziły już wielu kapłanów do porzucenia swej drogi, doprowadziły do małżeństwa i do opuszczenia szeregów kapłańskich !!! Z Kościołem Katolickim jest źle! Osiągnął on punkt zerowy! (kulminacyjny). E.: Mów prawdę Judaszu Iskarioto! Lucyferze, ty nie możesz Judasza Iskariotę powstrzymywać, ani mu przeszkadzać! Judaszu Iskarioto — mów, co Matka Boża ci zleciła! J.: (słychać tylko niezdefiniowane zduszone słowa i trudności w mówieniu……….) E.: Judaszu Iskarioto mów w Imię…! Lucyferze, ty nie masz nic do przeszkadzania! Odejdź w Imię…
TYLKO WKROCZENIE BOGA MOŻE URATOWAĆ KOŚCIÓŁ KATOLICKI J.: Tylko wkroczenie samego Boga (Tego tam u Góry — wskazuje w górę) może go teraz jeszcze uratować. Jest on całkowicie w naszych pętlach (sieciach) — Kościół! Idzie on ku upadkowi, jest on już omotany (idzie na naszym pasku). Jest on przesiąknięty modernizmem, ideami profesorów, doktorów, księży, którzy mienią się być mądrzejszymi od innych… (Od dawnej nauki Kościoła) Modlitwa i pokuta tylko jeszcze, modlitwa i pokuta mogą pomóc, ale tych, którzy to czynią jest bardzo mało. (głęboki ciężki oddech).
61
E.: Mów prawdę Judaszu Iskarioto! Lucyferze, ty nie śmiesz przeszkadzać! Idź precz Lucyferze, pozwól Judaszowi mówić w Imię…!
PIEKŁO W CAŁEJ SWEJ OKROPNOŚCI J.: To jest wielki plus dla nas, że rzadko, który kapłan mówi o piekle. Piekło — w swej okropności — musiano by wymalować na ścianie. Myślę, że gdyby ono zostało wymalowane na ścianie, to nie oddałoby jeszcze tego, czym ono jest w całej swej okropności! Gdzie widzicie jeszcze kapłana, któryby mówił na kazaniu o piekle, o czyśćcu, o śmierci, albo o innych tym podobnych rzeczach. Jeszcze tylko bardzo rzadko. Tych niewielu kapłanów jest niemile widzianych przez tłum, który znajduje się na drodze zatracenia. E.: Mów nadal Judaszu Iskarioto! Lucyferze, ty nie możesz powstrzymywać Judasza, i przeszkadzać mu w mówieniu. Musi on mówić to, co Matka Boża mu poleciła, w Imię…! J.: To jest jedna z głównych przyczyn naszego chwytania dusz w szpony. Jest to dla nas wielki plus, że się już nie mówi na kazaniach o piekle. Musiano by w całej rozciągłości mówić o okropnościach piekła, a i tak nie byłoby tego za wiele, nie wyczerpano by tego tematu jakby należało. Ja już to właśnie powiedziałem, że piekło jest o wiele straszniejsze, aniżeli się ogólnie myśli, aniżeli się przypuszcza (rzęzi i wyje). E.: Mów nadal prawdę Judaszu Iskarioto w Imię…!
MISJE LUDOWE PRAWDZIWYM ODNOWIENIEM J.: Gdyby to chociaż powiedzieli ludziom z ambony i odprawiali znowu misje wśród ludu, wtedy poszłoby znowu wielu ludzi — tak masowo poszliby do spowiedzi. Teraz tego jednak nie czynią. Myśmy już także dawno powiedzieli, że nabożeństwa pokutne nigdy nie zastąpią spowiedzi ustnej. Misji wśród ludu boimy się jak zarazy… One uratowały już bardzo wielu. Po największej części mówią misjonarze na kazaniach misyjnych o piekle, czyśćcu, nawróceniu i śmierci. To wielu rozpłomieniło. Był to zapalny lont podłożony przez tych kapłanów misjonarzy (do rozpalenia ich miłością Bożą) i wtedy mogli ich pociągnąć do Boga, bo nikt nie chciałby źle skończyć i dostać się do piekła. Wszyscy cofali się ze strachu (od dawnych czynów, od złego) a każdy myślał: dobrze by było chwycić się czegoś dobrego, jeżeli jest aż tak straszne to piekło. I myśleli: On (kaznodzieja), ma z pewnością rację… Gdy kapłan postępuje według tego dobrego, trzyma się tradycji jak oni tam u Góry tego chcą (wskazuje w górę) odprawia Mszę św. jak się należy i prowadzony jest przez Ducha Świętego i modli się wiele do Niego, to będzie także miał o wiele większą moc błogosławieństwa i więcej wpływu na ludzi. Dotyczy to także jego kazań. Wielu kapłanów mówi kazania jednak tylko powierzchownie. Już przy ich Mszach nie spływa prawie żadne błogosławieństwo, albo bardzo mało, w każdym razie o wiele mniej, aniżeli u dobrych kapłanów. To jest logiczne i pewne. Albo powiedzmy, że to przychodzi z nieba, że kapłan, który naprawdę chce dobrego i pozwala sobą kierować Duchowi Świętemu, który oddaje się całkowicie Bogu i czyni tylko to, czego On chce (wskazuje w górę) — wywiera o wiele większą moc, wpływ i promieniowanie na masy ludzi w kościele. Nawet przy czytaniu Ewangelii, jak też innych czytań od początku aż do końca Mszy św. będzie miał on większą, wszystko obejmującą moc błogosławieństwa
62
aniżeli zwykły, albo oziębły albo prawie odpadły ksiądz. Ci ostatni (księża) nie chcą tego już więcej (kazań o rzeczach ostatecznych) albo są za tchórzliwi odprawiać Mszę i tak dokonywać dobrego, tak jak musieliby to czynić z nakazu od Tych tam u Góry… Nie chcę już więcej mówić! Nie chcę już więcej mówić! E.: Judaszu Iskarioto, mów prawdę, co musisz powiedzieć z polecenia Matki Bożej. Lucyferze, ty nie możesz Judaszowi Iskariotowi przeszkadzać, ty masz odejść do piekła, tam jest twoje miejsce. Judaszu Iskarioto mów nadal, co Matka Boża ci poleca, pełną prawdę, ile musisz powiedzieć! J.: (Jęczy) E.: Lucyferze, idź precz, ty nie śmiesz Judaszowi Iskariotowi przeszkadzać i powstrzymywać go. Judaszu Iskariocie – mów nadal w Imię…! J.: Musieliby wystąpić dzielni kapłani. Naturalnie byłoby lepiej, jeżeli przeciwko tym nieporządkom w Kościele wystąpiliby biskupi. Trzeba by tacy zebrali się razem do wspólnego działania. W kazaniach musieliby znowu poruszyć te prawdy nawet powinni by wołać z dachów. Wszystko to powinni, wszystkie te poruszone przeze mnie sprawy przypomnieć z kazalnic, to co ja Judasz powiedziałem. Myślę głównie o Asperges i o ostatnim błogosławieństwie na końcu Mszy, podczas którego trzeba klęczeć, ponieważ stojąco otrzymuje się mniej błogosławieństwa. Tego Bóg wcale nie kocha (nie lubi). Jest to dla Boga bardzo obraźliwe, jeżeli przy błogosławieństwie się stoi, ani się nie modli, a ramiona zwiesza się niedbale w dół (zamiast mieć ręce złożone). My w piekle byśmy się na to oburzali gdybyśmy mogli, ale my naturalnie to lubimy, podoba nam się to! My to lubimy! E.: Ale mów teraz z polecenia Matki Bożej, tylko to co chce powiedzieć!
STARA MSZA ŚWIĘTA PRZYNOSI NIESKOŃCZONE ŁASKI J.: Gdyby było znowu tych 33 krzyżyków (we Mszy św.) Ma to coś wspólnego z latami życia Jezusa Chrystusa — to zostało uprzednio przemyślane. Tym wszystkim kierował Jezus przez Ducha Świętego, przez papieża, przez swój Kościół. Tego wszystkiego On chciał. Gdyby to znowu zaprowadzono — zaczynając od Asperges aż do modlitwy do św. Archanioła i odprawialiby Mszę, tak jak tego chciał Chrystus — wtedy zostałyby… ja nie chcę tego powiedzieć… E.: Mów prawdę Judaszu Iskariocie, ty musisz ją powiedzieć z polecenia Matki Bożej! Lucyferze, ty nie możesz przeszkadzać! Odejdź precz! J.: … wtedy zostałyby tysiące dusz uratowanych, które nie są uratowane, idą na wieczne zatracenie. Miliony dusz mogłyby przez to zostać uratowane… Czegoś jest brak przy dzisiejszej (posoborowej) Mszy, przy dzisiejszej Mszy. Spływało wiele błogosławieństwa przy Mszy, kiedy była jeszcze właściwie odprawiana. Msza jest głównym źródłem łask. Msza i Komunia są największymi wartościami, jakie istnieją dla was katolików. Wszelka mistyka, wszelkie objawienia Matki Boskiej – nie są tak wartościowe jak Ona. Msza ma nieskończoną wartość, natychmiastową wartość. Sam Chrystus zstępuje na ołtarz z całą pełnią błogosławieństwa, której my tak bardzo nienawidzimy… Przy mszy, która jest dobrze odprawiana musimy my odejść. Odejść na samym początku już przy Asperges. Mówiąc obrazowo możemy się tylko przyglądać przez jakąś szparę! Natomiast przy nowej Mszy możemy na samym przedzie tańczyć dokoła aż… Ja nie chcę tego powiedzieć…
63
CZY CHRYSTUS JEST JESZCZE OBECNY WE WSZYSTKICH TABERNAKULACH? E.: Mów prawdę, co Matka Boża chce powiedzieć, tylko pełną prawdę! J.: … aż w prezbiterium możemy tańczyć, kręcić się dookoła nawet przed samym Tabernakulum, ponieważ nie w każdym Tabernakulum jest: … Ja nie chcę tego powiedzieć, nie chcę tego powiedzieć (gwałtownie burczy). E.: Mów prawdę, ty musisz to powiedzieć, Judaszu Iskariocie z polecenia Matki Bożej! Lucyfer nie może ci przeszkadzać! J.: Oni w niebie żałują, że nie w każdym Tabernakulum, są konsekrowane Hostie. E.: Dlaczego nie? Mów prawdę w Imię…! J.: Jeżeli kapłan nie wierzy w słowa przemienienia we Mszy, a także nie ma zamiaru do konsekrowania, to hostia nie została konsekrowana. Wtedy jest jak każdy chleb, jak mówią protestanci i sekty. Dla większości kapłanów jest to przecież, „schnuppe” coś, co nic nie znaczy — zwykły opłatek, bo robią to oni, to tylko, dlatego, bo tak chce lud. Mają wielkie mniemanie o sobie i swoim rozumie i zdaje im się, że te modernistyczne pomysły, które w istocie są głupimi pomysłami, że te ich wypociny przyniosą im chwałę, poklask (burczy) E.: Mów prawdę i tylko prawdę, wszystko, co musisz powiedzieć z polecenia Matki Bożej — Judaszu Iskarioto! J.: To jest dla tych tam u góry (wskazuje w górę) najsmutniejsze, że później ludzie myślą, że przyjmują Chrystusa w hostii… a jest to tylko nieprzemieniony chleb. Prawdziwie nie jest to Chrystus. Oznacza to dla nich także utratę tych łask, które są przywiązane do Komunii, i w ten sposób schodzą z dobrej drogi. Zostają oszukani przez swych własnych kapłanów!!! E.: Mów prawdę, Judaszu Iskarioto w Imię… J.: Muszę powiedzieć, Oni (wskazuje w górę) w niebie nie lubią… (przerywa mowę)… patrzą na to niechętnie, jeżeli używa się brązowych hostii (razowy chleb?). Są one dozwolone tylko w najbardziej niebezpiecznych wypadkach. Normalnie trzeba brać biały chleb (biała hostia), ponieważ Chrystus w swej osobie jest uosobieniem niewinności, (ma trudności w oddychaniu). E.: Mów dalej Judaszu Iskarioto, co z polecenia Matki Bożej musisz powiedzieć. Lucyfer w żadnym wypadku nie może ci przeszkadzać! On ma odejść do piekła, dokąd należy! Judaszu Iskarioto, mów nadal w Imię…! J.: Gdy papież z balkonu {ze swoich apartamentów) przemawia do ludu, mógłby stąd. zejść i powiedzieć, co by chciał, bez wpływu innych, wtedy ludzie przyszli by jeszcze z powrotem (wróciliby do Tradycji). Wtedy byłby jeszcze czas, ale temu właśnie przeszkodzono. Gdyby mógł, chociaż wyjść i powiedzieć to, co by chciał, ale przed tym zostałby… (burczy) E.: Mów prawdę z polecenia Matki Bożej, w Imię…! J.: … miałby martwe usta, gdyby przemówił to co chce. On wie, że nie może uczynić żadnego odchylenia (od tego co ma już przygotowane w programie). On chciałby, on mógłby umrzeć w tej sytuacji. Wie on jednak bardzo dobrze, że musi wytrwać aż do końca. Musi przetrwać swoje męczeństwo, jako prawdziwy uczeń krzyża Chrystusowego. Musi on tę mękę przenieść do końca, czy chce, czy nie chce. Papież musi deptać (tłoczyć) pracę, którą Jezus sam deptał (tłoczył), wprawdzie nie w takim stopniu (jak Jezus), ale jednak… on musi ją tłoczyć.
64
E.: To co Niebo poleca, objawia obdarzonym łaskami duszom, w to się nie wierzy! Ona (wskazuje w górę) poleca (N.M.P) duszom w Imię Jezusa Chrystusa nie chcą uznać. Nawet, kiedy sam Jezus się ukazuje w to się nie wierzy. Jezus i Jego Matka powiedzieli już za dosyć, — jaka panuje w Kościele zgnilizna, — w to jednak nie wierzą biskupi, nie uznają objawień najnowszych. W Lourdes albo w Fatima wierzą jeszcze łatwiej, ale tam nie ma już także tyle łask, ponieważ kapłani nie odprawiają już tam tych dobrych Mszy świętych. Są… (przestaje mówić). E.: Mów prawdę Judaszu Iskarioto w Imię…! J.: … są tam niektórzy kapłani, którzy by chcieli według swej głowy — chciałoby się powiedzieć — odprawiać Mszę i wypędzić innych kapłanów. Fatima stoi na pierwszym miejscu, a Lourdes prawie nie ustępuje. E.: Mów Prawdę, z polecenia Matki Bożej! Lucyfer nie może ci przeszkadzać i powstrzymywać cię od mówienia!  J.: Lourdes nie ustępuje wcale. Do niego nie uczęszcza już tak wielu katolików, ponieważ sądzą oni, że pielgrzymki są staromodne, aby tak czcić Matkę Bożą i przedsiębrać pielgrzymki.  E.: Z polecenia Matki Bożej mów teraz prawdę, wszystko, co musisz teraz powiedzieć, to co Matka Boża ci poleciła!
BŁĘDNE POJMOWANIE KIEROWNICTWA KOŚCIOŁA J.: Gdyby wszyscy kapłani bez wyjątku natychmiast z jednym przebłyskiem ducha poznali jak źle jest z Kościołem, poznali jego położenie, byliby strasznie przerażeni… Oni by się natychmiast odwrócili, wielka masa z nich. Nie mają oni jednak tego przebłysku ducha, chociaż wierzą, że Kościołem Katolickim kieruje Duch Święty. E.: Mów prawdę z polecenia Matki Bożej i tylko prawdę!  J.: Ci kapłani (moderniści) koncentrują się na nowym Kościele. W końcu oni są tym “Kościołem” i uważają, że mogłoby być zmienione to, czego oni właśnie chcą, ponieważ w nich przebywa Duch Święty (tak sobie roją). Pomijają oni jednak to, że przy tym nie są posłuszni papieżowi, jako głowie Kościoła i że to nie przychodzi wcale od niego. A tylko przez naukę papieża pochodziłoby to od Ducha Świętego, a nie przez tę naukę, którą oni poprzekręcali i przeinaczyli… (burczy)  E.: Mów nadal Judaszu Iskarioto z polecenia Matki Bożej, w Imię…!  J.: W żadnym wypadku nie pochodzi to od Ducha Świętego, co my rozsiewamy przez Kardynałów…  E.: Judaszu Iskarioto mów prawdę, co poleca ci Matka Boża, mów nadal w Imię…! J.: Niektórzy z nich zostaną zniszczeni jak trawa — jak to pięknie się mówi w egzorcyzmie, — ale nie wszyscy zostaną zniszczeni. Niektórzy się jeszcze spostrzegą, (że źle robią)… a biskupi, to jest także gorące żelazo — biskupi… E.: Mów, co musisz powiedzieć z polecenia Matki Bożej!  J.: Ja także byłem biskupem. Gdybym mógł powrócić, robiłbym moją powinność lepiej, tysiąc razy lepiej. Biskupi…  E.: Mów nadal z polecenia Matki Bożej!  J.: Byłoby lepiej… aby wielu biskupów nimi nie było!!!
65
Aby byli tymi najmniejszymi pośród laików, aniżeli by mieli posiadać słowo i laskę biskupią (pastorał), ponieważ posiadają ją oni już tylko, jako maskę, (za nią się tylko maskują) i… E. Mów prawdę w Imię i co z Jej polecenia musisz powiedzieć! J.: Noszą oni maskę dobrego, chociaż wewnątrz są pełni zgnilizny i robactwa. Nawet nam samym jest… E. Mów prawdę z polecenia Matki Bożej, to, co Ona chce przez ciebie powiedzieć Judaszu Iskarioto, w Imię…! J.: Ja jednak nie chcę nic już więcej mówić, nie chcę więcej mówić! E. Musisz z polecenia Matki Bożej i w Imię… mówić! Lucyfer nie może ci przeszkadzać w powiedzeniu całej prawdy! J.: Ja mam dosyć (burczy). E. Mów, mów, z polecenia Matki Bożej. Musisz wszystko powiedzieć, co Ona chce dziś przez Ciebie powiedzieć! J.: Ja powiedziałem już dosyć, mówiłem dosyć! Jest to najważniejsza rzecz, co musiałem mówić. Powinno się zgromadzić razem, a Ekono zatriumfuje, pomimo wszystkich nieprzyjaźni (nieprzyjaciół) to przeklęte Ekono (burczy). E.: W imię Jezusa pozostaw to (w spokoju)! Mów prawdę co ci Matka Boża poleca! J.: Ale ono właśnie dlatego zatriumfuje!!! Jak wy myślicie, skąd oni tyle mają kandydatów??? Czy aby nie z piekła!!! Ci kandydaci widzą całkiem dokładnie, gdzie znajduje się dobro i jak powinno się przedstawiać, jak to powinno być. Odczuwają oni dokładnie, że tylko tam, w wyrzeczeniu i ofierze i w drodze krzyżowej zawiera się naśladowanie Chrystusa i prawdziwe kapłaństwo! Wiedzą oni to dokładnie, dlatego mają tak wielu kapłanów! Mają oni więcej aniżeli inni, którzy chcieliby się wywyższać tym, co mają… ale już będzie (koniec) tego wywyższania się…* E.: Mów nadal z polecenia Matki Bożej, co musisz powiedzieć! J.: Moderniści, naturalnie, widzą, że “gwizdają” i że niedługo skończy się ich gwizdanie i że Ekono stoi wyżej. Dlatego też zwalczają go. To jest cały “wic”, dlatego zwalczają go! (jęczy i stęka). E.: Zaprzestań wyrywać nam stulę! Ty nam nie możesz szkodzić! Judaszu Iskariocie mów nadal w Imię Jezusa! J.: W najprawdziwszym sensie tego słowa — jesteśmy tylko my w tych, którzy zwalczają Ekono. Oni sami nam tylko pomagają, jako dobre narzędzia. Są to dobre, użyteczne narzędzia, których nie chcielibyśmy się prędko pozbyć. Ich teorie są bardzo wartościowe dla nas w piekle! E.: Mów teraz prawdę z polecenia Matki Bożej, a nie to co wam się podoba! J.: Musimy także powiedzieć i to. Musimy to uzupełnić, aby powstał dokładniejszy obraz, całościowy obraz sytuacji. Związki między tymi sprawami muszą zostać podkreślone, aby wszyscy doszli do rozeznania… Ja już teraz nie chcę więcej mówić, nic więcej mówić! E.: Mów co z polecenia Matki Bożej musisz powiedzieć, wypowiedz to do końca! J.: Już nie chcę, nie chcę więcej mówić! E.: Lucyfer nie może ci przeszkadzać! Mów nadal, co Matka Boża ci poleca, w Imię…!
66
CELIBAT J.: A następnie spowiedź… i celibat. To jest także taka sprawa…! Jeżeli ksiądz zachowuje celibat, to ma także każda kobieta i mężczyzna więcej zaufania do niego przede wszystkim przy spowiedzi, aniżeli wtedy, kiedy by był żonaty. Bo mogłoby się zdarzyć nieraz, że taka czarownica (śmieje się szyderczo) wypytałaby swego męża, z czego spowiadał się ten lub ów, czasem przyszłaby jej taka przeklęta ciekawość! Co by ten i ów powiedział (wypowiedzieli) szczególnie, gdyby to pasowało do jej konceptu. Jeżeli ksiądz jednak zachowuje celibat i naśladuje Chrystusa w czystości, to każdy “osioł”, albo każdy człowiek sobie pomyśli, tam mogę jeszcze iść. Tu można wypowiedzieć cały swój “kram”, bałagan wewnętrzny – o tym się nikt nie dowie, to pozostanie w tajemnicy! Gdy są tak dobrzy, że żyją w celibacie, to potrafi także utrzymać tajemnicę. Tego zaufania nie mają ludzie do tych, którzy się pożenili. Wtedy myślą zupełnie odwrotnie. Mówię sobie, jeżeli się ten ożenił to i tego nie potrafi utrzymać w tajemnicy (śmieje się złośliwie). Jakże on zachowa tajemnicę (tak myślę), jak utrzyma jadaczkę, jeżeli nie potrafił opanować swego ciała??? E.: Mów prawdę i tylko prawdę z polecenia Matki Bożej! J.: Chrystus chce celibatu. Nie można od tego odstąpić, ani na łokieć, ani na jotę. Ci, którzy się pożenili, powinni znowu powrócić, żałować za swe grzechy, błędy… Byłoby lepiej, aby każdy z nich znowu powrócił, żałował za swe grzechy, błędy… ale właśnie… E.: Mów nadal, co Matka Boża ci poleca Judaszu Iskarioto! Lucyfer nie może ci przeszkadzać, on ma odejść! Mów dalej, co musisz powiedzieć z polecenia Matki Bożej i tylko prawdę!
OKAZJA DO SPOWIEDZI J.: Ludzie nie mają, nawet wtedy, kiedy się chcą spowiadać do tego okazji, (bo nie ma księdza w konfesjonale). Bo najwyżej godzinę jest okazja do spowiedzi. Przychodzi tylko paru sędziwych (śmieje się szyderczo). E.: Mów nadal prawdę, co z polecenia Matki Bożej musisz powiedzieć! J.: Wtedy spowiednik czuje się obnażony, i mówi sam sobie: tylko tylu i tylko staruszków? I tak spowiedź się lekceważy (zawiesza na gwoździu)… i mówi się; czy nie lepiej przejść do nabożeństw pokutnych (spowiedź powszechna itp. modlitwy) I tak zaraz idą ci kapłani, — kiedy ci starzy ludkowie skończą wychodzi on z konfesjonału. Następni oczekujący myślą, że nie mogliby już więcej czekać, kiedy nie mogą, nie mają czasu tam wpaść do środka (do konfesjonału) wtedy potrafią (śmieje się strasznie). E.: Mów prawdę z polecenia Matki Bożej, przestać się śmiać! J.: … wtedy potrafią z samej bojaźni, że kapłan im odejdzie iść nieprzygotowani, co by nie miało miejsca, gdyby ksiądz się tak nie śpieszył. (śmieje się całą gębą). E.: Z polecenia Matki Bożej mów prawdę, w Imię…! J.: Ja nie chcę już więcej mówić! E.: Jednak ty musisz mówić, to, czego chce Matka Boża. Wszystko musisz wypowiedzieć do końca, czego chce Matka Boża, a nic więcej! J.: Gdyby kapłani tak jak dawniej w Wielki Piątek godzinami słuchali spowiedzi, mówili o śmierci Chrystusa, mogliby także w związku z tym zejść na temat śmierci człowieka. Mogliby wspomnieć, że każdy raz musi umrzeć i każdy na ten moment
67
powinien przygotować swą duszę… Przez to oderwaliby od piekła tysiące dusz (strasznie jęczy). E.: Nie przeszkadzaj nam, że śmiesz zrywać nam stuły, w Imię…! J.: Nie chcielibyśmy, ale my musimy. Belzebub i Lucyfer tego chcą! abyśmy przeszkadzali… E.: Belzebub i Lucyfer niech znikają! Judaszu Iskarioto, ty sam mów z polecenia Matki Bożej, w Imię…! J.: Wszędzie robimy zamieszanie, od kiedy Belzebub się tu znajduje, mamy tak i tak wielką moc! On kręci się tu i tam i czyni zamieszanie, gdzie tylko może!
12 stycznia 1976 r.
E.: Egzorcyści  V.: Veroba – demon z chóru Potęg
TROSKA MATKI BOŻEJ O LUDZI E.: Rozkazujemy ci Verobo w Imię…! musisz powiedzieć prawdę, dokładnie jak mówi Matka Boża!  V.: Sami dobrzy zwalczają dobrych! Tego dawniej nie było! Dobrzy trzymali dawniej razem. Teraz zaczęło się właśnie zamieszanie i to zbliża się, pędzi do punktu kulminacyjnego! Będzie jeszcze gorzej!!! E.: Mów nadal w Imię…! V.: W tej chwili nie patrzą ludzie tak często do Pisma świętego. Jest ono wszędzie inaczej wykładane, nawet przekręcane i inaczej kombinowane i razem skręcane, tak jak to każdorazowo odpowiada ludziom. Powinniście rozszerzać tylko niesfałszowane, stare, tradycyjne Pismo święte! Wszystko inne jest kombinacją i jest zatrute, tak możnaby powiedzieć! E.: Mów nadal prawdę, mów w Imię Trójcy Przenajświętszej, Wszystkich Świętych Aniołów i Archaniołów, w Imię Niepokalanego Poczęcia! V.: Wysoka Pani chce wszystkich ratować, których tylko ratować może. Nie może Ona wprawdzie ratować masowo, ponieważ świat jest tak zepsuty. Pomimo to chce Ona jednak uczynić wszystko, co może. Kocha Ona swoje dzieci o wiele więcej aniżeli wiele z nich na to zasługuje. E.: Mów nadal prawdę w Imię…! V.: Gdybyśmy byli jeszcze kochani, choćby tylko jedną dziesiątą częścią takiej miłości (jęczy straszliwie} Kocha Ona swe dzieci, jak tylko matka może kochać dzieci. Dlatego musi wielu dobrych, także laików współpracować, współdziałać z Nią. Wszyscy oni muszą się modlić, muszą także cierpieć za i dla ratunku innych dusz, któreby w przeciwnym wypadku poszły na zatracenie, albo jeszcze mocniej, więcej poszłyby na rozdroża. Zamieszanie jest wprawdzie straszne, ale będzie ono jeszcze gorsze. Wy jednak musicie wszystko wypełnić, czego Ona od was żąda! E.: Czego chce Matka Boża — mów w Imię…! V.: Abyście wytrwali na tej drodze i nie odeszli z niej ani na cal. Nawet wtedy kiedyby diabeł doszedł na szczudłach (wielki, wysoki diabeł…) E.: Mów prawdę, co musisz powiedzieć z polecenia Matki Bożej, jak też w Imieniu Przenajświętszej Trójcy…!
68
V.: Moglibyście się pocieszyć papieżem, który cierpi jeszcze więcej aniżeli wy. On pragnie aby to już wszystko dawno miało swój koniec… Pomimo to musi on jednak w dalszym ciągu modlić się i ofiarować. Wy musicie go w tym wspomagać. Laicy powinni także pomagać. Teraz trzeba naprawdę o wiele lepszego zrozumienia, przeciwko wszystkim lepszym zrozumieniom (posoborowym — modernistycznym), ponieważ dziś każdy myśli, że on ma najlepsze (zrozumienie, co i jak powinno być), kiedy one są fałszywe. E.: Mów nadal prawdę, Veroba, co poleca ci Matka Boża! V.: Gdyby Ona nie była w niebie i mogłoby to jeszcze Jej obrzydnąć wylazło by to Jej dawno z karku (dawno by to porzuciła), ale Ona ma cierpliwość. Ona ma niezmierzoną cierpliwość, większą aniżeli wszyscy ludzie razem wzięci… miałaby… mogłaby… mogła by ją mieć jeszcze w stosunku do nas (jęczy strasznie)’. My jednak z piekła, wykoleiliśmy się bezpowrotnie. Teraz już nic więcej nie możemy dla was uczynić jak tylko wypowiedzieć się dla was… (z Jej polecenia) Ach! źe my się jeszcze musimy wypowiadać, wbrew naszej woli!!! E.: Mów nadal prawdę, musisz to powiedzieć w Imię Matki Bożej! Veroba, ty musisz powiedzieć prawdę! V.: Wkrótce Jezus Chrystus nie będzie obecny we wszystkich Mszach. Wypadki takie już istnieją, ale jeszcze nie wszędzie. Jest już wielu kapłanów, którzy nie wierzą w sakramentalną obecność Chrystusa przy przemienieniu. Jest to bardzo zgubne — pustoszące, przez to ludzie tracą łaski, albo otrzymują jej bardzo mało. Gdyby wszyscy, którzy mienią się być kapłanami — jak się należy — Trydencką Mszę odprawiali, wtedy świat zmieniłby się jak za jednym uderzeniem (alchagartig). Niestety, tego nie ma! Musieliśmy, dlatego (aby do tego złego stanu doprowadzić) zając się kardynałami, następnie biskupami i kapłanami, a w końcu i laikami. Kardynał, biskup albo kapłan, jest stale jeszcze tysiąckroć więcej u nas wart, aniżeli laik, w każdym razie dla nas… E.: Veroba, mów nadal, co z polecenia Matki Bożej masz mówić! V.: Gdyby Wysoka Pani potrafiła jeszcze płakać — potrafiła Ona to wprawdzie przy objawieniach, gdyby to potrafiła jeszcze w niebie, wtedy by cała ziemia była mokra od Jej łez… Żałuje Ona jeszcze nad tymi nędznymi robakami, ma ona jeszcze dla nich współczucie i wzywa je z powrotem, albo stara się je podtrzymać! Ludzie tego jednak nie chcą. Idą oni na oślep w sieci, które rozciągnęły marionetki (neomoderniści — kardynałowie — biskupi — kapłani i inni), które są tylko naszą reklamą, szyldem i naszą publikacją… Nikt jednak w to nie wierzy. To jest nasz wielki plus, że nikt w to nie wierzy! E.: Mów nadal prawdę Veroba, w Imię Matki Bożej, która tak cierpi w niebie i w Imię Ojca św. Pawła VI… V.: Nawet Judasz ze swą straszną zdradą, nie był taki zły, jak wielu teraźniejszych kapłanów. Judasz nie czynił tego tak bardzo w ukryciu. On czuł, że Jezus wie o jego winie. On się później przyznał i rzucił te 30 srebrników do świątyni. Powiedział on później — Zdradziłem niewinną Krew! Czy czyni to jeszcze któryś z dzisiejszych kapłanów? Ci dzisiejsi, są o wiele niegodziwsi, podlejsi. Żaden z nich nie przyznał by się do tego, co czyni fałszywie. To jest zaraza. Oni są zarażeni, zepsuci aż do szpiku kości, a jeden pomaga drugiemu tak, że wszystko ma pozostać ukryte. Ale jak długo jeszcze? Jak to się rozniesie, to nie będziemy mieli z tego korzyści, tylko Kościół.
69
Co Kościół uznawał do dziś, tego po prostu po tylu stuleciach nie może odrzucić jak starego wysłużonego trzewika, albo starej zużytej szaty, na którą po prostu można przyłatać inne laty! E.: Mów nadal prawdę w Imię Przenajświętszej Trójcy! V.: Smutne jest dla Wysokiej Pani (N.M.P.) i dla Nieba, że tak wielu dobrych, których Ona kocha i którzy z niebem są jedno, jest teraz sparaliżowanych… Wielu nie wie już więcej, co mają czynić w tym zamieszaniu! I powoli powstaje niebezpieczeństwo, że przez to popadną w błędy. Dlatego ja Veroba muszę powiedzieć: Wy o wiele więcej musicie się modlić do Ducha Świętego! Nigdy za dużo do Niego nie można się modlić! E.: Mów prawdę Veroba, wszystko, co z polecenia Matki Bożej masz powiedzieć! V.: Tego nie chciałbym powiedzieć! Nie ja nie chcę już nic więcej powiedzieć! E.: Ty musisz teraz powiedzieć, co masz do powiedzenia z polecenia Matki Bożej, w Imię Przenajświętszej Trójcy! V.: Ona każe powiedzieć: Nie zawiedźcie nawet wtedy, kiedy sprawiedliwi w was zwątpią! Jezus przepowiedział: “Przyjdzie czas, kiedy każdy, kto was zabije, będzie myślał, że czyni przysługę Bogu”. Taki czas mamy w tej chwili. Będziecie zabijani powoli, wielu, ale nie wy. Musicie przejść pewne prześladowanie, przyjdą jednak jeszcze gorsze czasy. Nie będzie to już trwało dziesięciu lat. My jednak nie wiemy sami o tym (datach) dokładnie, wiemy tylko, że jest to bliskie. Chrystus sam powiedział: “Nie wiecie dnia, ani godziny, kiedy przyjdzie Syn Człowieczy”. To dotyczy także karzących sądów, nie tylko końca świata. To odnosi się zarówno — to zdanie: nie wiecie… (zarówno do karzących sądów, jak też i do chwili śmierci każdego pojedynczego człowieka). Ostrzeżenie zawarte jest w karzących sądach. Nie będzie ono takie łatwe… Z ostrzeżeniem zaczną się karzące sądy (kary Boże) Tak się zacznie! E.: Mów prawdę Veroba, co musisz powiedzieć, tylko prawdę!  V.: Nie będzie to już trwało żadnych dziesięciu lat. Według naszego obliczenia jest z pewnością możliwe, że ostrzeżenie… ale jak już powiedziano my w piekle o tym nie wiemy (o dokładnej dacie) — (strasznie burczy). To, że ono jeszcze nie nastąpiło, to jest “wina” wielu modlących się, że Niebo powstrzymuje się jeszcze z karzącymi sądami. Właściwie jest to paradoks, że się jeszcze modlą. Zamieszanie, przez opóźnienie karzącego sądu będzie tylko większe. Pomimo to musicie się jednak modlić. Ona tego chce, ponieważ przez to uratowanych zostanie więcej dusz. (ryczy przeraźliwie).
5 lutego 1976 r.
E.: Egzorcyści  AL: Allida – diabeł z chóru Archaniołów
CNOTA I NIECNOTA (WADY)  E.: Mów prawdę Allido w Imię Przenajświętszej Trójcy…! AL: Jesteśmy wdzięczni tym u Góry, że jeszcze nie przyszły karzące sądy. Teraz mamy troszkę więcej czasu do wichrzenia… Ci tam u Góry (w Niebie) mają wszystko w swym ręku (wskazuje w górę), wszystko leży w ich ręku. My na dole (ma na myśli piekło) obawiamy się, że wkrótce przyjdzie wielkie ostrzeżenie! E.: Mów prawdę w Imię…!
70
AL: Prawie, że rozwiązaliśmy, zgadliśmy… E.: W Imię Matki Bożej i w Imię…! Mów prawdę! AL: Gdyż wszystkie znaki, które obecnie są na całym świecie — w klerze — w naturze — bardzo za tym przemawiają — obawiamy się że… co wy myślicie, my także wiemy co napisane jest w Apokalipsie. Jeżeli się to porównuje musi każdy “osioł” przyjąć, że teraz właśnie jest ten czas… Tylko z małymi opóźnieniami, ponieważ ci tam u Góry mają jeszcze cały czas miłosierdzie… E.: Mów w Imię… Allido, mów prawdę! AL: My musimy powiedzieć, ponieważ Ci u Góry tego chcą. Nie traćcie głowy, będziecie mocni jak granit i twardzi jak żelazo i diament, jeżeli pójdziecie — krok w krok dobrze zgodnie ze starą Tradycją. Widzicie przecież, dokąd to nowe prowadzi. Wiele dzieci, na przykład jest tak daleko uświadomionych, że wiedzą wszystko o seksie, przedtem aniżeli opuścili nocniki. Zasiewa się im to, żeby tak powiedzieć w głowach, że już czterolatki czy pięciolatki nie mają nic innego na myśli. Są nawet instytucje, jak przedszkola, szkoły itd., które nie potrafią nauczyć ich nic lepszego i mądrzejszego jak tylko wbijać im do głowy seks! Co dopiero młodzieży, która znajduje się w czasie dojrzewania? Rodzice nie wiedzą, co mają czynić. Mają zaledwie odwagę mówić o tym z proboszczem i walczyć przeciwko temu. Mówią oni sobie: On jest proboszczem on wie, co czyni (burczy). Młodzież jest zepsuta (przez takie wychowanie) przedtem niż dobrze potrafi stać na nogach. W ten sposób najmłodsza i druga najmłodsza generacja nie będzie nigdy prawdziwym bojownikiem Chrystusa, jeżeli nie nastąpi u nich rewolucyjna, gwałtowna zmiana zapatrywań. Lepiej by dla nich było, gdyby się byli znaleźli w obozach koncentracyjnych, aniżeli w takich salach gdzie w czasie nauki seks podawany jest w domach jak trucizna. Do tego dzieje się to przy sprzyjającej atmosferze modernistycznego chrześcijaństwa. W Sodomie i Gomorze było to jawniejsze. Wtedy to co psuje, nie było podawane tak jak teraz łykami i w małych dawkach (burczy). W Sodomie i Gomorze było to wprawdzie złe, ale oni przynajmniej wiedzieli, że grzeszyli i odczuwali to. Dzisiejsze dzieci natomiast nie wiedzą nawet często, że grzeszą. Spostrzegają za późno, że zostały wtrącone w grzech. Kapłani, nauczyciele i wychowawcy, którzy są za to odpowiedzialni, często wątpią, czy ich działalność jest niedobra. Niekiedy odczuwają jeszcze głos sumienia, a niekiedy myślą, że to, co robią jest z Ducha Świętego!!! E.: W Imię Przenajświętszej Trójcy, Niepokalanego Poczęcia, Matki Bożej z Góry Karmelu, Św. Proboszcza z Ars i Katarzyny Emmerich mów nadal, co masz do powiedzenia! AL: Nigdy jeszcze nie było takiego zamieszania jak teraz. Panował wprawdzie w czasie reformacji wielki kryzys, ale wtedy było raczej rozdwojenie. Dobrzy pozostali na prawej stronie, a inni przeszli po prostu do protestantyzmu. Luteranie byli jednak lepsi od złych katolików. Wtedy dla Kościoła był to straszny minus, ale teraz znajduje się wszystko w jeszcze o wiele gorszym stanie. Wtedy masy wiedziały, nawet u protestantów, że uczyniły coś nieprawego. Wtedy podzieleni zostali na trzy grupy: Lutra, Zwinglego i Kalwina — spostrzegli wkrótce, że nie może to być prawdziwym Kościołem, szczególnie z tego powodu, że ci trzej zwalczali się wzajemnie. Wtedy wprawdzie katolicyzm był kryzysowy, ale przynajmniej protestanci widząc tych dobrych wiedzieli, że są ci katolicy jednolici. Byliby chętnie wrócili z powrotem, w każdym razie Luter, ale było już za późno. My (wskazuje w dół) uwikłaliśmy go już za mocno…
71
E.: Mów w Imię…! Co masz do powiedzenia Allido! AL: Lutra myśmy natchnęli, a Zwinglego stary (Lucyfer). Zwinglem musiał się już zająć stary, aż ten mógł się tak rozwinąć, jak roślina w cieplarni, która rośnie w górę jak chwast (burczy złośliwie). Chwast taki nie potrzebuje nawet wiele deszczu, zło jak wiadomo — strzela (rośnie) o wiele szybciej w górę, aniżeli dobro. Rozrasta się gwałtownie i można go zaledwie obciąć. Dobro jest zawsze twardsze i cięższe, dobro nie rozwija się tak łatwo, a nawet wtedy, kiedy już wyrosło, a ten, którego to dotyczy gdy sądzi, że już jest wysoko w górze, może spaść do połowy góry i zaczynać od nowa. Zło strzela natomiast jak chwast i rozwija się gwałtownie bez upadku w dół. Strzela w górę i rośnie i nikt tego nie może zatrzymać. Zło podobne jest do ogromnej góry, która wszystko zaciemnia, zaraża, zagęszcza, zapowietrza. Jeżeli zło się raz zagnieździło, podobne jest ono morowemu powietrzu, które kładzie całe masy. Cnota natomiast wyrasta z trudem. Nie jest ona taka łatwa, przyciągająca i masowa, my jednak nie chcemy tego mówić, co musimy mówić! (burczy wściekle).
30 marca 1976 r.
E. Egzorcyści J. Judasz Iskariot B. Belzebub – demon z chóru Archaniołów
E. W Imię Jezusa powiedzcie nam, kto musi mówić? J.: Judasz Iskariot musi mówić. E. Demonie Judaszu Iskariocie, my kapłani rozkazujemy ci, jako Zastępcy Jezusa w Imię Przenajświętszej Trójcy powiedz nam, kiedy musisz wyjść? Judaszu Iskariocie w Imię wszystkich tych wezwań w Imię Kościoła musisz mówić! J.: To jest tymczasem zbędne pytanie. Najpierw musi być wasza sprawa w porządku. E.: W Imię Jezusa, jaka sprawa musi być w porządku? J.: Ta potępiona sprawa z wydaniem tej książeczki (pozorne burczenie), to jeszcze nie jest wszystko, jeszcze nie jest wszystko. E. Co znaczy jeszcze nie jest wszystko? Mów prawdę w Imię…! J.: My nie chcemy mówić, my nie chcemy już więcej mówić! E. W Imię Najświętszego Sakramentu, który zdradziłeś po Ostatniej Wieczerzy, musisz teraz mówić! J.: Gdybym to był wiedział, nigdy nie byłbym zdradził… E. Tego świętego wieczoru zdradziłeś Jezusa, a teraz musisz mówić w Jego Imieniu i w Imieniu wszystkich św. Apostołów i papieży, którzy Chrystusa nie zdradzili. Mów teraz prawdę i tylko prawdę. Ty musisz mówić Judaszu Iskarioto! J.: To co zostanie wydrukowane jest w porządku, ale to jeszcze nie jest wszystko. E.: Co musi jeszcze do tego dojść — mów Prawdę w Imię…! J.: Tego właśnie nie chcemy powiedzieć. Idźcie teraz wreszcie do domu… idźcie. E.: Nie teraz jeszcze nie pójdziemy do domu, teraz musisz mówić Judaszu Iskariocie i Belzebubie. My wam rozkazujemy mówić tylko prawdę w Imię… Musicie powiedzieć, co chce przez was powiedzieć Najświętsza Maryja Panna. Z Jej polecenia musicie mówić! Co jeszcze musi być dodane? J.: Jak my Jej nienawidzimy (wskazuje w górę)\ Och! Jak my Jej nienawidzimy!
72
E.: Tak, ale w Jej Imieniu Matki Bożej z Góry Karmel musicie to powiedzieć! J.: Tego przecież nie możecie od nas żądać (jęczy) E.: Jednak jest Ona przecież waszą Królową i Rozkazodawczynią. Całe piekło musi Jej być posłuszne! J.: Właśnie Jej, właśnie Ona musi… (jęczy okropnie) Ona jest z koroną i berłem. Ona jest z koroną i berłem, a na koronie ma krzyż. Ten szalony krzyż {ryczy aż do szpiku kości} Och! jak my Jej się boimy! E.: Powiedz nam z polecenia Matki Bożej i w Imię Przenajświętszej Trójcy, co masz do powiedzenia i nic jak tylko prawdę! J.: Nie chcieliśmy, aby nad nami panowała kobieta, tego nie chcieliśmy. E.: W Imię Przenajświętszej Trójcy, Ojca… powiedz pełną prawdę! J.: Po części muszę powtórzyć rzeczy o których już poprzednio była mowa, a po części — muszę powiedzieć coś nowego! . E.: Judaszu Iskariocie, mów tylko teraz to, co ci Matka Boża przekazała, w Imię Przenajświętszej Trójcy…! J.: W grubszych zarysach powiedział to Veroba, że jest to paradoks że wy się jeszcze modlicie, bo w przeciwnym razie byłoby już przyszło ostrzeżenie. Przyczyna leży w tym, że jeszcze niektórzy ludzie zostaną uratowani. E.: Mów teraz nadal, co musisz powiedzieć z polecenia Matki Bożej i tylko prawdę! Ona rozkazuje ci teraz Judaszu. J.: Matka Boża pragnie, aby ta przeklęta, pełna gnoju książeczka, dostała się do rąk szerokiej publiczności, żeby wszyscy wiedzieli, na co się zanosi i co się dzieje. Mogliby oni wtedy zmienić swój sposób życia, mogliby na pewno zacząć wątpić w to, co my rozsiewamy z Rzymu. Mogliby powrócić do dawniej zaprowadzonej (do tradycyjnych zwyczajów) liturgii itd. E.: Mów nadal z polecenia Matki Bożej, co ci poleca powiedzieć, a nic innego! Mów, czy to jest wszystko? J.: Naturalnie chce Ona (wskazuje w górę) jeszcze więcej. E.: Musisz powiedzieć prawdę, w Imię… Mów teraz Judaszu Iskarioto, dla Kościoła musisz mówić! J.: Tego już za wiele dla tego Kościoła, dla Tej przeklętej kupy błota. E.: Mów teraz dla Kościoła świętego, Kościoła, który nie upadnie, w Imię…! J.: A więc będę musiał mówić. Tak bramy piekielne nie zwyciężą go. E.: Nie macie mocy, aby Kościół zniszczyć! J.: To co o Kościele przyjdzie później, a najpierw muszę pozostać przy temacie, to jeszcze przyjdzie, przyjdzie jeszcze (o tym temacie później). E.: A więc Judaszu Iskarioto mów w Imię…! J.: Teraz chce Ona po prostu, aby zagadnienie o seksie i ta sprawa o młodzieży została dodana. Chce Ona jeszcze raz podkreślić, że trzeba o tym wołać z kazalnic. Trzeba mówić na kazaniach o cnotach (dyszy ciężko); trzeba wołać o tym jak ciężka jest ta wina… Czy słyszeliście?… Jak ciężka jest i dokąd ona prowadzi… E.: Jaka wina, mów w Imię…!
73
WINA GRZECHU LUDZKOŚCI (okropność grzechu) J.: Cała wina grzechu, wina — konsekwencje grzechu poszczególnego człowieka (grzech i jego następstwa) można o tym wspomnieć w różnych kazaniach (jak straszny jest grzech, grzechy} można też mówić o tym osobne kazanie (kazania}, stosownie do okoliczności, ale poprzednio trzeba wezwać Ducha Świętego.  E.: Judaszu Iskarioto, mów w Imię Przenajświętszej Trójcy…!  J.: Trzeba młodzieży, trzeba wiernym więcej przywodzić, o wiele więcej przywodzić przed oczy jak ciężki, jak strasznie ciężki i niszczący jest grzech, dokąd on prowadzi, skąd pochodzi, dlaczego przychodzi, jak można się go ustrzec, co trzeba czynić, aby go zmniejszyć, aby go można zupełnie wytępić… (jęczy). E.: Judaszu Iskarioto mów nadal prawdę z polecenia Matki Bożej Róży Mistycznej…! J.: Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że modlitwa jest jedną z najważniejszych kotwic życia religijnego. Trzeba to powiedzieć z ambony, a nie od ołtarza (z prezbiterium) czy przez mikrofon, tysiąc mikrofonów nie zastąpi jednej ambony! Jeżeli kapłan mówi na ambonie, wierni widzą mu u ust, które głoszą bezpośrednio słowo Boże. Nie patrzą oni wtedy ani w przód, ani w tył, ani na boki, nie ma takiej wielkiej okazji, aby ich uwaga rozpraszała się na boki. Patrzą oni bezpośrednio, co płynie z góry i mogą się o wiele więcej skoncentrować na tym, co się mówi, głosi… E. To wszystko już jednak zostało powiedziane w tej książeczce, że Matka Boża tego pragnie. J.: Tak, to się w niej znajduje, ale ja muszę to jeszcze powiedzieć i musi to być przedstawione jeszcze raz! E. Kiedy to powiedziałeś Judaszu Iskarioto, czy wiesz to jeszcze? Mów w Imię…! J.: Tak. 31 października. E. Mów nadal w Imię…! J.: Wina (grzech) jest o wiele większa aniżeli wy potraficie ją przedstawić. Sprawa przedstawia się w ten sposób: My diabli jesteśmy przerażający. My obawiamy się nawet wzajemnie jeden drugiego. Wyglądamy przerażająco. Nie chcemy się nawet wzajemnie czuć (razem być). Gdybyśmy się tylko mogli nie widzieć, ale my musimy patrzeć na siebie. Przez całą wieczność musimy żyć w tym szalonym diabelskim bagnie i musimy na siebie wzajemnie spoglądać. ^ Grzech jednak, wina, gdy ją widzimy u ludzi wprawia nas ona zawsze od nowa w straszne przerażenie. Możecie sobie więc przedstawić jak ciężka jest wina, jeżeli wprawia nas diabłów w przerażenie, którzy przyzwyczajeni jesteśmy do tak wielu okropności… nas którzy dzień i noc pogrążeni jesteśmy w strasznych mękach, którzy na takie najstraszniejsze z najstraszniejszych rzeczy musimy patrzeć w każdej godzinie i minucie. Wtedy możecie sobie wyobrazić jak to jest, jak straszny jest grzech, a całkiem poznaje się to dopiero w Obliczu Tego (tam z góry) (wskazuje w górę), którego Majestat przewyższa wszystko… To musiałem jeszcze powiedzieć! (jęczy nędznie). E.: Mów nadal prawdę i tylko prawdę, w Imię Niepokalanego Poczęcia! B.: Gdybyście wiedzieli, jaki Majestat On ma (Bóg). Teraz nie mówi tego
74
Judasz, to jest Belzebub, którym ja jestem. Jestem Belzebub. Odtąd będzie mówił Belzebub.  E.: Dobrze, ty poznałeś lepiej jak Judasz, jakim Majestatem jest Bóg. Mów, w Imię…!
MATKA BOŻA – MATKA KOŚCIOŁA B.: Judasz nie widział Majestatu Bożego, to znaczy widział on Człowieczeństwo Boga i mógł widzieć cząsteczkę Majestatu Bożego, ale nie widział on Go w całej okazałości, tak jak ja Go widziałem (jęczy). Czy wy wiecie, co to znaczy? Ja Go widziałem, to znaczy, nie widziałem Go jeszcze takim, jakim wy Go kiedyś oglądać będziecie. Mogłem Go jednak pojąć i widziałem i odczułem Jego wielką część. (Jego wielkiej części). Nie byliśmy jeszcze w całej dokończonej wspaniałości (utwierdzeni w doskonałości), ale byliśmy już w bardzo wielkiej szczęśliwości. Znajdowaliśmy się już w bardzo wielkiej, wszystko obejmującej szczęśliwości, ale nie chcieliśmy, nie życzyliśmy tego, kobiecie takiej jak Ta (wskazuje w górę)… Nie chcieliśmy, nie życzyliśmy sobie, aby Ona nad nami panowała i rządziła, a do tego jednak doszło!!! (Bóg ukazał Niepokalaną Aniołom w wizji, jako ich Królową i kiedy ją ujrzeli większość opowiedziała się za, mniejszość z Lucyferem na czele przeciw). E. Mów prawdę Belzebubie z polecenia Matki Bożej, która rozkazuje ci mówić i tylko prawdę! B.: Właśnie Ona jest nad nami i to jest straszne!!! E. Mów Belzebubie w Imię Ojca… z polecenia Niepokalanego Poczęcia! B.: Właśnie chce abym ja to powiedział. Wybrała by raczej Allidę, a nie właśnie mnie! E. Teraz musisz mówić Belzebubie, w Imię…! B.: Teraz słuchajcie, tylko dobrze! Ja muszę to powiedzieć. Ona mnie do tego zmusza! E. Tak, to jest dobrze. Mów w Imię…! B.: Ona ozdobiona jest koroną i berłem. Panuje Ona, prawie, że mnie miażdży! Tak właśnie jest – Wtedy zaczęła przy Apostołach, — Kiedy ona — Matka — jeszcze żyła (wskazuje w górę) musiała ona, aby się tak wyrazić — nadać kierunek początkom Kościoła. Musiała modlić się o to, aby Kościół rozwinął się dobrze, i tak się rozwinął (jęczy…)! E.: W Imię Ojca, Syna i Ducha świętego — mów prawdę! B.: Jak powinien się rozwinąć według Ducha Świętego. Klęczała Ona dzień i noc i modliła się, aby Kościół stał się takim, i został oczyszczony od starego tzn. od prawa Mojżeszowego, aby poniechano obrzezania. Widziała ona, że obrzezanie było kiedyś dobre i musiało istnieć według ówczesnego prawa, ale od czasów Chrystusa i Jego działania, nie było to już więcej potrzebne. Jezus Chrystus poddał się jeszcze obrzezaniu, ale nie chciał On tego, aby to trwało nadal. To zastąpione zostało Ofiarą Mszy św. (jęczy). E.: Belzebubie mów nadal z polecenia Trójcy Przenajświętszej, Ojca Syna i Ducha Świętego, Niepokalanego Poczęcia, z którego polecenia masz dziś mówić! B.: Matka Boża była przy tym, kiedy Apostołowie odprawiali pierwszą Mszę św. Po Wniebowstąpieniu Chrystusa — Matka Boża była zawsze na Mszy św. Apostołów i przyjmowała Komunię św. Do Mszy św. przygotowywali się oni godzinami. Czy dziś czyni tak ktoś jeszcze?…
75
Nie tak bardzo wielu? Niekiedy nawet przez całe dni przygotowywali się Apostołowie na jedną ofiarę Mszy św. Matka Boża odeszła nawet pewnego razu na samotnię i modliła się przez 10 dni — dzień i noc. Wtedy została wzięta do Nieba i zobaczyła nieskończony Majestat Boży… Bóg w Trójcy Jedyny rozkazał nam abyśmy z dołu, z piekła wstąpili do góry (wskazuje w dół, a później w górę)*. Nie było to samo niebo, ale jednak wyższa sfera. Musieliśmy udać się w górę oglądać to stworzenie (N.M.P.) czy chcieliśmy czy nie. Trójca Święta zmusiła nas do oglądania Jej prawie w całym Jej majestacie. Była Ona w większym majestacie i wspaniałości aniżeliśmy widzieli ją kiedyś poprzednio (w czasie próby). Matka Boża zwyciężyła, zwyciężyła nas!!! Widzieliśmy Ją przyobleczoną w słońce. W każdym razie widzieliśmy Ją w wielkim majestacie z księżycem pod stopami, który oznacza świat. Księżyc oznacza cały świat, który ma Ona pod stopami, a jako przeciwnika węża, który przedstawia nas symbolicznie. Jak bardzo błagaliśmy Boga, jak bardzo błagaliśmy Jego Majestat, aby odsunął nas od tego widoku. Błagaliśmy Go nawet, aby nas wrzucił natychmiast do piekła, do przepaści mąk, abyśmy tylko na to nie patrzyli. Tak okropne było to widzenie. On jednak nie pozwolił nam odejść. Musieliśmy jeszcze przez jakąś chwilę znosić ten straszny widok (szalenie burczy z odrazą). E.: Mów w Imię Przenajświętszej Trójcy, Ojca…! B.: Czy wiecie jak długo myśmy się naradzali, w jaki sposób moglibyśmy temu stworzeniu (N.M.P.) (chociaż w części zaszkodzić, albo osłabić Go — wskazuje w górę)’ł Nie mogliśmy jednak nic uczynić! Zwyciężyła Ona wszystko! Stała się Panią nad wszystkim. Radziliśmy latami, nawet przez stulecia naradzaliśmy się, co powinniśmy i co moglibyśmy uczynić, kiedy Ona wreszcie przyjdzie. A kiedy wreszcie przyszła, nie poznaliśmy Jej nawet tak zaraz… E.: Nie poznaliście Ją zaraz? B.: … zaraz nie. Nie tak od razu. Czuliśmy już, że Ona to musi być. Czuliśmy, co za dziwne szaleństwo cnotliwe stworzenie musi to być, któremu nie możemy nic uczynić. Dlaczego jednak nie wiedzieliśmy o tym zaraz? (burczy gwałtownie i jęczy). E.: Ty musisz mówić — Belzebubie! Mów, więc w Imię Trójcy Przenajświętszej Ojca, Syna i Ducha Świętego, w Imię Niepokalanego Poczęcia! B.: … i kto się z tym krył. Ja Belzebub i Lucyfer zwołaliśmy całą naradę. Kiedyśmy w końcu poznali, że Ona to jest, przez długi, dzień i noc, w jaki sposób moglibyśmy jej zaszkodzić. Zwołaliśmy, więc najlepszych czarowników. Rozkazaliśmy im, aby zaszkodzili Jej na ciele i duszy (wskazuje w górę), aby nie była taka mocna, nie tak druzgocąca nas w modlitwie i nie wywierająca takiej mocy, ponieważ wiedzieliśmy dobrze, że właśnie Ona będzie później miała Kościół w swoich rękach. Sam Piotr padał Jej do stóp, jeżeli to było potrzeba (bur-czy). Ma Ona ogromną potęgę, ponieważ była najukochańszym i najdoskonalszym stworzeniem Boga. Była Ona ogromnie doskonałym stworzeniem. Po Bogu, tysiąc i tysiące razy wyżej aniżeli jakiekolwiek stworzenie. Nawet Jej Oblubieniec św. Józef, który tysiąc i tysiąc razy wyższy jest od innych ludzi, nie jest w żadnym wypadku równym Jej. E.: W Imię Ojca… W Imię Niepokalanego Poczęcia Matki Bożej mów nadal prawdę! Mów nadal Belzebubie, mów nadal i tylko prawdę! B.: Wtedy radziliśmy, a czarownicy chcieli Jej zaszkodzić. Chcieli oni dokonać wszystkiego, aby Jej zaszkodzić. Ona jednak trwała nadal w modlitwie. Pozostawała Ona wytrwała: może Ona to spostrzegła, ale Jej to nic nie zaszkodziło. Nie mogliśmy temu szalonemu stworzeniu zaszkodzić, ponieważ uwolniona była od grzechu pierworodnego, nie tak jak inni ludzie.
76
Ani czarownicy, ani magowie, ani ktokolwiek był, nie mógł Jej zaszkodzić. Tylko człowiekowi, a przede wszystkim opętanemu mogą “czarni” szkodzić. Na Nią (wskazuje w górę} nie mieli ci diabelscy czarownicy żadnego wpływu. Kiedy byliśmy wściekli, szalenie wściekli, jak tylko piekło może być wściekłe, kiedy widzieliśmy, że wszyscy razem i każdy z osobna, nie może niczego dokonać, przy tym niepojętym, wybranym przez Boga stworzeniu — wtedy rzuciliśmy się z wściekłości na czarowników i magów i poczyniliśmy im szkody. Otrzymali podwójną porcję tego, w czym mieli — powinniby Jej zaszkodzić (wskazuje w górę i jęczy). E. Mów nadal Belzebubie w Imię Ojca… W Imię Niepokalanego Poczęcia, z którego polecenia musisz teraz mówić! Mów prawdę! B.: Jest to dla mnie szalona “pokuta”!!! że ja, właśnie ja, muszę o tym mówić! E. Naprzód, mów nadal prawdę i tylko prawdę, Ty śmiesz kłamać! B.: (Zostawcie mnie w spokoju. Ta kobieta ma prawie udar serca) (ma na myśli opętaną), zostawcie mnie w spokoju! E. Matka Boża rozkazuje ci mówić dla Kościoła, w Imię…! B.: Nie chcemy już dalej mówić! B.: Nie chcemy już dalej mówić! E. Jednak mów! B.: Nie! Zostawcie mnie w spokoju (burczy). E. Musisz teraz mówić w Imię Przenajświętszej Trójcy… W Imię Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny — musisz teraz mówić! B.: A więc. Wściekłości piekła nie da się opisać. Kiedy widzieliśmy, że nasz zamach zawisł w próżni. Kiedy to nie dało owoców, myśleliśmy od nowa, w jaki sposób moglibyśmy Jej zaszkodzić! Ona potrafiła jednak unicestwić wszystkie nasze zamachy i przedsięwzięcia. Wzniosła się Ona ponad wszystko. Była Ona właśnie stworzeniem wybranym przez Boga, stworzeniem wybranym całkiem szczególnie. Nie ma Ona sobie równego jak długo istnieje ziemia i przez całą wieczność i jak długo istnieje świat, (ciężko wzdycha). A Ten tam u góry (wskazuje w górę) nie mógł wymyśleć nic obrzydliwszego, i nic głupszego, nie mogło Mu wpaść do głowy, że zabrał nas do tej górnej sfery i pokazał nam To stworzenie! * Była to dla nas szalona klęska (mówi płaczliwym głosem) Wolelibyśmy raczej czołgać się w piekle wśród najgorszego ognia aniżeli Ta… Nie wolno nam powiedzieć, co chcemy, gdyby nam jednak było wolno użyłbym najgorszych słów. Ona do tego nie dopuszcza… E.: Mów prawdę, musisz teraz mówić z polecenia Matki Bożej, w Imię Trójcy Przenajświętszej…! B.: Że musieliśmy patrzeć na to odziane słońcem stworzenie z koroną i berłem wybrane przez Najświętszego (strasznie krzyczy) to było dla nas straszne!!! Mam to jeszcze teraz przed oczyma: szaleję jeszcze teraz z powodu tego widoku (krzyczy) Zdaje mi się jakby to było dzisiaj, zdaje mi się jakby to było dziś, a innym także. Kręci nas jeszcze dziś z wściekłości!!! Kiedy musieliśmy się znowu udać do piekła, raczej więcej, że nam zezwolono, aniżeli rozkazano, (aby ich tak nie męczyć) wtedy dokuczaliśmy sobie wzajemnie z wściekłości. Możecie to zrozumieć znieważaliśmy się … ponieważ nie mogliśmy znieść wzajemnego widoku. Że takie stworzenie, taka kobieta ma nad nami panować, to jest przecież “młot” to jest
77
szaleństwo… W przeklętym związku z tym muszę jeszcze powiedzieć… (wyje i krzyczy strasznie) E.: Mów nadal prawdę, w Imię Trójcy Przenajświętszej!  B.: Kiedy Ona wtedy pomagała kształtować założony przez Swego Syna Kościół, trwała tak szaleńczo na modlitwie, że sam Wszechmocny nosiłby Ją na rękach z czystego upodobania. Wtedy przystąpił apostoł Barnaba i jeszcze inny, upadli przed Nią i dobrze spostrzegli, że trzeba spisać dla Kościoła Ewangelie. Wzywali przez długi czas Ducha Świętego i trwali całe dni na modlitwie. Takich modlitw już dzisiaj nie ma, albo tylko w nadzwyczaj rzadkich wypadkach. Tak dni-całe modlili się i zdobywali szturmem Niebo, aby się dowiedzieć, kto zostałby wybrany do spisania Ewangelii, a wtedy Matka Boża wybrała takiego Łukasza, takiego Jana, takiego Marka i kogo-bądź jeszcze, aby spisał te “paskudne teksty”… Jakim sprzeciwem nas to napawało, że taka rzecz doszła do skutku. Wiecie jak to śmierdziało, kiedy się to ukazało, te pisma Mateusza, Łukasza, Marka i Jana (burczy wściekle). Pomyślcie tylko, zostali oni wybrani przez Trójcę i Matkę Bożą z Jej szalonym majestatem. Nie Piotr został upoważniony, nie, on nie: On był tą opoką, on miał nad wszystkim nadzór i na nim został zbudowany Kościół, jednak napisanie Ewangelii powierzone zostało tym czterem Apostołom. E.: Mów prawdę w Imię…! B.: Wówczas przyszedł na nich Duch Święty w postaci Gołębia i przejrzeli, że ci czterej zostali postanowieni. Wszyscy inni to widzieli. Ja jednak już więcej nie chcę mówić! E.: Jednakowoż, w Imię Ojca… w Imię Niepokalanego Poczęcia musisz teraz mówić Belzebubie, a więc naprzód! B.: Kiedy Barnaba i jeszcze jeden odwiedzili Matkę Bożą, powiedziała im: — Piszcie przede wszystkim o życiu Chrystusa. Słyszycie, On musi zostać ukazany, On na pierwszym miejscu, mnie zostawcie w cieniu. O mnie wspomnijcie tylko w związku z Narodzeniem Chrystusa, z Wcieleniem, tylko o tym co jest bezwarunkowo potrzebne. O czym innym nie wspominajcie. Pomimo to, że wiedzieli i widzieli wielkie i doniosłe fakty, nie śmieli o tym pisać. Była to dla nich pokuta, że nie śmieli o tym pisać. Ona w swej pokorze chciała być pominięta, aby na pierwszym miejscu ukazany został Syn Boży, Jej Chrystus, który dał początek Kościołowi. Ona jednak — Matka Boża jest wielkim znakiem i w pewnym stopniu symbolizuje także Kościół. On kocha Kościół jak Oblubienicę. Ona powiedziała także do tych dwu Apostołów, aby nie smucili się, bo Chrystus będzie mówił o Niej przez ludzkość albo przez kogoś innego {strasznie krzyczy). E.: Maria od Jezusa z Agreda to powiedziała? B.: (zwrócony do Kapłana): Zgadłeś, Maria od Jezusa w mieście Agreda. My wiemy więcej od was ludzi. Przeklęliśmy te księgi boimy się ich. Że też musiałem to powiedzieć (burczy i krzyczy znacząco). E.: Mów nadal prawdę i tylko prawdę! Z polecenia Matki Bożej musisz mówić i w Imię…!
78
POCZĄTEK KOŚCIOŁA B.: Utknąłem przy przeklętym założeniu Kościoła. Matka Boża i Apostołowie byli narzędziami. Ona (wskazuje w górę) była miarodajna, ona była w szalonym stopniu decydująca, więcej miarodajna aniżeli wy myślicie. Ona nas okiełznała. Modliła się nieraz za Apostołów dzień i noc, aby oni postąpili właściwie. Abyśmy nie mogli dojść do Apostołów, modliła się często dzień i noc. Często leżała krzyżem, bez jedzenia (burczy znacząco), dlatego ma tak wielką moc. Są to wzniosłe prawdy, o których my tu musimy mówić. Wolelibyśmy, aby ta część książeczki wyszła bez tego tytułu: “Matka Kościoła” (warczy jak pies). E.: Mów nadal prawdę w Imię…! B.: Moglibyście byli wydać tę książeczkę przed paroma miesiącami bez tego dalej mówić! Ja Belzebub nie chcę dalej mówić… E.: Ty Belzebubie musisz teraz mówić w Imię Ojca… w Imię Niepokalanej Dziewicy! B.: Wtedy Ona powiedziała, że chce się usunąć na miejsce samotne. Chciała tego tylko z pokory. Nie chciała być nigdzie na pierwszym miejscu, pomimo, że była potężnym stworzeniem. My musimy to wyznać. Jest Ona bardzo wysoko ponad nami, wysoko ponad wyższymi Aniołami. Jeżeli mówię: wysoko, to nie znaczy to, że odległość trzeba mierzyć w milach, lecz chodzi o to, że to nieskończoność, tak daleko, że nawet istnieje olbrzymi dystans między Nią, a Aniołami (jęczy). To jest strasznie majestatyczne stworzenie, a jednak chciała się usunąć, chciała tego, aby pokazać ludziom jak oni powinniby być pokorni, Tego jednak ludzie nie czynią. Nie dokonują oni ani najmniejszego ziarenka piasku z tego, czego Ona (wskazuje w górę) dokonała i co się przez nią dokonało. E.: Mów prawdę, w Imię…! B.: Jeżeli ludzie już tymi nie mogą być i nie są, to jednak chcą aby o nich o wiele więcej mówiono, aniżeli to nieskończenie wybrane stworzenie chciałoby, aby o nim mówiono. A więc usunęła się. To jednak miało dla nas wielki plus. Od tego czasu powstawały sekty (śmieje się złośliwie), a te nie uznały tego stworzenia. Gdyby powiedziała w całej rozciągłości, czym była, i gdyby Apostołowie napisali, jak wielkie cuda się przez Nią stały, i gdyby to zachowało się w Ewangelii, wtedy sekty te nie wystrzeliłyby jak trawa (jęczy). Powstało tysiące sekt, takich, które zwalczają Matkę Bożą, które zwalczają katolików tylko, dlatego, ponieważ uznają oni to wybrane stworzenie. Właśnie, dlatego zwalczają Tą Panią, ponieważ wierzą, że wtedy pomniejsza się chwała Chrystusa. Przy tym służyła Ona tylko Chrystusowi. Starała się Ona wywyższać swego Syna, czyniła wszystko tylko dla Niego i dla Kościoła. Wszędzie usuwała się na bok. To był dla nas plus. Minusem jednak dla nas było to, że postępowała w pokorze. O tym wiedzą jednak tylko dobrzy katolicy. Z miłości do swego Syna chciała się usuwać na bok, aby Jej Syn tu panował i zajmował pierwsze miejsce. Także, kiedy towarzyszyła Jezusowi w Jego męce, to była tylko na uboczu, doszła tylko ubocznie, co jednak (to współcierpienie) było konieczne… Apostołowie dostrzegali Jej troskę, Jej cierpienie spowodowane tymi Jej przeczuciami (o przyszłości Kościoła, jego prześladowaniem) i tym wszystkim, co musiała przeżyć i znieść. Ewangelie zwracają na to mało uwagi. Stałoby się tak, poświęcono by Jej więcej uwagi, gdyby nie była taka pokorna. Ale to, że o Niej tak mało pisano, to był też plus dla nas, bo powstawały sekty, które nie uznawały Jej. Było to także dopustem.
79
E.: W Imię Ojca, Syna i Ducha Świętego, w Imię Niepokalanego Poczęcia, Róży Mistycznej, musisz teraz Belzebubie powiedzieć pełną prawdę! B.: Od tej chwili powstały sekty. Te myślały: Maryja odgrywa tylko rolę marginesową, została Ona tylko chwilowo wybrana, jako powiernik (narzędzie} Tego tam u Góry (wskazuje w górę) i na tym Jej rola się skończyła jak kończy się rola czegoś starego zużytego… Nie wolno mi użyć tego wyrażenia. E.: Mów nadal prawdę, w Imię…! B.: My jesteśmy majestatyczni. Nie używamy bardzo rozpustnych wyrażeń, te wypowiadają tylko demony pochodzący z ludzi (ludzie potępieni) My jesteśmy od nich majestatyczniejsi (pyszni się). Muszę także jeszcze coś powiedzieć, co mi właśnie przyszło na myśl. Kiedy Judasz musiał mówić 31 października, wtedy nie Judasz śmiał się przez tą kobietę. Judasz przede wszystkim nie śmieje się nigdy. Judasz jak to już powiedzieliśmy przebywa w najczarniejszym kącie. Jest on uosobieniem rozpaczy, zwątpienia. Kiedy Judasz musiał mówić, nie śmiał się Judasz z tej kobiety, lecz ludzcy demoni i to z radości szkodzenia (krzyczy). To musicie także jeszcze napisać. Judasz się nie śmieje, jest on samą rozpaczą. On nie śmieje się nigdy. To musieliśmy jeszcze powiedzieć. Ta uwaga dotyczy całej sprawy Judasza z 31 października. E.: A teraz co masz jeszcze do powiedzenia? Mów nadal z polecenia Matki Bożej i Trójcy Przenajświętszej. B.: Tak, ta szarlatanka… gdyby tego nie było i jeszcze więcej od niej zależało… Teraz przychodzę do punktu szczytowego… Tego jednak nie chcę powiedzieć, nie chcę tego powiedzieć! E.: Belzebubie, mów w Imię Trójcy Przenajświętszej!
KATARZYNA EMMERICH I MARIA Z AGREDA B.: W związku z początkiem Kościoła muszę powiedzieć, że w Ewangeliach za mało jest napisane o Matce Bożej. Później jednak zostali wielcy święci natchnieni przez Niebo, albo mieli widzenie i objawienie o życiu i działalności Tej tam u góry (wskazuje w górę). Jedną z największych jest Katarzyna Emmerich, która nawet nie została dotychczas kanonizowana (śmieje się złośliwie). Jest ona nie tylko jedną z największych cichych dusz cierpiących i misjonarką, jaka istnieje, lecz także jedną z największych Świętych w niebie. A następnie ta druga: Maria od Jezusa z miasta Agreda. Mieszkała i żyła w Agreda. Była Opatką. Już jej rodzice poszli do klasztoru (burczy)… musieli do klasztoru. Uzyskali oni dla swej córki, dla swego ulubionego bachora tą wielką łaskę, że otrzymała te przeklęte widzenia… E.: Mów teraz w Imię… mów teraz o centralnym punkcie, który zapowiedziałeś ! B.: Ponieważ w Ewangeliach jest za mało napisane o Matce Bożej, pragnie Ona teraz, zwłaszcza w tym szalonym czasie, aby z ambon zostało ogłoszone, by te książki napisane przez Marię od Jezusa z Agredy czytać, czytać. Nie powinno ich brakować w żadnej rodzinie katolickiej. Wszystkie one (rodziny) powinny posiadać te wszystkie tomy jej pism. (strasznie krzyczy). Z początku był jeden tom, teraz są wszystkie cztery tomy, w niebieskiej oprawie, a tych z czerwoną okładką jest osiem tomów (burczy). E.: Mów nadal w Imię Trójcy Przenajświętszej, w Imię Niepokalanego Poczęcia, z Jej polecenia musisz mówić!
80
B.: A więc Ona pragnie, aby kapłani wspominali w kazaniach, że tych książek nie powinno brakować w żadnej katolickiej rodzinie, powinno się je polecać nawet protestantom. Kiedy czytelnicy spostrzegą cały skarb i wartości tych książek spostrzegą wkrótce, że… E.: Mów nadal w Imię Trójcy Przenajświętszej… B.: … jest Ona wybranym i nadzwyczajnym stworzeniem, której wielkości stopa ludzka, albo głowa ludzka nigdy nie osiągnie. Kapłani powinni pouczać ludzi, aby te bardzo pouczające książki rozszerzali na całym świecie, a przede wszystkim czytali. Zobaczycie w nich całe bogactwo, wartość i jak bardzo one nam szkodzą, zobaczycie całą wielkość i wzniosłość tego stworzenia (zgrzyta), które zmiażdży nam głowę. E.: Musisz mówić w Imię… Niepokalanego Pocięcia, w oktawie Zwiastowania Maryi, teraz musisz mówić Belzebubie i jak też w Imię św. Michała Archanioła! B.: Ona chce (strasznie krzyczy) .. ja nie mówię o tym chętnie, niechętnie (ryczy) … ja nie mogę przecież Tej tam u Góry (wskazuje w górę) wspierać, bo nie pozwala mi na to stary (Lucyfer). Nie chcę mówić! E.: Ty musisz jednak teraz mówić w Imię,.. Niepokalanego Poczęcia, w Imię Zwiastowania Maryi, w Imię św. Michała Archanioła, dla Kościoła! B.: To nie jest ani nasza branża, ani nasza sprawa. Naszym zadaniem jest zwodzić ludzi. Nie chcemy ich kierować na lepszą drogę, przez takie książki zostaliby ludzie właśnie skierowani na lepsze drogi! {krzyczy}. E.: Mów nadal! Masz mówi”, w Imię Niepokalanego Poczęcia, w Imię Matki Bożej z Góry Karmelu. Nie możesz kłamać, mów dalej! B.: A więc z książek tych dowiecie się, co Maryja Panna uczyniła w życiu, jaka była Jej śmierć, poznacie całe Jej życie. Jakiekolwiek by były plany Boże względem was, każdy z ludzi może z Jej życia czerpać, ono wszystko obejmuje. W tych książkach widzą wierni jak to wszystko się przedstawia, jak było w rzeczywistości. E.: Mów nadal prawdę w Imię…! B.: Widzieliby oni w Niej (wskazuje w górę} wszystko obejmujące (wszystkie doskonałości) stworzenie, musieliby na ten widok skłonić swą głowę dla tak wielkiej pokory i wzniosłości. Nawet my Jej się boimy, nawet my musimy kapitulować przed tak wielką pokorą i wzniosłością. W jak wiele większym stopniu wy stworzenia, którzy jesteście ludźmi unurzanymi w gnoju nicponiami — wszyscy jak jesteście razem wzięci! Nie jesteście warci nawet wzmianki! My byliśmy o wiele wyżsi, a co dopiero Ona — (wskazuje w górę). E.: W Imię… mów nadal…! B.: Gdybyście zobaczyli tylko jedną dziesiątą część Jej wzniosłości rzuciłoby to was natychmiast w pyl (jęczy), ale tego nie mówię chętnie. Myśmy to widzieli, musieliśmy to widzieć, musieliśmy to. Nie życzymy wam tego, abyście wy także to zobaczyli. Wolelibyśmy chętnie poszybować w dół, a nie w górę! Także uczeni, nawet akademicy powinni o tej Marii z Agredy dokładnie wiedzieć przed tym aniżeli zaczną walczyć przeciwko tradycjonalistom pomiędzy księżmi. E.: Mów teraz prawdę w Imię…! B.: Nawet tradycjonaliści mają bardzo słabą wiedzę, bardzo niewiele wiedzą o wzniosłości, wielkości tego stworzenia (N.M.P.). Po prostu nie są zdolni pojąć, nawet wtedy kiedy czytają te książki. Ale czytać musicie je jednak w Imię Boże, inaczej nie zrozumiecie ich, to odnosi się także do wszystkich.
81
Wy kapłani musicie mówić o tym ludziom, aby je czytali. Muszę to jeszcze raz podkreślić, że powinni wołać o tym z ambon. Ta tam u góry (wskazuje w górę) chce, aby książki te rozszerzone zostały na cały świat. A teraz Katarzyna Emmerich, ta druga czołgaczka wynagrodzenia. Musiała ona leżeć na plecach, ponieważ miała rany, rany z bólu i cierpień. Nie miała ona w życiu wiele do powiedzenia, a jednak całe Dulmen stanęło w płomieniach, kiedy zmarła. Powinno by to być uznane, jako znak z nieba, kiedy z odległej okolicy wszyscy przyjechali z wozami strażackimi… ale ludzie są głupcy. Ludzie są szaleni i głupi, … Co wiedzą ludzie, nie spostrzegają oni żadnego znaku… Są to zgnojone (dosłownie gów…) głupie pały… E.: W Imię… mów prawdę! B.: Pała jest jeszcze rozsądniejsza, wychodzi z niej tu i tam jeszcze jakiś Usteczek zielony… Ale u ludzi jest tylko zamiast rozumu gów… i słowa (siano w głowie). E.: Mów nadal prawdę w Imię Niepokalanego Poczęcia, w Imię NMP, św. Michała Archanioła… B.: Ta Katarzyna Emmerich musiała mówić dla Kościoła. Wiedziała ona naprzód, co się w kościele będzie działo. Stale za niego cierpiała i modliła się. Już jako małe dziecko cierpiała ponad miarę. Byliśmy na nią bardzo wściekli. Już jako małe dziecko “włóczyła się” (odprawiała Drogę Krzyżową), a w pokorze dosłownie naśladowała Tą tam u góry (wskazuje w górę). … ach! a krzyże, krzyże przyjmowała jak Ta tam u Góry! Była ona wielką świętą. Baliśmy się jej bardzo, dlatego chcieliśmy ją zniszczyć. To nam się jednak nie udało. Powstawała stale, pomimo, że cierpiała śmiertelne choroby za innych, aby te osoby mogły jeszcze dostąpić łaski nawrócenia. Umarła dopiero wtedy, kiedy ci tam u Góry (wskazuje w górę) tego naprawdę zapragnęli, ponieważ jej błogosławiona albo święta dusza… była to święta dusza… — przyjęli ją do Nieba. W niebie jest wielu świętych tzn. takich, których kanonizował Rzym, są oni jednak mniej wzniośli i święci jak Katarzyna Emmerich… Ach! że ja to muszę powiedzieć! E.: Tak mów nadal prawdę w Imię…! B.: Jeżeli by ta ogłoszona została świętą — pomyśleliśmy — wtedy także zostaną wydane jej książki, wtedy nie będziemy mogli zbyt wiele działać. Przemyśleliśmy już to od lat! I dlatego nie dopuściliśmy, aby doszło aż tak daleko (do jej beatyfikacji i kanonizacji). E.: Mów nadal prawdę w Imię…! B.: Jest ona wprawdzie (według mniemania ludu) czczona, jako błogosławiona, ale świętą jeszcze nie została ogłoszona. Jak długo nie zostanie ogłoszona świętą, książki jej nie będą bardzo akceptowane… Dlatego także biskupi nie chcą o tym wiele wiedzieć. Czyta może o tym niektóry, (niektórzy z nich czytają jej pisma, ale tych wiele nie ma. Muszę także jeszcze powiedzieć; w niebie jest ona, jako potężna Święta (wyje). Jej książki powinny by być znane na całym świecie. Powinni byście o tym wołać z ambon! Ale już nie chcę nic więcej powiedzieć (wyje jak pies). E.: Mów nadal w Imię… w Imię Niepokalanego Poczęcia NMP, w Imię św. Michała Archanioła — musisz teraz mówić. B.: Spośród jej książek musi przede wszystkim pomiędzy ludźmi być znana: “Życie i śmierć błogosławionej Katarzyny Emmerich”. Dzieciom powinno się przywiązywać te książki do pleców, aby się uczyły chodzić z krzyżem, który Pan wkłada im na barki.
82
Ta mała czteroletnia święta szła ze zranionymi stopkami Drogą Krzyżową, ku czci Ukrzyżowanego Króla, nawet w nocy. Matka musiała rano opatrywać jej nóżki. Nie wiedziała ona nawet o tym skąd to pochodzi. Dziecko nic nie powiedziało (wyje). Katarzyna była potężną, cierpiącą duszą. Żyła dla biednych. Nawet wtedy, kiedy leżąc na pryczy drżała z zimna i gorączki pod marnymi płachtami, mokrymi i zimnymi, nie powiedziała, że trzeba zmienić płachty. Chciała ona znosić swe cierpienia, ofiarować je Bogu w pokorze. Gdzie widzi się jeszcze takie dusze, gdzie? Współczujące zakonnice zmieniły jej później płachty. Katarzyna nawet tego nie chciała, ona by raczej w nich zmarzła na kość. Wszystko znosiła dla swego Ukrzyżowanego Pana. Uczyniła ona dla Niego ogromnie wiele. Jest potężną świętą, której baliśmy się zawsze. Ci ludzie są dla nas szkodliwi, którzy usuwają się w cień, którzy chętnie idą drogą krzyża i cierpliwie znoszą męki za innych. Są wielcy święci, którzy działają wielkie cuda i są bardzo wielcy w oczach Pana i mają widzenia duchowe, które ona także miała. Jest oczywiste, że tysiące i miliony ludzi w niebie są wielkimi świętymi, ale wielu, bardzo wielu, nie może się z nią równać. Była ona ukrytą miłującą Boga, cierpiącą duszą. Bóg kochał ją szczególnie i cenił i dlatego pragnąłby, by ona została ogłoszona świętą. E.: Mów w Imię… dalej! B.: Mogłaby ona już dawno zostać ogłoszona świętą, nie dopiero teraz. Z jej książek i wielu wizji powinniście uczyć lud. Powinniście to czynić dla gorzkiej męki Pana Naszego Jezusa Chrystusa. Także ona tego pragnie i sam Bóg, Jezus pragnie tego także. W pierwszym rzędzie powinniście z tych tekstów głosić: Gorzkie cierpienia Pana Naszego Jezusa Chrystusa”. Ta książka o męce Pana Jezusa powinna znajdować się w każdej rodzinie, przede wszystkim w takiej, która nazywa się katolicką, (jęczy). Teraz już jednak nie chce mówić dalej. E.: Jednak w Imię Ojca… w Imię Niepokalanego Poczęcia NMP, w Imię św. Michała Archanioła, wszystkich Świętych Aniołów, musisz teraz mówić Belzebubie! B.: Chrystus i Matka Boża dali tym dwom wielkim świętym: tej Marii od Jezusa z Agredy i tej Annie Katarzynie Emmerich wielkie widzenia i objawienia, aby doszły do wiadomości wiernych. Powinni oni wziąć je sobie do serca, stosować się do nich, naśladować to co zalecają i rozszerzać je. To nie jest żaden żart, to jest skarb. To jest coś wielkiego, o czym już Matka Boża powiedziała wtedy do Apostołów; Bóg będzie się starał, niebo się będzie nadal starało, aby moje imię w czasach, w czasach… (skowyczy jak pies). E.: Mów prawdę w Imię…! B.: “… będzie jeszcze wychwalane i wyjdzie z ukrycia na jaw, przyjdzie to we właściwym czasie, co musi przyjść przeze mnie”. Teraz jednak ten czas już przyszedł. Widzimy to na podstawie Apokalipsy. A Ona (wskazuje w górę) jest tym wielkim Znakiem. Dlatego ludzie powinni czytać te książki, ponieważ u Katarzyny Emmerich a już szczególnie u Marii od Jezusa z Agredy jest napisane o Apokalipsie, o wielkim Znaku, o Matce Bożej. E.: Mów nadal prawdę, co jeszcze musisz powiedzieć z polecenia Matki Bożej, Niepokalanego Poczęcia, św. Michała Archanioła i wszystkich świętych Aniołów i Archaniołów! B.: Gdyby czytali te książki (wydaje z siebie rażące głosy) musieliby wkrótce spostrzec, jaka wybiła godzina. Zrozumieliby także, co w Apokalipsie i w Biblii jest napisane, (co się odnosi do czasów współczesnych).
83
Jesteście głupcy (rzęzi), ludzie są wielkimi głupcami! Pozwalają na tracenie takich skarbów, zaniedbują je i pozwalają im pleśnieć (głośny, złośliwy śmiech). E.: Mów prawdę w Imię…! B.: Takie nieskończone wartości, takie skarby i pozwalają im próchnieć i nie dopuszczają na światło. A co nie powinno ujrzeć światła dziennego stawiają na pierwszym miejscu (śmieje się szyderczo) jak na przykład; Biblie (tzw. poprawione Biblie) i Pisma “świętych”, które nie zawierają nic religijnego. Ten rodzaj książek pochodzi więcej z dołu aniżeli z góry (złośliwie uśmiecha się). Wszystko to są rzeczy mało wartościowe. Nawet osioł lub koń jest o wiele roztropniejszy, wyczuwa on, w jaki sposób czego chce jego pan. Tam na dole jednak nie wyczuwają tego (ma na myśli świat), dopiero, kiedy już jest o wiele za późno spostrzegają, że może jeszcze coś być, co powinno być uczynione inaczej. Ach! dla nas te księgi Emmerich i Agredy są przeklęte, których już długo się boimy i zawsze się ich baliśmy. My tam w dole, już od bardzo długiego czasu radzimy, co moglibyśmy przeciwko nim przedsięwziąć… A ludzie (śmieje się szyderczo) nawet ich nie czytają! Nawet ci, którzy się mienią dobrymi katolikami, nie mają ich w domu. (rzężący długotrwały śmiech). E.: Mów teraz prawdę w Imię… Niepokalanego Poczęcia NMP, św. Michała Archanioła, św. Józefa, Wszystkich Chórów Błogosławionych Duchów…! B.: Musicie światu wyjaśnić, wy wszyscy kapłani, wszyscy tradycjonaliści, także, moderniści musieliby o tym wołać z ambon, że te książki powinny być wszędzie rozszerzane i czytane. Gdyby były czytane i postępowano by według nich, według ich nauki choćby tylko w przybliżeniu, wtedy byłaby wielka liczba świętych (ryczy przeraźliwie). E.: Mów nadal w Imię Trójcy Przenajświętszej…! B.: Ponieważ dlatego miała Katarzyna Emmerich widzenie o gorzkich Mękach Jezusa abyście je bliżej i głębiej poznali, ponieważ w Ewangeliach są one opisane tylko cząstkowo. Pomimo że, św. Apostołowie wiedzieli o wiele więcej, ujęli to bardzo krótko. W widzeniach tej, wielkiej świętej są te opisy ujęte szeroko i zawierają fragmenty, które są dla nas okropne. Nauczycie się tam prawdziwej skruchy, która jest warunkiem spowiedzi. Uczycie się tam także, że nie należy tak ciężko Boga obrażać, tak bardzo tego, który tak strasznie cierpiał. Cierpienia te, są tam głębiej opisane, aniżeli w każdej innej książce (warczy). Powinniście je mieć w każdej biblioteczce, w każdym razie we wszystkich katolickich. Powinniście je mieć wszyscy, a nie tylko po jednym egzemplarzu.  E.: Belzebubie mów coś o tajemnych cierpieniach w Wielki Czwartek w Imię…! B.: My o tym niechętnie mówimy, ponieważ jest jednak czas Wielkiego Postu, lub Ona to (rozkazuje) aby przynajmniej w paru zdaniach…  E.: Mów więc o tajemniczych cierpieniach Chrystusa, jak to widziałeś!
MĘKA CHRYSTUSA B.: Nie przyglądaliśmy się zanadto! Nie chcieliśmy wcale tego widzieć. Unosiliśmy się tam dookoła jak strzały i raniliśmy się przy tym ze złości i wściekłości i furii (krzyczy). Naturalnie wiedzieliśmy, co się dzieje. Naturalnie wiemy jeszcze więcej. Zostało nam wiele pokazane, ale tej tam, tej Emmerich pokazane to zostało w pozytywny sposób. Widziała ona na przykład; że Pan nasz Jezus Chrystus cierpiał
84
w Ogrodzie Oliwnym o wiele okrutniej, aniżeli można sobie wyobrazić. On już za życia pocił się stale i wciąż krwią z bojaźni (wyje). My demoni strasznie Go prześladowaliśmy, my demoni w Ogrodzie Oliwnym. Widział On nas przychodzących w całej grozie. Przychodziliśmy w postaci grzechów, które ludzie później popełnią… Pokazywaliśmy Mu te okropności, aby Go zniechęcić i odebrać mu odwagę do tej męki. Widział On straszną okropność tych grzechów, która wywołała krwawy pot. Myślał On: Czy na co zda się Jego męka, kiedy ludzie żyć nadal będą w tak okropnych ciemnościach i tak strasznie grzeszyć — odczuwał on to, jako człowiek — naturalnie był On także Bogiem, ale wtedy odczuwał to i przeżywał w swoim człowieczeństwie. Na widok strasznego obrazu grzechów i strasznej męki chciał się cofnąć, wtedy przyszedł Anioł, aby Go pocieszyć i wzmocnić (napojem z kielicha i widokiem wielu zbawionych, którzy skorzystają z Jego męki…) W rzeczywistości jednak kielich ten oznaczał przyjęcie męki. Wypiciem tego kielicha potwierdził On, że przyjmuje mękę (jęczy) i wypije go do dna (wzdycha). Przez to (przez Jego mękę) będziecie mogli wy przeklęte brudne nicponie osiągnąć kiedyś niebo, które jest dla nas zamknięte (wścieka się). Później został Chrystus zmasakrowany: przy biczowaniu zrąbany biczami aż do kości. Kiedy został ukrzyżowany nie miał ani połowy swych włosów. Prawie wszystkie zostały mu wyrwane, stało się jednak dobrze. Miał on kasztanowate włosy. Był on bardzo delikatnym typem i miał cudowne stopy. Ręce były bardzo delikatne, o wiele za delikatne, aby nieść tak szalony krzyż (krzyczy). Gdybyśmy się napili Jego rozlanej Krwi, gdybyśmy mogli wypić tylko tysiączną część (płacze} wtedy także i my wielbilibyśmy Go przez całą wieczność. On jednak nie pozwolił nam na to. Dla nas było już za późno, (jęczy) — Na krzyżu później, kiedy już wisiał na krzyżu, uczynił to dla was. Musiało to rozniecić wściekłość piekła, że uczynił to dla ludzi. Kiedy wisiał na krzyżu, wtedy był sam, jako robak, jak to już powiedział Akabor, nie był podobny do człowieka… dla was. Dlaczego uczynił to dla was? Dla nas by tego nie uczynił (jęczy aż do szpiku kości). Robak… nie był On już człowiekiem, został przez wszystkich zmiażdżony (plącze). Wydawało się jakby wziął na siebie winę całej ludzkości, zdawało mu się, że jest największym przestępcą. Miał wrażenie, że jest opuszczony przez Boga Ojca i odepchnięty. Przez swych oprawców został przecież zasztyletowany, posiekany, ubiczowany i pozostawiony we krwi (mruczy). Że On to dla was uczynił! Dlaczego nie mogliśmy temu przeszkodzić (wyje)7 Jeżeli sam Pan uczynił dla was tak wiele, dlaczego nie powinniście wy o wiele więcej wzajemnie za siebie wynagradzać, aby inni ludzie nie przyszli do piekła. On, który był Bogiem i nie miał na sobie żadnej winy i dokonał tak wielkiego i szaleńczego (czynu), czego żaden człowiek nigdy nie dokona, gdy On tak straszne męki wziął na siebie, wtedy wy musielibyście całe wasze życie spędzić jakby pod męczeńskimi siekierami. Nie byłoby tego dla was, tego za wiele, mielibyście tylko to na co zasługujecie (zasłużyliście). Tego jednak ludzie nie widzą (jęczy). Myślą oni, że muszą mieć ładnie (luksus), chociaż ich Mistrz pokazał im dobrym przykładem jak mają żyć i zniósł takie straszne piekielne męki. To były męki piekielne, które On zniósł, ale nie długo. Nawet my podziwiamy Go w naszej wściekłości, że uczynił to dla was. Nigdy nie pomyślelibyśmy o tym, aby On zasłużył na coś tak ciężko, za takich unurzanych w kale, za takie ladaco. Myśmy to przeczuwali, ale aby uczynił to w tak strasznych cierpieniach, o tym nie przypuszczaliśmy.
85
W związku z tym muszę powiedzieć, że musicie z ambon znowu podkreślić, by ludzie czynili pokutę, szczególnie w czasie Wielkiego Postu, z Chrystusem Jezusem ich Panem. Pościł On przez 40 dni, jak jeszcze żaden człowiek nie pościł. Także i On odczuwał głód. E.: W Imię Przenajświętszej Trójcy… z polecenia Matki Bożej mów nadal prawdę, co Matka Boża chce powiedzieć. W Imię św. Michała Archanioła, Gabriela, Rafała i wszystkich Chórów Anielskich i Wszystkich Świętych w Niebie!
KRZYŻ I OFIARA MSZY ŚWIĘTEJ OTWIERAJĄ DROGĘ DO NIEBA B.: Przygotowywał się On przez 40 dni na swe publiczne wystąpienie, a także na swą wielką mękę. Wiedział On, że będzie to męka dla całego świata, dotycząca wszystkich, którą musi ofiarować Wszechmocnemu Bogu dla odkupienia win, abyście wy mogli dostąpić wiecznego oglądania Boga. Wy moglibyście, gdyby to nie nastąpiło (odkupienie) oglądać, co najwyżej raj, a nic innego, jeżeli byście go w ogóle zobaczyli. Poszłoby także o wiele więcej ludzi do piekła, ponieważ nie staliby się uczestnikami łask, które przynosi Msza święta. Nieskończone łaski wypływają z Bezkrwawej Ofiary Krzyża, przy której dokonaniu płynie od nowa Krew Chrystusa. My tam na dole (wskazuje w dół) nienawidzimy tej Ofiary Mszy, która dokonuje się w wielu kościołach na całym świecie. Jest ona wprawdzie w wielu Domach Bożych dokonywana niewłaściwie. Dawniej było to dla nas szalenie nie na rękę, kiedy była odprawiana prawdziwa, stara Msza*. Jest to naprawdę znowu nowa Ofiara Krzyża Chrystusowego, która gładzi grzechy i daje wiele cudownych łask dla ratunku dusz, które w przeciwnym razie szłyby na potępienie i przychodziły do nas. Muszę także powiedzieć jeszcze i to (jęczy), że wy mnie zmuszacie, nie powiem już nic, nie chcę już nic więcej powiedzieć. E.: W Imię Przenajświętszej Trójcy, Najświętszej Maryi Panny, w Imię św. Michała Archanioła i wszystkich Świętych Archaniołów, w Imię św. Józefa Patrona Kościoła, w Imię Katarzyny Emmerich, mów prawdę; co poleca powiedzieć ci Matka Boża! B.: Nie chcę tego powiedzieć, mnie już nie wolno więcej mówić. Jeżeli będę musiał mówić musicie jeszcze raz odmówić cały egzorcyzm. Lucyfer jest wściekły, on chciałby mnie udusić, nie powinienem był tego mówić. Jeżeli jeszcze będę mówił to złapie mnie za kołnierz, kiedy przyjdę na dół!!! E.: (Po odmówieniu egzorcyzmu) Z polecenia Matki Bożej, nie wolno tego Lucyferowi uczynić, ponieważ ty mówiłeś dla Kościoła. On nie może ci uczynić więcej szkody. B.: Byłem wysokim aniołem, drugi w kolejności. Lucyfer jest, dlatego wściekły i mówi później:, gdy jesteś tak wysoko w Hierarchii duchów, powinieneś wiedzieć, że nie wolno ci pleść takich głupstw!!! Powinieneś mieć więcej oleju w głowie. Tak on powie {zgrzyta gwałtownie). Ona (wskazuje w górę) rozkazała mi mówić, ponieważ byłem już obecny przy upadku aniołów. Byłem zastępcą naczelnika, dlatego zmusza mnie Ona, właśnie mnie, abym mówił o tych paskudnych gów… rzeczach. Ma Ona stale jeszcze moc, aby tam na dole nami dyrygować (mruczy i wzdryga się gwałtownie). E.: Belzebubie, z Jej polecenia, musisz teraz mówić i tylko prawdę!
86
O IMIONACH ANIELSKICH DEMONÓW B.: Muszę także i to powiedzieć, przy spisywaniu tych wypowiedzi musicie napisać moje imię. Musicie wspomnieć moje imię. Także przy pozostałych demonach musicie zaznaczyć, kto to powiedział. To musicie zrobić. My nie mówimy nadaremnie:, kto mówi. Co wy sobie myślicie! E.: Belzebubie, musisz mówić z polecenia Matki Bożej! B.: Ona dopuszcza, że mówimy nasze imiona… kto mówi, a następnie chce także mieć zaznaczone, kto mówił. Głównie przy bardzo ważnych sprawach chce Ona, aby wiedzieć, którego demona Ona wybrała, aby mówił. E.: Belzebubie musisz teraz mówić w Imię…! B.: … właśnie dlatego, ponieważ mnie dobrze znają, muszę niestety wypowiedzieć (przedstawić) swoje imię! E.: W Imię NMP i św. Michała Archanioła, wszystkich świętych Chórów Anielskich, św. Józefa Patrona Kościoła, wszystkich świętych Nieba i Katarzyny Emmerich musisz teraz mówić tylko prawdę!
GŁUPOTA LUDZKA B.: Veroba już 12 stycznia mówił o ostrzeżeniu i katastrofie. Zaznaczył on wtedy, że to także musi być zamieszczone w książeczce. Mówił on także o tym, dlaczego to ostrzeżenie jeszcze nie przyszło. I że to jest paradoksalne — tylko przez modlitwę… Wy ludzie jesteście do niczego (śmieje się złośliwie) jesteście niczym i nie będziecie nigdy jak niczym. Jesteście osłami, osłami!!! Można wam mówić siedem razy to samo. Macie mózg komara, albo macie właściwie tylko przedziurawione sito! Gdyby nie było Tego tam u góry (wskazuje w górę) wasze kości zostałyby zwalone na kupę, w każdej sekundzie tylko On utrzymuje wasz koniec, w przeciwnym razie bylibyście tylko szmatami i strzępami. Dlatego tam na dole nie możemy pojąć, że profesorowie, doktorzy i nie wiadomo, kto jeszcze mają tak szalony sposób myślenia. Że można mieć taką zarozumiałość, kiedy są przecież tylko łajnem, które pożerane jest przez robaki! E.: Belzebubie mów nadal z polecenia i w Imię Trójcy Świętej, w Imię Niepokalanego Poczęcia, w Imię św. Michała Archanioła, wszystkich Świętych Aniołów Archaniołów, Wszystkich dziewięciu Chórów Anielskich, wszystkich Świętych Nieba! B.: Ona chce, abym także powiedział o tej zarozumiałości, pysze, wyniosłości. Ona stwierdza, że to wcale nie jest odpowiednie, ażeby tacy, tak strasznie się wynosili. Tacy są obrzydliwością w oczach Pana. Jest to bardzo niewłaściwe w Jej oczach, ponieważ Ona działała jako bardzo pokorne stworzenie. Mogłaby Ona władać koroną i wywijać berłem, miałaby ku temu wszelkie możliwości. Czy czyniła to kiedykolwiek, w każdym razie nie na tej ziemi. Została Ona później wywyższona, stosownie do tego jak mówi Pismo święte: “Kto się wywyższa będzie poniżony, a kto się uniża będzie wywyższony”. Tak jest więc, że każdy, który się sam wywyższa zostanie później strasznie poniżony, aż do samego dna. Czy rozumiecie, co my myślimy? Jeżeli ktoś sam się wywyższa, będzie nie tylko tak głęboko wrzucony jak się podwyższał, lecz zostanie tysiące razy niżej rzucony w dół, do najgłębszych przepaści. Jeżeli się jednak ktoś sam poniża, który jest postawiony wysoko — my jesteśmy roztropni, to wiemy (podkreśla to palcami) według przypowieści o uczcie weselnej, kiedy Jezus powiedział:
87
“Kto zajmie ostatnie miejsce, zostanie zaproszony przez Pana wesela na pierwsze. Ja myślę także o tych, którzy się tak uniżają, że zostaną oni nie tylko w takim stopniu podwyższeni, na jakim stopniu pokory byli, lecz zostaną tysiące razy wywyższeni, — chociaż nie zawsze tak bywa w tym życiu, to na pewno w wieczności, a to przewyższy wszystko… Muszę powiedzieć, że jest to szalona głupota wywyższać się, wynosić się samemu już na tej ziemi. Muszę to powiedzieć, że jest to obrzydliwość w oczach Pana. Gdyby, ci ludzie wiedzieli, co czynią, mieliby obrzydzenie do samych siebie (śmieje się zlośliwie}. E.: Belzebubie, w Imię Ojca… Niepokalanego Poczęcia…, w Imię św. Michała Archanioła… musisz teraz mówić z polecenia Matki Bożej.
POKORA CNOTA PODSTAWOWA B.: Gdyby Ona (NMP) nie wybierała dla siebie ostatniego miejsca, nawet później św. Józefa, który przecież tak wysoko był wyniesiony, ale On tak bardzo uznawał Jej godność, gdyby nie była taka pokorna, to nie miałaby dziś nigdy, nigdy nawet w przybliżeniu tej mocy nad Kościołem i światem. Wy nie mielibyście w Niej tej Matki, która czyni dla was wszystko i uprasza wam tak niewypowiedziane łaski, jakie tylko teraz może uprosić, nie mogłaby tego uczynić, gdyby na to nie zasłużyła za życia. Praktykowała Ona pokorę aż do najwyższego heroizmu we wszystkich cnotach i to pod każdym względem. Gdyby nie praktykowała i nie rozwijała tych cnót, i gdyby nie miała tej potępionej cnoty pokory, moglibyśmy się jakoś do Niej podkraść! Mogłoby to się nam przecież jakoś udać! Niech to diabli wezmą jeszcze raz! (krzyczy zgorzkniały, rozczarowany). E.: Belzebubie mów nadal w Imię Trójcy Przenajświętszej…! B.: To samo jest z ludźmi. Leży to jak na dłoni. Jeżeli człowiek nie jest pokorny, to pochodzą stąd wszelkie wady… Wtedy możemy takich ludzi uchwycić, jak tylko zacznie im uderzać (woda sodowa) do głowy… Człowiek nie od dziś nie jest roztropny, nie od dziś ma mózg komara. Długo musi dochodzić do tej roztropności, mądrości. Nawet wtedy, gdy wysoko o sobie myśli, że jest taki roztropny, mądry, i następnie siada cośkolwiek wyżej to zwala się natychmiast, według sensu, Tych tam u Góry (wskazuje w górę). Ja jednak nie chcę powiedzieć… Wiem to za dosyć dobrze z doświadczenia, bo nam się to już wydarzyło. E.: Mów nadal Belzebubie, w Imię…! B.: Wy kapłani powinniście, dlatego głównie mówić z ambon o przyczynie wszelkich grzechów — pysze. Powinniście się starać o rozszerzenie cnoty pokory. Mówicie o świętych, którzy tę Boską (do Boga zbliżającą) właściwość praktykowali w najwyższym stopniu, jak na przykład o Katarzynie Emmerich i o wielu tysiącach innych świętych, także o Teresie od Dzieciątka Jezus. Mówicie o Janie Vianney. Żywił on się ziemniakami, kwaśnymi ziemniakami, z których ciągły się już przez 14 dni jakby nitki pajęczyny (jęczy). Nie kładł się nawet na łóżko, które mu ustawiono. Uważał on, że jest ono dla niego za dobre. Nad takimi ludźmi nie mamy tak wielkiej mocy, którzy samych siebie uznają za złych, aby położyć się do dobrego łóżka i to nie, dlatego, aby wobec innych uchodzić za cnotliwych, oni nie czynią tego na oczach innych, ale z tym się kryją przed ludźmi. Jan Vianey ukrywał to cały czas, że umartwiał się itd. Miał on prawdziwą pokorę. Także Katarzyna Emmerich nie chciała pokazać swoich stygmatów i ujawniać swojego życia wewnętrznego. Dopiero, kiedy ludzie spostrzegli w jakiej biedzie i nędzy żyje ona, kiedy to zobaczyli i postanowili, że
88
muszą coś z nią zrobić, gdzieś ją przenieść do lepszego mieszkania i dać jej jakieś łóżko, wtedy ona, kiedy to stało się konieczne, kazała się przenieść, ale tam chciała też ubóstwa do ostateczności. Leżała ona w wiklinowym łóżku, które już było w połowie zepsute. Chciała ona być stale w samotności, dlatego przychodziły nawet ptaszki i siadały na jej barkach. Takie zalety mają pokorni święci, ale przede wszystkim pokorni. Tacy są przez Tych tam u Góry mocno uprzywilejowani. Lecą oni szybciej do Nieba, podczas gdy inni z trudnością, wlokąc się krok za krokiem, trudną drogą. Cnota pokory musi być przede wszystkim głoszona znowu z ambon, dopiero po tej cnocie idą wszystkie inne. Następnie, jako temat ważnym jest mówić o cnocie czystości. Jest to temat na czasie i bardzo aktualny i potrzebny, (oddycha z trudnością), następnie idzie prawdomówność i wszelkie inne. Trzeba wskazać, dokąd prowadzi pycha, nieczystość, kłamstwo. Trzeba na to przytaczać przykłady… E.: Lucyferze, masz odejść, z polecenia Matki Bożej. Belzebubie masz mówić…? W Imię Przenajświętszej Trójcy… B.: Trzeba wadę pychy przytoczyć (eksponować w kazaniach na pierwszym miejscu). Trzeba powiedzieć, że cnota pokory musi być wypisana (na sercu) bardzo wielkimi literami… Następnie brać za temat gniew, złodziejstwo i wszystko inne… Trzeba zawsze przytaczać przykłady z życia świętych i innych (na tematy cnót, wad, grzechów). (strasznie krzyczy). Zostawcie mnie w spokoju… E.: Belzebubie mów nadal, mów w Imię…! B.: To już jest dobrze, co wy robicie, to już jest dobrze, ale musicie to czynić mocno ponaglająco. Jeszcze energiczniej musicie mówić, jak druzgocący, jak straszny jest grzech. W tym czasie Wielkiego Postu namalujcie przede wszystkim grzech na ścianie… (trawiący ogień). Nie pozostaną długo żadne ślady ognia, chociaż nie wiem jak mocno wymalowalibyście (przedstawili) grzech na ścianie. Jest on o wiele straszniejszy, aniżeli wy to możecie ukazać. Grzech musicie wymalować (przedstawić) i to co jest jego skutkiem, to musicie się starać wyjaśnić z całą wyrazistością. Wyście to teraz wszyscy słyszeli, ale muszą to czynić także wszyscy pozostali kapłani, nie dotyczy to jedynie tylko was samych. Wszyscy kapłani muszą, muszą – Ona tam w Górze (wskazuje w górę) chce, aby tak czyniono. Gdy tego nie czynią, pomimo, że powinni to czynić, wtedy ponoszą wielką stratę, wyzbywają się dla siebie samych jak i dla podwładnych wielu łask. Wszyscy im powierzeni cierpią na skutek tego i nie otrzymują tych łask, które mogliby otrzymać.  E.: Belzebubie mów z polecenia Matki Bożej, w Imię…! i tylko prawdę!  B.: W związku z tymi cnotami muszę jeszcze dodać: — Mówcie na kazaniach i przypominajcie, że ta unurzana w błocie książka: “Naśladowanie Chrystusa”, Tomasza A Kempis, której my się tak na dole obawiamy (skowyczy jak pies) tą książkę powinniście rozszerzać i czytać. Nie może jej także brakować w żadnym katolickim domu, powinni ją wszyscy czytać. Najlepiej jeżeliby się przeczytało jeden rozdział, a następnie starano się według niej postępować. Jeżeli to jest możliwe powinno się czytać jeszcze te stare nie skrócone wydanie Naśladowania Chrystusa. W nowym wydaniu już znowu coś zmienili. Ach, oni robią przecież cały czas wszystko inaczej! Musicie, więc starać się właśnie o te stare egzemplarze. To powinno się wydrukować od nowa, jeżeli jest tego za mało. W każdym razie powinniście także sami mówić o naśladowaniu Chrystusa, stosować i roztrząsać te tematy i kłaść wiernym do serca.
89
Naśladowanie Chrystusa jest czystą pszenicą, a nie kąkolem, przychodzi ono z nieba. Niebo chce tego i poleca już choćby, dlatego, ponieważ stawia krzyż Chrystusowy plastycznie przed oczyma i ponieważ mówi jak trzeba naśladować Chrystusa na Jego Drodze Krzyżowej. W ten sposób uczy się człowiek, jak Chrystus cierpiał i jak każdy powinien Go naśladować, aby postąpił, chociaż jeden krok naprzód albo jeden decymetr dalej za Chrystusem, aby nie myślał, że to już wielka świętość, aby myślał o sobie pokornie, siebie mało cenił. To musicie (kapłani) bezwarunkowo podkreślać: Jest mianowicie tysiące ludzi, można by powiedzieć miliony, którzy myślą, że są już dobrzy, święci, jeżeli zrobią coś dobrego. To jednak jeszcze daleko nie wystarcza; dobrzy, święci są dopiero wtedy, kiedy nie uważają się, że nimi są, i są przekonani, że uczynili jeszcze o wiele za mało, a mogliby uczynić o wiele więcej. Wtedy dopiero są dobrzy, gdy uważają się za małych i czynią dla Chrystusa, co tylko mogą. E.: Belzebubie: W Imię Ojca…, Najświętszej Maryi Panny, św. Michała Archanioła, Wszystkich Świętych Aniołów i Archaniołów, wszystkich Chórów Błogosławionych Duchów, św. Józefa postrachu złych duchów… mów prawdę!
W JAKI SPOSÓB MARYJA WIDZI OBOWIĄZKI KOBIETY B.: Matka Boża myśli, że jeżeli Ona zawsze tylko wykonywała obowiązki domowe z pokorą dla większej chwały Bożej i służyła zawsze Chrystusowi, to nie przystoi kobiecie absolutnie to, aby chciała się wznieść ponad swoją służbę i ponad swoje obowiązki. Każe Ona powiedzieć, że nie była nawet obecna wtedy (nie towarzyszyła zawsze Chrystusowi w Jego publicznej działalności, pomimo, że bardzo chętnie byłaby z Nim poszła.) Kochała Ona swego Syna tak bardzo, że pozwoliła Mu iść tylko z największym bólem i udręką. Można by powiedzieć, że była Ona z Nim zjednoczona tak jakby byli jednym ciałem. Była Ona od Niego więcej zależna jak brat od siostry, albo ojciec od matki. Tylko w Jego pobliżu było Jej dobrze. Odsunęła się jednak i pozostała w domu. Od tego czasu widywała Go tylko przelotnie. Takim postępowaniem okazała swoją pokorę, aby się także ludzie, a zwłaszcza kobiety uczył być pokornymi. Czy odgrywała kiedykolwiek pierwszą rolę przy ołtarzu, albo przy Mszy św.? Odsuwała się Ona stale, pomimo, że była najwyższym, najdoskonalszym stworzeniem. Jest Ona wyższa godnością aniżeli wszyscy kapłani i zakonnicy razem wzięci! Jest Ona najwyższą i wybraną przez Boga, aby kierować kościołem, Jej symbolem jest wielki znak, Matki Odkupiciela. Jest Ona także Królową Aniołów. Wszystkim ludziom musielibyśmy powiedzieć, że pomimo takiej godności usuwała się skromnie w domowe zacisze. Nie jest wskazane, aby kobieta zajmowała eksponowane stanowiska na przykład; minister, doktor nauk i diabeł wie jak się to wszystko nazywa. To nie jest dobrze, że są one na stanowisku z zaniedbaniem swych obowiązków domowych, rodzinnych. Nawet najmniejsza służba gospodyni domowej, która całym sercem służy Bogu, znaczy więcej, jest bardziej wartościowa, aniżeli najwspanialszy referat, najlepszy i najpiękniejszy, który wygłasza pani doktor, nawet chociaż jej przemówienie nadawane jest przez radio, prasę i telewizję. Taka kobieta jest w opinii Tych u Góry (Niebie} wskazuje do góry mniej warta, aniżeli matka, która dźwiga swój codzienny krzyż, wychowuje dobrze swoje dzieci, przyjmuje z miłością poczęte dziecko. Jeżeli znosi wszystko cierpliwie i wykonuje najniższe posługi, opiekuje się i pielęgnuje dzieci, wychowuje, czyści i szoruje, stoi wyżej w opinii “Klanu Trzech” (Trójcy Świętej) tam u Góry aniżeli kobieta, która chce niewiadome czego.
90
Tu można by zastosować to powiedzenie:, „Kto się poniża będzie wywyższony itd., Jeżeli kobieta nie chce wziąć na siebie domowych obowiązków i dąży wyżej, nie może w większości wypadków pozostać pokorną. Wszystkie kobiety, które chcą się wznieść wyżej, będą nisko w niebie (jeżeli będą), wszystkie natomiast, które się poniżają będą wywyższone, są na dobrej drodze. Osiągają one dla swych rodzin i narodów o wiele więcej łask, aniżeli kobiety, które chcą błyszczeć. Równocześnie z tym ich wygodnictwem dochodzi do spędzania płodu, co jest także wynikiem ich pychy. Nie chce taka być domową “Lalą”, która musi wychowywać dzieci. Chce ona czymś być i błyszczeć. To jest także jeden z powodów, dla którego wiele dzieci zostaje mordowanych w łonach matek. Jest wprawdzie wiele matek, które są rzeczywiście w wielkiej biedzie, takim kobietom trzeba pomagać radą i materialnie. Powinny one donosić swe dziecko, nawet wtedy, kiedy im jest bardzo ciężko. Przyniesie im to błogosławieństwo. E.: W Imię Trójcy Przenajświętszej… Ojca… mów nadal! B.: Jeżeli by kobiety stały przy kuchni i przygotowywały mężom porządne pożywienie, nie byłoby tak wiele rozwodów, jak to jest obecnie. Gdyby kobiety lepiej wypełniały swe obowiązki domowe i przygotowałyby swym mężom o wiele przytulniejsze zacisze domowe, nie byłoby tyle sporów i rozłączeń. Gdyby mężczyźni i kobiety żyli czysto przed małżeństwem, nie pozwalali sobie na przygodne miłostki… byłoby o wiele więcej zdolnych do ofiar i wyrzeczeń partnerów, i nie byłoby tak wiele wykolejonych małżeństw. Jeżeli przed małżeństwem, nie nauczyli się tego, czym jest ofiara i wyrzeczenie, w jaki sposób z takich partnerów może powstać rodzina? Z ich punktu widzenia wymaga małżeństwo za wiele ofiar i wyrzeczeń, Tak to jest obecnie, tak się postępuje i tak też to będzie… (taka będzie w wieczności nagroda jak się tu postępuje). Nie tak bardzo wiele ludzi, którzy przedtem żyli miłostkami, lub na “dziko” w małżeństwie, zdecyduje się później na prawdziwe małżeństwo (weźmie ślub kościelny i będzie żyło po chrześcijańsku). Przy tym trudno jest człowiekowi, który przez długie lata żył jak mu się podobało — znowu zastanowić się nad sobą i poprawić się. Nawet wtedy, gdy chce on zmienić swoje życie, jest mu o wiele trudniej to uczynić, aniżeli człowiekowi, który nie prowadzi takiego życia, który nie włóczył się tu i tam, aby zerwać rodzynkę, a gdzie indziej “rzodkiewkę”, według chwilowej zachcianki. E.: W Imię… mów prawdę, co ci poleca powiedzieć Matka Boża i tylko prawdę!
DOBRE PISMA I OBRAZKI B.: To muszę powiedzieć: książka pod tytułem: „Gorzka Męka Pana Naszego Jezusa Chrystusa” i inne książki błogosławionej tzn. uznanej za świętą przez Niebo Katarzyny Emmerich, jak też książki opatki, ksieni Marii od Jezusa z Agredy, oraz książeczka Tomasza A Kempis “O naśladowaniu Chrystusa” mają wielką wartość (jęczy). Nie chcę o tym mówić.  E.: W Imię… mów prawdę! B.: Te książki powinno się rozszerzać. Powinno się brać także z nich tematy do kazań, które dla dzisiejszego świata będącego w chaosie są bardzo ważne dla wiernych. E.: Mów Belzebubie, wyłóż to w Imię Ojca…! Niepokalanego Poczęcia, św. Michała Archanioła…! Lucyfer nie śmie cię powstrzymywać w mówieniu! B.: Muszę jeszcze powiedzieć jak wielką wartość mają te “zakichane obrazki z modlitwami”. Musiałem już raz o tym wspomnieć. Musicie wołać o tym z ambon, pisać o tym i zamieszczać to w książkach. Przede wszystkim
91
rozszerzać obrazki z obietnicami, mają one wielką wartość. Musicie te obietnice dane czcicielom różnych nabożeństw ogłaszać, rozszerzać. Wielu ludzi o tym nie wie nigdy, tego nie czytali. Rozszerzać trzeba obrazek z modlącym się Chrystusem w Ogrójcu z kielichem, jest modlitwą, do której przywiązane są wielkie obietnice… Dalej trzeba wspomnieć o obrazku Miłosiernego Jezusa wraz z koronką do Miłosierdzia Bożego, do którego On przywiązał bardzo wielkie obietnice. Obrazki te zawsze powinno się mieć przygotowane w zapasie, aby móc rozdawać każdemu prawie, że… obrzucać każdego wprawdzie nimi nie możecie, ale powinniście je “przypinać” każdemu na plecach. Jesteście jeszcze strasznie głupcy jak gówno, takie obrazki i takie obietnice i takie przywileje… a wy nie korzystacie z nich (nie propagujecie ich), w każdym razie większość nie korzysta z nich! Jest jeszcze wiele innych podobnych małych tekstów modlitewnych na przykład; modlitwy św. Brygidy Szwedzkiej, 15 modlitw z obietnicami, obrazki Najświętszego Serca Jezusowego z obietnicami itd. Ostatnio upadła cześć do Najświętszego Serca Jezusowego, do którego to nabożeństwa przywiązane są także wielkie obietnice. Podobnie do nabożeństwa do Bolesnego i Niepokalanego Serca Maryi. Książeczka pod tytułem. “O doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny” według św. Ludwika Grigniona popadło także w daleko idące zapomnienie… Te obrazki, o których wspomniałem, szczególnie obrazek z Najświętszym Obliczem Pana Jezusa w Ogrójcu, obrazek Miłosierdzia Bożego powinni byście oprawić w złote ramki razem z tymi modlitwami (koronkami), gdybyście wiedzieli (jak straszną), jaką one posiadają wartość… E.: W Imię Trójcy Przenajświętszej,…. Belzebubie wyliczyłeś ich trochę, powiedz jeszcze o innych! B.: Nabożeństwo do Serca Jezusowego, jak też nabożeństwo do Niepokalanego Serca Maryi z wielkimi obietnicami, Koronka do Miłosierdzia Bożego, Obraz z Panem Jezusem w Ogrójcu i cześć do Najświętszego Oblicza Pana Jezusa, te pięć rzeczy są najważniejsze. Rozszerzajcie je gdzie tylko możecie. Ona (wskazuje w górę) tego chce. Powinniście mówić o tym w kazaniach. Nabożeństwa te prowadzą do wielkich cnót. Niektórzy ludzie gdyby o tym wiedzieli, albo odmawiali, praktykowali je stale, nawróciliby się, albo nie upadli tak nisko (jęczy). E.: Belzebubie mów nadal, co masz jeszcze do powiedzenia z polecenia Matki Bożej i tylko prawdę!
PAPIEŻ I KOŚCIÓŁ B.: Na świecie jest teraz źle, świat się chwieje. Papież (chodzi o Pawła VI) bardzo cierpi z tego powodu, nie może on już prawie na to patrzeć. Jest on męczennikiem cierpi on więcej aniżeli męczennik Szczepan. Praktycznie nie ma on nic do powiedzenia. Powinniście przynajmniej mocno rozszerzać te książki Marii od Jezusa z Agreda i Katarzyny Emmerich oraz “Naśladowanie Chrystusa”. Oni u Góry tego pragną. E.: Co jeszcze masz do powiedzenia Belzebubie? Mów prawdę w Imię Trójcy Przenajświętszej…! B.: Naturalnie nastanie wielka walka, wielka walka. O tym wie także Ta u góry (wskazuje w górę).
92
E.: Mów prawdę w Imię Trójcy Przenajświętszej…. NMP, św. Michała Archanioła, wszystkich świętych Aniołów i Archaniołów! B.: Papież cierpi strasznie z powodu nowej Mszy św. On ma świadomość, że dokument dotyczący nowej Mszy św. nie został tak wydany jak on tego chciał i że nowa Msza święta…. (krzyczy strasznie) E.: W Imię Trójcy Przenajświętszej…. mów prawdę! B.: My niechętnie mówimy o papieżu! Mamy w tej chwili, co innego do ciągnienia (kontynuowania). Musimy atakować ludzi. Papieża nie możemy osobiście tak mocno atakować (burczy strasznie). E.: Belzebubie musisz powiedzieć prawdę w Imię Trójcy Przenajświętszej… Najświętszej Maryi Panny i Matki Bożej Maryi, mów, co masz jeszcze do powiedzenia! B.: Powiedzieliśmy już raz poprzednio, że Papież Paweł VI chciał rozszerzyć dokument o starej Mszy św. i chciał mu także przedłużyć ważność. To było tak. Papież chciał znowu wprowadzić Mszę Świętego Piusa V. Ułożył on odpowiedni dokument z odpowiednimi przepisami. Chciał następnie rozesłać w świat. Niektórzy z jego pełnomocników naradzali się, w jaki sposób mogliby przeszkodzić ponownemu wprowadzeniu starej Mszy świętej. Ułożyli oni dokument, jednak o tak wyrafinowanej treści i formie, że na pierwszy rzut oka nie można było poznać, że został on sfałszowany. Papież, dobry papież (łagodny) skontrolował treść, a my oślepiliśmy go w ten sposób, że nie spostrzegł, że “kopia” została sfałszowana. Ponieważ było to przez niego podpisane, ludzie uwierzyli i mówili, że to pochodzi rzeczywiście od papieża. Tak więc pozostało, (śmieje się złośliwie). E.: Dlaczego Duch Święty dopuścił do tego w Kościele? Belzebubie mów prawdę w Imię Przenajświętszej Trójcy… Najświętszej Maryi Panny…! B.: On dopuścił do tego, aby wypełniło się Pismo (święte). Napisano, bowiem już dawno, że przyjdzie czas, w którym każdy będzie mówił: “Tu jest Chrystus, albo: – tam jest Chrystus”. Dzisiaj każdy mówi: “To jest lepsze, tamto jest lepsze, a co inne jeszcze lepsze…”, a nikt nie wie, czego właściwie chce. Każdy myśli, że on jest dobry i ma rację i stawia siebie najwyżej {na pierwsze miejsce). Są nawet ludzie, którzy uznają wielu Chrystusów… i tacy, którzy uznają tylko jednego, postępują zwyczajnie za tym fałszywym [złośliwy śmiech). E.: Kościół Katolicki jest jednak kierowany przez Ducha Świętego. W Imię Ojca, Syna i Ducha Świętego… mów nadal! B.: Naturalnie, Duch Święty kieruje Kościołem, ale kiedy my robimy taki chaos, kiedy niektórzy kardynałowie i biskupi nie są lepsi, nie jest nasza wina, kiedy wpadają oni w nasze sieci. E.: Belzebubie mów nadal, co masz jeszcze do powiedzenia, z polecenia Matki Bożej i tylko prawdę! B.: Zasadniczo Kościół nie powinien tego kryzysu przetrwać. Ale tak musi być, że świat musi zostać przesiany i to według przepowiedni Chrystusa: “Wkrótce nastanie czas, w którym będzie tylko albo w prawo albo w lewo, a nic pośredniego”. Tego by może nie było, gdyby nie doszło do tego wielkiego chaosu. To musi zostać przesiane. Chrześcijanie, którzy po tym przesianiu zostaną, będą lepsi aniżeli Kościół w ostatnich pięciuset latach.
93
E.: W Imię Przenajświętszej Trójcy… Rozkazujemy ci Belzebubie byś powiedział co jeszcze z polecenia Matki Bożej masz do zakomunikowania. B.: Jeszcze raz muszę powiedzieć ja Belzebub, że Objawienie św. Jana (Apokalipsa) przez większość ludzi nie zostały zrozumiane we właściwym ich sensie, ponieważ mówi się tam w tajemniczy sposób. Dla lepszego zrozumienia (Apokalipsy), ludzie powinni czytać książki Marii z Agredy. Tam zostanie im wyraźnie i jasno wyjaśnione, co dotyczy tych objawień św. Jana. Nastał czas końca, dlatego wszyscy wierni powinni je przeczytać. Wtedy wiedzieliby o wszystkim o wiele lepiej. •
PRAWDZIWI I FAŁSZYWI MISTYCY (MISTYCZKI) B.: Nastał teraz wielki czas chaosu i wzajemnego zwalczania się. Nad czym Ci tam na górze (wskazuje w górę) także bardzo boleją, jest fakt, że dzisiaj występuje wielu mistyków, którzy wcale nimi nie są. Większa część tych “mistyków” nie jest prawdziwa. Muszę jeszcze powiedzieć, nie czynię tego jednak chętnie, że bardzo wielu, wielu wiernych wierzy w nich fanatycznie. W każdym razie łatwiej postępować za nimi niż za krzyżem. U prawdziwych mistyków jest najwięcej krzyży, a stąd i niewiary, ze strony ludzi, jak też opozycji i przeciwności. Tak jest, ponieważ my demoni takim przeszkadzamy, my nie chcemy dobrego. Większość wiernych skłania się, dlatego, w każdym razie bardzo wielu za fałszywymi mistykami (pobłażają oni często ludzkim namiętnościom) czynią wielkie sztuczki i działają z wielkim fanatyzmem. E.: W Imię Trójcy Przenajświętszej…. mów nadal! B.: Nigdy jeszcze nie było tak wiele fałszywych mistyków, jak właśnie w dzisiejszym czasie. Wielu wiernych nawet mocno wierzących, zostaje, dlatego wprowadzonych na manowce, szczególnie takich, którzy nie odznaczają się większą inteligencją. My posiadamy wielką moc i stosujemy ją także przede wszystkim, aby kusić dobrych. Pracujemy teraz z całą żarliwością. Wiele “cudów” u niektórych sekt i fałszywych mistyków pochodzi od nas z dołu (wskazuje w dół). Pozoruje się wprawdzie i przypisuje się to działanie Duchowi Świętemu, w rzeczywistości jednak dzieje się to przez nas. (ponownie wskazuje w dół), w imieniu piekła. Potrafimy my także, jako “Aniołowie Światłości” także w naszym imieniu jest możliwe “uzdrowienie” chorych, gdy służy to naszej korzyści. Dla złych ludzi łatwiej jest dokonać rzeczy nadzwyczajnych mocą piekła i w jego imieniu, aniżeli mogą to prawdziwi mistycy, bo u takich dopiero Niebo może zdziałać cud lub coś nadprzyrodzonego, to musi przyjść z Góry (wskazuje w górę). Aby jednak to się stało (cud) potrzeba bardzo wiele modlitwy i cnoty (a to nie takie łatwe), dlatego u prawdziwych mistyków dzieją się o wiele rzadziej widoczne cuda. Poza tym chwilowo także prawdziwi mistycy zbaczają na lewo. Dlatego trzeba być bardzo ostrożnym. Dlatego powiedziane jest także: “Badajcie wszystko, a co dobre jest dzierżcie (zatrzymujcie).
CZAS KOŃCA B.: Już Chrystus powiedział: — “Przyjdzie czas, kiedy będą mówić: tu jest Chrystus, albo tam jest Chrystus. Jeżeli ktoś wam powie On jest na pustyni — nie wierzcie i nie chodźcie tam, ponieważ nastaną fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy, aby zwieść nawet wybranych”. To można by teraz zastosować do takich fałszywych mistyków. Wielu ludzi goni za takimi mistykami, jak za fałszywymi Chrystusami. Antychryst wystąpi też wprawdzie, jako fałszywy Chrystus, ale pod
94
tymi słowami musimy przede wszystkim myśleć o tych pierwszych (fałszywych mesjaszach i prorokach) E.: Belzebubie mów prawdę w Imię Trójcy Przenajświętszej….! B.: Wy jesteście teraz doświadczani, ale Kościół powstanie w nowym blasku! E.: W Imię… Mów nadal! B.: Uczcie się podobieństwa z drzewa figowego, gdy gałązki jego wypuszczają liście, to wiedzcie, że zbliża się lato. Tak powinniście także i wy wiedzieć, kiedy to się będzie działo, że zbliża się Królestwo Boże. Ten czas jest teraz strasznie blisko! Ona (wskazuje w górę) każe powiedzieć: Wytrwajcie, czyńcie pokutę i nawróćcie się jak długo jeszcze macie czas… Ponieważ przyjdzie Jej dzień (straszliwie ryczy jak lew) i dzień sprawiedliwego gniewu Bożego.
KRYTYCZNE GŁOSY O PIERWSZYM WYDANIU Ojciec Arnold Renz SDS odpowiada na zarzuty i pytania dotyczące wypowiedzi demonów w pierwszej części tej książki (pierwszego wydania).  Pytanie l. Chrystus nie przyjął świadectwa demonów, które przez opętanych głosiły o Nim… rozkazał on demonom milczeć.  Odpowiedź: a) Chrystus był jednak osobiście obecny. Nie objawił On jeszcze swej Boskości. Nie potrzebował On żadnego świadectwa demonów. Ojciec Przedwieczny złożył za Niego (Jemu) świadectwo. Odpowiedź: b) Chrystus nakazał także milczenie Apostołom. Jezus nakazał trzem Apostołom na górze Tabor: “Nie opowiadajcie o widzeniu wcześniej, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie”. Odpowiedź: c) Chrystus przygotowywał ludzi stopniowo na objawienie swej Boskości, dlatego odrzuca Chrystus świadectwo demonów. Pozwala jednak, aby powiedzieli: “My wiemy, że jesteś Święty, Boży”. Mógł także przeszkodzić w wypowiedzeniu tego, jednak tego nie uczynił. Pytanie 2. Mamy urzędową naukę Kościoła i nie potrzebujemy wypowiedzi demonów. Odpowiedź:. a) Demoni nie mówią nam żadnych nowych prawd wiary, gdy mówią ze siebie, mianowicie to ca chcą, to — wtedy zwyczajnie pomieszana jest prawda z fałszem. Odpowiedź: b) Ciekawe pytania nie powinny być w ogóle stawiane. Jeżeli jednak zostaną postawione musimy się liczyć z kłamliwą odpowiedzią. Dotyczy to nie tylko demonów, lecz widzących i mistyków. Niestety często są oni traktowani, jako biuro informacyjne. Już proboszcza z Ars (św. Jana Vianey), na przykład zapytano: — “Czy mój mąż jest w czyśćcu?” Jego odpowiedź brzmiała: — “Nie mogę tego powiedzieć ja tam nie byłem”. W innym wypadku powiedział jednak wyraźnie: “Ten wymieniony jest uratowany. Miał on jeszcze czas do wzbudzenia skruchy”. Że tak odpowiedział miał do tego szczególny powód. Nie była odpowiedź na pytanie postawiona tylko z czystej ciekawości. Odpowiedź: c) Jest faktem: Demony istnieją. Pismo święte daje nam jasną wypowiedź o istnieniu piekła i demonów. Papież mówi o istnieniu i działalności demonów. Wielu jednak nie wierzy pomimo tego wszystkiego. Matka Najświętsza tak mówi do Ks. Gobi w książce pod tytułem “Matka Boża do swoich umiłowanych kapłanów”: Papież wielce cierpi i modli się, jest on na krzyżu, który go pożera i uśmierca, tym razem mówił także i on, ale głos jego jest głosem wołającego na puszczy. “Mój Kościół stał się pustynią i jeszcze gorzej niż pustynią” — Przez opętanych zostało istnienie i działalność demonów pokazana jak na dłoni. W ten sposób przyczyniło się to do utwierdzenia wiary.
95
Odpowiedź: d) Prawdy Kościoła są dziś przemilczane. Kto mówił na przykład w ostatnich dziesięciu latach jeszcze o piekle i demonach. Piekło i diabeł byli praktycznie Tabu dla kaznodziei. Dopiero wypadek w Klingenberg roztrąbił ten problem znowu po świecie i zaczęła się dyskusja na ten temat. Wynikło z tego rozdzielenie duchów. Jedni wierzą, inni odrzucają szatana i piekło. Wynikło z tego, więc częściowe zaprzeczenie i częściowe ożywienie wiary w tę prawdę. Wielu przypomniało sobie te prawdy o szatanie i o piekle. Nie stałoby się to w takiej mierze bez wypadku w Klingenberg. Odpowiedź: e) Nie potrzebowaliśmy ani wypowiedzi Matki Bożej na miejscach objawień, ani wypowiedzi widzących i mistyków, gdybyśmy rzeczywiście wypełniali nakazy Pisma świętego i żyli według nauki Ewangelii. Tak mówi na przykład Matka Najświętsza do ks. Gobi w wyżej wspomnianej książeczce na str. 168: Moje orędzia będą tym częstsze im więcej cichnie głos mych sług w głoszeniu prawdy.* Tak ważne dla waszego życia dzisiaj prawdy nie są już głoszone jak nauka o niebie, które was oczekuje, o krzyżu Mego Syna, który was ratuje, o grzechu, który rani Serce Jezusa i Moje, o piekle, do którego codziennie wpadają niezliczone dusze, o konieczności modlitwy i pokuty”. Odpowiedź: f) Gdyby demony mówiły tylko za siebie (od siebie) musielibyśmy odrzucić ich wypowiedzi. Ale przy tych najnowszych wypadkach opętania pokazuje Matka Najświętsza swoją moc i panowanie, zmusza Ona demony do wypowiedzi prawd dotyczących obecnego czasu, wypowiedzi, które konieczne są dla dzisiejszego Kościoła, które muszą być od nowa przywołane na pamięć. Odpowiedź: g) Wypowiedzi Kościoła są odrzucane jak też orędzia Matki Bożej na miejscach objawień i wypowiedzi mistyków.* Lekceważy się łzy i krwawe Łzy Matki Bożej. Obecnie próbuje Matka Boża jakoś przemówić przez wypowiedzi demonów. Także i te docierają tylko tam, gdzie istnieje, chociaż iskierka dobrej woli. Odpowiedź: h) Także wypowiedzi demonów są łaską Nieba, świadectwem troskliwej miłości Matki Bożej. Odpowiedź: i) Matka Boża powiedziała na godach w Kanie:, „Co wam Mój Syn każe to uczyńcie”. Nie czynimy jednak tego w dzisiejszym czasie. Matka Boża mówi do nas w przynaglający sposób: — “Czyńcie, co On wam rozkaże”. To mówi nam nawet przez demony, abyśmy zostali uratowani i ratowali innych. Odpowiedź: k) Jako Matka Kościoła chce Ona uczynić wszystko aby ratować swe dzieci odkupione przez swego Syna. Czy dusze powinny mieć dla Niej mniej wartości, aniżeli dla piekła, które stawia wszystko na jedną kartę, pracując bez wytchnienia, aby gubić dusze. Pytanie 3. Demoni nie powiedzieliby przecież czegoś przeciwko sobie, co przyniosłoby szkodę piekłu. Przecież oni starają się tylko szkodzić Kościołowi? Odpowiedź: a) Rozumie się samo przez się, że oni chcą nam tylko szkodzić. Nie chcą oni nam powiedzieć, co szkodzi piekłu. Uważają za swoje zadanie szkodzić Kościołowi gdzie tylko mogą i jak tylko mogą. Ale Goethe mówi o diable: — “Ja jestem siłą, która chce tylko złego, a jednak działa dobro”. Odpowiedź: b) Właśnie u opętanych ukazuje się jawnie moc Matki Bożej, gdy zmusza demony do dobrego, do powiedzenia prawdy. Odpowiedź: c) Demony nie chcą czynić tych wypowiedzi, czynią oni to tylko pod przymusem i na skutek mocy i rozkazu Matki Bożej, na rozkaz Trójcy Przenajświętszej. Czynią oni te wypowiedzi tylko, gdy są do tego zmuszone i w Imię Trójcy Przenajświętszej, w Imię Matki Najświętszej, w Imię Jezusa Chrystusa, są zmuszone do wypowiadania prawdy i tylko prawdy. (W tekście są to rozkazy w przeważającej części skrócone; albo opuszczone ze względu na miejsce i że byłoby to nudzące dla czytelnika). Bez tych rozkazów w Imię Boga i Maryi demon nie chce odpowiadać; mówi on wtedy: Jesteś bezczelny, nie odpowiadamy na twoje pytania, bo mówiłeś tylko w swoim imieniu!
96
Odpowiedź: d) Wypowiedzi te są darem dla Kościoła. Jeżeli będą poważnie wzięte pod uwagę, mogą zdziałać dużo dobrego, dla wielu oznaczać ratunek, dla Kościoła otworzyć nową drogę odnowienia. Dlatego ci opętani muszą niezmiernie wiele cierpieć aż do kresu możliwości, tak na przykład zmarła po egzorcyzmie Anneliese Michel. Demon mówi o niej w tej książce (Ostrzeżenie z zaświatów) “Dręczyliśmy ją tak bezmiernie, że powinna by zwątpić i poddać się, i spodziewaliśmy się, że ona zwątpi i wpadnie w nasze ręce. Nie osiągnęliśmy tego. Ona przetrzymała, a my demoni zostaliśmy strasznie zbesztani przez Lucyfera”. Demony musiały nawet przyznać:, — „Chociaż nie przyszła ona natychmiast do nieba, to doszła jednak daleko, daleko w górę” (osiągnęła wielki stopień chwały w niebie). Kto zna życie opętanej z “Ostrzeżenie z zaświatów” ma pojęcie jak niezmierne cierpienia musiała ona znosić od lat i jak strasznie cierpi ona jeszcze i dziś. Takie cierpienia i takie życie są gwarancją prawdziwości tego opętania i jej wypowiedzi. Musiała ona cierpieć, aby ta książka była pożyteczną i przyniosła wiele dobrego dla dusz, dla tej sprawy musiała tyle cierpieć duchowo i fizycznie. Dlatego ta książka będzie wielkim dziełem, dla zbawienia dusz i dla Kościoła. Odpowiedź: e) Piekło zżyma się i chce tę książkę zniszczyć. Gdyby nad tą książką nie czuwali: Matka Boża i Trójca Przenajświętsza nie mogłyby przeszkody i trudności zostać przezwyciężone. Książka ta nie dotarłaby nigdy do rąk czytelnika. To musiały przyznać same demony. Dla wydawców było to jasne, bez wypowiedzi demonów. Oni to tylko później potwierdzili. Odpowiedź: f) Przy egzorcyzmach i zaklęciach od 18 czerwca 1977 r. do 13 lipca 1977 r. mogę powiedzieć, że trzymałem się wskazówek Rituale Romanum, według którego egzorcysta nie może bawić się w wielomówność, ani zadawać zbędnych i ciekawych pytań, przede wszystkim o rzeczach przyszłych i tajemnych, co nie należy do jego zadania. Odpowiedź: g) Cały wypadek z “Ostrzeżeniem z zaświatów” wykazał, że Matka Boża prawdopodobnie, jako ostatnią możliwość chciała przez demony powiedzieć, co służy Kościołowi i zbawieniu dusz. W tym sensie stawiane były pytania i żądane dalsze odpowiedzi, “ale tylko prawdę i to, czego chce Matka Boża!”. Odpowiedź: h) Przed ważnymi zagadnieniami zażądały demony oznaczonych modlitw “abyśmy musieli powiedzieć prawdę”. Odpowiedź: i) Gdyby demony nie mówiły ,,mową piekła”, opętanie nie byłoby prawdziwe. Demony podkreślały stale i wciąż swą własną opinię na dane zagadnienie. Czytelnik może łatwo stwierdzić, kiedy demony wypowiadają swoją własną opinię. Odpowiedź: k) Demony są przywiązane (związane) z narzędziem i mówią na jego sposób. Istnieje także możliwość, że wpływają na myśli narzędzia. Dlatego pozostaje zawsze zadanie, aby przebadać wypowiedzi według prawdziwej nauki Kościoła. — “Badajcie wszystko, a co jest dobre zatrzymajcie”, (św. Paweł). Odpowiedź: l) W czasie, w którym demony posiadają szczególną moc i nie trudno to stwierdzić naocznie, wydaje się całkiem odpowiednie, aby Matka Boża była zwyciężczynią Boga we wszystkich bitwach, w których głowa szatana zostanę starta — zmusza ich wbrew ich woli do wypowiedzi dla zbawienia ludzi i ratunku Kościoła. Także i to jest triumf Matki Bożej! Odpowiedź: n) Jeżeli Ona ciągle i wciąż żąda aby książka ta została wydrukowana jak najprędzej (ponieważ czas nagli?) nie mogły niejasności w tej książce być wyjaśnione pod tekstem. Odpowiedź: m) W całej sprawie tej książki wiele się modlono, nawet demony musiały z polecenia Matki Bożej żądać pewnych modlitw: — “Módlcie się wiele do Ducha Świętego”. Jeżeli także czytelnik uczyni zadość temu wezwaniu, wyciągnie z lektury tej książki obfity pożytek i będzie miał zrozumienie, dlatego, że nie wszystkie wypowiedzi zostały napisane w całej rozciągłości.

1. Antypapież Franciszek mówi: jesteśmy winni przeprosiny homoseksualistom. Nie mówi przy tym, że homoseksualizm to grzech ciężki prowadzący na wieczne potępienie i w ten sposób Franciszek daje ciche pozwolenie na homoseksualizm. Podstępne słowa Antypapieża Franciszka: – Wierzę, że Kościół powinien przeprosić nie tylko homoseksualistów, których obrażał. Powinien przeprosić także biednych oraz kobiety i dzieci wykorzystywane do pracy. Musi przeprosić za błogosławienie broni – powiedział papież Franciszek w czasie powrotu z pielgrzymki do Armenii. – Gdy mówię Kościół mam na myśli chrześcijan. Kościół jest święty, my jesteśmy grzesznikami – dodał Franciszek. – Nie można dyskryminować homoseksualistów, trzeba ich szanować i wspierać duchowo – powiedział. 2.W opublikowanym w niedzielę wywiadzie dla argentyńskiej gazety „La Nacion”, wydawanej w jego rodzinnym Buenos Aires Antypapież Franciszek odniósł się do swych relacji z konserwatywną częścią hierarchii: ” – Oni wykonują swoją pracę, a ja swoją. Ja pragnę Kościoła otwartego, wyrozumiałego, który towarzyszy zranionym rodzinom; oni mówią „nie” na wszystko. – Ja podążam dalej swoją drogą, nie rozglądając się na bok. Nie ścinam głów, nigdy mi się to nie podobało. Powtarzam: odrzucam konflikt. Gwoździe usuwa się, wypychając je do góry albo zostawia się je aż do chwili nadejścia wieku emerytalnego.” – stwierdził Franciszek. Antypapież Franciszek krytykuje konserwatywną część hierarchii, która broni Nauczania Pana Jezusa i przestrzegania Przykazań Bożych. Franciszek zezwala na popełnianie grzechów, pragnie Kościoła otwartego i wyrozumiałego, usprawiedliwia grzechy a tym samym prowadzi na wieczne potępienie wszystkich, którzy mu uwierzą pozwolą się zwieść. Zapłatą za grzech jest śmierć – śmierć wieczna czyli piekło. Antypapież Franciszek usprawiedliwianie grzechu tłumaczy kłamstwami, że wystarczy czynić dobro, żeby zostać zbawionym nawet jeśli jest się ateistą i nie przestrzega się Przykazań Bożych. Fałszywie przekręca znaczenie Miłosierdzia Bożego twierdząc, ze wystarczy być miłosiernym aby dostąpić Miłosierdzia od Boga i zostać zbawionym. A przecież Prawda jest zupełnie inna – Pan Jezus naucza, że każdy, kto nie żałuje za grzechy, nie zamierza się poprawić, chce trwać w swych grzechach i w ten sposób ostatecznie odrzuci Boga w momencie śmierci, ten odrzuca Miłosierdzie Boże i zostanie wrzucony w ogień piekielny na wieczne męki a tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Antypapież Franciszek powiedział: ” Kultura się zmienia i dzięki Bogu. Jak chrześcijanie musimy nie tylko przepraszać, i nie tylko homoseksualistów. Musimy prosić o wybaczenie.” Franciszek zezwala na grzech ignorując Przykazania Boże, podstępnie usprawiedliwiając to dopasowaniem się do współczesnych problemów ludzi i zmieniającej się kultury, której zmiany sam popiera i promuje a przecież jest to kultura wszelkiego grzechu, gardzenia Bogiem i Przykazaniami Bożymi, obojętności, egoizmu, pychy, pozbawienia moralności, rozpusty i zaniku sumienia. Fragmenty z Orędzi Marii Bożego Miłosierdzia :14.11.2012, 20:30 – Szereg wydarzeń dotyczących Kościołów, które oddają Mi cześć na świecie zaczną się wyłaniać ( … oddawać cześć bestii, która będzie kalać Mój Kościół poprzez wbijanie korony cierniowej na Głowę Mojego Kościoła, Mojego prawdziwego Świętego Wikariusza, Papieża Benedykta. Będziecie strasznie cierpieć, … 12.04.2012, 11:27 – Kolejny Papież może być wybrany przez członków Kościoła katolickiego, ale będzie on fałszywym prorokiem … który nastąpi po moim ukochanym wikariuszu papieżu Benedykcie XVI. Ten Papież może być wybrany przez członków Kościoła katolickiego, ale będzie on Fałszywym Prorokiem. Jego wyborcy są wilkami w owczej … 20.03.2012, 20:30 – Maryja Panna: Módlcie się za papieża Benedykta XVI, który jest w niebezpieczeństwie wygnania z Rzymu. On, najbardziej Święty wikariusz Kościoła Katolickiego, jest znienawidzony w wielu kręgach w Watykanie. Diabelski spisek, planowany od ponad roku, będzie … paruzja.info/ 3. Orędzie od Pana Jezusa przekazane Marii Bożego Miłosierdzia: 03.07.2013, 13:30 -” Wkrótce nastąpią silne trzęsienia ziemi w Rosji i Chinach, jedno po drugim.” „(…) 3. Kiedy będę odkrywał dalsze proroctwa zawarte w Pieczęciach, człowiek w końcu rozpozna Prawdę. A ponieważ Bóg jest Miłością i jest Sprawiedliwy, Jego kary spadną na ludzkość, aby uwolnić ją od jej próżności, egoizmu i miłości własnej, aby człowiek mógł stać się godnym wejścia do Jego Nowego Raju. Tylko ci, którzy mają czyste i pokorne serca otrzymają ten Dar. Wasz Jezus.” 4. Wielkie Ostrzeżenie – ulotka. 5. Fałszywy Prorok Antypapież Franciszek jest traktowany jako żyjący święty. O Franciszku, przepowiednia jeszcze za czasów pontyfikatu Benedykta: „Jego kłamstwa zafascynują grupę naiwnych wyznawców katolickich. Będzie on miał wspaniałą i czarującą zewnętrzną charyzmę i wszystkie Moje dzieci w Kościele katolickim będą zdezorientowane. Jeden znak, na który należy zwrócić uwagę, to będzie jego pycha i arogancja, ukryte za zewnętrzną, fałszywą pokorą. Moje dzieci zostaną tak oszukane, że będą myślały, iż jest on wyjątkową i czystą duszą (…) Będzie traktowany jak żyjący święty. Nie będzie się kwestionować ani jednego słowa z jego ust. Będzie się wydawało, że posiada nadprzyrodzone dary i ludzie natychmiast uwierzą, że potrafi dokonywać cudów. Każdy, kto mu się sprzeciwi, będzie krytykowany i uważany za heretyka. Wszystkie te dusze, oskarżone o bycie heretykami, zostaną odrzucone niczym psom na pożarcie” – słowa Matki Bożej przekazane Marii Bożego Miłosierdzia. O Fałszywych cudach dokonanych przez Fałszywego Proroka Franciszka można przeczytać na stronach: … 6. Orędzie od Matki Bożej przekazane Marii Bożego Miłosierdzia – Matka Zbawienia: Dni poprzedzające przybycie antychrysta będą dniami wielkich uroczystości. Tymi dniami wielkich uroczystości poprzedzającymi ujawnianie przez Antychrysta którym jest Barack Obama (Prezydent Stanów Zjednoczonych) swojego oblicza podszywając się pod Pana Jezusa i w podstępny sposób nakłaniając ludzi do popełniania grzechów, prowadząc oszukaną ludzkość na wieczne potępienie, mogą być: … 7. Jedna Światowa Religia Anty-Papieża Franciszka z proroctw Orędzi Ostrzeżenie, Apokalipsy, Ks Daniela. Ostatnia Tajemnica Fatimska / Orędzie Ostrzeżenie/

1.  Antypapież Franciszek mówi:  jesteśmy winni przeprosiny homoseksualistom. Nie mówi przy tym, że homoseksualizm to grzech ciężki prowadzący na wieczne potępienie i w ten sposób Franciszek daje ciche pozwolenie na homoseksualizm mówiąc: – Wierzę, że Kościół powinien przeprosić nie tylko homoseksualistów, których obrażał. Powinien przeprosić także biednych oraz kobiety i dzieci wykorzystywane do pracy. Musi przeprosić za błogosławienie broni – powiedział papież Franciszek w czasie powrotu z pielgrzymki do Armenii. – Gdy mówię Kościół mam na myśli chrześcijan. Kościół jest święty, my jesteśmy grzesznikami – dodał Franciszek. – Nie można dyskryminować homoseksualistów, trzeba ich szanować i wspierać duchowo – powiedział.  Więcej o tym na:
http://wiadomosci.radiozet.pl/Wiadomosci/Swiat/Papiez-Franciszek-o-gejach.-trzeba-ich-przeprosic-00024690

http://www.msn.com/pl-pl/wideo/obejrzyj/papie%c5%bc-musimy-prosi%c4%87-o-przebaczenie-r%c3%b3wnie%c5%bc-homoseksualist%c3%b3w/vi-AAhHDvN?ocid=DELLDHP
2. W opublikowanym w niedzielę wywiadzie dla argentyńskiej gazety „La Nacion”, wydawanej w jego rodzinnym Buenos Aires Antypapież Franciszek odniósł się do swych relacji z konserwatywną częścią hierarchii: - Oni wykonują swoją pracę, a ja swoją. Ja pragnę Kościoła otwartego, wyrozumiałego, który towarzyszy zranionym rodzinom; oni mówią „nie” na wszystko. – Ja podążam dalej swoją drogą, nie rozglądając się na bok. Nie ścinam głów, nigdy mi się to nie podobało. Powtarzam: odrzucam konflikt. Gwoździe usuwa się, wypychając je do góry albo zostawia się je aż do chwili nadejścia wieku emerytalnego.” –  stwierdził Franciszek.
http://wiadomosci.wp.pl/kat,8311,title,Papiez-Franciszek-Benedykt-XVI-ma-problemy-z-poruszaniem-sie,wid,18406692,wiadomosc.html?ticaid=117563
  Antypapież Franciszek krytykuje konserwatywną część hierarchii, która broni Nauczania Pana Jezusa i przestrzegania Przykazań Bożych. Franciszek zezwala na popełnianie grzechów, pragnie Kościoła otwartego i wyrozumiałego usprawiedliwiając grzechy a tym samym prowadzi na wieczne potępienie wszystkich, którzy mu uwierzą i pozwolą się zwieść. Zapłatą za grzech jest śmierć – śmierć wieczna czyli piekło. Antypapież Franciszek usprawiedliwianie grzechu tłumaczy kłamstwami, że wystarczy czynić dobro, żeby zostać zbawionym nawet jeśli jest się ateistą i nie przestrzega się Przykazań Bożych. Fałszywie przekręca znaczenie Miłosierdzia Bożego twierdząc, ze wystarczy być miłosiernym aby dostąpić Miłosierdzia od Boga i zostać zbawionym. A przecież Prawda jest zupełnie inna – Pan Jezus naucza, że każdy, kto nie żałuje za grzechy, nie zamierza się poprawić, chce trwać w swych grzechach i w ten sposób ostatecznie odrzuci Boga w momencie śmierci, ten odrzuca Miłosierdzie Boże i zostanie wrzucony w ogień piekielny na wieczne męki a tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Antypapież Franciszek powiedział: „ Kultura się zmienia i dzięki Bogu. Jak chrześcijanie musimy nie tylko przepraszać, i nie tylko homoseksualistów. Musimy prosić o wybaczenie.”
http://www.msn.com/pl-pl/wideo/obejrzyj/papie%c5%bc-musimy-prosi%c4%87-o-przebaczenie-r%c3%b3wnie%c5%bc-homoseksualist%c3%b3w/vi-AAhHDvN?ocid=DELLDHP
Franciszek zezwala na grzech ignorując Przykazania Boże, podstępnie usprawiedliwiając to dopasowaniem się do współczesnych problemów ludzi i zmieniającej się kultury, której zmiany sam popiera i promuje a przecież jest to kultura wszelkiego grzechu, gardzenia Bogiem i Przykazaniami Bożymi, obojętności, egoizmu, pychy, pozbawienia moralności, rozpusty i zaniku sumienia. Fragmenty z Orędzi Marii Bożego Miłosierdzia : 14.11.2012, 20:30 – Szereg wydarzeń dotyczących Kościołów, które oddają Mi cześć na świecie zaczną się wyłaniać ( … oddawać cześć bestii, która będzie kalać Mój Kościół poprzez wbijanie korony cierniowej na Głowę Mojego Kościoła, Mojego prawdziwego Świętego Wikariusza, Papieża Benedykta. Będziecie strasznie cierpieć, … 12.04.2012, 11:27 – Kolejny Papież może być wybrany przez członków Kościoła katolickiego, ale będzie on fałszywym prorokiem … który nastąpi po moim ukochanym wikariuszu papieżu Benedykcie XVI. Ten Papież może być wybrany przez członków Kościoła katolickiego, ale będzie on Fałszywym Prorokiem. Jego wyborcy są wilkami w owczej … 20.03.2012, 20:30 – Maryja Panna: Módlcie się za papieża Benedykta XVI, który jest w niebezpieczeństwie wygnania z Rzymu … jest w niebezpieczeństwie wygnania z Rzymu. On, najbardziej Święty wikariusz Kościoła Katolickiego, jest znienawidzony w wielu kręgach w Watykanie. Diabelski spisek, planowany od ponad roku, będzie … paruzja.info/     3. Orędzie od Pana Jezusa przekazane Marii Bożego Miłosierdzia: 03.07.2013, 13:30 – Wkrótce nastąpią silne trzęsienia ziemi w Rosji i Chinach, jedno po drugim Moja szczerze umiłowana córko, jak bardzo mi brakowało Twojego czasu ze Mną i jak cieszę się, że duchowa ciemność, która ogarniała cię od wielu dni, już się teraz rozjaśniła. Nadal musisz odmawiać Najświętszy Różaniec, aby chronić siebie, a wszystko będzie dobrze. Ziemia będzie się trzęsła, jak to zostało przepowiedziane i jedna trzecia jej część zostanie wypalona, jako bezpośredni skutek grzechu człowieka. Modlitwa może złagodzić wiele tych płomieni, które zostaną wylane na te części świata, gdzie nikczemne prawa gniewają Mojego Ojca. Grzech przeciwko Prawom Boga będzie tolerowany tak długo, dopóki ci, którzy znają Prawdę i przyjmują Słowo Boże, będą oddawać Jemu cześć. Ale teraz ci, których umieściliście na stanowiskach władzy odwrócili się od Boga. Dlatego zostaną oni ukarani poprzez ekologiczne zawirowania. Oczyszczenie jest jedynym sposobem, aby obudzić ludzkość, która postara się o skruchę za swoje dusze. Inne środki, chociaż wywoływały nawrócenia, nie były wystarczające. Ludzie wycierpią wielką serię kar, ponieważ w dalszym ciągu przyjmują pogaństwo i mordują się nawzajem. Interwencja Boga jest konieczna. Bez niej moglibyście zostać zgubieni. Wkrótce nastąpią silne trzęsienia ziemi w Rosji i Chinach, jedno po drugim. Będą dostrzegalne skrajności pogodowe, nagłe zmiany temperatury od zimna do wielkiego gorąca. Pory roku nie będą już postrzegane w taki sposób, w jaki były one w przeszłości. Powodzie i sztormy będą widoczne w tych częściach świata, które nigdy nie doświadczyły ich do tej pory. W krajach, które wprowadzają prawa przeciwko Bogu, trzęsienia ziemi będą wstrząsać ich ziemiami, a ci, którzy Mnie znają, będą wiedzieli, dlaczego one występują. Kiedy te chłosty będą miały miejsce, przyjdzie druga straszliwa kara, która zostanie nałożona na fałszywe kościoły świadomie blokujące Prawdę. Oni będą cierpieć najbardziej z powodu dusz, które Mi ukradli. Kiedy będę odkrywał dalsze proroctwa zawarte w Pieczęciach, człowiek w końcu rozpozna Prawdę. A ponieważ Bóg jest Miłością i jest Sprawiedliwy, Jego kary spadną na ludzkość, aby uwolnić ją od jej próżności, egoizmu i miłości własnej, aby człowiek mógł stać się godnym wejścia do Jego Nowego Raju. Tylko ci, którzy mają czyste i pokorne serca otrzymają ten Dar. Wasz Jezus   tekst oryginalny  4. Wielkie Ostrzeżenie – ulotka

OSTRZEŻENIE

Ostrzeżenie nastąpi wkrótce w ramach przygotowań na zbliżające się Powtórne Przyjście Jezusa Chrystusa. Na niebie pojawią się dwie komety, tak jakby miały się zderzyć, i Krzyż Chrystusa. W jednej chwili Ogień Ducha Świętego dotknie serc wszystkich ludzi na świecie, by pokazać każdemu człowiekowi prawdę, że Bóg istnieje, a także stan jego duszy. Odniesienia do tego wydarzenia znajdują się w Piśmie Świętym oraz w pismach autorów chrześcijańskich. Zostało ono także przepowiedziane w proroctwach i w objawieniach prywatnych. Fragment z Dzienniczka s. Faustyny (punkt 83): [Jezus do siostry Faustyny] Napisz to: Nim przyjdę jako Sędzia sprawiedliwy, przychodzę wpierw jako Król miłosierdzia. Nim nadejdzie dzień sprawiedliwy, będzie dany ludziom znak na niebie taki. Zgaśnie wszelkie światło na niebie i będzie wielka ciemność po całej ziemi. Wtenczas ukaże się znak krzyża na niebie, a z otworów, gdzie były ręce i nogi przebite Zbawiciela, będą wychodziły wielkie światła, które przez jakiś czas będą oświecać ziemię. Będzie to na krótki czas przed dniem ostatecznym”. Niektórzy interpretują poniższy fragment Pisma Świętego jako Ostrzeżenie (z wersu Mt 24,30): Wtedy na niebie pojawi się znak Syna Człowieczego. I będą lamentować wszystkie narody ziemi”. CZiP ZNAMIĘ BESTii / PRZYMUSOWE SZCZEPIENIA / ANTYCHRYST /  III WOJNA ŚWIATOWA / FAŁSZYWY PROROK / UPADEK KOŚCIOŁA / 1 ŚWIATOWY KOŚCIÓŁ / 1 ŚWIATOWY RZĄD / MASONERIA / ZARAZY / GŁÓD /OCZYSZCZENIE ŚWIATA / NOWY RAJ / SĄD OSTATECZNY / NIEBO / PIEKŁO Więcej informacji na stronach:

armiajezusachrystusa.pl    paruzja.info/pl

  5. Fałszywy Prorok Antypapież Franciszek jest traktowany jako żyjący święty. Fałszywy prorok będzie traktowany jako żyjący święty

O Franciszku, przepowiednia jeszcze za czasów pontyfikatu Benedykta: „Jego kłamstwa zafascynują grupę naiwnych wyznawców katolickich. Będzie  on miał wspaniałą i czarującą zewnętrzną charyzmę i wszystkie Moje  dzieci w Kościele katolickim będą zdezorientowane. Jeden znak, na który  należy zwrócić uwagę, to będzie jego pycha i arogancja, ukryte za  zewnętrzną, fałszywą pokorą. Moje dzieci zostaną tak oszukane, że będą  myślały, iż jest on wyjątkową i czystą duszą (…) Będzie traktowany jak żyjący święty. Nie będzie się kwestionować ani jednego słowa z jego ust. Będzie się wydawało, że posiada nadprzyrodzone dary i ludzie  natychmiast uwierzą, że potrafi dokonywać cudów. Każdy, kto mu się  sprzeciwi, będzie krytykowany i uważany za heretyka. Wszystkie te dusze, oskarżone o bycie heretykami, zostaną odrzucone niczym psom na pożarcie”.

Fałszywy prorok będzie traktowany jak żyjący święty.  Ci, którzy mu się sprzeciwią, będą uważani za heretyków

sobota, 21 stycznia 2012 roku, godz. 13.15
Moja szczerze umiłowana córko, każdy z Moich posłańców na świecie, wyznaczonych do rozpowszechniania Mojego świętego Słowa, otrzymał inną rolę. Żadni dwaj nie mają tej samej.To dlatego Moim posłańcom nigdy nie wolno mieszać żadnych Orędzi, przyrównując je do siebie.Ty, Moja córko, jako siódmy posłaniec, zostałaś wybrana do informowania Moich dzieci o prawdzie. Wiele z Mojej Prawdy zostało ci już przekazane, ale teraz otrzymasz jeszcze więcej.Z powodu zawartych w nich tajemnic, kiedy będą ujawniane, będziesz wyśmiewana, będą szydzić z ciebie i przedstawiać jako głupią.Te Orędzia mają pomóc oczyścić Mój lud, łącznie z tymi, którzy przyjmują wezwanie do naśladowania Mnie, jak i tymi duszami, które są pozbawione miłości i mają zimne serca. Bez tego oczyszczenia ziemia nie stanie się z powrotem czysta. Musi zostać oczyszczona, by być godną, żebym ponownie mógł po niej chodzić. Moje dzieci powinny się radować. Lęk nie jest czymś, co pochodzi ode Mnie.Lęk pochodzi od złego. Jednak zostanie wam to odpuszczone i będzie usprawiedliwione, gdy będziecie się lękali o te dusze, które chodzą ślepe. Nie dlatego, że nie potrafią widzieć, ale dlatego, że decydują się nie widzieć. Waszym obowiązkiem wobec Mnie, Moja umiłowana Armio wyznawców, jest pomóc Mi przygotować drogę dla Mojego nadchodzącego Boskiego Panowania na ziemi. Potrzebuję waszej pomocy. Potrzebuję waszych modlitw. Wasze modlitwy osłabią dzieło antychrysta, jak i fałszywego proroka, który zajmie miejsce w Stolicy Apostolskiej w Rzymie.Wszystkie Moje dzieci, musicie wiedzieć, że Ja przebaczam wszystko. Nawet ci, którzy są związani z grupami satanistycznymi, o których mówię, mogą być ocaleni przed dalszym schodzeniem – w dół do bram piekielnych. Grzech może zostać osłabiony z powodu modlitwy. Nie musicie iść do bitwy i walczyć z podniesionymi pięściami; jedyne, co musicie uczynić, to się modlić.Mój Nowy Raj jest wspaniały, dzieci. Tak wiele przygotowań zostało ukończonych, z tymi samymi cudami, co dane Adamowi i Ewie, które odrzucili przez grzech. Wszystko jest gotowe. Wy, Moi wyznawcy, będziecie korzystali z tego pięknego Nowego Raju na ziemi, nad którym będę panował. Ponieważ wy, z tego pokolenia, zostaliście wybrani, aby cieszyć się tym Rajem, nie wolno wam zatrzymać się w waszym dziele pomagania Mi w zabraniu wszystkich Moich dzieci ze Mną do Mojego Chwalebnego Królestwa.Moje dzieci, bądźcie jednak tego świadomi, fałszywy prorok sprawi, iż uwierzycie, że on również przygotowuje was do podobnego miejsca w raju. Jego kłamstwa zafascynują grupę naiwnych wyznawców katolickich. Będzie on miał wspaniałą i czarującą zewnętrzną charyzmę i wszystkie Moje dzieci w Kościele katolickim będą zdezorientowane. Jeden znak, na który należy zwrócić uwagę, to będzie jego pycha i arogancja, ukryte za zewnętrzną, fałszywą pokorą. Moje dzieci zostaną tak oszukane, że będą myślały, iż jest on wyjątkową i czystą duszą.Będzie traktowany jak żyjący święty. Nie będzie się kwestionować ani jednego słowa z jego ust. Będzie się wydawało, że posiada nadprzyrodzone dary i ludzie natychmiast uwierzą, że potrafi dokonywać cudów. Każdy, kto mu się sprzeciwi, będzie krytykowany i uważany za heretyka. Wszystkie te dusze, oskarżone o bycie heretykami, zostaną odrzucone niczym psom na pożarcie.Cała prawda dotycząca Mojego Nauczania zostanie przeinaczona. Wszystko będzie kłamstwem. Prześladowania na początku będą się rozwijać powoli i będą subtelne. Moi prawdziwi wyświęceni słudzy będą musieli odprawiać Mszę prywatnie, a w wielu przypadkach nie w Kościele katolickim [nie oficjalnie w kościołach – przyp. red]. Będą musieli sprawować Msze w miejscach schronienia. Dzieci, kiedy to się stanie, nie wolno wam tracić nadziei. To przeminie po krótkim czasie.Po prostu módlcie się za dusze, które w swoim oddaniu fałszywemu prorokowi zapomną o Trójcy Świętej, która jest fundamentem, a na nim zbudowany jest Kościół katolicki.Wiele religii wyznaje po prostu jeden byt Trójcy Świętej. Niektóre oddają cześć Ojcu, inne Synowi, ale wszystkie czynią to samo, Moja córko.Jest tylko jeden prawdziwy Bóg. To jest Ojciec, Syn i Duch Święty, trzy różne Osoby, wszystkie w jednej Boskiej Istocie. Wszystkie religie zostaną obdarzone wkrótce prawdą i wielu zaakceptuje tę Świętą Tajemnicę. Idźcie za Mną drogą zbawienia, bo wy, Moi wyznawcy, macie przed sobą wspaniałą przyszłość, ale musicie pozostać silni. To jest wybrane pokolenie do Mojego Nowego Raju na ziemi.Nie odrzucajcie tego wspaniałego Daru Życia, który lśni w całej swojej wspaniałości. Żadnej duszy nie będzie nic brakować. Mój Nowy Raj na ziemi będzie Erą Pokoju i szczęścia bez grzechu.To jest Boska Wola Mojego Ojca i Jego obietnica dla ludzkości od samego początku. Bądźcie radośni i szczęśliwi, ponieważ możecie wiele oczekiwać, dzieci. Próby, które są przed wami, stracą na znaczeniu, kiedy ujrzycie Chwalebne Królestwo, które na was czeka.Kocham was, dzieci. Wiem, że Mnie kochacie. Z tego powodu proszę was, abyście okazywali miłość tym, którzy są ślepi na Mojego Ducha Świętego.Módlcie się za nich przy każdej okazji, tak aby mogli ponownie zobaczyć prawdę Mojej obietnicy, złożonej ludzkości, kiedy umarłem, aby zapewnić wam Zbawienie Wieczne.Wasz umiłowany Jezus Zbawiciel całej ludzkości
http://jezusdoludzkosci.pl/2012-01-21-13-15-falszywy-prorok-bedzie-traktowany-jak-zyjacy-swiety-ci-ktorzy-mu-sie-sprzeciwia-beda-uwazani-za-heretykow
O Fałszywych cudach dokonanych przez Fałszywego Proroka Franciszka można przeczytać na stronach:
6. Orędzie od Matki Bożej przekazane Marii Bożego Miłosierdzia – Matka Zbawienia: Dni poprzedzające przybycie antychrysta będą dniami wielkich uroczystości.
Tymi dniami wielkich uroczystości poprzedzającymi ujawnianie przez Antychrysta którym jest Barack Obama (Prezydent Stanów Zjednoczonych) swojego oblicza podszywając się pod Pana Jezusa i w podstępny sposób nakłaniając ludzi do popełniania grzechów, prowadząc oszukaną ludzkość na wieczne potępienie, mogą być:
Satanistyczna ceremonia podczas otwarcia najdłuższego i najgłębszego tunelu kolejowego na świecie. Czołowi przywódcy szwajcarscy i europejscy, w tym kanclerz Niemiec Angela Merkel, prezydent Francji Francois Hollande, premier Włoch Matteo Renzi, premier Liechtensteinu Adrian Hasler i kanclerz Austrii Christian Kern wzięli udział w otwarciu najdłuższego i najgłębszego na świecie tunelu kolejowego Świętego Gotarda, ciągnącego się 57 km pod Alpami. Historyczne wydarzenie przyćmiła wulgarna i satanistyczna ceremonia otwarcia.
* Szczyt NATO 2016 w Polsce. Antychryst Barack Obama: Powiedziałem szczerze prezydentowi Dudzie, że Amerykę niepokoją działania wobec Trybunału. W ten sposób Obama okazuje niezadowolenie z powodu objęcia władzy w Polsce przez Katolicką partię, która jest przeciwna wprowadzaniu grzesznych i pogańskich ustaw popieranych przez Unię Europejską i przez niego czyli Antychrysta.
*Światowe Dni Młodzieży 2016 w Krakowie. Antypapież Franciszek pod fałszywą pokorą i nawołując bardziej by pomagać bliźnim w potrzebach doczesnych niż troszczyć się o zbawienie duszy, ma zamiar wtedy zwieść (osłabiając ludzkie sumienie i w prawie niezauważalny sposób otwierając furtkę na popełnianie grzechów – usprawiedliwiając grzech) wielką liczbę ludzi a zwłaszcza Polaków, ponieważ Polska jest najbardziej Katolickim krajem w Europie.
Fragment z poniższego Orędzia od Matki Bożej: „Dni poprzedzające przybycie antychrysta będą dniami wielkich uroczystości w wielu kościołach wszystkich chrześcijańskich i innych wyznań. Wszystkie zasady zostaną zmienione, liturgia utworzona na nowo, sakramenty sfałszowane – aż wreszcie Msza nie będzie już celebrowana według świętej doktryny.”  Oto początki tych zmian:
Zmiany w Credo przed nadejściem antychrysta?    
Tak wygląda znaleziona w Internecie broszurka z logo Roku Miłosierdzia. Jest po włosku i korzysta się w niej w różnych parafiach we Włoszech.
https://4.bp.blogspot.com/-X9mGXf16gJ0/VtI8Xw0eCfI/AAAAAAAAAU8/drZ3VvWaymk/s320/anno.santo.jpg

Rzeczą wartą dostrzeżenia na ulotce jest skrócona wersja Credo. W rozłożonej ulotce w lewej części na dole niebieskie „Ho professato la mia fede”, i dalej „Credo in dio” Jest to skrócona wersja Credo. Zostało pominiętych kilka wezwań, w tym „Wstąpił na niebiosa” i „Stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych”. Przy „siedzi po prawicy Boga” dany jest znak zapytania. Czemu? Może dlatego to wszystko, bo już niedługo antychryst ma chodzić po ziemi. Wielu uzna go za Jezusa. Przypomina mi się jak ktoś wspominał, że podczas kazania, którego ostatnio słuchał w kościele, duszpasterz mówił, że Jezus rozstając się z Apostołami na górze, tak naprawdę nie wstąpił w Niebo, bo były tam chmury, wszedł gdzieś w te chmury… I wniosek z tego taki: może zszedł przez te chmury z drugiej strony i do dzisiaj przebywa ukryty na świecie. „Antychryst będzie twierdził, że jest Mną. Jezusem Chrystusem. Ta obrzydliwość została przepowiedziana”. A tymczasem z okładki tomu II Księgi Prawdy: Jezus nie będzie, jak twierdzą niektórzy, chodził po ziemi. Ukaże się w ten sam sposób, w jaki ją opuścił: „Przybędę na obłokach, w otoczeniu wszystkich aniołów i świętych z Nieba” (niedziela, 18 marca 2012 roku, godz. 16.00). Jezus posłał teraz na świat Swoich ostatnich proroków, aby pomogli przygotować ludzkość na Nową Erę Pokoju – odnowioną ziemię, na której będzie panować dwanaście narodów. Tylko ci, którzy się nawracają, szukają odkupienia i uznają, że Bóg istnieje, mogą przekroczyć Bramy Nowego Raju.

Sen o antychryście Obamie


Obama robi sobie jaja z Biblii i Chrystusa – nie jesteśmy już chrześcijanami


Obama – każdy będzie się musiał zaczipować – znak bestii 666


Orędzie od Matki Bożej przekazane Marii Bożego Miłosierdzia -

Matka Zbawienia: Dni poprzedzające przybycie antychrysta będą dniami wielkich uroczystości

niedziela, 27 kwietnia 2014 roku, godz. 23.20
Moje drogie dzieci, pozwólcie, aby Światło Boga zstąpiło na was, gdy plany przygotowania świata na Powtórne Przyjście Mojego Syna, Jezusa Chrystusa zostały zakończone. Wszystkie sprawy będą teraz następowały według Świętej Woli Boga i proszę, abyście korzystali z modlitwy, jako najwspanialszej zbroi, gdy walka o dzieci Boże nasili się. W przeciwieństwie do poprzednich wojen, walka o dusze będzie bardzo myląca, ponieważ wróg będzie postrzegany, jako przyjaciel, a prawdziwy Kościół Chrystusa zostanie uznany za wroga.Jak bardzo musicie być silni, jeśli macie stać się prawdziwymi chrześcijańskimi żołnierzami. Nigdy nie wolno wam ulegać naciskom wypowiadania bluźnierstw, o udział w których zostaniecie proszeni, publicznie i przed ołtarzami Mojego Syna. Kiedy zobaczycie ludzi wyniesionych do pozycji władzy w świątyniach Mojego Syna, którzy będą oczekiwali, że będziecie im się kłaniać z szacunkiem, ale gdzie nie będzie znaku krzyża, wtedy uciekajcie, bo zostaniecie wprowadzeni w błąd. Będziecie wiedzieli, że nadszedł czas, aby wprowadzić antychrysta do Kościoła Mojego Syna, kiedy tabernakula zostaną zmienione, a w wielu przypadkach zastąpione ich drewnianymi wersjami.Dzieci, proszę, bądźcie świadome tego, że wielu z was odwróci się od Prawdy, bo uznacie, że Prawda jest prawie niemożliwa do zaakceptowania. Dni poprzedzające przybycie antychrysta będą dniami wielkich uroczystości w wielu kościołach wszystkich chrześcijańskich i innych wyznań. Wszystkie zasady zostaną zmienione, liturgia utworzona na nowo, sakramenty sfałszowane – aż wreszcie Msza nie będzie już celebrowana według świętej doktryny. Wtedy, od dnia, gdy antychryst dumnie zasiądzie na tronie, nie będzie już dłużej Obecności Mojego Syna. I od tego dnia, trudno będzie tym, którzy kochają Mojego Syna, pozostać Mu wiernymi tak, jak powinni, ponieważ zostanie wam przedstawiona wszelka obrzydliwość. Gdy otoczy was dostatecznie dużo rozrywek i gdy kwestionowanie nowej hierarchii stanie się przestępstwem, będziecie kuszeni, by się poddać i przyjąć jedną światową religię, z obawy przed utratą przyjaciół i rodziny.Boża Armia – Reszta – będzie rosnąć i rozprzestrzeniać się, a Modlitwy Krucjaty dostarczą wszystkim wielką siłę. Mój Syn będzie interweniował i poprowadzi was przez wyzwania, jakie będą stały przed wami i będziecie wiedzieli, że to Jego Moc daje odwagę i wytrwałość. Tylko silni spośród was pozostaną wierni Świętemu Słowu Bożemu, ale nawet, jeśli Armia Reszty będzie tylko ułamkiem wielkości armii bestii, Bóg napełni ją mocą lwa. On wzmocni słabych i da im wielkie Łaski. On osłabi siłę tych, którzy staną się wielbicielami antychrysta. Wszystkie te wydarzenia będą wydawały się przerażające, ale w rzeczywistości te wydarzenia wielu będą się wydawały jako nowa era jedności i pokoju na świecie. Ludzie będą oklaskiwali nowy jeden światowy kościół i powiedzą: „Jakiego wielkiego cudu Bóg dokonał”. Będą bardzo podziwiać ludzi, zarówno w Kościele, jak i spoza niego, którzy doprowadzili do takiej jedności. Wielka chwała i cześć będzie spływać na tych ludzi i będą oni witani przez głośne skandowanie, a także przez specjalny znak uznania na każdym zgromadzeniu publicznym.Będzie radość, uroczystości i ceremonie rozdawania nagród, gdzie będą przyznawać heretykom wielkie wyróżnienia. Zobaczycie wielkie bogactwo, jedność między różnymi wyznaniami i ludzie zasłużeni będą czczeni jak żyjący święci – wszyscy z wyjątkiem jednego. Mam tu na myśli antychrysta, bo oni uwierzą, że jest to Jezus Chrystus.Wasza umiłowana MatkaMatka Zbawienia
7. Jedna Światowa Religia Anty-Papieża Franciszka z proroctw Orędzi Ostrzeżenie, Apokalipsy, Ks Daniela.


OSTATNIA TAJEMNICA FATIMSKA / Orędzie Ostrzeżenie/  


 Papież Franciszek oświadcza, że „chrześcijanie i muzułmanie są braćmi i siostrami” – czyli Chrislam.
Papież Franciszek próbuje sprzedać wam „ewangelię” chrislamu (połączenie chrześcijaństwa z islamem- przyp. tłum), o ile jesteście na tyle łatwowierni by uwierzyć i iść w ślady za tym, co mówi. To kłamstwo wprost z czeluści piekielnych. Nie wierzcie w nie nawet przez sekundę.   „Wszyscy bowiem dzięki tej wierze jesteście synami Bożymi – w Chrystusie Jezusie.” Gal 3:26   Papież Franciszek nie mówi prawdy gdy twierdzi, że „chrześcijanie i muzułmanie są braćmi i siostrami”, absolutnie nie. Religia islamu w sposób jasny naucza, iż Bóg nie miał syna, a tym bardziej syna jednorodzonego. Islam redukuje Jezusa Chrystusa do roli byle proroka na równi z Mahometem. Biblia mówi, że ktokolwiek zaprzecza, iż Jezus jest Synem Bożym jest z antychrysta!   W Koranie w surze 18. czytamy, że „niczym innym, jak kłamstwem” jest stwierdzenie, jakoby Bóg zrodził syna, a gdy ktoś wypowiada takie słowa, to są one „bolesne”. A oto co w Biblii napisane jest o Jezusie: „Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: ‚To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!’” (Mt 17:5).   Huffington Post doniósł wczoraj, że gdy strzelcy wyborowi ONZ wyglądali ze szczytów minaretów wieńczących świeżo przemalowany na zielono i biało meczet, setki zamieszkujących enklawę PK5 muzułmanów słuchało Franciszka wygłaszającego płomienny apel o położenie kresu przemocy.   „Chrześcijanie i muzułmanie są braćmi i siostrami,” powiedział po przemowie imama Tidiani Moussa Naibi, jednego z miejscowych przywódców religijnych próbujących wspierać dialog.   „Ci, którzy twierdzą, iż wierzą w Boga muszą również być mężczyznami i kobietami pokoju,” stwierdził, zauważając, że chrześcijanie, muzułmanie oraz wyznawcy tradycyjnych religii żyli razem w pokoju przez wiele lat.   Apelował on o „zakończenie w jakikolwiek możliwy sposób wszelkich aktów które, z jakiejkolwiek strony by na nie nie patrzeć, zniekształcają oblicze Boga i których ostatecznym celem jest reprezentowanie określonych interesów”.   Allah nie jest „arabskim słowem oznaczającym Boga”. Allah jest imieniem boga księżyca ze starożytnej Persji. Był on jednym z 360 bogów czczonych przez pogańskich Arabów. Potem pojawił się Mahomet i chcąc w sposób gołosłowny skopiować Biblię, zaczął nauczać o „jednym bogu” imieniem Allah. Mahomet kradł z Biblii tam, gdzie mu to pasowało, lecz w większości brał rzeczy z sufitu, jak to później zaczął robić Joseph Smith, tworząc religię mormońską w 1823 r.   Papież Franciszek wmawia wam wierutne kłamstwo kiedy usiłuje zrównać biblijne chrześcijaństwo z pogańskim islamem. Nie dawajcie temu wiary nawet przez sekundę. Chrześcijaństwo i islam są od siebie tak odmienne, jak światłość od ciemności. Daleki od bycia „religią pokoju”, islam jest religią diabła. Kliknijcie tutaj (link do strony demaskatorskiej religionofpeace.com z mottem ‚politycznie niepoprawna prawda o islamie- najbardziej egocentrycznej religii świata’- przyp. tłum.) by zobaczyć, jak plugawy i diabelski naprawdę jest islam. Jezus mówi, że On i tylko On jest jedyną, wyłączną drogą do Boga, a tytułem tym i wyróżnieniem z nikim innym się nie dzieli.   „Odpowiedział mu Jezus: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.” (J 14:6).   Sorry, Mahomecie, ale zgodnie z Biblią nawet nie wchodzisz tu w rachubę. Bóg Biblii nie ma nic wspólnego z Allahem z wyobraźni Mahometa.   Papieżu Franciszku, dlaczego nie pojednasz się z prawdziwym Bogiem i nie dostąpisz zbawienia?”   Tłumaczył Jacek. Dziekuję






Jahwe, Jezus mówi – „Sunnickim uchodźcom chodzi tylko o ISLAMIZACJĘ Całego Świata!”


Konfrontacja. Quran i Biblia.


Dżihad w Islamie (nowy porządek świata)


Antychryst Barack Obama promuje szatańską religię – Islam. Obama chce połączenia wszystkich religii tak, by powstała  ”Jedna światowa religia”, w której byłoby pozwolenie na popełnianie grzechów i usprawiedliwianie grzechów, by oszukać i zwieść jak największą liczbę ludzkości prowadząc ją na wieczne potępienie, gdzie męki piekielne nie będą mieć końca.
Obama, Kair, Egipt 04.06.2009 – mówi do muzułmanów i świata islamskiego


Antypapież Franciszek i Antychryst Obama chcą zislamizować cały świat.  Franciszek nakłania do przyjmowania imigrantów a  Obama mówi że islam to religia pokoju a przecież to jest religia szatana. Po przetłumaczeniu Allah = przeklęty / Szatan / terror,
dżihad = diabelna wojna. Chcą poprzez diabelną wojnę wprowadzić religię szatana na cały świat by jak najwięcej osób trafiło do piekła, to są czasy ostateczne. Obama i Franciszek fałszywie tłumaczą, że nie wszyscy muzułmanie to terroryści i że islam to religia pokoju a przecież ta szatańska religia polega na tym , że każdy muzułmanin musi nienawidzić każdego kto nie wierzy w Allaha a w razie gdy będą potrzebować pomocy tak jak teraz imigranci to mają udawać przyjaźń a w sercu ich przeklinać i nienawidzić. 
Prawie wszyscy trafią do piekła, tam gdzie męki nie będą mieć końca


97.5 % ludzi idzie na wieczne zatracenie !!!


 „Boskie objawienie piekła - czas dobiega końca” - Kathryn Mary Baxter 
Książka ta dedykowana jest dla chwały 
Boga Ojca, Boga Syna, oraz Boga Ducha Świętego
Ŝ = ż 
Ŝ czytaj jako ż
 Fragmenty książki:
 Powołanie Kathryn
„Urodziłaś się, aby napisać o tym, co ci pokazałem i powiedziałem, gdyŜ rzeczy te są prawdziwe. Twym powołaniem jest pokazać światu, Ŝe piekło istnieje, i Ŝe Ja, Jezus, zostałem posłany przez Boga, aby wybawić ludzi od tych tortur”.1. . W piekle
W maju 1976 roku, w czasie gdy modliłam się w domu, odwiedził mnie Pan Jezus Chrystus. Modliłam się w duchu od wielu dni, gdy nagle poczułam prawdziwą BoŜą obecność. Jego moc i chwała wypełniły cały dom. Jaskrawe światło zalało pokój, a słodkie i cudowne uczucie spłynęło na mnie. Światło przepływało falami, przesuwając się i przechodząc jedno w drugie. Było to niesamowite zjawisko. Usłyszałam wtedy głos Pana mówiącego do mnie. Powiedział: „Jestem Jezus Chrystus, twój Pan. Chcę dać ci objawienie, aby przygotować świętych na Mój powrót i przywieść wielu do sprawiedliwości. Moce ciemności są realne, a wyroki moje prawdziwe. Moje dziecko, zabiorę cię do piekła, przez Mojego Ducha, i pokaŜę wiele rzeczy, o których świat równieŜ powinien wiedzieć. UkaŜę ci się wiele razy; zabiorę twego ducha z ciała i zabiorę cię do piekła. Chcę, abyś napisała ksiąŜkę i opowiedziała w niej o wizjach i wszystkich rzeczach, które ci pokaŜę. Ty i Ja przejdziemy razem przez piekło. Zanotuj te rzeczy, które były, są i nadejdą. Słowa moje są prawdziwe, wierne i pewne. Jestem, który Jestem i nie ma nikogo poza Mną”. „Drogi Panie – zawołałam – co chcesz, abym uczyniła?” Cała moja istota chciała wołać do Jezusa, widząc Jego obecność. Poczułam spływającą na mnie miłość. Była to najpiękniejsza, najspokojniejsza, najradośniejsza i najpotęŜniejsza miłość, jakiej kiedykolwiek doświadczyłam. Uwielbienie Boga zaczęło wypływać ze mnie. W tej chwili chciałam oddać Mu całe moje Ŝycie, być uŜywaną przez Niego w prowadzeniu grzeszników do Boga, by wyratować ich od wiecznej śmierci. Wiedziałam przez Jego Ducha, Ŝe Tym, który był razem ze mną w pokoju, był prawdziwie Jezus Chrystus, Syn Boga. Nie potrafię wyrazić Jego boskiej obecności, lecz wiem, Ŝe wiem, Ŝe to był Pan. „Oto, Moje dziecko” – powiedział Jezus — „zamierzam wziąć cię przez Mojego Ducha do piekła, abyś mogła zarejestrować jego realność, abyś mogła powiedzieć całej ziemi, Ŝe piekło jest prawdziwe; by wyrwać straconych z ciemności do światłości ewangelii Jezusa Chrystusa”. Nagle moja dusza została zabrana z mego ciała. Razem z Jezusem wyszliśmy z pokoju i wznieśliśmy się w górę, w kierunku nieba. Wiedziałam, co się ze mną działo. Widziałam poniŜej mego męŜa i dzieci śpiących w domu. Wyglądało to tak, jakbym umarła, a moje ciało pozostało w łóŜku, podczas gdy duch mój wznosił się w górę z Jezusem poprzez dach. Wydawało się, jak gdyby cały dach odsunął się na bok. Mogłam zobaczyć moją rodzinę śpiącą w swych łóŜkach. Poczułam dotknięcie Jezusa, kiedy powiedział: „Nie bój się, będą bezpieczni”. On znał moje myśli. Najlepiej jak potrafię staram się opowiedzieć wam, krok po kroku, co widziałam i czułam. Niektórych rzeczy nie rozumiałam. Pan Jezus wyjaśnił mi znaczenie większości z nich, lecz kilka rzeczy pozostało dla mnie niezrozumiałych. Wiedziałam to wtedy, jak i wiem to teraz, Ŝe rzeczy te naprawdę działy się i tylko Bóg mógł mi je pokazać. Chwała jego świętemu imieniu! Ludzie uwierzcie mi, piekło jest prawdziwe. Byłam zabierana tam wiele razy w czasie przygotowywania tego sprawozdania.  Wkrótce znaleźliśmy się wysoko w górze. Odwróciłam się i spojrzałam na Jezusa. Był pełen chwały i mocy, i bił od Niego wielki pokój. Ujął moją dłoń i powiedział: „Kocham cię. Nie bój się, gdyŜ jestem z tobą”. Zaczęliśmy wznosić się coraz wyŜej i ponownie spojrzałam na Ziemię w dole. W wielu miejscach wychodziły z niej wielkie wiry, które kręciły się i przesuwały wokół jednego punktu. Wznosiły się one wysoko ponad Ziemią i wyglądały jak olbrzymi, skradający się złodziej. Wiry wychodziły z całej Ziemi. „Co to jest?” – spytałam Pana Jezusa, gdy zbliŜyliśmy się do jednego z nich. „To są bramy piekła” — odpowiedział. „Wejdziemy do piekła przez jedną z nich”.Natychmiast weszliśmy do jednego z wirów. W środku wyglądał jak tunel, który stale wirował i wirował. Otoczyła nas głęboka ciemność a razem z nią doszedł nas odór tak straszny, Ŝe aŜ mi dech zaparło. WzdłuŜ boków tunelu były powszczepiane w ściany jakieś Ŝywe formy. Ciemne, szare kształty poruszały się i wołały do nas, gdy przechodziliśmy. Wiedziałam, Ŝe były złe, choć nikt mi tego nie powiedział. Formy te mogły się poruszać, lecz ciągle były przyczepione do ściany. Dochodził od nich straszliwy odór. Skrzeczały na nas przeraźliwym głosem. Poczułam niewidzialną, złą moc poruszającą się wewnątrz tunelu. Czasami w ciemności mogłam rozpoznać te kształty. Brudna mgła skrywała większość z nich. „Panie, co to jest” – zapytałam, przywierając mocno do ręki Jezusa. „To są złe duchy gotowe być zwymiotowane na ziemię, na rozkaz szatana”. Gdy schodziliśmy tunelem, złe duchy śmiały się i krzyczały za nami. Próbowały nas dotknąć, lecz nie mogły z powodu mocy Jezusa. Powietrze było całkowicie skaŜone i zanieczyszczone, i tylko obecność Jezusa powstrzymywała mnie od krzyku na widok tej makabry. Moje wszystkie zmysły były aktywne; mogłam słyszeć, czuć, widzieć, odczuwać a nawet posmakować zło w tym miejscu. Mało tego, moje zmysły wyostrzyły się, a fetor i nieczystość prawie doprowadzały mnie do choroby. Krzyki wypełniały powietrze, gdy zbliŜaliśmy się do podstawy tunelu. Zewsząd dochodziły nas przenikliwe wołania. W powietrzu unosiły się dźwięki kaŜdego rodzaju. Wokół odczuwałam strach, śmierć i grzech. Moje nozdrza wypełniał odór, jakiego jeszcze nigdy nie czułam. Była to woń gnijącego ciała i dochodziła do mnie zewsząd. Nigdy przedtem na ziemi nie odczuwałam takiego zła, ani nie słyszałam takich krzyków rozpaczy. Wkrótce odkryłam, Ŝe były to krzyki zmarłych, i Ŝe całe piekło wypełnione było ich zawodzeniem. Poczułam podmuch złego wiatru. Zaczęła wciągać nas jakaś siła. Światła jak błyskawice, lub jak światła stroboskopu penetrowały  czarną ciemność, rzucając szare cienie na ściany. Przede mną mogłam zaledwie rozpoznać zarysy czegoś. Byłam wstrząśnięta, kiedy zdałam sobie sprawę, Ŝe był to wielki wąŜ, który pełzał wokół nas. Kiedy rozejrzałam się dokoła, dostrzegłam wiele innych węŜy podobnych do niego. Jezus zwrócił się do mnie: „Wkrótce wejdziemy do lewej nogi piekła. Zobaczysz tam wielkie przygnębienie, wielki smutek i horror nie do opisania. Trzymaj się blisko mnie, a wzmocnię cię i ochronię podczas tej podróŜy. Rzeczy, które zobaczysz, są ostrzeŜeniem. KsiąŜka, którą napiszesz, wyratuje wiele dusz od piekła. Wszystko to, co zobaczysz, jest prawdziwe. Nie bój się, gdyŜ będę z tobą”. Po jakimś czasie znaleźliśmy się na końcu tunelu. Wkroczyliśmy do piekła. Spróbuję najlepiej jak potrafię powiedzieć, co widziałam i opisać po kolei, czego Bóg pozwolił mi doświadczyć. Przed nami, jak okiem sięgnąć, w powietrzu latały róŜne formy, które rzucały się na róŜne strony. Przestrzeń wypełniały jęczące dźwięki i Ŝałosne zawodzenia. Przed nami widziałam przyćmione światło, w kierunku którego zaczęliśmy się posuwać. Drogę, po której szliśmy, pokrywał suchy, brudny pył. Wkrótce stanęliśmy u wejścia do małego, czarnego tunelu Kilku rzeczy nie mogę przelać na papier, gdyŜ były zbyt straszne, by je opisać. Strach w piekle był prawie namacalny. Wiedziałam, Ŝe gdybym nie była z Jezusem, nie miałabym drogi powrotu. Pisząc tę ksiąŜkę wiele rzeczy nie rozumiałam do końca, lecz Pan, który wie wszystko, pomógł mi zrozumieć większość z tego, co zobaczyłam. Pozwól, Ŝe cię ostrzegę – nie idź tam! Jest to straszliwe miejsce tortur, niewyobraŜalnego bólu i wiecznego przygnębienia. Twoja dusza będzie wiecznie Ŝywa. Ona jest wieczna. To jesteś prawdziwy ty i twoja dusza pójdzie do nieba albo do piekła. Wy, którzy mówicie, Ŝe piekło jest tutaj, na ziemi – macie rację, rzeczywiście jest. Piekło znajduje się w środku Ziemi i pełne jest dusz dręczonych dniem i nocą. Nie ma tam zabawy, miłości, współczucia ani wytchnienia. Jest to jedynie miejsce niewyobraŜalnego smutku.2. Lewa noga piekła
Okropny odór wypełniał powietrze. Jezus powiedział do mnie: W lewej nodze piekła znajduje się wiele dołów. Ten tunel rozchodzi się w róŜne części, lecz my zostaniemy przez pewien czas w lewej — nodze piekła. Rzeczy, które zobaczysz, zawsze będą ci towarzyszyć. Świat musi wiedzieć, Ŝe piekło naprawdę istnieje. Wielu grzeszników, a nawet niektórzy z mojego ludu, nie wierzy, Ŝe piekło istnieje naprawdę. Wybrałem cię, abyś objawiła im prawdę. Wszystko, co pokaŜę ci na temat piekła oraz wszystkie, inne miejsca, istnieją naprawdę”. Jezus ukazał mi się w postaci jasnego światła, jaśniejszego niŜ słońce. W środku światła znajdowała się postać człowieka. Czasami widziałam Chrystusa w cielesnej postaci, a czasami w postaci duchowej. Ponownie Jezus rzekł: „Dziecko, kiedy Ja mówię, Ojciec to powiedział. Ojciec i Ja jedno jesteśmy. Pamiętaj, abyście kochali się i przebaczali sobie nawzajem, A teraz chodź.”. Idąc, widziałam złe duchy uciekające przed obecnością Pana. „O BoŜe, BoŜe” — wołałam — „ co mnie jeszcze tutaj czeka?” Jak juŜ wcześniej wspomniałam, zachowałam wszystkie swoje zmysły. Wszyscy, którzy są w piekle, zachowują wszystkie swoje zmysły. Moje działały na pełnych obrotach. Strach był wszędzie. Z kaŜdej strony czaiło się niewyobraŜalne niebezpieczeństwo. KaŜdy krok był straszniejszy niŜ poprzedni. Widziałam drzwi u wylotu tunelu, rozmiaru małych okien, bardzo szybko otwierające się i zamykające. Złe stwory przelatywały obok nas, zmierzając do wrót piekła. Wkrótce stanęliśmy na końcu tunelu. Trzęsłam się z przeraŜenia z powodu niebezpieczeństwa i strachu panującego wokół nas. Byłam tak wdzięczna za ochronę Jezusa. Dziękowałam Bogu za Jego potęŜną moc chroniącą nas nawet w podziemiach piekła. Nawet z ochronną tarczą ciągle myślałam: Nie moja, lecz Twoja wola Ojcze niech się stanie. Spojrzałam na swoje ciało. Po raz pierwszy odkryłam, Ŝe byłam w postaci duchowej, lecz ta postać była mojego kształtu. Zastanawiałam się, co będzie dalej. Wyszliśmy z Jezusem z tunelu na ścieŜkę mającą z kaŜdej strony szerokie pobocza. Daleko, jak okiem sięgnąć, znajdowało się na nich wiele ognistych dołów. Doły miały kształt miski o szerokości 1,5 i głębokości l m. Jezus powiedział: „Wiele jest takich dołów w lewej nodze piekła. Chodź — pokaŜę ci niektóre z nich.” Stałam przy Jezusie, spoglądając do wnętrza jednego z dołów. Był on pokryty siarką Ŝarzącą się jak rozpalony węgiel. W środku znajdowała się dusza, która po śmierci poszła do piekła. Ze spodu unosił się ogień, który wznosząc się, pokrywał duszę płomieniami. Ogień czasami przygasał do Ŝaru, by po krótkiej chwili ze zdwojoną siłą wybuchnąć na nowo, torturując duszę w środku dołu, uwięzioną we wnętrzu szkieletu. „Mój Panie” – zawołałam na ten widok. „Czy nie moŜesz ich uwolnić?”. JakŜe straszny to był obraz! To mogłabym być ja, pomyślałam. „Panie, jak smutno jest patrzeć i widzieć, Ŝe Ŝywa dusza przebywa tutaj”. Usłyszałam płacz dochodzący ze środka pierwszego dołu. Widziałam duszę w środku szkieletu wołającą: „Jezu, zmiłuj się!”. To był głos kobiety. Spojrzałam na nią i zaraz chciałam wyciągnąć ją z ognia. Jej widok łamał mi serce. Szkielet kobiety, z szarą mgiełką wewnątrz, mówił do Jezusa. W szoku słuchałam jej. Gnijące ciało zwisało w strzępach z jej kości. Paląc się, odpadało na ziemię. W miejscu, gdzie kiedyś miała oczy teraz były tylko puste oczodoły. Nie miała włosów. Ogień rozpalał się u jej stóp,; wspinał się po ciele. Wydawało się, Ŝe kobieta ta ciągle płonie, nawet wtedy, gdy płomienie były tylko Ŝarem. Z jej wnętrza dochodziły płacz oraz jęki rozpaczy: „Panie, Panie, chcę się stąd wydostać!”. Stale wyciągała ręce do Jezusa. Spojrzałam na Niego. Na Jego twarzy malował się wielki smutek. Powiedział do mnie: „Moje dziecko, jesteś tu ze mną aby powiedzieć światu, Ŝe następstwem grzechu jest śmierć, i Ŝe piekło jest prawdziwe”.

Ponownie spojrzałem na kobietę. Robaki wypełzały z jej szkieletu. Nie pochłaniał ich ogiera Jezus powiedział: „Ona wie o nich i czuje je w swoim wnętrzu”. „BoŜe zmiłuj się!” – zawołałam, kiedy ogień rozpalił się ponownie z potęŜną siłą. Wielki płacz i głęboki szloch wstrząsał szkieletem kobiety – duszy. Była stracona. Nie było ucieczki. „Jezu, dlaczego ona jest tutaj?” – cicho zapytałam z przeraŜeniem. Odpowiedział: „Chodź!”. ŚcieŜka, na której staliśmy, wiła się między dolami ognia tak daleko, jak mogłam sięgnąć okiem. Ze wszystkich stron dochodziły mnie wołania Ŝywych trupów pomieszane z jękami i ohydnymi okrzykami. W piekle nie było ciszy. Zapach śmierci i gnijącego ciała wisiał w powietrzu. Podeszliśmy do następnego dołu. W jego wnętrzu, które było identyczne jak poprzednie, znajdował się inny szkielet. Z dołu dochodził proszący głos: „Panie, zmiłuj się!” Tylko kiedy mówili, mogłam rozróŜnić czy była to dusza męŜczyzny, czy kobiety. Wielki, zawodzący płacz pochodził od męŜczyzny. „Tak bardzo Ŝałuję Jezu! Przebacz mi. Zabierz mnie stąd. Jestem w tym miejscu udręki od wielu lat. Błagam, pozwól mi stąd wyjść!” .Silny szloch wstrząsał jego ciałem, gdy błagał: „Proszę Jezu, pozwól mi stąd wyjść!” Spojrzałam na Jezusa. On równieŜ płakał. „Panie Jezu” – zawołał człowiek z głębi płonącego dołu – „czy nie dość wycierpiałem za swoje grzechy? Jestem tu juŜ czterdzieści lat od mojej śmierci”. Jezus odparł: „Jest napisane: »Sprawiedliwy z wiary Ŝyć będzie«. Wszyscy wyśmiewcy i niewierzący będą mieli udział w jeziorze ognia. Nie uwierzyłeś prawdzie, Wiele razy posyłałem Moich ludzi, by pokazali ci drogę, lecz ty nie usłuchałeś ich. Śmiałeś się z nich i nie przyjąłeś ewangelii. ChociaŜ umarłem za ciebie na krzyŜu, ty wyśmiałeś mnie i nie pokutowałeś ze swoich grzechów. Ojciec Mój dał ci wiele okazji do bycia zbawionym. Gdybyś tylko usłuchał!” — Jezus zapłakał. „Wiem Panie, wiem” — krzyczał człowiek — „lecz teraz juŜ pokutuję”. „Za późno. Wyrok juŜ zapadł” — odpowiedział Jezus. MęŜczyzna kontynuował: „Panie, niektórzy z moich znajomych równieŜ tu zmierzają, gdyŜ nie pokutują. Panie proszę, pozwól mi pójść i powiedzieć im, Ŝe muszą pokutować ze swoich grzechów, gdyŜ wciąŜ są jeszcze na ziemi. Nie chcę, aby się tu znaleźli”. Jezus odparł na to: „Mają ewangelistów, nauczycieli, starszych — wszystkich słuŜących ewangelii. Oni im powiedzą. Mają równieŜ przewagę w postaci nowoczesnych środków przekazu i wiele innych sposobów, aby usłyszeć o Mnie. Posłałem do nich swoich robotników, aby mogli uwierzyć i zostać zbawieni. Jeśli nie uwierzą, gdy usłyszą ewangelię, nie uwierzą równieŜ temu, który powstanie z grobu”. Wtedy człowiek ten rozzłościł się i zaczął bluźnić. Złe, bluźniercze słowa padały z jego ust. Spojrzałam na nowo gdy płomienie rozpaliły się na nowo i jego martwe, gnijące ciało zaczęło palić się i odpadać na ziemię. Wewnątrz szkieletu męŜczyzny widziałam jego duszę. Wyglądała jak brudnoszara mgła. Odwracając się do Jezusa, zawołałam: Janie, jakie to jest okropne!” Jezus rzekł: „Piekło jest realne; sąd jest realny. Moje dziecko, Ja tak bardzo ich kocham. To tylko początek straszliwych rzeczy, które ci pokaŜę. Będzie ich o wiele więcej. Powiedz światu ode Mnie, Ŝe piekło istnieje naprawdę, a ludzie muszą pokutować ze swoich grzechów. Chodź, musimy iść dalej”. W następnym dole znajdowała się drobna, wyglądająca na osiemdziesiąt lat kobieta. Nie potrafię wyjaśnić, skąd to wiedziałam, lecz znałam jej wiek. Wieczny ogień pochłonął skórę z jej kości. Pozostał tylko szkielet z brudną, szarą duszą w środku. Obserwowałam, jak paliła się. Wkrótce pozostały tylko kości z pełzającymi wewnątrz robakami, których ogień nie chłonął. Janie, to okropne!” – wołałam. „Nie wiem, czy będę w stanie iść dalej, gdyŜ to wszystko jest zbyt straszne”. Jak okiem sięgnąć, wszędzie w ognistych dołach paliły się dusze. „Moje dziecko, dlatego właśnie tu jesteśmy” – odpowiedział Jezus. „Musisz poznać i opowiedzieć prawdę o piekle. Niebo jest prawdziwe! Piekło jest prawdziwe! Chodź, musimy iść dalej”.

Spojrzałam ponownie na kobietę. Jej wołanie było takie Ŝałosne. Kiedy patrzyłam na nią złączyła swoje kościste ręce jak w modlitwie. Nie mogłam jej pomóc. Byłam duchem i płakałam. Wiedziałam, Ŝe ludzie w piekle równieŜ czują ból i przeraŜenie. Jezus znał moje myśli. „Tak – dziecko- rzeczywiście czują” — powiedział. „Kiedy ludzie przychodzą tutaj, mają te same uczucia i myśli jak wówczas, gdy byli na ziemi. Pamiętają swoje rodziny i przyjaciół oraz cały ten czas, kiedy dawano im szansę upamiętania się, z której nie chcieli skorzystać. Pamiętają o tym ciągle. Gdyby tylko uwierzyli ewangelii i upamiętali się zanim było za późno”. Spojrzałam na starą kobietę i dopiero wtedy zauwaŜyłam, Ŝe miała tylko jedną nogę. W biodrze miała wydrąŜone dziury. „Co to jest, Jezu?” – zapytałam. Odpowiedział: „Dziecko, była ona na ziemi, miała raka i bardzo cierpiała. Chirurdzy zrobili wszystko, by uratować jej Ŝycie. Z biegiem lat stała się starą, zgorzkniałą kobietą. Wielu z Moich ludzi przychodziło, aby modlić się o nią i powiedzieć, Ŝe moŜe być uzdrowiona. Chciała, bym zrobił to dla niej, ale nie pokutowała i nie uwierzyła ewangelii. Raz nawet Mnie poznała, lecz z czasem znienawidziła Mnie. Stwierdziła, Ŝe nie potrzebuje Boga i nie chce, bym ją uzdrowił. Jednak dalej starałem się o nią, chciałem ciągle jej pomóc, uzdrowić i błogosławić. Jednak odwróciła się ode Mnie i przeklęła Mnie. Powiedziała, Ŝe Mnie nie chce. Mój Duch wstawiał się za nią. Nawet wtedy, gdy odrzuciła Mnie, wciąŜ próbowałem pomóc jej przez Mojego Ducha, lecz nie posłuchała. W końcu zmarła i trafiła tutaj”. Stara kobieta zawołała do Jezusa: „Panie, przebacz mi teraz. Przepraszam, Ŝe nie pokutowałam gdy byłam na ziemi”. Z wielkim płaczem wołała: „Gdybym tylko upamiętała się, zanim było za późno! Panie, pozwól mi wydostać się stąd. Będę Ci słuŜyła, będę dobra. Czy nie dość wycierpiałam? Dlaczego czekałam, aŜ było zbyt późno? Dlaczego czekałam, aŜ Twój Duch przestał starać się o mnie?” Jezus odpowiedział: „Miałaś szansę za szansą aby upamiętać się i słuŜyć Mi”. Kiedy odchodziliśmy, smutek rysował się na twarzy Jezusa. Patrząc na kobietę, pytałam: „Panie, co będzie dalej?” Odczuwałam strach wokół mnie. Smutek, krzyki cierpienia i atmosfera śmierci były dosłownie wszędzie. W przygnębieniu chodziliśmy z Jezusem od dołu do dołu. Tylko dzięki. Jego wzmocnieniu mogłam iść dalej. Z daleka jeszcze słyszałam wołanie starej kobiety proszącej o przebaczenie. Gdybym mogła w jakiś sposób jej pomóc! Grzesznicy, nie czekajcie – proszę – aŜ Duch BoŜy przestanie się o was starać. W następnym dole znaleźliśmy klęczącą kobietę, która jakby czegoś szukała. Jej szkielet był równieŜ cały dziurawy. Jej sukienka płonęła. Miała łysą głowę i puste dziury w miejscu oczu i nosa. Mały ogień płonął wokół jej stóp gdy klęczała. Po chwili zaczęła drapać palcami brzeg dołu siarki. Ogień buchnął w jej ręce i martwe ciało zaczęło z niej odpadać, podczas gdy ona dalej kopała. Straszliwy szloch wstrząsał nią. „O Panie, Panie chcę się stąd wydostać!” – wołała. W końcu dotarła na powierzchnię. Myślałam’, Ŝe wydostanie się, gdy nagle wielki demon z ogromnymi skrzydłami, które wydawały się być złamane u góry i zwisały po jego bokach, podbiegł do niej. Miał brązowo czarny kolor i był cały pokryty włosami. Oczy miał głęboko osadzone w czaszce i był rozmiarów wielkiego niedźwiedzia grizzly. Demon dopadł do kobiety i z wielką siła wepchnął ją z powrotem do ognistego dołu. Z przeraŜeniem obserwowałam jej upadek. Było mi jej bardzo Ŝal. Pragnęłam wziąć ją w ramiona i przytulić, prosząc Boga, by uzdrowił ją i zabrał stamtąd. Jezus znał moje myśli i powiedział: „Moje dziecko, wyrok juŜ zapadł. Bóg przemówił. Jeszcze kiedy była dzieckiem, ciągle upominałam ją by upamiętała się i słuŜyła Mi. Kiedy miała szesnaście lat przyszedłem do niej i powiedziałem: „Kocham cię. Oddaj Mi swoje Ŝycie i podąŜaj za Mną, gdyŜ powołałem cię w konkretnym celu”. Wołałem do niej przez całe jej Ŝycie, lecz nie słuchała. Mówiła: „Pewnego dnia zacznę Ci słuŜyć. Teraz jednak nie mam dla Ciebie czasu. Chcę Ŝycie spędzić na zabawie. Dziś nie mam czasu – Jezu, jutro zacznę Ci słuŜyć”. Jutro nigdy nie nadeszło, gdyŜ czekała zbyt długo”.

Kobieta zawołała do Jezusa: „Moja dusza naprawdę cierpi. Stąd nie ma wyjścia. Wiem, Ŝe poŜądałam świata bardziej niŜ Ciebie, Panie. Pragnęłam bogactwa, sławy oraz szczęścia i dostałam to. Mogłam kupić wszystko, co chciałam. Byłam swoim własnym szefem. Byłam najładniejsza, najlepiej ubraną kobietą moich czasów. Miałam bogactwo, sławę i powodzenie, lecz odkryłam, Ŝe nie mogłam zabrać ich ze sobą po śmierci. Panie, piekło jest straszne! Nie mam wytchnienia w dzień i w nocy. Stale mnie torturują. PomóŜ mi, Panie” – wołała. Kobieta spojrzała na Jezusa i powiedziała: „Mój słodki Panie, gdybym tylko Cię posłuchała. Zawsze będę tego Ŝałować. Planowałam zacząć słuŜyć Ci pewnego dnia – gdy będę gotowa. Myślałam, Ŝe zawsze będziesz na mnie czekał. Jak bardzo myliłam się. Byłam najbardziej poŜądaną kobietą moich czasów. Wiedziałam, Ŝe Bóg chce, abym się opamiętała. Przez całe moje Ŝycie próbował ciągnąć mnie sznurem swej miłości, a ja myślałam, Ŝe mogę wykorzystywać Go jak wszystkich innych. On zawsze czekał. Wykorzystywałam Go. Tak bardzo starał się abym Mu słuŜyła, podczas gdy ja myślałam, Ŝe Go nie potrzebuję. Jak bardzo myliłam się! Z czasem szatan zaczął posługiwać się mną i słuŜyłam mu coraz częściej. W końcu kochałam go bardziej niŜ Boga. Kochałam grzeszyć i nie wróciłam juŜ do Jezusa. Szatan posługiwał się moim pięknem i pieniędzmi. Owładnęła mną poŜądliwość władzy, którą mógł mi dać. Nawet wtedy Bóg starał się o mnie. Myślałam, Ŝe mam jeszcze dzień jutrzejszy lub następny, lecz pewnego dnia, jadąc z moim kierowcą, wjechaliśmy w dom i zginęłam. Panie proszę, zabierz mnie stąd”. Płomienie trawiły ją, gdy wyciągała ręce w kierunku Jezusa, lecz Ten powiedział: „Wyrok został juŜ wydany”. Łzy spływały z Jego policzków, kiedy podchodziliśmy do następnego dołu. Płakałam w swoim wnętrzu z powodu horroru piekła. „Drogi Panie” – łkałam – „te tortury są zbyt prawdziwe. Kiedy dusza przychodzi tutaj, nie znajduje nadziei, miłości ani Ŝycia. Piekło jest zbyt realne”. Nie ma dla niej ratunku, pomyślałam. Na zawsze musi pozostać w tych płomieniach. „Czas dobiega końca” – powiedział Jezus. „Wrócimy tu jutro”. Przyjacielu, jeśli Ŝyjesz w grzechu, upamiętaj się, proszę. Jeśli narodziłeś się na nowo i odwróciłeś się od Boga, pokutuj i zwróć się teraz do Niego. śyj dobrze i stój w wierze. Obudź, nim nie jest jeszcze za późna abyś mógł spędzić wieczność z Panem w niebie. Jezus ponownie powiedział: „piekło ma ciało jak człowiek i leŜy na plecach w środku ziemi; ma kształt ludzkiego ciała – ogromnego, z wieloma izbami tortur w środku. Pamięta, aby powiedzieć ludziom na ziemi, iŜ piekło jest prawdziwe. Miliony straconych dusz znajdują się tutaj i z kaŜdym dniem przybywa ich coraz więcej. W Dzień Wielkiego Sądu śmierć i piekło wrzucone zostaną do ognistego jeziora. To będzie druga śmierć”.

3. Prawa noga piekła
Nie byłam w stanie jeść ani spać po tym, jak poprzedniej nocy byłam w piekle. KaŜdego dnia ponownie przeŜywałam to co zobaczyłam. Kiedy zamykałam oczy, wszystko co widziałam, to piekło. Moje uszy nie mogły zamknąć się przed krzykami potępionych. Ciągle przeŜywałam wszystkie te rzeczy, których doświadczyłam w tym potwornym, strasznym miejscu. W nocy przebywałam w piekle, a za dnia starałam się znaleźć właściwe słowa, by powiedzieć światu o tych przeraŜających rzeczach. Jezus ukazał mi się ponownie i powiedział: „Dzisiaj udamy się do prawej nogi piekła. Dziecko, nie bój się, gdyŜ kocham cię i jestem z tobą”. Miał przygnębioną twarz i oczy wypełnione czułością i bezgraniczną miłością. ChociaŜ ludzie w piekle byli straceni na zawsze, wiedziałam, Ŝe On ciągle ich kocha i pragnie dla wszystkich wieczności w niebie. „Moje dziecko” – powiedział Bóg – „Bóg, nasz Ojciec, dał kaŜdemu z nas wolny wybór słuŜyć Jemu albo szatanowi. Pan nie stworzył piekła dla swych ludzi. Szatan zwiódł wielu aby podąŜali za nim, lecz piekło od początku przeznaczone było dla szatana i jego aniołów. Nie jest wolą Moją ani Mego Ojca, by ktokolwiek zginął”. Łzy współczucia spływały Mu po policzkach. W dniach, gdy ukaŜę ci piekło pamiętaj Moje słowa: „Dana Mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi. W pewnym momencie wyda ci się, Ŝe opuszczę cię, lecz tak nie będzie. Czasami równieŜ będziemy widzialni dla sił zła i straconych dusz, w innych sytuacjach nie dostrzegą nas. Nie waŜne, gdzie się znajdziemy, bądź spokojna i nie bój się iść za Mną”. Poszliśmy razem. Posuwałam się blisko Niego popłakując. Przez długie dni rozpaczałam, nie mogąc pozbyć się wraŜenia piekła. Miałam je ciągle przed oczyma. Łkałam w swoim wnętrzu. Mój duch był bardzo smutny. Dotarliśmy do prawej nogi piekła i zobaczyłam, Ŝe stoimy na suchej i spalonej ścieŜce. SkaŜone powietrze wypełnione było okrzykami i zapachem śmierci. Odór czasami był tak odraŜający, Ŝe doprowadzał mnie prawie do wymiotów. Wszędzie panowała ciemność. Jedyne światło pochodził od Chrystusa i ognistych dołów porozrzucanych po całym krajobrazie. Nagle demony wszelkiego rodzaju przeleciały obok nas. Upiory warczały na nas, gdy je mijaliśmy. Demoniczne duchy róŜnych rozmiarów i kształtów rozmawiały ze sobą. Przed nami wielki demon wydawał rozkazy innym pomniejszym. Zatrzymaliśmy się, aby ich posłuchać, a Jezus powiedział: „Jest to niewidzialna armia złych sił, których tu nie widzimy – demonów takich, jak np. złe duchy choroby”. „Idźcie” – wydawał rozkazy wielki demon mniejszym diabłom i upiorom, czyńcie wiele zła. Rozbijajcie domy, niszczcie rodziny. Zwiedźcie tak wielu słabych chrześcijan, jak się da. Kiedy wrócicie, czeka na was nagroda. Pamiętajcie, musicie uwaŜać na tych, którzy prawdziwie przyjęli Jezusa jako swojego Zbawiciela. Mają oni moc wyganiać was. Idźcie na całą ziemię. Wielu was wysyłam i wielu jeszcze wyślę. Pamiętajcie, jesteśmy sługami księcia ciemności, który rządzi w powietrzu”. Po tym złe stwory wyleciały z piekła. Drzwi na szczycie prawej nogi piekła bardzo szybko otwierały się i zamykały, wypuszczając je na zewnątrz. W tym samym czasie wiele inny poruszało się tunelem, którym szliśmy. Spróbuję opisać wygląd tych złych stworzeń. Ten, który przemawiał, był ogromny, wielkości potęŜnego niedźwiedzia grizzly. Był brązowy, z głową jak u nietoperza i oczyma bardzo głęboko osadzonymi w kudłatej czaszce. Owłosione ręce zwisały z jego boków, a z zarośniętej twarzy wystawały kły. Następny był niewielkiego wzrostu, jak małpa. Miał długie ręce i owłosione ciało. Miał teŜ niewielką twarz z zadartym nosem. Nigdzie nie mogłam dostrzec jego oczu. Kolejny miał ogromną głowę, wielkie uszy i długi ogon, a jeszcze inny był wielkości konia i miał delikatną skórę. Widok tych demonów i złych duchów oraz odraŜający odór od nich bijący, przyprawiał mnie o mdłości. Wszędzie gdzie spojrzałam, były

demony i diabły. Największe z nich wszystkich – jak mi to powiedział Pan – wydawały rozkazy prosto od szatana. Schodząc ścieŜką, znaleźliśmy się przy następnym dole. Okrzyki cierpienia, Ŝałosne zawodzenie, których nie zapomnę, dochodziły mnie dosłownie zewsząd. Mój Panie, co będzie dalej, pomyślałam. Mijaliśmy róŜne zła stworzenia, które chyba nas nie widziały i zatrzymaliśmy się przed następnym dołem ognia i siarki. Znajdował się w nim masywnie zbudowany męŜczyzna. Usłyszałam, Ŝe głosi ewangelię. Spojrzałam na Jezusa, szukając odpowiedzi. On zawsze znał moje myśli. „Kiedy człowiek ten był na ziemi, był kaznodzieją. Mówił prawdę i słuŜył Mi”. Próbowałam zgadnąć co ten człowiek robi w piekle. Miał około dwóch metrów wysokości i szkielet w kolorze brudnego, szarego nagrobka. Ciągle jeszcze wisiały na nim strzępy jego ubrania. Zastanawiałam się, dlaczego płomienie oszczędziły to podarte i zszargane odzienie i nie spaliły go. Spalone ciało zwisało z niego, a jego dusza wydawała się płonąć. Strasznie cuchnął. Obserwowałam, jak męŜczyzna ten złoŜył swoje ręce tak, jakby trzymał ksiąŜkę i zaczął czytać wersety z nieistniejącej księgi. Ponownie przypomniałam sobie, co Jezus powiedział: „Zachowujesz wszystkie swoje zmysły w piekle, a nawet one wyostrzają się”. Człowiek czytał werset po wersecie, więc myślałam, Ŝe był dobrym człowiekiem. Jezus przemówił do niego z wielką miłością: „JuŜ dobrze, uspokój się”. Nagle męŜczyzna przestał czytać i obrócił się powoli w kierunku Jezusa. Widziałam jego duszę wewnątrz szkieletu. Powiedział: „Panie, teraz juŜ będę głosił prawdę ludziom; jestem gotowy pójść i opowiedzieć im o tym miejscu. Wiem, Ŝe będąc na ziemi nie wierzyłem w piekło i w to, Ŝe ty powrócisz. Poszedłem na kompromis w głoszeniu prawdy w moim kościele, bo właśnie tego inni chcieli słuchać. Wiem, Ŝe nie tolerowałem ludzi innych ras i kolorów skóry, i Ŝe z mego powodu wielu odpadło od Ciebie. Wiem, Ŝe ustanowiłem swoją własną doktrynę na temat nieba; wielu zwiodłem i z mego powodu wielu zgorszyło się Twoim Świętym Słowem. Zabierałem pieniądze biednym. Teraz jednak Panie, wypuść mnie, a będę czynił dobrze. Nie zabiorę juŜ pieniędzy z kościoła. Pokutowałem juŜ z tego. Będę kochał ludzi kaŜdej rasy i koloru skóry”. Jezus odpowiedział: „Nie tylko wykrzywiałeś i przekręcałeś Święte Słowo BoŜe, lecz kłamałeś o tym, o czym wiedziałeś, Ŝe jest prawdą. Przyjemności Ŝycia były dla ciebie waŜniejsze od prawdy. Odwiedziłem cię osobiście i próbowałem zawrócić ze złej drogi, lecz nie słuchałeś. Szedłeś swoją własną ścieŜką, a zło było twoim panem. Znałeś prawdę, lecz nie pokutowałeś i nie przyszedłeś do Mnie. Ciągle czekałem abyś się upamiętał, lecz nie zrobiłeś tego. Teraz wyrok juŜ zapadł”. Współczucie malowało się na twarzy Jezusa. Wiedziałam, Ŝe gdyby ten człowiek usłuchał swego Zbawiciela, nie byłoby go tutaj dzisiaj. Ludzie proszę was, słuchajcie! Jezus kontynuował: „Powinieneś był mówić prawdę; wielu zostałoby usprawiedliwionych przez BoŜe Słowo, które mówi, Ŝe wszyscy niewierzący będą mieli udział w jeziorze ognia i siarki. Znałeś ścieŜkę krzyŜa. Znałeś drogę sprawiedliwości. Wiedziałeś, Ŝe masz mówić prawdę, lecz szatan wypełnił twe serce kłamstwem i zgrzeszyłeś. Powinieneś był szczerze pokutować, a nie tylko połowicznie. Moje Słowo jest prawdziwe i nie kłamie. Teraz jest juŜ za późna, za późno”. Na te słowa męŜczyzna zacisnął swoją pięść na Jezusa i przeklął Go. Ze smutkiem odeszliśmy do następnego dołu. Tamten w dalszym ciągu nie przestawał przeklinać i odgraŜać się Jezusowi. Kiedy przechodziliśmy między dołami, ręce straconych wyciągały się do Jezusa, a proszące głosy wołały o miłosierdzie. Kościste ręce i ramiona były czarne od ognia. Nie widać było Ŝadnego Ŝywego ciała czy wnętrzności, tylko śmierć i zgnilizna. W swoim wnętrzu wołałam – ziemio, upamiętaj się! Jeśli się nie upamiętasz, znajdziesz się tutaj. Zatrzymaj się gdy jeszcze nie jest zbyt późno! Odczuwałam głębokie współczucie dla nich wszystkich i taki Ŝal, Ŝe było mi słabo i nie mogłam ustać na nogach. Płakałam: „Jezu, jakie to bolesne!”

Zatrzymaliśmy się przy następnym dole. Dochodził z niego kobiecy głos. Kobieta ta stała pośród płomieni pokrywających całkowicie jej ciało pełne robactwa. Wyciągnęła ręce do Jezusa i zawołała: „Pozwól mi stąd wyjść! Teraz oddam Ci moje serce, Jezu. Opowiem innym o Twoim przebaczeniu. Będę świadczyć o Tobie. Błagam, pozwól mi wyjść!” Jezus odparł na to: „Słowo Moje jest prawdziwe i powiada, Ŝe Wszyscy muszą pokutować i odwrócić się od swoich grzechów oraz prosić Mnie, bym wszedł do ich serc, jeśli chcą uniknąć tego miejsca. Poprzez moją krew jest przebaczenie grzechów. Jestem wierny i sprawiedliwy i odpuszczę wszystkim, którzy przyjdą do Mnie. Nie wyrzucę ich precz”. Odwracając się spojrzał na kobietę i powiedział: „Gdybyś usłuchała BoŜego Słowa, przyszła do Mnie i pokutowała, przebaczyłbym tobie. Kobieta zapytała: „Panie, czy naprawdę nie ma stąd wyjścia?” Jezus odpowiedział bardzo łagodnie: „Kobieto, miałaś wiele okazji, by upamiętać się, lecz zatwardzając serce nie zrobiłaś tego. Znałaś Moje Słowo, które mówi, Ŝe wszyscy cudzołoŜnicy będą mieli udział w jeziorze ognia”. Jezus zwrócił się do mnie: „Ta kobieta miała grzeszne stosunki z wieloma męŜczyznami i doprowadziła do rozbicia wielu domów. Mimo to wciąŜ ją kochałem. Przyszedłem do niej nie z potępieniem, lecz ze zbawieniem. Posłałem wiele Swoich sług, aby mogła pokutować ze swoich złych uczynków lecz nie zrobiła tego. Kiedy była młodą kobietą powołałem ją, lecz ona ciągle czyniła zło. Popełniła wiele błędów, lecz przebaczyłbym jej gdyby przyszła do Mnie. Wstąpił w nią szatan, stała się zgorzkniała i Ŝył w nieprzebaczeniu. Chodziła do kościoła tylko po to, by zdobywać męŜczyzn. Kiedy ich znalazła, zwodziła. Gdyby tylko przyszła do Mnie, jej grzechy zostałyby obmyte Moją krwią. Cząstka jej chciała Mi słuŜyć, lecz nie moŜna słuŜyć jednocześnie Bogu i szatanowi. KaŜdy musi dokonać wyboru, komu chce słuŜyć. „Panie, daj mi siłę, abym mogła iść dalej” – zawołałam. Trzęsłam się cała z powodu potworności piekła. Jezus rzekł: „Uspokój się”. „PomóŜ mi Panie” – wołałam – „szatan nie chce, abyśmy znali prawdę o piekle. Nawet w najgorszych myślach nie wyobraŜałam sobie, Ŝe piekło moŜe tak wyglądać. Drogi Jezu, kiedy ten horror się skończy?” „Moje dziecko” – odpowiedział – „tylko Ojciec wie, kiedy nadejdzie koniec. Uspokój się”. Słowa te wzmocniły mnie. Razem z Jezusem chodziliśmy wokół dołów. Chciałam wyciągnąć kaŜdą osobę znajdującą się w nich i rzucić ją do stóp Jezusa. W swoim wnętrzu bardzo płakałam. Pomyślałam sobie, Ŝe nigdy bym nie chciała, aby moje dzieci znalazły się tutaj. W końcu Jezus zwrócił się do mnie i cicho powiedział: „Moje dziecko, wracajmy teraz do twojego domu. Jutrzejszej nocy wrócimy do tej części piekła”. Po powrocie do domu nie mogłam przestać płakać. W ciągu dnia na nowo przeŜywałam piekło i potworności, których doświadczali tam ludzie. Powiedziałam kaŜdemu, kogo spotkałam w ciągu dnia o piekle. Mówiłam im, Ŝe cierpienie, jakiego doznaje się tam nie zna granic. Wy, którzy czytacie tę ksiąŜkę, proszę, błagam was, upamiętajcie się ze swoich grzechów! Wołajcie do Jezusa i proście Go, aby was zbawił. Wołajcie do Niego dzisiaj, nie czekając do jutra. Jutro moŜe nie nadejść. Czas szybko upływa. Padnijcie na kolana i oczyśćcie się ze swoich grzechów. Bądźcie nawzajem dla siebie dobrzy. Z powodu Jezusa bądźcie uprzejmi i wzajemnie wybaczajcie sobie. JeŜeli jesteście źli na kogoś, przebaczcie mu. śaden grzech nie jest wart pobytu w piekle. Przebaczajcie, jak Bóg przebaczył nasze grzechy. Jezus jest w stanie zachować nas, gdy mamy pokutujące serca i pozwolimy Jego krwi aby obmyła nas z grzechów. Kochajcie swoje dzieci, kochajcie swoich sąsiadów, jak siebie samych. Pan kościoła mówi: „Pokutujcie i bądźcie zbawieni!”

4. Następne doły
Następnej nocy ponownie udaliśmy się do prawej nogi piekła. Kolejny raz ujrzałam miłość, jaką miał Jezus dla straconych. Widziałam, Ŝe On kocha mnie oraz wszystkich ludzi na Ziemi. „Dziecko” – powiedział do mnie – „nie jest wolą Ojca, by ktokolwiek zginął. Szatan wielu pozwodzi, lecz u Boga jest przebaczenie. On jest Bogiem miłości. Gdyby grzesznicy prawdziwie przyszli do Ojca i pokutowali, przebaczyłby im”. Kiedy przemawiał, Jego twarz miała bardzo łagodny wyraz. Znowu wędrowaliśmy między dołami, mijając wielu dręczonych ludzi tak, jak opisywałam to wcześniej. Mój Panie, jaki to był horror! Szliśmy i szliśmy, mijając wiele dusz palących się w piekle. WzdłuŜ całej ścieŜki płonące ręce wyciągały się w kierunku Jezusa. W miejscu, gdzie powinno być ciało, były tylko kości wraz z szarą, zwisającą w strzępach, gorejącą i płonącą masą. Wewnątrz kaŜdego wyschłego szkieletu znajdowała się – uwięziona na wieki – szara mgiełka: dusza. Mogę zaświadczyć, Ŝe czuli oni palący ich ogień, robaki, ból i beznadziejność swej sytuacji. Ich krzyki wypełniały mnie smutkiem tak wielkim, Ŝe trudno to opisać. Gdyby tylko usłuchali – pomyślałam – nie byliby tutaj. Wiedziałam, Ŝe straceni w piekle mają wszystkie zmysły. Pamiętają wszystko, co było do nich mówione. Wiedzą, Ŝe nie mają stąd ucieczki, Ŝe są straceni na zawsze, ale nawet kiedy nie było dla nich nadziei, ciągle krzyczeli z nadzieją, prosząc Jezusa o miłosierdzie. Zatrzymaliśmy się przy następnym dole. Był dokładnie taki sam jak inne. Przebywała w nim kobieta. Wiedziałam to po jej głosie. Prosiła Jezusa o uwolnienie z płomieni. Jezus spojrzał na kobietę z miłością i powiedział: „Kiedy byłaś na ziemi, wołałem cię, abyś przyszła do Mnie. Zabiegałem o ciebie, abyś oddała Mi swoje serce, zanim nie będzie za późno. Wiele razy odwiedzałem cię o pomocy, aby powiedzieć ci o Swojej miłości. Kochałem cię i próbowałem ci pomóc przez Mojego Ducha. „Tak Panie” – mówiłaś – „pójdę za Tobą”. Ustami wyznawałaś, Ŝe Mnie kochasz, lecz twoje serce nie czuło tego, ale Ja wiedziałem, gdzie ono jest. Często posyłałem do ciebie posłańców, abyś pokutowała ze swoich grzechów i przyszła do Mnie, lecz nie usłuchałaś. Chciałem uŜywać cię w usługiwaniu innym, aby pomóc im w znalezieniu Boga. Ty jednak poŜądałaś świata niŜ Mnie. Powołałem cię, lecz nie słuchałaś ani nie pokutowałaś ze swoich grzechów”. Kobieta odpowiedziała Jezusowi: „Pamiętasz Panie, przyłączyłam się do Twojego kościoła, byłam jego członkiem, chodziłam na zgromadzenia i starałam się być dobrą. Wiedziałam, Ŝe mnie powołałeś, Ŝe muszę być temu posłuszna i Ŝe to kosztuje – i czyniłam to”, Jezus odparł na to: „Kobieto, ciągle jesteś pełna grzechu i kłamstwa. Powołałem cię, lecz nie słuchałaś Mnie. Rzeczywiście byłaś członkiem kościoła, lecz będąc nim, nie dostałaś się do nieba. Twoje grzechy były bardzo liczne, lecz nie pokutowałaś. Z twego powodu wielu zbłądziło w Moim Słowie. Nie przebaczałaś innym gdy cię ranili. Udawałaś, Ŝe mnie kochasz i Ŝe Mi słuŜysz, gdy byłaś z innymi chrześcijanami, lecz kiedy byłaś od nich daleko, kłamałaś, oszukiwałaś i kradłaś. Dałaś dostęp do siebie duchom zwodniczym. Cieszyłaś się ze swojego podwójnego Ŝycia, choć znałaś wąską ścieŜkę uczciwości. Ponadto miałaś rozdwojony język. Obgadywałaś braci i siostry w Chrystusie. Osądzałaś ich i myślałaś, Ŝe jesteś bardziej święta niŜ oni, podczas gdy grzech rozwijał się w twoim sercu. Wiem, Ŝe nie słuchałaś Mojego słodkiego Ducha współczucia. Osądzałaś to, co jest zewnętrzne w ludziach, pomijając fakt, Ŝe wielu z nich było dziećmi w wierze. Byłaś bardzo surowa. Tak, ustami wyznawałaś, Ŝe Mnie kochasz, lecz sercem byłaś daleko ode Mnie. Znałaś ścieŜki Pana i rozumiałaś je. Igrałaś z Bogiem, choć On wie wszystko. Gdybyś szczerze słuŜyła Bogu, nie byłoby cię tutaj dzisiaj. Nie moŜna równocześnie słuŜyć Bogu i szatanowi”.

Jezus zwracając się do mnie, powiedział: „W dniach ostatecznych wielu odpadnie od wiary, przystanie do duchów zwodniczych i będzie im słuŜyć. Wyjdź spośród nich, odłącz się, nie bądź jak oni”. Odchodząc, słyszeliśmy tę kobietę, jak bluźniła i przeklinała Jezusa. Wrzeszczała z wściekłości. Poszliśmy dalej. Byłam bardzo osłabiona. W następnym dole zastaliśmy kolejny szkielet. Nawet zanim tam dotarliśmy, z daleka czuć było zapach śmierci. Szkielet wyglądał identycznie jak pozostałe. Zastanawiałam się, co uczyniła ta dusza, Ŝe została stracona i znalazła się bez nadziei i przyszłości w tym strasznym miejscu. Piekło jest na całą wieczność. Słysząc płaczącą, torturowaną duszę równieŜ płakałam. Słuchałam jak kobieta mówiła do Jezusa spośród płomieni; cytowała Słowo BoŜe. „Drogi Panie, co ona tu robi?” – zapytałam. „Słuchaj” – odpowiedział. Kobieta kontynuowała: „Jezus jest Drogą, Prawdą i śyciem. Nikt nie przychodzi do Ojca, jak tylko przez Niego. Jezus jest światłością świata. Przyjdź do Jezusa, a On zbawi cię”. Wiele straconych dusz słuchało jej gdy mówiła. Niektóre bluźniły i przeklinały, inne prosiły aby przestała, a jeszcze inne pytały: „Czy jest jeszcze nadzieja?”, lub wołały: „Jezu, pomóŜ nam!” Wielki płacz i smutek wypełniły powietrze. Nie rozumiałam, co się stało. Nie wiedziałam czemu ta kobieta głosi tutaj ewangelię. Pan poznał moje myśli i powiedział: „Powołuję wielu do róŜnych celów w Moim Ciele. Lecz jeśli chłopak czy męŜczyzna, dziewczyna lub kobieta nie chce mojego Ducha – odchodzę. W wieku trzydziestu lat wybrałem tę kobietę, aby głosiła Moje Słowo i była świadkiem ewangelii. Przez wiele lat odpowiadała ona na moje wołanie „tak”. Wzrastała w poznaniu Boga, znała Mój głos i uczyniła wiele dobrego. Uczyła się Słowa BoŜego, często się modliła, a jej modlitwy były wysłuchiwane. Nauczyła wielu ludzi drogi świętości. Była wierna w swym domu. Trwało to do dnia, gdy odkryła, Ŝe jej mąŜ cudzołoŜył z inną kobietą. I chociaŜ prosił on o przebaczenie, nie przebaczyła mu. Stała się zgorzkniała, jednak za wszelką cenę próbowała uratować swoje małŜeństwo. Prawdą jest, Ŝe jej mąŜ był zły i popełnił wielki grzech, lecz ta kobieta znała Moje Słowo, konieczność przebaczenia, wiedziała, Ŝe z kaŜdej pokusy jest droga ucieczki. Nie Ŝyła jednak w wymiarze, jaki znała, nie przebaczyła męŜowi mimo, iŜ prosił ją o to. Pozwoliła aby jej złość zapuściła w niej korzenie i wzrastała w niej. Nie złoŜyła tego na Mnie. Z kaŜdym dniem stawała się coraz bardziej zgorzkniała. W swoim sercu mówiła, tutaj ja słuŜę Bogu, a mój mąŜ w tym czasie ugania się za kobietami. „Myślisz, Ŝe to jest w porządku? – zapytała Mnie. Odparłem jej: „Nie, nie jest, lecz przyszedł do ciebie, Ŝałował tego i powiedział, Ŝe juŜ nigdy więcej tego nie zrobi. Córko, wejrzyj w swoje serce i zobacz, Ŝe ty sama byłaś tego powodem. „To nie ja!” -krzyknęła. „Ja jestem święta, a on jest grzeszny!” Nie słuchała Mnie. Z czasem przestała się modlić i czytać Biblię. Stała się zła nie tylko na swojego męŜa, lecz takŜe na wszystkich wokoło. Recytowała wersety z Pisma, lecz nie Ŝyła nimi. Nie usłuchała Mnie. Jej wnętrze wypełnione nieprzebaczeniem, stawało się coraz bardziej zgorzkniałe. W sercu, gdzie kiedyś była miłość, wzrastało teraz morderstwo. Pewnego dnia w złości zabiła swojego męŜa i tę drugą kobietę. Szatan zawładnął nią wtedy całkowicie i popełniła samobójstwo”. Spojrzałam na tę straconą duszę, która nie poddała się Chrystusowi i została przeklęta na wieki w płomieniach i bólu. Słuchałam jej gdy wołała do Jezusa: „Teraz juŜ przebaczę, Panie. Ja chcę stąd wyjść. Będę Ci posłuszna. Głoszę tu Twoje Słowo. W ciągu godziny nadejdą demony aby jeszcze bardziej dręczyć mnie przez długie godziny. Dlatego, Ŝe głoszę Twoje Słowo, torturują mnie jeszcze bardziej. Proszę, błagam, pozwól mi wydostać się stąd!” Płakałam razem z tą kobietą i prosiłam Pana, aby strzegł mnie przed zgorzknieniem. „Nie pozwól Panie, aby nienawiść weszła do mojego serca”. „Chodź, musimy iść” – powiedział Jezus. W następnym dole dusza męŜczyzny, wystając z jego szkieletu, wołała do Jezusa: „Panie, pozwól mi zrozumieć, dlaczego tu jestem!” Jezus odparł: „Uspokój się. Ty rozumiesz,

dlaczego tak jest”. „Wypuść mnie, a będę juŜ dobry” – Ŝebrał człowiek. Pan powiedział mu: „Nawet w piekle ciągle kłamiesz”. Jezus odwrócił się do mnie i powiedział: „Ten człowiek znalazł się tutaj mając zaledwie dwadzieścia trzy lata. Nie przyjął Mojej ewangelii. Wiele razy słyszał BoŜe Słowo i często bywał w Moim domu. Pociągnąłem go przez Mojego Ducha do zbawienia, lecz on wolał świat z jego poŜądliwościami. Lubił upijać się i nie zwracał uwagi na Moje wołanie. Od najmłodszych lat chodził do kościoła, lecz nie chciał Mi oddać swojego Ŝycia. Pewnego dnia powiedział do mnie: „Kiedyś oddam Ci swoje Ŝycie”. Jednak ten dzień nigdy nie nadszedł. Pewnej nocy, po przyjęciu, zginął w wypadku samochodowym. Został zabity gwałtownie, a z nim zginęli inni ludzie. Gdyby tylko ten młody człowiek posłuchał Mnie – ale nie zrobił tego. Szatan zwodził go do samego końca, pragnął duszy tego młodzieńca i zniszczył go poprzez beztroskę, grzech i alkohol, potwierdzając tym BoŜe Słowo mówiące o tym, Ŝe władca ciemności przychodzi aby kraść, zabijać i wytracać. Tak wiele domów i istnień ludzkich jest niszczonych kaŜdego roku przez alkohol, a nie jest wolą Ojca, by ktokolwiek zginął”. Gdyby tylko ludzie odkryli, Ŝe poŜądanie i poŜądliwości tego świata są przemijające. Jeśli przyjdziesz do Jezusa, On uwolni Cię od alkoholu. Wołaj do Niego, a usłyszy cię i pomoŜe ci. Będzie twoim przyjacielem. Pamiętaj, Ŝe kocha cię i ma moc przebaczyć twoje grzechy. śonaci chrześcijanie, Jezus ostrzega was, abyście nie cudzołoŜyli. Jeśli patrzysz poŜądliwie na kogoś innej płci, juŜ w swoim sercu popełniłeś cudzołóstwo. Młodzi ludzie, trzymajcie się z daleka od narkotyków i grzesznego seksu. Jeśli zgrzeszyliście, Bóg przebaczy wam. Pokutujcie póki jest czas. Znajdźcie silnych, dorosłych chrześcijan i poproście ich o rozmowę o waszych problemach. Zróbcie to zanim nie będzie za późno, a będziecie cieszyć się, Ŝe mieliście na ziemi czas na podjęcie decyzji. Szatan przychodzi jako anioł światłości, aby zwieść świat. Nie ma znaczenia, jak kusząco wyglądały grzechy świata dla tego młodego człowieka. Znał BoŜe Święte Słowo, ale czekał zbyt długo z przyjęciem go. Jeszcze jedna impreza – myślał – Jezus zrozumie. Jednak śmierć nie znała miłosierdzia. Spojrzałam na duszę tego człowieka i pomyślałam o swoich dzieciach., BoŜe, one mogą Ci słuŜyć!” Wielu z was, którzy czytacie tę ksiąŜkę, ma kogoś, kogo kocha, moŜe dzieci, których nie chcielibyście zobaczyć w piekle. Powiedzcie im o Jezusie, zanim nie jest za późno. Powiedzcie im, aby pokutowali ze swoich grzechów, a Bóg przebaczy im i uczyni ich świętymi. Płacz tego człowieka rozbrzmiewał w moim wnętrzu przez wiele dni. Nigdy nie zapomnę, jak Ŝałośnie płakał. Pamiętam ciało zwisające i płonące w płomieniach. Nie mogę zapomnieć zgnilizny, zapachu śmierci, dziur w miejscu oczu, szarej duszy i robaków wypełzających spomiędzy kości. Postać młodego człowieka wyciągnęła rękę w kierunku Jezusa, gdy odchodziliśmy do następnego dołu. „Drogi Panie” – modliłam się – „wzmocnij mnie, abym mogła iść dalej”. Usłyszałam głos kobiety krzyczącej w desperacji. Zewsząd dochodziły mnie krzyki zmarłych. Wkrótce podeszliśmy do dołu, w którym była kobieta. Całą swoją duszą prosiła Jezusa, aby zabrał ją stąd. „Panie, czy nie jestem tu juŜ dość długo?” – zawołała. „Torturują mnie bardziej niŜ mogę to znieść. Proszę Panie, wypuść mnie!” Szloch wstrząsnął nią. W jej głosie brzmiał ból. Wiedziałam, Ŝe bardzo cierpi. Powiedziałam: „Jezu, czy nie moŜesz czegoś zrobić?” Jezus odwrócił się do kobiety: „Kiedy byłaś na ziemi wielokrotnie wołałem, abyś przyszła do mnie. Starałem się o ciebie, chciałem zdobyć twoje serce, napełnić przebaczeniem dla innych, abyś czyniła dobrze i pozostała bez grzechu. Odwiedziłem cię w nocy i prosiłem przez długi czas przez Mojego Ducha. Ustami swoimi wyznawałaś, Ŝe Mnie kochasz, lecz sercem byłaś daleko ode Mnie. Czy nie wiesz, Ŝe nic nie moŜna ukryć przed Bogiem? Oszukiwałaś innych, lecz Mnie nie moŜna oszukać. Ciągle posyłałem do ciebie ludzi, abyś pokutowała, lecz nie posłuchałaś. Nie docierały do ciebie ich napomnienia i odprawiałaś ich w gniewie. Postawiłem cię w miejscu, gdzie mogłaś słuchać Mojego Słowa. Ty jednak nie chciałaś oddać

Mi swego serca. Nie Ŝałowałaś, nie wstydziłaś się tego, co robiłaś. Zatwardziłaś swoje serce i odwróciłaś się ode Mnie. Teraz jesteś stracona na wieki. Powinnaś była Mnie posłuchać”. Kobieta spojrzała na Jezusa i zaczęła bluźnić i przeklinać Boga. Poczułam obecność złych duchów i wiedziałam, Ŝe to one bluźniły i przeklinały. JakŜe przykro jest być duszą straconą na zawsze w piekle. Daj opór diabłu, gdy jeszcze ciągle moŜesz to zrobić, a ucieknie od ciebie. Jezus powiedział: „Świat i wszystko, co na nim jest, przeminie, lecz Moje Słowa nie przeminą.

17. Wojna w niebiosach
Duch Pański spoczął na mnie i ponownie znaleźliśmy się w piekle. Jezus powiedział: „To, co mówię, jest prawdą. Wiele dusz znajduje się tutaj z powodu czarów, okultyzmu, bałwochwalstwa, nieposłuszeństwa, niewiary, pijaństwa oraz nieczystości ciała i ducha. Chodź, pokaŜę ci tajemnice i powiem rzeczy tajemne. Objawię ci, jak modlić się przeciwko siłom zła”. Wstąpiliśmy do następnej po sercu części piekła. Jezus oświadczył: „Wkrótce pójdziemy w kierunku szczęk piekielnych, lecz teraz chcę objawić wszystkim, Ŝe piekło ciągle się powiększa”. Zatrzymaliśmy się. „Patrz i wierz”. Spojrzałam mając otwartą wizję. Znajdowaliśmy się z Jezusem wysoko ponad ziemią i spoglądaliśmy w niebo. Wysoko w górze zobaczyłam duchowy okrąg. Był niewidoczny dla ludzkich oczu, jedynie w duchu mogłam go zobaczyć. Wiedziałam, Ŝe wizja dotyczy naszej walki przeciwko ksiąŜętom i mocom powietrznym. Przyglądając się, dostrzegłam kilka okręgów. W pierwszym z nich znajdowało się wiele brudnych, złych duchów. Widziałam, jak duchy te przybierały postać czarownic i latały poprzez niebiosa, czyniąc wiele duchowego spustoszenia. Usłyszałam głos Jezusa: „W Moim imieniu daję moc Mym dzieciom nad tymi złymi duchami. Słuchaj i ucz się, jak się modlić”. Zobaczyłam dziwną postać wychodzącą z innego okręgu, która zaczęła krąŜyć po nim i rzucać czary. Demon powstał i czynił wiele zła na ziemi. Był to duch czarnoksięŜnika. KrąŜył śmiejąc się. Za pomocą róŜdŜki w ręku rzucał czary na róŜnych ludzi. Widziałam, jak inne złe duchy przyłączyły się do czarnoksięŜnika, a szatan dał im jeszcze większą moc. f „Zaprawdę, co zwiąŜecie na ziemi, Ja zwiąŜę w niebie” – powiedział Jezus. „Szatan musi zostać związany, jeśli modlitwy świętych mają być efektywne w czasach ostatecznych”. Oto z innego okręgu wyszedł inny czarodziej i zaczął wydawać rozkazy. Na jego słowa na ziemię spadły deszcz i ogień. Powiedział wiele złych rzeczy i zwiódł na ziemi wielu ludzi. Następne dwa złe duchy przyłączyły się do niego. Byli to ksiąŜęta reprezentujący moce rządzące w powietrzu. Oni to udzielili swej siły czarownikom zgromadzonym w pewnym miejscu, aby czynić zło. Otoczyli ich słudzy ciemności. Duchy odchodziły i przychodziły, jak chciały. „Patrz uwaŜnie, gdyŜ Duch Święty objawia ci wielką prawdę” – Powiedział Jezus. W wizji widziałam wiele straszliwych rzeczy dziejących się na ziemi. Zło powiększało się, a grzech obfitował. Pod wpływem sił zła wielu ludzi kradło, kłaniało, oszukiwało, raniło się nawzajem, mówiło złe rzeczy i oddawało się poŜądliwościom ciała. Na ziemię zstąpiła wszelka obrzydliwość. Powiedziałam: „Jezu, to wszystko jest takie straszne”. Odparł na to: „Moje dziecko, na dźwięk Mojego imienia zło musi uciekać. Przywdziej całą zbroję BoŜą, abyś mogła być mocna w tych złych dniach, a dokonawszy wszystkiego – ostać się”. Gdy złe duchy wylały z siebie na ziemię swoją ohydę, podłość i oszczerstwa, zobaczyłam lud BoŜy, który zaczyna się modlić. Modlili się w imieniu Pana Jezusa i stali w wierze. Kiedy się modlili, Słowo BoŜe stawało naprzeciw złych duchów, które zaczynały cofać się. Kiedy święci modlili się, moce ciemności traciły to, co zdobyły. Złe czary były łamane. Ci, którzy byli osłabieni przez siły piekielne, zostali wzmocnieni. Kiedy modlili się tak jednym głosem, aniołowie niebiescy stanęli do walki. Widziałam święte anioły, które walczyły z władcami rządzącymi w powietrzu. Aniołowie BoŜy w nicość obracali wszelkie diabelski moce. Zobaczyłam niezliczone szeregi mocy anielskich. W kaŜdym z nich maszerowało około sześćset aniołów. Pan wydał rozkaz, a Jego moc była potęŜna. Wzmocnił swój lud i Swoich aniołów aby zniszczyli dzieła szatana. Bóg walczył przeciw złu w niebiosach. Kiedy ludziemodlili się i wielbili Boga, siły ciemności były niszczone. Kiedy jednak przychodziła niewiara, złe moce zaczynały osiągać przewagę. „Mój lud musi mieć wiarę; wierzący muszą zgadzać się ze sobą i ze Mną, jeśli wszystko ma być poddane pod nogi Ojca”. Niebo i ziemia muszą zgodzić się ze sobą, jeśli mamy zniszczyć naszych wrogów. Kiedy uwielbienie Boga zaczęło podnosić się na ziemi z ust Jego ludu, złe moce cofały się. Widziałam świętych BoŜych modlących się z całego serca przeciwko złu; gdy to czynili, złe czary i zaklęcia były łamane, a święci odnosili pełne zwycięstwo. Podczas gdy aniołowie Pana walczyli z demonami i siłami piekła, ludzie byli uwalniani poprzez modlitwę; będąc wolnymi, wielbili Boga, a ich uwielbienie przynosiło dalsze zwycięstwa. Jednak wtedy, gdy rezultaty modlitwy nie były widoczne od razu, uwielbienie ustawało, a zło zaczęło wygrywać bitwę. Usłyszałam, jak anioł wielkim głosem powiedział: „Panie, słaba jest wiara Twego ludu. Muszą mieć wiarę w Ciebie, jeśli masz ich wyrwać z rąk szatana. Panie, okaŜ miłosierdzie dziedzicom zbawienia:. Głos Wszechmocnego odpowiedział: „Bez wiary nie moŜna podobać się Bogu. Pan jednak jest wierny i utwierdzi was”. Ponownie w wizji ujrzałam, jak Bóg wylał Swego Ducha na wszelkie ciało, a ludzie uwierzyli, Ŝe Bóg uczyni wszystko, o co Go poproszą, gdyŜ naleŜą do Niego i szczerze Go kochają. Ludzie uwierzyli w Boga i uwierzyli Jego Słowu, a On uwolnił ich. Słowo Boga zaś wzrastało na całej ziemi. Pan powiedział: „Wszystko jest moŜliwe dla tych, którzy wierzą;. Czuwam, aby Moje Słowo wykonywało się. Zrób to, co naleŜy do ciebie i bądź pewny, Ŝe Ja zrobię to, co naleŜy do Mnie. Jeśli Mój lud stanie w wierze i walce, wydarzy się wiele cudownych rzeczy tak, jak w dniu Pięćdziesiątnicy. Zwróćcie się do Mnie, a wysłucham was. Będę waszym Bogiem, a wy będziecie Moim ludem. Utwierdzę was w sprawiedliwości, prawdzie i szczerości”. Widziałam w wizji chrześcijan, którzy rodzili się jak małe dzieci. Widziałam aniołów stojących za nimi, aby ich strzec przed wszelkim złem. Widziałam Pana walczącego i odnoszącego dla nich zwycięstwo. Ujrzałam takŜe dzieci, które wzrosły i pracowały przy Ŝniwie na polu Pana Chwał. Czynili dzieła Pana z radosnym sercem, kochając Boga, wierząc Mu i słuŜąc. Zobaczyłam, jak aniołowie i Słowo BoŜe połączyły się, aby zniszczyć zło z powierzchni ziemi. Na koniec zobaczyłam pokój, gdy juŜ wszystko zostało poddane pod stopy Boga.18. Otwarta wizja z piekła
Pan powiedział: „Wizja ta dotyczy przyszłości i wkrótce się wypełni. Powrócę jednak, aby odkupić Moją oblubienicę – Mój kościół. Obudź się Mój ludu! Podnieście alarm na całej ziemi, gdyŜ powrócę, jak mówi Moje Słowo”. Wtedy ujrzałam ognistego węŜa, który przebywał w prawym ramieniu piekła. Jezus powiedział: „Chodź i zobacz, co Duch mówi do świata”. Zobaczyłam, jak rogi węŜa ognistego wnikają w ciała ludzi na ziemi i wielu zostało przez niego całkowicie opętanych. W jednym miejscu powstało wielkie zwierzę i zmieniło się w człowieka. Mieszkańcy ziemi uciekali przed nim i chowali się na pustkowiu, w jaskiniach, na stacjach metra oraz w schronach. Szukali jakiejkolwiek ochrony przed wzrokiem zwierzęcia. Nikt nie wielbił Boga, ani nie mówił o Jezusie. Głos powiedział do mnie: „Gdzie jest Mój lud?” Przyjrzałam się uwaŜnie i dostrzegłam ludzi, którzy przypominali chodzące trupy. W powietrzu czuć było beznadzieję i przygnębienie. Nikt nie skręcał w prawo, ani w lewo. Widziałam ludzi prowadzonych przez jakieś niewidzialne siły. Co jakiś czas w powietrzu rozlegał się głos, a oni byli mu posłuszni. Nikt ze sobą nie rozmawiał. ZauwaŜyłam równieŜ, Ŝe ludzie ci mieli wypisane na czołach i rękach cyfry „666″. Pilnowali ich Ŝołnierze na koniach i obchodzili się z nimi, jak z trzodą. Amerykańska flaga, wytarta i porwana leŜała zapomniana na ziemi. Nie było tu radości, śmiechu ani szczęścia. Wszędzie widziałam śmierć i zło. Ludzie, jeden za drugim, wchodzili do wielkiego sklepu. Szli powoli, jak Ŝołnierz, którego opuściła odwaga. Wszyscy ubrani byli w identyczne, więzienne łachmany. Sklep był otoczony płotem, wokoło którego widać było stojących straŜników. Wszędzie, gdzie spojrzałam, widać było Ŝołnierzy w mundurach polowych. Zobaczyłam, jak ci zombi – ludzie wprowadzani byli do sklepu, gdzie mogli kupić tylko najbardziej niezbędne rzeczy. KaŜdy, kto juŜ dokonał zakupu, był ładowany na wielką, zieloną, wojskową cięŜarówkę. Pojazd ten, dobrze strzeŜony, przejeŜdŜał na miejsce. Tutaj, w swego rodzaju klinice, ludzie byli badani, czy nie są chorzy na choroby zakaźne i czy nie są pod jakimś względem ułomni. Paru z nich zostało odepchniętych na bok, jako odrzuceni. Po jakimś czasie ci, którzy nie przeszli badań, byli zabierani do drugiego pokoju. Cała ściana tego pokoju wypełniona była róŜnego rodzaju przyciskami i guzikami. Drzwi otworzyły się i do środka weszło kilku techników. Jeden z nich zaczął odczytywać po kolei nazwiska osób w pokoju. Kiedy wyczytywał nazwiska, ludzie ci podnosili si«j bez oporu i wchodzili do wielkiego pojemnika. Kiedy byli juŜ w środku, inny technik zamykał za nimi drzwi i naciskał przycisk na panelu. Parę minut potem ponownie otwierał drzwi i wymiatał na zewnątrz to, co z nich pozostało. Nic poza małą kupką popiołu nie zostało po pokoju pełnym ludzi. Zobaczyłam ludzi, którzy przeszli badania, jak ponownie byli ładowani na cięŜarówki i wiezieni na stację kolejową. Nikt nic nie mówił, ani nie rozglądał się. W następnym budynku kaŜdy miał przydzielaną jakąś pracę. Szli do pracy bez Ŝadnego słowa sprzeciwu. Pracowali bardzo cięŜko, a po pracy zabierani byli do otoczonego wysokim płotem budynku mieszkalnego. Rozbierali się i szli spać. Nazajutrz znowu mieli cięŜko pracować. Donośny głos przeszył powietrze. Ujrzałam ogromne zwierzę, które usiadło na wysokim tronie. Wszyscy ludzie byli posłuszni zwierzęciu. Widziałam duchowe rogi wychodzące z jego głowy. Wyrastały i sięgały kaŜdego miejsca na ziemi. Zwierzę poddało sobie wiele zwierzchności, wiele biur i coraz bardziej wzrastało we władzę. Poruszało się między wieloma miejscami, zwodząc wielu ludzi. Bogaci i sławni byli oszukiwani tak samo, jak biedni ludzie bez Ŝadnych praw. Mali i wielcy płacili haracz zwierzęciu.Do biura wniesiono wielkie urządzenie, z wnętrza którego dobiegał głos zwierzęcia. RównieŜ na tym urządzeniu zwierzę umieściło swój znak. Znajdowało się tu równieŜ inne urządzenie zwane „wielkim bratem”, które mogło penetrować kaŜdy dom oraz kontrolować wszystkie prowadzone interesy. Istniał tylko jeden egzemplarz tej maszyny i naleŜał właśnie do zwierzęcia. Części urządzenia, które umieszczono w ludzkich domach, były niewidoczne dla ludzkich oczu, lecz za ich pomocą moŜna było kontrolować kaŜde ludzkie posunięcie. Zwierzę obróciło się na tronie, obliczem w moim kierunku. Na jego czole widniał napis „666″. Widziałam jak w jakimś innym biurze, pewien człowiek zaczął bardzo złościć się na zwierzę. Domagał się moŜliwości rozmowy z nim. Wrzeszczał z całych swych sił. Zwierzę ukazało się i bardzo grzecznie powiedziało: „Chodź, mogę zatroszczyć się o wszelkie twoje problemy”. Zabrało ono zdenerwowanego człowieka do innego wielkiego pokoju i poprosiło go, aby połoŜył się na stole. Pokój i stół przypominał salę operacyjną. MęŜczyzna dostał zastrzyk znieczulający i połoŜył się pod wielkim urządzeniem. Zwierzę przyczepiło do jego głowy szereg przewodów i włączyło maszynę, na wierzchu której widniał napis: „Ten opróŜniacz umysłu naleŜy do zwierzęcia 666″.  Schodząc ze stołu, człowiek ten miał to samo puste spojrzenie i ruchy, jak zombi w filmie. Na głowie miał wygolone koło. Wiedziałam, Ŝe jego umysł został odmieniony tak, iŜ mógł być teraz w pełni kontrolowany. Zwierzę powiedziało: „Proszę pana, czy teraz nie czuje się pan lepiej? Czy nie mówiłem, Ŝe mogę zatroszczyć się o wszystkie pana problemy? Dałem ci nowy umysł. Teraz juŜ nie będziesz miał Ŝadnych kłopotów ani zmartwień”. Człowiek nie odpowiadał, będziesz posłuszny kaŜdemu mojemu słowu” – powiedziało zwierzę, podnosząc i przyczepiając małą rzecz do koszuli człowieka. Ponownie zwróciło się do niego, a on odpowiedział mu, nie poruszając nawet ustami. Zachowywał się jak Ŝywy trup. „Będziesz pracował i nie będziesz złościł się, nie będziesz teŜ sfrustrowany. Nie będziesz płakał, ani nie będziesz smutny. Będziesz pracował dla mnie, aŜ umrzesz. Kontroluję wielu takich jak ty. Niektórzy kłamią, kradną, zabijają, wszczynają wojny, rodzą dzieci, obsługują maszyny, czy teŜ robią wiele innych rzeczy. Wszystko jest pod moją kontrolą”. Zwierzę zaśmiało się złowieszczo. Podsunęło człowiekowi papier do podpisu, a on bez mrugnięcia okiem oddał zwierzęciu cały swój majątek. W mojej wizji widziałam, jak człowiek ten opuszcza biuro zwierzęcia, wsiada do samochodu i jedzie do domu. Kiedy znalazł się przy Ŝonie, próbowała go pocałować, ale nie zareagował na to. Zwierzę sprawiło, Ŝe nie odczuwał niczego, Ŝadnych emocji, Ŝadnych uczuć. Wszelkie reakcje Ŝony pozostawały bez jakiejkolwiek odpowiedzi z jego strony. W końcu powiedziała: „W porządku, zawołam zwierzę. Ono będzie wiedziało, co z tym zrobić”. Po krótkiej rozmowie telefonicznej wyszła z domu i pojechała do budynku, który niedawno opuścił jej mąŜ. Zwierzę przywitało ją i zapytało: „Opowiedz mi o wszystkich swoich problemach. Jestem pewien, Ŝe mogę ci pomóc”. Ujęło ją za ramię i poprowadziło do stołu, na którym wcześniej znajdował się jej mąŜ. Po takiej samej operacji, ona równieŜ stała się bezosobowym sługą zwierzęcia. Na pytanie: „Jak się czujesz?” nie odpowiedziała, zanim nie przyczepiono jej małego urządzenia do bluzki. Wtedy to zrozumiała, Ŝe zwierzę było jej mistrzem i panem. Zaczęła oddawać mu cześć, będziesz reproduktorem” – usłyszała, „Będziesz miała doskonałe dzieci, a one będą mi posłuszne i będą mnie wielbiły”. Ponownie ujrzałam tę kobietę. Tym razem przebywała w innym budynku. Było tu wiele cięŜarnych kobiet, które leŜały bez ruchu w swych łóŜkach i monotonnie śpiewały, wielbiąc zwierzę. Wszystkie miały na swych czołach cyfry „666″. Zwierzę potęŜniało, aŜ jego królestwo objęło całą ziemię. Dzieci dorastały i wkrótce równieŜ one szły pod opróŜniacz umysłu. Uwielbiały zwierzę i jego obraz. Maszyna ta jednak nie miała mocy nad BoŜymi dziećmi.

Usłyszałam głos Pana mówiący: „Ci, którzy oddają cześć zwierzęciu i jego obrazowi, zginą. Wielu zosta-nie zwiedzionych i wielu upadnie, lecz ja wyratuję Moje dzieci przed zwierzęciem. Rzeczy te będą miały miejsce w czasach ostatecznych. Nie przyjmuj znaku zwierzęcia. Upamiętaj się, zanim nie jest za późno. Zwierze nazwie się człowiekiem pokoju. Przyniesie ono rzekomy pokój wielu narodom w czasie tego chaosu. Będzie w stanie wypełnić świat niedrogimi dobrami tak, Ŝe kaŜdy będzie w stanie je kupić. Zbrata się z wieloma narodami, a wielcy tego świata pójdą za jego fałszywym pojęciem bezpieczeństwa. Jednak przed tym czasem wzbudzę armię wierzących, którzy staną w wierze i sprawiedliwości. PotęŜna armia, przepowiedziana przez Joela, usłyszy Mój głos, który brzmieć będzie od wschodu do zachodu słońca. W nocy równieŜ będą słuchać Mego głosu i odpowiedzą Mi. Będą pracować dla Mnie i biec jak potęŜni wojownicy, czyniąc wielkie dzieła dla Mnie, gdyŜ Ja będę z nimi. Wszystko to objawił mi Pan Jezus Chrystus w otwartej wizji. Są to słowa Jego ust i dotyczą czasów ostatecznych. Wróciliśmy z Jezusem do domu. RozwaŜałam wszystko, co dane mi było zobaczyć i usłyszeć. Zasnęłam modląc się o zbawienie wszystkich ludzi.

22. Znak bestii
Słyszałam głos Pana mówiącego: „Mój Duch nie zawsze będzie się starał o człowieka. Chodź, zobacz bestię. W czasach ostatecznych powstanie z ziemi zła bestia, która zwiedzie wielu ze wszystkich narodów ziemi. Zażąda, aby każdy przyjął na siebie – na czoło lub na ramię – jej znak, liczbę „666″. Każdy, kto przyjmie ten znak, będzie naleŜał do bestii i razem z nią zostanie wrzucony do jeziora ognistego, płonącego ogniem i siarką. Bestia powstanie z wielkim przyklaskiem całej ziemi, gdyż przyniesie wszystkim taki pokój i powodzenie, jakich nikt nie pamięta. Kiedy już skupi w swych rękach władzę nad całym światem, ludzie bez jej znaku nie będą mogli kupić żywności, ubrań, samochodów, domów, ani żadnej innej rzeczy niezbędnej do życia. Nie mając na sobie jej znaku nie będą też mogli niczego sprzedać. Pan Bóg wyraźnie stwierdza, że ci, którzy przyjmą znak, potwierdzą tym samym swą przynależność do bestii i zostaną odcięci na zawsze od Boga. Będą oni mieli udział z niewierzącymi i czyniącymi nieprawość. Ten znak potwierdza po prostu, że ci, którzy go mają, odrzucili Boga i zwrócili się do bestii dla pożywienia i środków egzystencji. Bestia i jej zwolennicy będą prześladować tych, którzy nie przyjęli znaku i wielu z nich zabiją. Użyją wszelkich nacisków, aby zmusić wierzących w prawdziwego Boga do oznakowania się. Dzieci i niemowlęta będą zabijane przed oczyma rodziców, którzy nie zgodzili się przyjąć opieczętowania. Będzie to czas wielkiego lamentu. Ci, którzy przyjmą znak, zostaną zmuszeni do przepisania bestii całego swojego majątku w zamian za obietnicę zaspokojenia przez nią wszelkich potrzeb. Niektórzy z was osłabną i poddadzą się bestii oraz przyjmą jej znak na swoje ramiona i czoła. Powiecie: „Bóg nam to wybaczy. Bóg to zrozumie”. Jednak nie zaprę się Mojego Słowa. Wiele razy ostrzegałem was przez usta Moich proroków i sług ewangelii. Opamiętajcie się teraz, póki ciągle trwa dzień, gdyż nadciąga noc, kiedy odbędzie się sąd. Jeśli nie posłuchacie się bestii i nie przyjmiecie jej znaku, zatroszczę się o was. Przypominam jednak, że wielu z was w tym czasie zginie za prawdę, wielu bowiem zostanie straconych za wiarę w Boga. Błogosławieni jednak są ci, którzy umierają w Panu, gdyż wielka będzie ich nagroda. Zaprawdę nastanie czas pokoju i dobrobytu, w którym bestia zdobędzie uznanie i popularność. Rozwiąże problemy światowe tak, jakby były po prostu niczym. Jednak pokój skończy się rozlewem krwi, a dobrobyt głodem na całym świecie. Nie bój się tego, co może uczynić ci człowiek. Bój się raczej tego, który może wrzucić twoją duszę i ciało do piekła. Chociaż nastanie wielki ucisk i prześladowanie, jednak wyrwę was z tego. Zanim jednakże nadejdzie ten zły dzień, utworzę potężną armię, która wielbić Mnie będzie w duchu i w prawdzie. Armia ta czynić będzie dla Mnie rzeczy wielkie i wspaniałe. Dlatego też zgromadźcie się razem i uwielbiajcie Mnie w duchu i w prawdzie. Wydawajcie owoce sprawiedliwości i oddajcie Mi, co Mi się prawnie należy, a zachowam was w tym złym czasie. Upamiętajcie się i ratujcie przed tymi strasznymi rzeczami, które spadną na zbuntowanych i niewierzących. Zapłatą za grzech jest śmierć, lecz darem Bożym jest życie wieczne. Przyjdźcie do Mnie, kiedy jeszcze ciągle możecie, a przyjmę was i przebaczę wam. Kocham was i nie chcę, aby ktokolwiek zginął. Uwierzcie temu słowu i żyjcie. Dzisiaj wybierzcie, komu będziecie służyć”
.23. Powrót Chrystusa
Widziałam powrót Pana. Usłyszałam Jego głos jak głos trąby oraz głos archanioła. Cała ziemia zatrzęsła się, a z grobów powstali zmarli w Panu, na spotkanie z Nim w powietrzu. Wydawało mi się, że przez długie godziny słyszałam dźwięki rogów, kiedy ziemia i morze wydawały swoich zmarłych. Pan Jezus Chrystus stał na obłoku, odziany w ogień i obserwował tę pełną chwały scenę. Ponownie usłyszałam głos trąb, i wówczas ci, którzy żyli, wstąpili w górę. Widziałam odkupionych jako miliony świecących punktów skupiających się w wyznaczonym miejscu w niebie. Tam aniołowie dali im najbielsze szaty i zapanowała ogromna radość. Aniołowie utrzymywali porządek i zajmowali się każdym z osobna. Odkupieni przechodząc przez powietrze zostali przemienieni i otrzymali nowe ciała. Niebiosa wypełniły się wielką radością i szczęściem, a aniołowie śpiewali: „Chwała królowi królów!” Wysoko w niebiosach ujrzałam wielkie, duchowe ciało – to było ciało Chrystusa, które leżało na łóżku, a krew spływała z niego na ziemię. Poznałam, że było to zabite ciało naszego Pana. I nagle zaczęło ono powiększać się i powiększać, aż wypełniło sobą całe niebo. Wchodziły do niego miliony odkupionych. Obserwowałam w zadziwieniu, jak miliony wspinały się schodami do ciała i wypełniały je, zaczynając od stóp, poprzez nogi, ręce, żołądek, serce, aż do głowy. A kiedy zostało wypełnione, zobaczyłam, że było ono pełne mężczyzn i kobiet ze wszystkich narodów i języków ziemi, którzy potężnym głosem wielbili Pana. Miliony siedziały przed tronem. Widziałam aniołów, jak przynieśli księgi, z których odczytano wyroki. Było to miejsce miłosierdzia, wielu więc otrzymało tu swoją nagrodę. Kiedy przyglądałam się temu, ciemność przykryła całą ziemię i wypełniły ją demoniczne moce. Wszystkie złe duchy, bez wyjątku, zostały uwolnione ze swych więzień i rzucone na ziemię. Usłyszałam głos Pana: „Biada mieszkańcom ziemi, gdyż nadszedł szatan, aby zamieszkać pośród was”. Widziałam wściekłą bestię, która wypuściła swój jad na całą ziemię. Piekło zatrzęsło się z wściekłości, a 7 otchłani wyszły niezliczone hordy złych stworzeń aż cała ziemia pociemniała od ich ilości. Mężczyźni i kobiety płacząc uciekali w góry i do jaskiń. Na całym świecie toczyły się wojny, panował głód i śmierć. Na koniec ujrzałam ogniste konie i rydwany na niebiosach. Ziemia zatrzęsła się i słońce stało się czerwone jak krew kiedy anioł powiedział: „Słuchaj ziemio, nadchodzi król!” I wtedy pojawił się na niebie Król królów, a z Nim święci ze wszystkich wieków, odziani w nieskazitelną biel. Przypomniałam sobie, że kaźde oko zobaczy Go i każde kolano zegnie się przed Nim. Wtedy aniołowie zapuścili swoje sierpy i zaczęli ścinać dojrzałe ziarno – co oznacza koniec świata. Jezus powiedział: „Pokutujcie i bądźcie zbawieni, gdyż przybliżyło się królestwo Boga. Moja wola i Moje Słowo wypełnia się. Prostujcie ścieżki Pana”. Pomyślałam wtedy, że musimy kochać się nawzajem. Musimy mocno stanąć w prawdzie i napominać nasze dzieci w świetle rychłego przyjścia Chrystusa, gdyż Król prawdziwie nadchodzi!”
24. Końcowe napomnienie
Jezus powiedział: „Powiedzcie tym, którzy są na świecie, aby nie byli pyszni oraz, aby nie ufali wątpliwemu swojemu bogactwu, lecz ufali żywemu Bogu, który obdarza obficie wszystkim ku własnej radości. Chodźcie w Duchu, a nie będziecie oddawali się pożądliwości ciała. Nie dajcie się zwieźć: Bóg nie da się z siebie naśmiewać. Co człowiek sieje, to będzie żąć. Siejąc z ciała, zbierzecie skażenie. Siejąc z Ducha, zbierzecie żywot wieczny. Uczynkami ciała są: wszeteczeństwo, nieczystość, rozpusta, bałwochwalstwo, czary, wrogość, spory, zazdrość, gniew, knowanie, waśnie, odszczepieństwo, zabójstwo, pijaństwo, obżarstwo i tym podobne. Ci, którzy te rzeczy czynią,, nie odziedziczą Królestwa Bożego. Owocem zaś Ducha są: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność i wstrzemięźliwość. Ci, którzy należą do Chrystusa, ukrzyżowali swoje ciała wraz z namiętnościami i żądzami swymi. Kiedy Słowo Boże wypełni się, wtedy nadejdzie koniec. Nikt nie zna dnia ani godziny, kiedy powróci Syn Boży, nawet On sam. Słowo szybko się wypełnia. Przyjdźcie jak małe dzieci i oczyśćcie się z uczynków ciała. Powiedzcie do Mnie: „Jezu, wejdź do mojego serca i przebacz mi moje grzechy. Wiem, że jestem grzesznikiem i pokutuję z moich nieprawości. Obmyj mnie swoją krwią i uczyń czystym. Zgrzeszyłem przeciwko niebu i przeciwko Tobie i nie jestem godzien nazywać się synem. Przyjmuję Cię przez wiarę jako mego Zbawiciela”. Dam wam pastorów według Mego serca i będę waszym pasterzem. Czytajcie Słowo i nie opuszczajcie waszych wspólnych zgromadzeń. Oddajcie Mi całe wasze życie, a zachowam was. Nigdy was nie opuszczę, ani nie zawiodę”. Ludzie, poprzez jednego Ducha mamy dostęp do Boga. Modlę się, aby każdy z was przyszedł i oddał swoje serce Jezusowi.

1. Elektroniczny dowód osobisty z elektronicznym chipem – znamię Bestii. Nie przyjmujmy dokumentów Antychrysta! Elektroniczny dowód osobisty pojawi się już w 2017 r. – i będzie aplikacją na smartfony. 2. Mikroczipy – kto przyjmie „znamię bestii”? Każdy kto dobrowolnie przjmie chip na prawą rękę lub czoło trafi do piekła i będzie potępiony na wieki. Jeśli bowiem nie znajdujesz się w rejestrze chipów jako odpowiedni ciąg cyfr – nie istniejesz. W tak perfidny i podstępny sposób ta „wspaniała”, „cudowna” technologia stanie się iluminatów idealnym sposobem zniewolenia ludzkości.

1. Elektroniczny dowód osobisty z elektronicznym chipem – znamię Bestii.  Nie przyjmujmy dokumentów Antychrysta! Elektroniczny dowód osobisty pojawi się już w 2017 r. – i będzie aplikacją na smartfony. 
http://www.dobreprogramy.pl/Elektroniczny-dowod-osobisty-pojawi-sie-juz-w-2017-r.-i-bedzie-aplikacja-na-smartfony,News,74097.html

2. Mikroczipy – kto przyjmie „znamię bestii”? Każdy kto dobrowolnie przjmie chip na prawą rękę lub czoło trafi do piekła i będzie potępiony na wieki.  Jeśli bowiem nie znajdujesz się w rejestrze chipów jako odpowiedni ciąg cyfr – nie istniejesz. W tak perfidny i podstępny sposób ta „wspaniała”, „cudowna” technologia stanie się iluminatów idealnym sposobem zniewolenia ludzkości.
https://stopnwopoznan.wordpress.com/175/

1. Garabandal: przypuszczalna data Wielkiego Cudu. Przewidywana data ogłoszenia informacji przez Conchitę o PEWNEJ dacie Wielkiego Cudu to prawdopodobnie: 5 kwietnia 2017. Czasu więc mamy niewiele by poprawić nasze życie. Jeżeli data Wielkiego Cudu którą uważam za najbardziej prawdopodobną jest prawidłowa, Ostrzeżenia oczekujmy mniej-więcej już w 2016 („niespełna rok przed Wielkim Cudem”). Jednak musimy się liczyć z tym że Ostrzeżenie może nadejść w każdej chwili, tak jak i nasza śmierć zresztą.Oczywiście większość tych którzy nawet uwierzą w to co teraz czytają postanowi dalej nic nie robić, bo w końcu Ostrzeżenie to nie koniec świata, będzie jeszcze czas… Czy aby na pewno? Każda śmierć jednostki to taki prywatny „koniec świata”, a pogrzeby są codziennie… Po za tym nawet jak dożyjemy „Małego Sądu” – czy przeżyjemy wstyd, szok doznania, ciężar naszych grzechów? Wielu ponoć nie przeżyje Ostrzeżenia – z wrażenia jakiego doznają ze spotkania z Chrystusem. Zmieniajmy życie jak najszybciej, by nie wstydzić się przed obliczem Pana! 2. Orędzie od Matki Bożej przekazane Marii Bożego Miłosierdzia – 02.04.2014, 16:27 – Matka Zbawienia: Nawrócenie obiecane przez mojego Ojca rozpocznie się w tym miesiącu. (Czyli w kwietniu. To nie jest pewne ale całkiem możliwe że biędzie to w kwietniu 2016 ponieważ ten rok jest ogłoszony rokiem Miłosierdzia a Wielkie Ostrzeżenie to największy akt Miłosierdzia Bożego w Czasach Ostatecznych. Możliwe ze ono nastąpi 3 kwietnia 2016 gdyż w tym dniu jest Święto Bożego Miłosierdzia.) 3. PRZYPOMNIENIE PRZYGOTOWANIA DOMÓW NA „OSTRZEŻENIE”. 4. Ostrzeżenie. Powtórne Przyjście Jezusa. Armia Jezusa Chrystusa reszty Kościoła Katolickiego. „Trwamy zjednoczeni z Twoim Najświętszym Sercem, drogi Jezu. Głosimy z mocą Prawdziwe Słowo Boże. Pójdziemy na krańce ziemi, by szerzyć Prawdę. Nigdy nie przyjmiemy żadnej nowej fałszywej doktryny w Twoje Imię, innej niż ta, której Ty sam nas nauczyłeś” (z modlitwy 121, Wierność Armii Jezusa Chrystusa). Wybór orędzi o Ostrzeżeniu. 5. Modlitwy na Wielkie Ostrzeżenie.

1.Garabandal: przypuszczalna data Wielkiego Cudu

Posted by Dzieckonmp w dniu 21 Marzec 2014

O Fatimie słyszał chyba każdy. O uszy obiły się nam informacje o objawieniach Matki Bożej w Licheniu – bo to polskie miasto. Niesamowitą historię Guadalupe rozpropagował Wojciech Cejrowski w jednym z odcinków „Boso przez świat”.  Wielu także słyszało o Medzjugorje, Lourdes i La Salette dokąd odbywają się pielgrzymki. Wydaje się jednak, że stosunkowo mało kto słyszał o Garabandal – hiszpańskiej wiosce w której miały miejsce najbardziej spektakularne objawienia Matki Chrystusa i jej najważniejsze orędzia, a prawdziwość tych objawień wg mnie jest pewna.
 
 

Aby poznać czym są objawienia w Garabandal zachęcam do obejrzenia dokumentu (wszystkie linki na końcu). Pokrótce: przez cztery lata (1961-65) cztery dziewczynki mają ok. 2000 objawień. Są to objawienia Michała Archanioła, ale przede wszystkim Matki Bożej Karmelitańskiej. Maryja prosi nas poprzez dzieci o modlitwę, pokorę, wyrzeczenia, dobre uczynki, pokutę – czyli jak zwykle jest Posłanką Miłości i zależy Jej na naszym zbawieniu.

W Garabandal dzieją się dziwne zjawiska, dziewczynki zachowują się podobnie jak dzieci w Fatimie: będąc w ekstazie (stan gdy umysłowo są jakby nieobecne w naszym wymiarze) nie można im nic zrobić: oczy nie reagują na światło, na sypany w nie piasek, nie reagują na kłucie, ogień ze świeczki itp. Poruszają się specyficznie: np. chodzą do tyłu, albo bardzo szybko, tak że nikt za nimi nie może nadążyć, a one przy tym w ogóle się nie męczą, są bardzo ciężkie, dwóch mężczyzn nie daje rady oderwać dziewczynki od ziemi, nie reagują na nic z tego świata, lewitują… Dewocjonalia pocałowane przez Matkę Bożą uzdrawiają, zresztą sam sposób ich błogosławieństw jest zdumiewający (proszę obejrzeć filmy). Dla wielu niedowiarków Maryja ogłasza tzw. „Mały Cud”. 18 lipca 1962 tłumy są świadkami widzialnej Hostii (Ciało Chrystusa w postaci opłatka), której udziela Michał Archanioł.

Po tym krótkim streszczeniu chciałbym przejść do najważniejszych wg. mnie cech objawień w Garabandal, tych które wskazują że są to objawienia niezmiernie ważne i prawdziwe. Maryja mówi dzieciom żeby ogłosiły światu abyśmy modlili się za księży, gdyż wielu duchownych zbłądziło. Myślę że przez to Kościół nigdy nie uznał tych objawień jako pochodzących od Matki Bożej. Ale zadajmy sobie pytanie: czy tak właśnie nie jest w Kościele?
 
A więc Matka Boża prosi o nawrócenie się niektórych księży, o modlitwę ale jednocześnie, co pozwala na stwierdzenie że jest to jednak prawdziwie Matka Boża – nakazuje dzieciom posłuszeństwo Kościołowi i klerowi. Przykładem jest gdy Maryja prosi by dziewczynki zaprosiły na jedno z kolejnych objawień księży z okolicy. Jednak biskup zakazał tego, co zmartwiło dziewczynki, bo nie wykonały polecenia Maryi. Matka Boża mówi wtedy dziewczynkom, że jeżeli tak zdecydował biskup, to tak ma być. Kapłan jest ważniejszy od anioła!
 
Powyższe wydarzenia dotyczące kleru i mądrość Matki Bożej w tej sprawie powodują we mnie zapewnienie, że jest to Maryja, Oblubienica Boża. Zatem to co później przekazuje nam Ona uważam za prawdę, zresztą kilka osób już się o tym przekonało (np. święta Faustyna oraz żyjący ksiądz Adam Skwarczyński). Chodzi o Ostrzeżenie i Wielki Cud.
 
Ostrzeżenie – obiecany akt wielkiego Miłosierdzia Bożego. Zatrzyma się jakby czas i każdy człowiek spotka się na „Małym Sądzie Bożym” z Chrystusem. Spojrzy na swoją duszę i zobaczy swoje złe uczynki jak i (uwaga!!) dobre, których nie uczynił a mógł! Spotkanie z Sędzią Sprawiedliwym, czyli Jezusem Chrystusem będzie miało na celu uratowanie nas. Wielu uwierzy w Boga, wielu postanowi poprawić swoje życie. Wielu odnajdzie sens życia, rzeczy materialne przestaną się liczyć bo będziemy już pewni że istnieje inny wymiar, życie po śmierci. Będą też tacy którzy Ostrzeżenia nie przeżyją bo prawda którą zobaczą spowoduje np. zawał serca. Będą też tacy, którzy pozostaną po stronie zła. Z pewnością nauka oraz media, które są pod władaniem księcia tego świata – szatana będą próbowały jakoś wyjaśnić to zjawisko, np. jako zbiorową, globalną halucynację.
 
Ale to nie koniec dowodu na istnienie Boga i nie koniec miłosiernego planu Chrystusa. Po Ostrzeżeniu, w Garabandal, na wzgórzu Pinii nad laskiem sosnowym pojawi się trwały znak, tzw. Wielki Cud. Prawdopodobnie będzie to znany ze Starego Testamentu Boski Obłok za dnia, a Słup Ognia w nocy. Wtedy chyba już nikt nie będzie miał wątpliwości co do istnienia Boga.
 
By zrozumieć dalszą część mojej wypowiedzi gdzie ustalam prawdopodobną datę Wielkiego Cudu – zapraszam do obejrzenia filmów, do których odsyłacze zamieszczam na końcu tego wpisu.
 
Data Ostrzeżenia jest nieznana, ale Ostrzeżenie będzie zwiastowało Wielki Cud. Datę Wielkiego Cudu, który ma się objawić w niespełna rok po Ostrzeżeniu można spróbować wyliczyć biorąc pod uwagę następujące wytyczne podane przez Matkę Bożą: – miedzy 8 a 16 dniem marca, kwietnia lub maja,  
– w czwartek o godzinie 20:30 czasu lokalnego w Hiszpanii,
– w święto męczennika Eucharystii, – zbiegać się będzie z ważnym wydarzeniem w Kościele Katolickim, ale nie będzie to jakieś święto Maryjne,
– dodatkowo Conchita na 8 dni przed Wielkim Cudem (czyli w środę) ma ogłosić światu datę Wielkiego Cudu w Garabandal. Conchita sama nie wiedziała w wywiadzie z lat 70tych jak przekaże to światu. Dziś można już się domyślić że może odbyć się to poprzez Internet, np. poprzez facebook’ową grupę o Garabandal. Tak na marginesie przed chwilą wyjaśniłem pochodzenie nazwy mojego bloga :)
 
O tym że stanie się to stosunkowo niedługo świadczy powiązanie z wydarzeniem dwóch osób, które muszą wtedy jeszcze żyć. Są to oczywiście Conchita Gonzalez (ur. 1949, zam. Nowy Jork) oraz Joseph Lomangino (ur. 1928), tzw. Apostoł z Nowego Jorku głoszący o Garabandal i uzdrawiający poprzez krucyfiks pocałowany przez Matkę Bożą. Józiowi Ojciec Pio przywrócił powonienie i potwierdził autentyczność objawień w Garabandal, a Matka Boska poprzez dziewczynki obiecała Józiowi, że w dniu Wielkiego Cudu odzyska wzrok.
 
Dodatkowo można też, a nawet należy doszukiwać się przesłań z Objawień św. Jana, czyli Apokalipsy. O ile znaków czasów ostatecznych na Ziemi i niebie mamy już mnóstwo (media i nauka je często kamuflują) tak jeden jest bardzo ważny. Chodzi o specjalny układ gwiazd symbolizujący ten oto fragment Apokalipsy:
 
„I ukazał się wielki znak na niebie: Niewiasta odziana w słońce i księżyc pod stopami jej, a na głowie jej korona z dwunastu gwiazd. A była brzemienna, i w bólach porodowych i w męce rodzenia krzyczała”.
 
Otóż układ gwiazd w konstelacji Corona Borealis przypadający na rok 2017 można interpretować tak: konstelacja symbolizuje Niewiastę, według wzoru z “gwiazdy” Trzech Króli, Jowisz będzie w łonie Panny (kobieta w ciąży) a księżyc będzie pod Jej stopami… Następna taka sytuacja będzie dopiero pod koniec millenium. Oczywiście piszę tu bardzo oględnie, jak kogoś interesuje ten temat a szczególnie astronomia to polecam głębszą analizę.Zatem układ gwiazd oraz suma wcześniejszych wytycznych wskaże nam najbardziej prawdopodobny moment rozpoczęcia się Wielkiego Cudu, czyli znaku „którego nie będzie można dotknąć”, a który będzie na Ziemi aż do końca świata – to równo 100 lat po objawieniach w Fatimie czyli: 
 
Wielki Czwartek 13 kwietnia 2017 godz. 20:30
 
ponieważ 13 kwietnia 585r. (w Wielki Czwartek),  w więzieniu w Tarragonie (w Hiszpanii, tam gdzie jest też Garabandal!) za przejście na katolicyzm z arianizmu nie uznającego Trójcy Świętej, a dokładniej jeszcze za odmowę przyjęcia heretyckiej Komunii św. z rąk ariańskiego biskupa został ścięty św. książe Hermenegild.
 
Przewidywana data ogłoszenia informacji przez Conchitę o PEWNEJ dacie Wielkiego Cudu to prawdopodobnie:
5 kwietnia 2017 
kiedy Conchita będzie miała 68 lat, a Joseph Lomangino 89 lat. Dodatkowo można jeszcze zdać sobie sprawę że wg. wielu badaczy Pisma Świętego i historii Boże Narodzenie miało miejsce w kwietniu, a nie w grudniu jak by ktoś mógł to tak kojarzyć…
 
Czasu więc mamy niewiele by poprawić nasze życie. Jeżeli data Wielkiego Cudu którą uważam za najbardziej prawdopodobną jest prawidłowa, Ostrzeżenia oczekujmy mniej-więcej już w 2016 („niespełna rok przed Wielkim Cudem”). Jednak musimy się liczyć z tym że Ostrzeżenie może nadejść w każdej chwili, tak jak i nasza śmierć zresztą.Oczywiście większość tych którzy nawet uwierzą w to co teraz czytają postanowi dalej nic nie robić, bo w końcu Ostrzeżenie to nie koniec świata, będzie jeszcze czas… Czy aby na pewno? Każda śmierć jednostki to taki prywatny „koniec świata”, a pogrzeby są codziennie… Po za tym nawet jak dożyjemy „Małego Sądu” – czy przeżyjemy wstyd, szok doznania, ciężar naszych grzechów? Wielu ponoć nie przeżyje Ostrzeżenia – z wrażenia jakiego doznają ze spotkania z Chrystusem. Zmieniajmy życie jak najszybciej, by nie wstydzić się przed obliczem Pana!
2. Orędzie od Matki Bożej przekazane Marii Bożego Miłosierdzia – 02.04.2014, 16:27 – Matka Zbawienia: Nawrócenie obiecane przez mojego Ojca rozpocznie się w tym miesiącu.
(Czyli w kwietniu. To nie jest pewne ale całkiem możliwe że biędzie to w kwietniu 2016 ponieważ ten rok jest ogłoszony rokiem Miłosierdzia a Wielkie Ostrzeżenie to największy akt Miłosierdzia Bożego w Czasach Ostatecznych. Możliwe ze ono nastąpi 3 kwietnia 2016 gdyż w tym dniu jest Święto Bożego Miłosierdzia.)

Moje dziecko, nawrócenie Obiecane przez mojego Ojca rozpocznie się w tym miesiącu i rozprzestrzeni się na cały świat przez moc Ducha Świętego. Dusze zostaną oszczędzone, a mój Syn okaże wielkie Miłosierdzie najbardziej zatwardziałym grzesznikom.

Mój Ojciec pragnie, aby wielu ludzi, którzy nie wierzą w Boga i przeżywają swoje życie tak, jakby nie istniało Życie Wieczne, było pierwszymi ludźmi, którym będzie pokazane Światło Prawdy. Ci ludzie są bardzo kochani, a ich brak wiary zostanie zastąpiony miłością i tęsknotą za pojednaniem z Jezusem Chrystusem, Którego opuścili. Dusze tych, którzy popełnili straszliwy grzech i którzy są pod wpływem diabła, będą następnymi. Będą im dane wielkie Łaski, a Miłosierdzie mojego Syna przebije ich serca tak nagle, że ich nawrócenie będzie natychmiastowe. Ten Cud będzie tak nieoczekiwany, że gdy zaczną głosić nowinę Ewangelii, wielu usiądzie i będzie ich słuchało.

Nastąpi to z powodu nawrócenia najbardziej dręczonych tak, że o wiele więcej dusz może być uratowanych i będzie uratowanych. Będzie to wtedy zależało od tych wszystkich, którzy już idą za Prawdą, czy będą pragnęli pozostać wierni mojemu Synowi i Jego Nauczaniu, czy nie. To te dusze będą najbardziej cierpiały, gdyż są z Bogiem i z tego powodu zły duch zrobi wszystko, aby dręczyć ich wątpliwościami dotyczącymi Prawdy. Są to te dusze, które będą odciągane od mojego Syna, a zły duch pożąda ich najbardziej.

Dla ochrony wiary chrześcijan na całym świecie, proszę o odmawianie tej Modlitwy Krucjaty:

Modlitwa Krucjaty (144) O ochronę wiary chrześcijańskiej

Matko Zbawienia, proszę wstaw się za duszami chrześcijan na całym świecie. 

Proszę, pomóż im zachować wiarę i pozostać wiernymi Nauczaniu Jezusa Chrystusa. Módl się, aby miały siłę umysłu i ducha do zachowania swojej wiary w każdym czasie.

Wstawiaj się, droga Matko za nimi, aby otworzyć im oczy na Prawdę i aby została im dana Łaska rozpoznania fałszywej doktryny przedstawianej im w Imię Twojego Syna. 

Pomóż im pozostać prawdziwymi i wiernymi sługami Boga i wyrzec się zła i kłamstwa, nawet jeśli z tego powodu będą musieli cierpieć ból i kpiny.

O Matko Zbawienia, chroń wszystkie swoje dzieci i módl się, aby każdy chrześcijanin podążał drogą Pana, aż do ostatniego tchnienia. Amen.

Dzieci, Jezus kocha każdego. On zawsze będzie walczył, aby chronić was przed krzywdą i będzie interweniował na najbardziej niezwykłe sposoby, by uchronić was od wszelkiego zła w tych dniach ciemności, które będziecie musieli znosić w Jego Imię. Zaufajcie mi, waszej ukochanej Matce, gdy wstawiam się za wami, abyście przybliżyli się do mojego Syna podczas prób, które są przed wami.

Dziękuję, że odpowiedzieliście na to Wezwanie z Nieba.

Wasza ukochana Matka

Matka Zbawienia

Matka Boża

 

tekst oryginalny

3. PRZYPOMNIENIE PRZYGOTOWANIA DOMÓW NA „OSTRZEŻENIE”

2012-01-21 06:43
W środę 11 Stycznia, 2012 roku Maria Bożego Miłosierdzia przypomniała nam DWA osobne orędzia otrzymane przez nią, a dotyczące przygodowania naszych domów na wydarzenie nazywane: OSTRZEŻENIEM. Uprzejmie prosimy zapoznać się z ich treścią, i poczynić własne przygotowania według wskazówek Nieba.
Następstwa Ostrzeżenia
Orędzie nr 208 z serii Ostrzeżenie Otrzymano czwartek, 29 września 2011, godz.20.45
Moja droga, umiłowana Córko, w czasie, gdy zbliża się Ostrzeżenie, proś Moich ukochanych wyznawców, aby modlili się i radowali, dziekując za Wielkie Miłosierdzie Mojego Przedwiecznego Ojca, którego udzielił ludzkości.
Ten Wspaniały Akt Czystej Miłości sprawi, że więcej ludzi może zostać uratowanych, aby uczestniczyć w erze pokoju na ziemi. Bądźcie wdzięczni, że żyjecie w tych czasach, gdyż miliony z was zostanie uratowanych, tych, którzy w innym przypadku nigdy nie weszliby do bram nieba.
Przygotowania zostały zakończone. Przygotujcie w waszych domach poświęcone
świece oraz zaopatrzcie się w wode i żywność na okres kilku tygodni. Następstwa będą
trudne, ale nie musicie się obawiać. Zamiast tego poczujcie ulgę, gdyż cierpienia mają być ofiarowane w dziękczynieniu za życie wieczne, które obecnie jest dostępne Moim drogim duszom przyjmującym ten wielki dar.
Pozostańcie w pokoju. Zaufajcie Mi. Pamiętajcie, że Ja Jestem waszym Zbawicielem
i oferuję wiernym duszom ochronę w każdym momencie. Ide z wami. Prowadze was.
Trzymam wasze ręce z czułą Miłością. Jesteście Moi, a ja nigdy nie pozwolę odejść
wam z Mojego Świętego Serca. Wy, Moi wyznawcy, otoczeni jesteście łaskami
potrzebnymi do przetrwania Ostrzeżenia.
Wasz ukochany Jezus
Zbawiciel i Odkupiciel wszystkich ludzi
Radujcie się gdy niebo eksploduje, gdyż będziecie
wiedzieć, że Ja przychodzę.
Orędzie nr 211 z serii Ostrzeżenie
Otrzymano niedziela, 2 październik 2011, godz.15.00
Moja droga, umiłowana Córko, prawidłowości pogodowe zmieniają się obecnie, jako kolejny znak zmiany czasów. Inne zmiany bedą doświadczane. Słońce zacznie pulsować i wirować jako wprowadzenie świata przygotowującego się do Ostrzeżenia.
Najpierw pojawi sie Mój Krzyż. Będziecie zszokowani, ale dany będzie jako Znak, abyście mogli przygotować wasze dusze i poprosić o przebaczenie za popełnione przez was grzechy. Czyniąc tak, nie ucierpicie podczas Ostrzeżenia. Módlcie się, módlcie się, módlcie się. Moi wyznawcy na całym świecie, radujcie się gdy niebo eksploduje, gdyż będziecie wiedzieć, że Ja naprawdę przychodzę do tego świata. W końcu ludzkość nie będzie mogła się Mnie wyprzeć. Moja Miłość promieniować będzie w każdym zakątku świata, w czasie gdy Ja spróbuję wniknąć we wszystkie dusze, wszędzie.
Wydarzenie to będzie tak nagłe, że świat zatrzyma się w wielkim szoku. Kiedy powoli wróci do normalnego stanu, wielu nadal nie będzie pewnych, co się stało.
Kiedy przyjdę Ja, uczyni to też i szatan, i demony z piekła rodem, które będą usiłować porwać dusze Moich dzieci. To dlatego muszę usilnie was ponaglić, abyście  wszyscy pokropili
domy święconą wodą i posiadali wszędzie poświęcone gromnice. Musicie nieustannie
ochraniać samych siebie.
Zanim to nastąpi proszę was o to: módlcie sie za wszystkich tych, którzy nie potrafią przyjąć
w swoich sercach Prawdy Moich Nauk. Módlcie sie, aby ich uratować, a
zwłaszcza za tych, którzy tak przemożnie czynią wszystko, aby wyrzec się Mnie, chociaż są
świadomi Mojego Ukrzyżowania. Pamiętajcie, że umarłem za każdego z was, aby was odkupić. Pamietajcie, że tym razem przyjdę ponownie, aby was uratować, każdego z was. Nikogo nie wykluczam. Dzieci, to teraz jest wasza szansa, aby być pewnym miejsca w Erze Pokoju na ziemi. Dlaczego mielibyście nie chcieć mieć w tym udziału? Dlaczego ktoś miałby świadomie wybrać głębię piekła zamiast tego Wielkiego Daru? Cieszcie się. Módlcie się. Dziękujcie Bogu Ojcu za to Wielkie Ostrzeżenie. Przyjmijcie ten Dar z miłością i radością w waszych sercach. Wasz Zbawiciel Jezus Chrystus
4. Ostrzeżenie. Powtórne Przyjście Jezusa. Armia Jezusa Chrystusa reszty Kościoła Katolickiego.
„Trwamy zjednoczeni z Twoim Najświętszym Sercem, drogi Jezu. Głosimy z mocą Prawdziwe Słowo Boże. Pójdziemy na krańce ziemi, by szerzyć Prawdę. Nigdy nie przyjmiemy żadnej nowej fałszywej doktryny w Twoje Imię, innej niż ta, której Ty sam nas nauczyłeś” (z modlitwy 121, Wierność Armii Jezusa Chrystusa).      
<!–

–>

          Wybór orędzi o Ostrzeżeniu        

Ostrzeżenie będzie dla wielu wydarzeniem przerażającym, gdyż będzie się wydawało, że nadszedł koniec świata

Orędzie z 12 lipca 2012 roku, godz. 10:50

Moja szczerze umiłowana córko, niech nikt nie lekceważy wpływu, jaki Ostrzeżenie będzie miało na całą ludzkość.

Ostrzeżenie będzie dla wielu wydarzeniem przerażającym, gdyż będzie się wydawało, że nadszedł koniec świata.

Wielu zostanie świadkami tego, co będzie postrzegane, jako wydarzenie katastrofalne, kiedy będzie się wydawało, że dwie komety zderzają się i eksplodują w bliskiej odległości od powierzchni ziemi.

Płomienie ognia będą wyglądać, jak gdyby wulkan wybuchł na niebie i wielu ogarnie lęk.

Promienie czerwonego ognia będą Promieniami Mojej Krwi, promieniami Mojego Miłosierdzia, dane wam wszystkim, jako tak olbrzymi dar, że nikt nie będzie w stanie pojąć tego, co się dzieje.

Wielu poczuje palący ogień przenikający ich ciała, jak gdyby owładnął nimi żar słońca.

Będą odczuwać wewnątrz palący żar do czasu, gdy pojawi się odczucie pełnej świadomości, umożliwiające im zobaczenie swoich dusz.

Wielu będzie czuło wstrząsy ziemi, jak gdyby nastąpiło trzęsienie ziemi.

Ziemia zadrży, wyda jęk i wielu upadnie chwytając cokolwiek, by się chronić.

Ale ziemia nie otworzy się i ich nie pochłonie. Ponieważ nie będzie to fizyczne trzęsienie ziemi, ale nadprzyrodzone.

Zanim się to stanie, istniejące modele pogodowe rozpadną się.

Po eksplozji na niebie, ukarze się Mój Krzyż.

Wielu będzie płakać gorzkimi łzami skruchy i smutku oraz odczują ból upokorzenia z powodu swoich grzechów.

Inni będą krzyczeć i przeklinać, ponieważ nie będą w stanie wytrzymać nadprzyrodzonego światła, boskiego znaku, z powodu ciemności swoich dusz i będą oporni na światło Mojego Miłosierdzia.

Będą wyć z bólu ognia Piekielnego, gdyż Mój Znak Miłosierdzia pokaże im los, który ich czeka, chyba, że się nawrócą i zmienią swoje postępowanie.

Dusze dobre, które Mnie kochają również będą cierpieć, gdyż wiele z nich będzie także splamionych grzechem, ale otrzymają natychmiastowe rozgrzeszenie. Oni też zostaną upokorzeni, gdy zobaczą swój grzech pychy.

Potem wielu pozostanie w budynkach przez kilka dni i będą musieli radzić sobie z powodu braku zaopatrzenia. Dlatego musicie się przygotować.

Będzie to również okres cierpienia, kiedy dusze będą odczuwać ból Czyśćca, gdyż nastąpi ich oczyszczenie. W ten sposób wielu przeżyje objawienie stanu swoich dusz i zostaną upokorzeni tak, jak nigdy przedtem.

Bardzo dużo ludzi zaakceptuje to, co będzie się działo i zrozumieją, że otrzymali wielki Dar Mojej Łaski i Mojego Bożego Miłosierdzia.

Nawrócenie będzie powszechne i na taką skalę jakiej nie widziano od czasu Mojej Śmierci na Krzyżu.

Miliardy ludzi zwróci się do Boga, ponieważ Prawda stanie się oczywista.

Ludzie będą dokładnie wiedzieli, co nastąpi w Dniu Sądu Ostatecznego i będą wiedzieli, jak ratować swoje dusze, ponieważ ogarnie ich Moja Miłość.

Ponownie będą mogli stać się zdrowi na umyśle, ciele i duszy.

Mój Krzyż będzie dowodem objawienia Mojego Bożego Miłosierdzia, które obiecałem ludzkości od tak dawna. Będzie on widoczny na niebie na całym świecie.

Spokój zstąpi na całą ziemię w wyniku tego aktu bożej interwencji danej dzieciom Bożym, aby wybudzić je z letargu.

Ale upadli aniołowie zaatakują wszystkie dzieci Boże przy użyciu oddanej im armii, składającej się z tych, którzy odrzucą Mój Kielich Zbawienia.

Pełni goryczy z kamiennymi sercami i zarażeni skazą szatana, będą walczyć z tymi, którzy kochają Boga.

Ich liczba nie będzie wielka w porównaniu z tymi, którzy podążają za Prawdą, ale ich nienawiść skłoni ich do popełniania złych czynów, które zniszczą pokój i ciszę.

Wprowadzą oni w życie misterny plan przekonania świata, że to wydarzenie w istocie było wypadkiem, do którego doszło w kosmosie, co według nich naukowcy mogą udowodnić. To smutne, ale wielu uwierzy wówczas, że tak właśnie było i wiele dzieci Bożych upadnie i powróci do starego grzesznego życia, które kiedyś prowadziły.

Wtedy rozpocznie się walka o dusze i po pewnym czasie dojdzie do ostatecznej bitwy, a wtedy Moje Powtórne Przyjście przyniesie kres nieprawości.

Moi drodzy wyznawcy, nie pozwólcie, aby te objawienia was wystraszyły.

Zamiast tego przygotujcie się do owego wspaniałego wydarzenia i pozwólcie waszym duszom je przyjąć.

Przyjmijcie ten wspaniały Boży Akt, aby wzmocnić wasze postanowienia i szerzyć dalej Moją miłość wśród waszych rodzin i przyjaciół.

Bądźcie dumni z waszej więzi ze Mną, waszym Jezusem i pomóżcie Mi ratować dusze, które będą odmawiać przyjęcia Mojego Miłosierdzia.

Idźcie. Przygotujcie się. Cieszcie się, bo chwila jest bliska.

Kocham was.

Wasz Jezus

Ogień Ducha Świętego, będzie odczuwalny w sercach wszystkich

Orędzie z 9 grudnia 2012 roku, godz. 19:00

Moja szczerze umiłowana córko, Moim pragnieniem nie jest straszenie Moich wyznawców, lecz okazanie miłości i współczucia, które posiadam w Moim sercu dla każdego mężczyzny, kobiety i dziecka.

Z powodu Mojej Miłości do każdego dziecka Bożego, w tym tych, którzy przeciwstawiają się Słowu Bożemu, chcę okryć je Moim Płomieniem Miłosierdzia.

Wszyscy bądźcie przygotowani, gdyż niedługo będziemy świadkami Mocy Bożej i Jego Boskiej Interwencji w świecie, kiedy zatrzyma On wszystko, co jest, na czas piętnastu minut.

Ogień Ducha Świętego będzie odczuwalny w sercach wszystkich.

Dla tych, którzy będą w stanie łaski, będzie to uczucie radości, miłości i współczucia dla Mnie, waszego Jezusa.

Ci, którzy będą w stanie grzechu powszedniego poczują ból czyśćca, ale wkrótce zostaną oczyszczeni, a następnie poczują głęboki pokój i miłość do Mnie w swoich sercach.

Ci z was, którzy będą w grzechu śmiertelnym, doświadczą takiej nędzy i bólu, jakby zostali skazani na ogień Piekła.

Niektórzy z was, w tym stanie grzechu, będą błagać o Moje przebaczenie i łaskę przerwania swojego wewnętrznego cierpienia. Udzielę wam tego, jeśli zdobędziecie się na prawdziwą skruchę w swoich sercach i uznacie, że wasze grzechy ciężko Mnie ranią i sprawiają Mi ból, gdyż obrażają Boga.

Wtedy te biedne, nieszczęsne dusze, będą pluć na Mnie, walczyć ze Mną, a potem odwrócą się plecami. Strach, jaki będą czuli, będzie z powodu opanowania ich dusz przez szatana.

Nie będą mogli znieść bólu, gdy zobaczą Moje Światło i będą uciekać w objęcia złego, którego ciemność przyniesie im ulgę.

Wreszcie będą ci, którzy natychmiast umrą z powodu wstrząsu, jakiego doznają. Proszę, módlcie się za te dusze każdego dnia, gdyż wasze modlitwy zdobędą im wejście do Mojego Królestwa.

Jest to jeden z największych cudów, jaki kiedykolwiek został przyznany dzieciom Bożym.

Moje objawienie się wam podczas tego wydarzenia, obudzi was na fakt, że Moja Obietnica powrotu, aby uratować ludzkość, żeby mogła odziedziczyć Chwalebne Życie jakie ją czeka, wkrótce się wypełni.

Wasz Jezus

Zderzą się dwie komety, Mój Krzyż pojawi się na czerwonym niebie

Orędzie z 5 czerwca 2011 roku, godz. 16.30

Moja droga, ukochana Córko, czas jest bliski. Ostrzeżenie jest teraz blisko. Z wielkim smutkiem muszę ci powiedzieć, że wiele dusz nie zwróci uwagi na przekazy o Ostrzeżeniu. Moje Słowo nie jest przyjmowane. Dlaczego nie słuchają? Nie tylko ofiaruję im Mój Wielki Dar Miłosierdzia, gdy zaleję Moimi Łaskami cały świat, ale również spróbuję przygotować ich do tego Wydarzenia. Miliony grzeszników się rozradują, gdy zostanie im okazane Moje Wielkie Miłosierdzie. Inni nie będą mieli szansy, aby się ocalić, ponieważ umrą z powodu szoku.

Moja córko, musisz zrobić wszystko, aby ostrzec świat, bo to Wielkie Wydarzenie będzie wstrząsem dla każdego. Na niebie zobaczycie wielkie znaki, jeszcze zanim Ostrzeżenie będzie miało miejsce. Gwiazdy będą się zderzać z taką siłą, że ludzie mylnie ocenią to widowisko na niebie i wezmą je za katastrofę. Gdy zderzające się komety spowodują zabarwienie nieboskłonu na czerwono, wówczas znak Mojego Krzyża stanie się widoczny dla wszystkich na całym świecie. Wielu będzie przerażonych, ale Ja mówię: Radujcie się, bo po raz pierwszy w swoim życiu zobaczycie prawdziwie Boski Znak, oznaczający wspaniałą wiadomość dla grzeszników na całym świecie.

Ujrzycie Mój Krzyż i będziecie wiedzieć, że Moje Wielkie Miłosierdzie dawane jest każdemu z was, każdemu z Moich drogich Dzieci. Bo z Mojej głębokiej, wiecznej Miłości, którą mam dla was, umarłem dobrowolnie na krzyżu, aby was zbawić. Kiedy podczas Ostrzeżenia zobaczycie na niebie krzyże, będziecie wiedzieć, że jest to znak Mojej Miłości do was.

Módlcie się, Moi ukochani wyznawcy, aby wasi bracia i siostry mogli się także cieszyć, kiedy pokazany im zostanie Dowód Mojego Istnienia. Módlcie się, aby zaakceptowali, że jest to ich szansa odkupienia się w Moich oczach; że ten Wielki Akt Miłosierdzia uratuje ich dusze, jeżeli pozwolą Mi, bym im pomógł.

Pokazane wam zostanie, jak to jest – umrzeć w stanie grzechu śmiertelnego Ostrzeżenie będzie oczyszczającym doświadczeniem dla was wszystkich. Zwłaszcza dla tych w stanie grzechu ciężkiego może być ono po części nieprzyjemne, ponieważ po raz pierwszy zostanie wam pokazane, jakie to jest uczucie, kiedy Boże Światło znika z waszego życia. Wasze dusze poczują zupełne opuszczenie, jakie odczuwają ci, którzy umierają w stanie grzechu śmiertelnego. To są te nieszczęsne dusze, które dopuściły, aby już było za późno, żeby prosić Boga o przebaczenie za grzechy. Pamiętajcie, to jest ważne, że pozwolę wam wszystkim odczuć tę pustkę duszy. Bo tylko wtedy możecie w końcu zrozumieć, że bez Bożego Światła w waszych duszach zanika wasza zdolność do odczuwania czegokolwiek. Wasze dusza i ciało byłyby tylko pustymi naczyniami. Nawet grzesznicy czują Światło Boga, ponieważ jest Ono obecne w każdym z Jego Dzieci na ziemi. Ale kiedy umieracie w stanie grzechu śmiertelnego, Światło to już dłużej nie istnieje.

Przygotujcie się na to Wielkie Wydarzenie. Ratujcie wasze dusze, dopóki jeszcze możecie. Bo dopiero wówczas, kiedy Boże Światło was opuści, ostatecznie sobie uświadomicie pustkę, jałowość i ciemność, które oferuje szatan, a które są pełne bólu i przerażenia.

Napełnijcie na powrót wasze dusze. Cieszcie się teraz z Ostrzeżenia, które pozwoli wam się uratować i zbliżyć do Mojego Najświętszego Serca.

Przyjmijcie Ostrzeżenie z zadowoleniem. Dany wam będzie przez Nie dowód Życia Wiecznego i zrozumienie, jak ono jest ważne.

Wasz ukochany Zbawiciel

Jezus Chrystus Król ludzkości

Ostrzeżenie jest przejawem Mojego Boskiego Miłosierdzia, danego Siostrze Faustynie

Orędzie z 26 czerwca 2011 roku, godz. 18.00

Moja droga, ukochana Córko, czas jest blisko. Jest bardzo mało czasu, by ostrzec i przygotować wszystkie te biedne dusze, które będą tak zszokowane podczas Ostrzeżenia, że nie będą pojmować, czego są świadkami. Muszą być poinformowane tak, żeby wiedziały, czego się spodziewać. Jeżeli otworzą serca dla tej wielkiej chwili Boskiego Miłosierdzia, dana im będzie szansa na Wieczne Życie.

Wielkie Ostrzeżenie jest przejawem Mojego Boskiego Miłosierdzia, danego Siostrze Faustynie. Ten Wielki Akt Miłosierdzia został przepowiedziany i odbędzie się podczas Ostrzeżenia, gdy Moje Wielkie Miłosierdzie ogarnie cały świat. Moja krew i woda trysną naprzód tak, że w końcu wszyscy poznają Prawdę. Powiedzcie tym, którzy nie wierzą we Mnie i Mojego Przedwiecznego Ojca, że wydarzenie to nastąpi. Wówczas będą oni w stanie wytrzymać wstrząs Mojego Miłosierdzia, które podczas Ostrzeżenia pozwoli uratować miliony dusz z uchwytu szatana. Prawda, gdy będzie ujawniona, uratuje wielu od ognia piekielnego.

Duch Święty, który następnie będzie obecny wszędzie w Moich Dzieciach, pomoże pokonać dzieła złego. Musicie wszyscy rozpowszechniać Słowo o tym, jak ludzkość najpierw musi przygotować swe dusze. Gdyż nawet wierzący muszą zrozumieć, że również oni będą emocjonalnie zaniepokojeni, gdy zobaczą własne grzeszne zachowanie w przeszłości, tak jak się ono Mnie ukazuje.

Wzywam teraz was wszystkich, aby skorzystać ze spowiedzi. Wszyscy pozostali chrześcijanie, musicie uklęknąć i modlić się o przebaczenie win. Tych, którzy nie są pewni tego proroctwa, proszę, miejcie wasze serca otwarte, bo kiedy będziecie świadkami tego ekologicznego, ale nadprzyrodzonego Wydarzenia ważne jest, żebyście zrozumieli, że jest to Największy Cud, jaki kiedykolwiek zobaczycie; i że jest Moim Wielkim Darem dla was wszystkich. Rozważcie to. To będzie tak, jak będzie przebiegał Dzień Sądu Ostatecznego, tylko tym razem nie będziecie potępieni. Dana wam będzie nowa szansa na życie, kiedy wasze dusze zostaną uratowane, aby umożliwić wam przywrócenie stanu, którego pragnę.

Wierzący, módlcie się teraz z całego serca za innych, aby zostali uratowani.

Wasz Zbawiciel

Jezus Chrystus

Przybliża się czas Ostrzeżenia

Orędzie z 21 maja 2012 roku, godz. 20:15

Moja szczerze umiłowana , córko, przybliża się czas Ostrzeżenia.

Nadal jest jeszcze dużo do zrobienia, aby przygotować dusze na Moje Wielkie Miłosierdzie.

Wzywam wszystkich, którzy kochają Mnie, by intensywnie modlili się o powszechne nawrócenie, którego pragnę.

Tak wielu przybiegnie rzuci się w Moje Ramiona, a ulga zaleje ich dusze, gdyż będą wiedzieli, że to Ja jestem ich Ukochanym Jezusem, tym, który ich przywołuje.

Tak wielu też będzie walczyć z Prawdą, gdy zostanie im ona ukazana. Dowód, który ujawnię nie wystarczy, aby zapalić choć jeden płomyk miłości w ich duszach.

Zostali Mi skradzeni, a jednak nie chcą się uwolnić od porywacza, bestii, która pożarła ich dusze.

Rozpowszechniaj Moje Słowo, tak szybko, jak tylko potrafisz, Moja córko.

Ignoruj drwiny, szyderstwa i ośmieszanie ze strony tych, którzy starają się ciebie powstrzymać.

Powstań i głoś Moje Najświętsze Słowo za wszelką cenę.

Ci, którzy twierdzą, że mówią w Moje Imię, a próbują cię poniżać, krzyżują Mnie. To nie z twojego powodu cię dręczą, ale z powodu Mnie, ich Ukochanego Zbawiciela.

Ludzka opinia nie jest ważna. Ważne są te dusze, które pragnę zbawić.

Módlcie się tą Modlitwą Krucjaty (55) O przygotowanie się do Ostrzeżenia

O mój drogi Jezu, proszę, otwórz serca wszystkich dzieci Bożych na Dar Twojego Wielkiego Miłosierdzia. Pomóż im przyjąć Twoje Boże Miłosierdzie z miłością i wdzięcznością. Uzdolnij je, aby stały się pokorne przed Tobą i błagały o przebaczenie swoich grzechów, aby mogły stać się częścią Twojego Chwalebnego Królestwa. Amen.

 

Wkrótce wiele milionów ludzi na świecie usłyszy Moje Wołanie i więcej dusz może być zbawionych i zostanie zbawionych.

Nigdy nie zapominajcie o tym, jak ważne jest codzienne odmawianie Koronki do Mojego Bożego Miłosierdzia, by ratować dusze.

Idźcie w pokoju i miłości.

Wasz ukochany Jezus

Zawsze, każdego dnia, przygotowujcie się tak, jak gdyby jutro miało nastąpić Ostrzeżenie, gdyż ono przyjdzie na was znienacka

Orędzie z 31 stycznia 2014 roku, godz. 16:13

Moja szczerze umiłowana córko, słuchaj Mnie teraz, gdy mówię o nadchodzącym Ostrzeżeniu. Bez Mojej Interwencji większość świata pogrążyłaby się w otchłani bestii i nigdy nie ujrzałaby Bożego Światła. Bez tego Cudu miliardy dusz poszłoby do Piekła.

Tak więc muszę wam przypomnieć, że musicie przygotować się do tego Wydarzenia, gdyż wielu sprawi ono ogromny ból i cierpienie. Dla wielu będzie to tak, jakby spadli do najniższego poziomu Czyśćca, który oczyszcza duszę potężnym gorącem i sprawia straszne wyrzuty sumienia, które powodują ból ciała.

Wiele dusz będzie się radować, jednak nawet te dusze, które są blisko Mnie, również będą odczuwały ból, gdy będą musiały stanąć w obliczu swoich złych uczynków przede Mną. Jednak szybko zapomną wstydu, jaki będą odczuwali, bo Światło Mojego Miłosierdzia pochłonie ich i napełni Łaskami. Dusze, które w ogóle Mnie nie znają będą urzeczone, a wiele będzie uważało, że umarli i są przeze Mnie sądzeni w Dniu ostatecznym. Oni też będą się radować, gdy zostanie im objawiona Prawda. A te biedne, pożałowania godne dusze, które upodobały swoje grzeszne życie, będą bardzo cierpiały. Niektóre załamią się i padną u Moich Stóp, zasłaniając oczy przed Moim Światłem z powodu odczuwania bólu nie do zniesienia, kiedy staną przede Mną samotne i bezbronne. Nie będą prosiły o Moje Miłosierdzie, ponieważ nienawiść do Mnie głęboko się w nich zakorzeniła.

Wreszcie te dusze, które całkowicie wyrzekły się Mnie i oddały się z duszą i ciałem złemu duchowi będą cierpiały większe męki niż jakby wczołgały się w głębiny Piekła. Wielu z nich nie będzie w stanie znieść Mojej Obecności i będą padać przede Mną martwi jak kamień. Inni będą starali się przyzywać Mnie, ale będą odciągani ode Mnie przez złego ducha.

Jednak po tej Mojej potężnej Interwencji, miliardy się nawrócą i oni też dołączą do Mojego Kościoła Reszty, by pokutować za dusze tych, którzy całkowicie odcięli się od Mojego Miłosierdzia, aby pomóc Mi uratować ich dusze.

Wszystko będzie dobrze, gdyż w końcu Ja Jestem Pełen Miłosierdzia, Pełen Dobroci i Pełen Miłości. Ci, którzy Mnie kochają w obfitości otrzymają Dar Mojej Miłości. Moja Miłość rozpali w nich Odbicie Mojej Płomiennej Miłości i to zachęci ich do wielkich poświęceń na przebłaganie za grzechy zagubionych dusz, które najbardziej potrzebują Mojego Miłosierdzia.

Zawsze, każdego dnia, przygotowujcie się tak, jak gdyby jutro miało nastąpić Ostrzeżenie, gdyż ono przyjdzie na was znienacka.

Wasz Jezus

Ostrzeżenie udowodni, że Bóg istnieje

Orędzie z 22 czerwca 2011 roku, godz. 19.00

Moja droga, najmilsza Córko, silna teraz, gdy zniosłaś najgorszą z prób do tej pory, zajmij się obecnie przekazaniem Mojego pilnego apelu całemu światu.

Moje ukochane Dzieci muszą wiedzieć, że gdy wkrótce przyjdę, wówczas staną naprzeciw Mnie. Jak bardzo pragnę im pokazać, że rzeczywiście istnieję, i jak oczekuję radości na ich obliczach, gdy będą świadkami Mojej Miłości i Miłosierdzia.

Wiele z Moich Dzieci upadnie i zapłacze łzami ulgi. Łzami radości i szczęścia. Łzami zachwytu i miłości. Bo w końcu będzie możliwe, by żyć potem nowym życiem, gdzie wszyscy podążać mogą za Prawdą Moich Nauk.

Moje Dzieci nie ogarną znaczenia tego Wielkiego Aktu Miłosierdzia, największego Daru kiedykolwiek przyznanego ludzkości, od Mojego Ukrzyżowania. Przez ten Dar Ostrzeżenia w końcu otworzą się oczy ludzi na Prawdę ich całej egzystencji na ziemi i poza nią.

Ci, którzy dziś żyją na tym świecie, muszą zrozumieć jak są uprzywilejowani, że dany im będzie dowód na istnienie Boga, Przedwiecznego Ojca i Jego umiłowanego Syna – choć jest to ponad ich zrozumienie.

Po Ostrzeżeniu nie wracajcie do waszych starych zwyczajów

Napominam was wszystkich, kiedy Mnie zobaczycie i pokazane wam zostanie, jak grzech nie tylko Mnie obraża, ale wyprawia was w drogę do głębin piekła, nie wolno wam wrócić do starych zwyczajów.

Okres po Ostrzeżeniu ma kluczowe znaczenie dla światowego pokoju i waszego Zbawienia. Nie odrzucajcie tego Daru. Chwyćcie Go obiema rękami. Niech Ostrzeżenie przyniesie wam Jedność we Mnie. Je Jeśli tak uczynicie i będziecie się modlić o prowadzenie, zostaniecie nagrodzeni Nowym Rajem na Ziemi, gdzie niczego nie będzie wam brakować.

Cieszcie się. Słuchajcie Mnie. Zastosujcie się do Mojego orędzia i pozwólcie Mojej Miłości ogarnąć was w drodze do Mojego Chwalebnego Królestwa.

Kocham was wszystkich. Następnym razem, gdy doznacie w sercu uczucia miłości do kogoś, pamiętajcie, że ten dar pochodzi ode Mnie. Bez Miłości nie ma Życia.

Wasz Boski Król Miłosierdzia

Jezus Chrystus

Syn Boga, Przedwiecznego Ojca

Chociaż Ostrzeżenia nie należy się obawiać, to jednak spowoduje ono ból u osób, które nie będą w stanie łaski

Orędzie z 14 czerwca 2012, godz. 18:15

Ja, twój kochany Jezus chcę, Moja najukochańsza córko, abyś poprosiła wszystkich Moich wyznawców o wysłuchanie moich rad.

Spójrzcie na każdego członka swojej rodziny, na tych spośród bliskich wam, którzy nie przestrzegają Mojego nauczania.

Popatrzcie wokół siebie na te dusze, które są dla Mnie utracone i pozornie Mnie odrzucają. Dlatego proszę, abyście w tym czasie mocno się za nich modlili.

Musicie błagać o Miłosierdzie dla ich dusz. Wasze modlitwy i ofiary mogą uratować ich od strasznego cierpienia Oczyszczenia podczas Ostrzeżenia.

Chociaż Ostrzeżenia nie należy się obawiać i powinno być przyjęte jako Mój szczególny dar, to jednak spowoduje ono ból u osób, które nie będą w stanie łaski.

Przygotujcie swoje dusze wcześniej, gdyż zdrowe dusze odczują Ostrzeżenie jako Radosne Wydarzenie.

Nie będą cierpieć, ponieważ będą w stanie łaski, zwłaszcza, jeśli regularnie korzystają z Sakramentu Spowiedzi.

Ich siła pomoże tym, którzy będą musieli przejść przez cierpienie Czyśćca po Ostrzeżeniu.

Wasze codzienne odmawianie Mojej Koronki do Miłosierdzia Bożego pomoże tym, którzy nie będą słuchać.

Złóżcie Mi, waszemu Jezusowi ofiarę, jako wynagrodzenie za grzechy waszych rodzin.

Okażę Miłosierdzie każdemu, kto uzna czarny stan swojej duszy, kiedy zobaczy swoje grzechy podczas Ostrzeżenia.

Tylko tym z prawdziwą pokorą i czystym sercem będą one odpuszczone.

Ci ludzie, w tym dzieci, które Mnie opuściły, rozpaczliwie potrzebują waszych modlitw.

Oto modlitwa, która należy odmawiać o nawrócenie ich podczas Ostrzeżenia.

Modlitwa Krucjaty (60) Modlitwa o nawrócenie rodzin podczas Ostrzeżenia

O drogi, słodki Jezu, błagam o Miłosierdzie dla dusz z mojej rodziny [wymień tutaj imiona]. Ofiaruję Ci moje cierpienia, moje doświadczenia i moje modlitwy, aby uchronić ich dusze od ducha ciemności. Niech żadne z nich, Twoich dzieci, nie zaprze się Ciebie ani nie odrzuci Twojej Ręki Miłosierdzia. Otwórz ich serca, by splotły się z Twoim Najświętszym Sercem, tak aby mogły szukać przebaczenia, koniecznego, by uchronić się od ognia piekielnego. Daj im szansę na zadośćuczynienie, tak aby mogły się nawrócić w Promieniach Twojego Bożego Miłosierdzia. Amen.

 

 

Dzieci Boga, przygotowujcie się każdego dnia do Ostrzeżenia, ponieważ może ono nastąpić w każdej chwili.

Wasz Jezus

Nie obawiajcie się Ostrzeżenia, oczekujcie go z radością

Orędzie z 7 września 2011 roku, godz. 23.45

Moja najmilsza, ukochana Córka, powiedz Moim drogim dzieciom, że nie muszą obawiać się Ostrzeżenia. Wielu będzie odczuwać obawę i jest to zrozumiałe, ale muszą Mnie uważnie wysłuchać. Przyjdę do każdego z was. Zobaczycie Mnie i poczujecie w swoim sercu i duszy. Moja obecność wypełni wasze dusze najczystszą miłością i współczuciem, powinniście więc być pełni radości. W końcu zobaczycie Mnie i wasze dusze zostaną otoczone miłością i zachwytem.

Większość grzeszników i niewierzących poczuje po prostu ulgę, że Ja istnieję. Świadectwo Mojej Świętej Obecności będzie dla nich krwią, tak potrzebną do wypełnienia ich dusz pokarmem, którego tak długo im brakowało. Wielu będzie cierpieć męki, tak jak Ja je znoszę, gdy zobaczą swoje grzechy, które zostaną im przedstawione. Ich serca będą załamane, gdy zobaczą, jak Mnie zranili, i będą błagać Mnie o przebaczenie.

Także dzieci w wieku, który pozwala na zrozumienie, zobaczą, jak one obrażają Mnie przez grzech. W wielu przypadkach te dzieci, które odrzucają Moje istnienie, choć są świadome Prawdy, przybiegną do Mnie. Będą Mnie prosić, abym je objął i nie będą chciały Mnie opuścić.

Nawet najbardziej zatwardziałym grzesznikom nie uda się uniknąć wpływu tego ponadnaturalnego Wydarzenia. Dzieci, musicie ignorować plotki. Nie zajmujcie się sensacyjnymi historiami. Nie macie się czego obawiać. Ostrzeżenie musi być oczekiwane z czystą radością w waszych sercach.

Czekam z tak wielką Miłością w Moim Sercu na ten czas, gdy wyleję Moje Boże Miłosierdzie na każdego z was, wszędzie na całym świecie. Oto jest ten moment, w którym nareszcie uświadomicie sobie, jacy szczęśliwi jesteście, wy z tego pokolenia. Jak moglibyście nie rozpoznać Miłosierdzia, które zostanie okazane ludzkości? W przeszłości tak wiele dusz zmarło w stanie ciężkiego grzechu. Teraz – wszyscy grzesznicy w końcu ostatecznie zrozumieją Prawdę.

Nie jest łatwe dla Moich dzieci zaakceptowanie Mojej egzystencji i egzystencji Mojego Przedwiecznego Ojca. Bez dowodu o charakterze materialnym wielu nie chce Mnie uznać. Wielu nie ma żadnego zainteresowania ani wiary w Boże Królestwo. To Wydarzenie otworzy ich oczy na prosty fakt, że życie nie kończy się na ziemi. Ono trwa wiecznie. To jest powód, dla którego musicie przygotować wasze dusze.

Ostrzeżenie pokaże wam, co musicie zrobić, aby doprowadzić je do porządku. Pamiętajcie dzieci, Ja jestem waszym Zbawicielem. Kocham was wszystkich w sposób, którego nie jesteście w stanie pojąć. Oczekujcie na Moje przybycie z miłością i spokojem. Nie obawiajcie się dramatycznego spektaklu na niebie i barw promieni, które wszędzie zwiastować będą Moje przybycie. Pozwoli to wam przygotować się na ten moment.

Proszę, módlcie się, aby cała ludzkość odczuła radość w sercach, gdyż Wydarzenie to oznacza ratunek dla ludzkości na taką skalę, że ocaleje wiele dusz i umożliwione zostanie im wejście do Nowego Raju na ziemi.

Wasz ukochany Zbawiciel

Jezus Chrystus

Moi wyznawcy muszą wykazać odwagę, by przygotować innych na Ostrzeżenie

Orędzie z 14 czerwca 2011, godz. 19.00

Moja ukochana Córko, wiele pracy musi być wykonane przez Moich wyznawców, by powiedzieć ludziom, czego muszą się spodziewać podczas Ostrzeżenia.

Podajcie im szczegóły z wyprzedzeniem tak, żeby wiedzieli – gdy zobaczą, jak rozbłyśnie czerwone niebo, odbicie Mojego Wielkiego Miłosierdzia – że nie ma się czego bać. Zamiast tego muszą się cieszyć, gdyż będzie to nareszcie dla wielu Moich Dzieci na całym świecie dowód, którego szukali przez całe swoje życie.

Wielka radość, a nie łzy smutku, jest tym, czego dla Moich Dzieci pragnę. Kiedy zobaczycie Mój Krzyż, wszyscy poznacie, z jaką pasję was wszystkich kocham.

Wielu będzie ronić łzy wielkiej radości, gdyż będą wiedzieć, że mam przyjść dla napełnienia ich dusz Łaską Zbawienia. Inni, którzy mnie nie znają, będą się bać, gdyż prawdziwa świadomość powagi ich grzechów stanie się dla nich oczywista.

Wzywam Moich wyznawców wszędzie, aby pokazali wielką odwagą, mówiąc Moim Dzieciom, że nie muszą się obawiać, gdy będą świadkami tej spektakularnej, Boskiej manifestacji Mojego Wielkiego Miłosierdzia dla ludzkości. Przynieście je z powrotem do mojej owczarni, odpowiednio je przygotowując. Jeśli nie będą słuchać, módlcie się za nie.

Wasz Wieczny Zbawiciel i Odkupiciel ludzkości

Jezus Chrystus

Gdy nastąpi Ostrzeżenie będzie wiele zamieszania

Orędzie z 17 lipca 2012 roku, godz. 23:18

Moja szczerze umiłowana córko, teraz czas płynie szybko. Przygotowuję was wszystkich już od pewnego czasu.

Wy, Moi wyznawcy wiecie co macie robić. Wasza spowiedź jest ważna i od teraz musicie postarać się o nią raz w tygodniu.

Bądźcie spokojni. Jestem zadowolony z tego w jaki sposób wykonujecie Moje polecenia. Proszę, powracajcie do Moich Krucjat Modlitwy i skupcie się na modlitwie, aby uratować dusze innych.

Gdy nastąpi Ostrzeżenie będzie wiele zamieszania.

Wszędzie ludzie będą odczuwać upokorzenie odpowiednio do swoich braków charakteru.

Wielu będzie zbyt przygnębionych, aby natychmiast powrócić do swoich miejsc pracy. Ludzie na wysokich stanowiskach, w rządach będą poddawać w wątpliwość ustanowione przez siebie prawa.

Mordercy i przestępcy z waszych społeczności będą czuć straszny smutek i rozpacz, ale wielu będzie pokutować za swoje grzechy.

Moi kapłani i inni Moi święci słudzy od razu będą wiedzieli, że te orędzia pochodzą z Moich Boskich Ust.

Wówczas powstaną i pójdą w ślady Moich wiernych wyznawców, aby pomóc Mi przygotować świat na Moje Powtórne Przyjście.

Niektórzy z nich będą wiedzieć, że to Ja mówię do nich, ale zabraknie im odwagi, by otwarcie głosić Moje Najświętsze Słowo.

Z czasem otrzymają łaski do podtrzymania Moich Sakramentów, gdy zdadzą sobie sprawę, że mają one być zbezczeszczone. Wtedy będą mieli dowód tych proroctw.

Od tego czasu wielu rodziców będzie musiało zaszczepić w swoich dzieciach w wieku powyżej 7 lat, znaczenie modlitwy i pokuty. Rodzice, macie obowiązek uczyć swoje dzieci Prawdy.

Ich serca będą otwarte na Moją miłość po Ostrzeżeniu i musicie nadal prowadzić je w sprawach duchowych.

Dopilnujcie, abyście od teraz w waszych domach mieli Wodę Święconą i Krzyż św. Benedykta wraz z Pieczęcią Boga Żywego zawieszoną w waszym domu. Wszystko to będzie chronić wasze rodziny.

Postępujcie według Moich poleceń, a wszystko będzie dobrze.

Moja córko, musisz teraz iść i upewnić się, że Księga Prawdy zostanie opublikowana najszybciej jak to możliwe. Ważne jest, aby otrzymały ją te dusze, które nie mają dostępu do komputera.

Nie bój się, gdyż poprowadzę cię i ześlę ci pomoc, żeby zagwarantować, że dotrze ona do całego świata.

Idź w pokoju. Idź w miłości. Zawsze jestem z tobą.

Jestem przy tobie w każdej chwili dnia prowadząc cię nawet wtedy, gdy nie zdajesz sobie z tego zdawała sprawy. Jestem w twoim sercu.

Wasz ukochany Jezus

Ostrzeżenie oczyści dzieci Boże przygotowując je na Moje Powtórne Przyjście

Orędzie z 8 grudnia 2012 roku, godz. 11:40

Moja szczerze umiłowana córko, tak jak Mój Ojciec przygotował świat na Moje Pierwsze Przyjście, tak też ma On teraz przygotować Swoje dzieci na Moje Powtórne Przyjście.

Całe Niebo cieszyło się, kiedy się urodziłem, ponieważ wiedzieli, że zostałem wysłany, aby ocalić ludzkość od wiecznego potępienia. Teraz Hierarchia wszystkich aniołów i wszyscy święci radują się, gdyż obecnie trwają przygotowania do przygotowania świata na powitanie Mnie, Jezusa Chrystusa, Syna Człowieczego po raz kolejny.

Tylko ojciec zna daty, ale mogę wam powiedzieć, że nastąpi to niedługo po Ostrzeżeniu.

Jest to czas, na który Mój Ojciec cierpliwie czekał. Wreszcie będzie mógł wrzucić do otchłani bestię i jego demony, którzy chodzą po ziemi dręcząc Jego dzieci.

Ostrzeżenie oczyści dzieci Boże przygotowując je na Moje Powtórne Przyjście.

Jest to konieczne, ponieważ wiele osób będzie teraz prosić o przebaczenie za swoje grzechy, czego w innym przypadku by nie zrobili.

Trzęsienia ziemi, burze, powodzie i zmiany pogody będą się łączyć, aby oczyścić ziemię z trucizny. Lądy, morza i powietrze zostaną również oczyszczone w gotowości na Nowy Raj, kiedy niebo i ziemia połączą się w jedno.

Wszystko jest starannie przygotowane według Bożych Planów Mojego Ojca. Bardzo niewielu ludzi zna Boże prawa, które panują w Królestwie Mojego Ojca na ziemi i w Niebiosach.

Wiele nauczyliście się od proroków i przez Moje Nauczanie. Jednak wiele pozostaje dla was tajemnicą. Kiedy z czasem zostaną wam ujawnione tajemnice, wtedy zrozumiecie przyczynę ludzkiego cierpienia.

Wielu z was, wykształconych teologów przestrzega najlepiej jak potrafi przepisów Prawa ustanowionych przeze Mnie.

Powinniście jednak wiedzieć, że miłość, którą Bóg obdarza Swoje dzieci, przewyższa każdą teologiczną argumentację.

To samo dotyczy prostej duszy, która czuje do Mnie, jej ukochanego Jezusa prawdziwą miłość, nie analizując dlaczego.

Musicie wiedzieć, że to dzięki ufaniu we Mnie i przyjęciu, że Moja miłość jest Miłosierna i Cierpliwa, wypełnię Obietnice złożone przez Mojego Ojca.

Jego Boska Wola w końcu zostanie wypełniona. Tylko Jego Wola może zapewnić pokój między Jego dziećmi. Będzie to objawienie, aby całe jego Stworzenie pokochało go i zaakceptowało Jego Miłość i Dary, które chce zlać na Swoje dzieci.

Świat dotychczas ujrzał tylko przebłysk cudów stworzonych przez Mojego Ojca.

Jego dzieci mają być jeszcze świadkami Prawdziwej Chwały Królestwa, która czeka na nich, przygotowana przez Niego.

Po wielu bólach i cierpieniach, spowodowanych przez nienawiść sprowadzoną na ziemię przez upadłych aniołów, kierowanych przez szatana, wszystko zostanie teraz rozwiązane.

Ostateczna bitwa doprowadzi do zniszczenia zła, które zostanie ostatecznie dokonane.

Ostrzeżenie jest Cudem, na który pozwolił Mój Ojciec, aby sprawić, żeby jak najwięcej Jego dzieci mogło wejść do Mojego Nowego Królestwa.

Ze względu na apostazję i błędy doktrynalne rozpowszechniane przez zwiedzionych wyświęconych sług w ciągu ostatnich czterdziestu lat, jest to jedyny sposób, aby szybko zjednoczyć ludzkość.

Rozmiar świata w tym momencie oznacza, że można uratować miliardy przez ten Cud Oświetlenia Sumienia.

Ponieważ czas zmierza do Wielkiego Ucisku, Ja, Baranek Boży, objawię światu prawdziwe znaczenie treści Pieczęci danej Janowi.

Księga Prawdy jest tym Słowem Bożym, które zostało dane ludzkości już wcześniej i aktualnym do teraz poprzez Księgę Mojego Ojca. Przypomina ona dzieciom Bożym tę Prawdę, gdyż tak wiele ją zapomniało.

Będzie również ujawniać niektóre tajemnice czasów ostatecznych, jak zostały one podane Danielowi, aby wszyscy z was byli przygotowani do wejścia do Nowego Raju z własnej wolnej woli.

Nie odrzucajcie Prawdy, jaka jest wam obecnie przekazywana, gdyż zachowalibyście się wtedy podobnie jak chory, który odmawia leczenia choroby. Bez tej Prawdy będziecie źle przygotowani, aby wejść do Mojego Nowego Raju.

Wasz Jezus

         
http://armiajezusachrystusa.pl/ostrzezenie-oredzia
        

 

5. Modlitwy na Wielkie Ostrzeżenie

 

Modlitwa Krucjaty (16) O przyjęcie łask ofiarowanych podczas Ostrzeżenia

Modlitwa Krucjaty otrzymana 31.12.2011, 12:00

Fragment prywatnego orędzia objawionego Marii Bożego Miłosierdzia, który zawiera 16 Modlitwę Krucjaty o to, aby ludzie przyjęli łaski, jakie dane im będą przez Jezusa podczas Ostrzeżenia oraz zobowiązanie się do głoszenia Jego Najświętszego Słowo światu.

Moja córko, Ostrzeżenie udowodni wszystkim autentyczność tych moich świętych orędzi dla świata. Nigdy nie możesz w nie wątpić. Żadne z nich nie zostało skażone w jakikolwiek sposób.

Przygotuj się na Ostrzeżenie, poinformuj rodzinę i dzieci, aby odmawiały krótką modlitwę o wybaczenie swoich grzechów.

Dam ci teraz szczególną Modlitwę Krucjaty dla świata, aby pomóc duszom pozostać silnymi w czasie tego Wielkiego Aktu Miłosierdzia, który teraz okazuję światu.

O mój Jezu, trzymaj mnie mocno podczas tej próby Twojego Wielkiego Miłosierdzia.
Daj mi łaski potrzebne do stania się małym w Twoich oczach.
Otwórz moje oczy na prawdę Twojej obietnicy Wiecznego Zbawienia.
Wybacz mi moje grzechy i okaż mi Twoją miłość oraz przyjacielską dłoń.
Weź mnie w ramiona Świętej Rodziny, abyśmy wszyscy znowu mogli stanowić jedno.
Kocham Cię, Jezu i obiecuję, że począwszy od dnia dzisiejszego będę głosił
Twoje Święte Słowo bez strachu w moim sercu i z czystością duszy na wieki wieków. Amen.

Nigdy nie bój się tego wielkiego aktu Mojego Miłosierdzia, które musi nastąpić, gdyż inaczej narody wzajemnie się wyniszczą.

Większość ludzkości nawróci się, ale walka o dusze będzie teraz się wzmagać.

Wasz ukochany Jezus

Odkupiciel całej Ludzkości

Modlitwa Krucjaty (43) O zbawienie dusz podczas Ostrzeżenia

 

Modlitwa Krucjaty przekazana wraz z orędziem z

03.04.2012, 20:00

Boże Ojcze Wszechmogący,
w imię umiłowanego Syna Twojego, Jezusa Chrystusa
i na pamiątkę Jego Śmierci na Krzyżu dla odpuszczenia naszych grzechów,błagam Cię, byś zbawił dusze, które same nie potrafią się uratować
i które mogą umrzeć w grzechu śmiertelnym podczas Ostrzeżenia.

W zadośćuczynieniu za cierpienia
Twego kochanego Syna gorąco pragnę, byś przebaczył tym, którzy nie są w stanie
dostąpić odkupienia, ponieważ nie będą żyli wystarczająco długo, aby poprosić
Twojego Syna Jezusa o Miłosierdzie do uwolnienia ich od grzechu.
Amen.

Modlitwa Krucjaty (60) Modlitwa o nawrócenie rodzin podczas Ostrzeżenia

O drogi, słodki Jezu, błagam o Miłosierdzie dla dusz z mojej rodziny [wymień tutaj imiona]. Ofiaruję Ci moje cierpienia, moje doświadczenia i moje modlitwy, aby uchronić ich dusze od ducha ciemności. Niech żadne z nich, Twoich dzieci, nie zaprze się Ciebie ani nie odrzuci Twojej Ręki Miłosierdzia. Otwórz ich serca, by splotły się z Twoim Najświętszym Sercem, tak aby mogły szukać przebaczenia, koniecznego, by uchronić się od ognia piekielnego. Daj im szansę na zadośćuczynienie, tak aby mogły się nawrócić w Promieniach Twojego Bożego Miłosierdzia. Amen.

 

Modlitwa Krucjaty (55) O przygotowanie do Ostrzeżenia

Modlitwa Krucjaty przekazana wraz z orędziem z

21.05.2012, 20:15

O mój drogi Jezu,

proszę otwórz serca
wszystkich dzieci Bożych
na dar Twojego Wielkiego Miłosierdzia.

Pomóż im przyjąć Twoje Boże Miłosierdzie
z miłością i wdzięcznością.
Uzdolnij je, aby stały się pokorne przed Tobą
i błagały o przebaczenie swoich grzechów,
żeby mogły stać się częścią
Twojego Chwalebnego Królestwa.
Amen.

Modlitwa Krucjaty (88) Za dusze po Ostrzeżeniu

Modlitwa Krucjaty przekazana wraz z orędziem z

03.12.2012, 19:05

O Najświętsze Serce Jezusa, okaż Miłosierdzie wszystkim nam, biednym grzesznikom.

Oświeć serca z kamienia, tak rozpaczliwie poszukujące przewodnictwa.

Przebacz im ich grzechy.

Pomóż im przez Twoją Miłość i Miłosierdzie odnaleźć je w swoich sercach, aby uchwyciły się Twojego wielkiego Daru Odkupienia.

Błagam Cię, przebacz wszystkim duszom, które odrzucają Prawdę Bożą.

Okryj je swoim Światłem, drogi Jezu, aby uczyniło ich ślepymi na niegodziwości i zasadzki diabła, który będzie próbował oderwać je od Ciebie na wieczność.

Błagam Cię o siłę dla wszystkich dzieci Bożych, aby były wdzięczne za Twoje Wielkie Miłosierdzie.

Proszę, abyś otworzył drzwi Twojego Królestwa wszystkim zagubionym duszom, które błąkają się po Ziemi w stanie bezradności i beznadziei. Amen.

 

Modlitwa Krucjaty (92) O Łaskę Wytrwałości

Modlitwa Krucjaty otrzymana wraz z orędziem z

06.01.2013, 17:50

O drogi Jezu, proszę Cię o Dar Wytrwałości.

Błagam Cię, obdarz mnie Łaskami, których potrzebuję, aby przestrzegać Twojego Najświętszego Słowa.

Proszę Cię, uwolnij mnie od wszelkich utrzymujących się wątpliwości.

Proszę Cię, zalej moją duszę dobrocią, cierpliwością i wytrwałością.

Pomóż mi zachować godność, kiedy jestem obrażany w Twoje Święte Imię.

Uczyń mnie silnym i osłoń mnie łaską, abym nie zatrzymywał się nawet wtedy, gdy jestem zmęczony, brakuje mi sił i staję w obliczu wszystkich trudności, które mnie czekają, gdy niestrudzenie pracuję, aby pomóc Ci uratować ludzkość. Amen.

 

Modlitwa Krucjaty (93) O Łzy Nawrócenia

Modlitwa Krucjaty przekazana wraz z orędziem z

11.01.2013, 11:25

O mój ukochany Jezu, jesteś blisko mojego serca.

Jestem jedno z Tobą.

Kocham Cię.

Miłuję Cię.

Daj mi odczuć Twoją Miłość.

Daj mi odczuć Twój Ból.

Daj mi odczuć Twoją Obecność.

Udziel mi Łaski Pokory, abym stał się godnym Twojego Królestwa na ziemi, jak i w Niebie.

Udziel mi Łez Nawrócenia, abym mógł naprawdę ofiarować się Tobie, jako prawdziwy uczeń, aby pomóc Ci w Twojej Misji ratowania każdej duszy na ziemi, zanim przyjdziesz sądzić żywych i umarłych.

Amen.

 

Modlitwa Krucjaty (140) O Ochronę przez Hierarchię Aniołów

Modlitwa Krucjaty otrzymana wraz z orędziem z

13.03.2014, 20:45

Najdroższy Ojcze, Boże całego Stworzenia, Boże Najwyższy, udziel mi Łaski i Ochrony przez Twoją Hierarchię Aniołów. Spraw, bym umiał skupić się na Twojej Miłości do każdego z Twoich dzieci bez względu na to, w jaki sposób Cię obrażają. Pomóż mi rozpowszechniać nowinę Ostatecznego Przymierza, aby przygotować świat na Powtórne Przyjście Jezusa Chrystusa bez strachu w moim sercu. Udziel mi swoich szczególnych Łask i Błogosławieństwa, by wznieść się ponad prześladowania, zadawane mi przez szatana, jego demony i jego wysłanników na Ziemi. Nigdy nie pozwól, abym bał się Twoich wrogów. Daj mi siłę, bym kochał moich wrogów i tych, którzy mnie prześladują w Imię Boga. Amen.

 

Modlitwa Krucjaty (160) Pomóż mi bardziej Cię kochać

Modlitwa Krucjaty przekazana wraz z orędziem z

22.07.2014, 16:50

O mój Jezu, Zbawicielu świata, pomóż mi bardziej Cię kochać. Pomóż mi wzrastać w mojej miłości do Ciebie. Napełnij moje serce swoją Miłością i Współczuciem, abym mógł uzyskać Łaski, by kochać Cię w taki sposób, jaki Ty mnie kochasz.

Wypełnij moją niewdzięczną duszę głęboką i nieprzemijającą miłością do Ciebie i wszystkiego, co Ty reprezentujesz. Przez Moc swoich Łask pomóż mi kochać mojego bliźniego, tak jak Ty kochasz każde dziecko Boże i okazywać współczucie tym, którzy potrzebują Twojej miłości i którym brak wiary.

Zjednocz mnie w jedności z Tobą, abym mógł prowadzić takie życie chrześcijańskie, jakiego uczyłeś nas swoim przykładem podczas Twojego Czasu na Ziemi. Amen.

Modlitwa Krucjaty (169) O zbawienie tych, którzy odrzucają Chrystusa

Modlitwa Krucjaty otrzymana wraz z orędziem z

02.10.2014, 23:15

Najdroższy Jezu, przez Twoje Współczucie i Miłosierdzie,

błagam o uratowanie tych, którzy Cię odrzucili;

Którzy zaprzeczają Twojemu Istnieniu;

Którzy świadomie sprzeciwiają się Twojemu Świętemu Słowu i których gorzkie serca zatruły ich dusze przeciwko Światłu i Prawdzie Twojej Boskości.

Zmiłuj się nad wszystkimi grzesznikami.

Przebacz tym, którzy bluźnią przeciwko Trójcy Świętej i

Pomóż mi na mój sposób i przez moje osobiste ofiary, zawrzeć w Twoich Kochających Ramionach tych grzeszników, którzy najbardziej potrzebują Twojego Miłosierdzia.

Obiecuję Ci, poprzez moje myśli, czyny i wypowiadane słowo służyć Ci najlepiej jak potrafię w Twojej Misji Zbawienia.

Amen.

 

 

 

Oś czasu Wielkiej Bitwy.

Oś czasu Wielkiej Bitwy.

Posted by Dzieckonmp w dniu 14 Styczeń 2015

Artykuł został napisany 26 grudnia 2014, i jest podsumowaniem  nowej książki „Oś czasu Wielkiej bitwy”, a zarazem współczesnym komentarzem do Apokalipsy.

W przedmowie do książki pt „The sighns of the times” – opartej na objawieniach zaakceptowanych przez Kościół  Kelly Bowring  ma wspaniały wstęp, mianowicie 13 października 2012 roku pan Bowring zostaje obudzony wcześnie rano zanim wstało jeszcze słońce o godz 5;45 poprzez znany mu matczyny głos który nakazał mu iść do okna w hotelu w którym się znajdował by zobaczyć „znak”. Pisze tak: „Otworzyłem zasłony, i zobaczyłem Gwiazdę Poranną (Wenus) wysoko na wschodniej stronie nieba. Dokładnie poniżej widniał cieniutki półksiężyc (rogami odwrócony do góry) – i poniżej niego na horyzoncie jeszcze delikatniutkie ale już przedostawać się zaczęło światło wschodzącego słońca, gotowe zapowiedzieć nowy dzień. W duszy wiedziałem, ze był to znak z Nieba, zrozumiałem, ze był to znak dany mi od Naszej Pani, i ze był on właśnie dla mnie. kilka minut później, wskutek ruchu nieba znak zniknął. Zostałem obudzony i poprowadzony by zobaczyć ten perfekcyjny moment, a jego widok dotknął mnie obecnością Boga i Jego miłością. W tym szczególnym momencie nie pamiętał, ze 9 dni wcześniej rozpoczął nowennę prosząc Boga i Matkę Maryję o to czy praca w rozpowszechnianiu orędzi z nieba na nasze czasy jest ważna, i czy jestem zdolny by to robić oraz czy Bóg pragnie bym kontynuował moją prace, czy jest to Jego Wolą. Jako na potwierdzenie tego prosiłem Maryję o podwójny znak. Nie miałem pojęcia dokładnie na jakie znaki mam czekać ani jak je otrzymam i zrozumie. I tego ranka nawet nie przyszło mi do głowy, ze był to jeden ze znaków. Niedługo potem będąc po raz pierwszy na konferencji w Fargo, rano kiedy jeszcze było ciemno poszedł na Msze Św do katedry. Po Mszy Św podczas odmawiania Różańca, ten sam głos powiedział do niego delikatnie „Kelly, popatrz w gore, tu mam dla ciebie drugi znak”. Słuchając tego głosu w tym samym momencie przypomniała mi się moja prośba o podwójny znak, oraz moja nowenna – teraz już jasno zdawałem sobie z tego sprawę, ze został mi dany drugi znak jako na prośbę mojej nowenny. Tak więc popatrzyłem w górę w stronę ołtarza…. i tam był znak. Zobaczyłem gwiazdę pomiędzy wieloma gwiazdami, wysoko na ścianie powyżej ołtarza, poniżej była postać Maryi stojąca na półksiężycu a pod nią Tabernakulum ze światłem tak Go oświecającym, ze promienny blask sprawiał, ze wyglądał, jak wschodzące słońce. Był to dokładnie ten sam znak, który widziałem rano dwa dni wcześniej, ale teraz miał on bardziej religijne znaczenie. Bylem oszołomiony i zarazem wypełniony radością. Otrzymałem dwa znaki, o jakie prosiłem – znak od przyrody i znak od łaski, oba różne, jednakże takie same, i oba dane mi z góry. Moja modlitwa została wysłuchana w sposób, który sam nie byłbym w stanie sobie wyobrazić.”

Tłumaczyła Bożena

——————-

Wielka bitwa z Księgi Objawienia ukazuje się nam dzisiaj, zgodnie z niebiańskimi przekazami naszych czasów i wszystkich proroctw zawartych w niej będzie teraz odsłaniać się na świecie. Apokalipsa jest o opanowaniu Kościoła Chrystusowego na ziemi przez wrogów i ostatecznej bitwie o dusze. I to już się rozpoczęło.

Księga Apokalipsy ukazuje ten wielki obraz ostatecznej bitwy i nowoczesne prywatne objawienie dostarcza tych szczegółów. Bóg objawia nam to teraz, aby przygotować nas tak, iż Jego wierni pomogą złagodzić te rozwijające się wydarzenia poprzez modlitwę i ofiarę.

Te wiadomości będą atakowane i rozdarte, ale okażą się one prawdziwe. Ci którzy mają uszy do słuchania, niech słuchają tych boskich przekazów dotyczących naszych czasów. I niech odpowiedzą! Nie dopuszczać aby zły tworzył zamęt i rozpacz w waszych sercach. Zróbcie wszystko, aby pozostać w stanie łaski i módlcie się wiele za tych, którzy potrzebują Bożego miłosierdzia. Tylko wtedy Jego Prawda, która nigdy się nie zmienia, podtrzymuje was.Dziel się tymi wiadomościami.

Według rzetelnego katolickiego proroctwa, większość z pokolenia, które żyje obecnie na świecie, doświadczy Dnia ponownego przyjścia Jezusa w chwale. W tym dniu, zabierze Swych Wiernych do Ery Pokoju na nowej Ziemi, do Nowego Raju, który nas czeka.

Oto sekwencja zdarzeń (z szacunkowymi datami , opartymi na samych przepowiedniach) dotyczących Wielkiej Bitwy, tego co nadchodzi i już się rozgrywa:

WIELKI UCISK Rozpoczął się w Grudniu 2012

Wielki Ucisk się rozpoczął (okres 3 ½ roku)

SIEDEM PIECZĘCI (Obj 5-8)

1: Wielkie Odstępstwo i Schizma

2013

Fałszywy Prorok, oszust wybrany na papieża w Rzymie (zgodnie z przepowiednią). Wierni katolicy pozostają posłuszni Franciszkowi, dopóki kompetentny organ Kościoła nie oświadczy, że jest heretykiem i jest nieważny, to powinno wystąpić.

2014-2015

Wielkie Odstępstwo rozwija się, panowanie herezji rozpoczyna się,w momencie gdy wróg przejmuje Kościół i zasiada na jego tronie, i zastępuje prawdę tolerancją , świeckością i humanizmem, przekręcania i błędnej interpretacji Słowa i Jego świętych doktryn, aż w końcu Kościół zostanie ukrzyżowany

Zima 2015 – Wiosna 2016

Zaczyna się Wielka Schizma

2: III Wojna Światowa

2016-2017

Eskalacja wojny na Bliskim Wschodzie

Jerozolima jest bombardowana przez Iran

Bliski Wschód zadrży poprzez wielką zagładę atomową

Izrael zaangażowany w wojnę jądrową z Iranem, Syria walczy z Egiptem

USA i Europa reaguje gdy wojna na Bliskim Wschodzie się nasila, prowokując tym odpowiedź Rosji i Chin Globalny krach gospodarczy- Początek w Europie

Wszystko to prowadzi do III Wojny Światowej, która będzie straszna, lecz krótka – będzie użyta broń jądrowa

3: Głód

2017-2018

Globalny głód nastąpi po Wielkiej Wojnie

Brak dostaw żywności

Trzęsienia ziemi i wybuchy wulkanów będą występować w różnych miejscach

4: Plagi

2017-2018

Nastąpi zatrucie ziemi poprzez umyślne zanieczyszczenie

Choroby stworzone przez człowieka zostaną podane ludziom w szkodliwych szczepionkach

5: Męczennicy

2016-2019

III WŚ niosąca ze sobą plagi i zniszczenie, stworzy wielu „męczenników”

Wielu kapłanów i wiernych, odmówi zgody na przyjęcie nowych przepisów o tolerancji i fałszywego ekumenizmu w Kościele i będą z tego powodu bardzo cierpieć

Papież Benedykt emeryt będzie musiał uciekać z Rzymu zanim nastąpi Wielkie Ostrzeżenie i ostatecznie umrze okrutną śmiercią na wygnaniu

6: WIELKIE OSTRZEŻENIE

2016

Moce na niebiosach zostaną wstrząśnięte

Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach

Następuje Wielkie Globalne Ostrzeżenie Bożego Miłosierdzia a z nim :

1.Wielkie trzęsienie ziemi 2.Słońce staje się czarne 3.Księżyc przemienia się w krwistoczerwony 4.Gwiazdy (meteoryty/ komety) spadają 5.Niebo zwija się niczym zwój 6.Ludność świata jest przerażona

Ludzkość doświadczy wielkiego znaku na niebiosach tego rodzaju że: wszystkie światła niebios zostaną całkowicie wygaszone a wielką ciemność zapadnie na całej ziemi, następnie pojawi się wielki znak krzyża na niebie

Rezultatem zderzenia dwóch komet na niebie będzie czerwony krzyż który będzie widziany na niebie ponad ziemią

Wszyscy ludzie na ziemi, doświadczą oświetlenia sumień, Boży mini-sąd Wielkiego Miłosierdzia (trwający około 15 minut)

Dla wielu będzie to wyglądać jak koniec świata

7: Siedem Trąb (Obj 8-10)

2016-2017

Bóg pieczętuje swoich ludzi, którzy wytrwali w posłuszeństwie i wierności

Następstwami Siedmiu Trąb będą

1: grad i ogień

2: góra wyrzucająca ogień do morza

3: Piołun i Gorzkie wody

4: Ciemność

5: Szarańcza

6: Wojna Nuklearna

7: Burze

Następnie Święte Miasto będzie deptane przez 42 miesiące

Rosja pomaszeruje na wszystkie narody Europy, szczególnie na Włochy, i zawiesi swą flagę nad Kopuła Bazyliki Świętego Piotra następnie Włochy będą poważnie wypróbowane przez wielką rewolucję

„Dwóch świadków” – 1) Najświętsze Serce Jezusa i Niepokalane Serce Maryi; oraz 2) wierni Żydzi i reszta chrześcijan – będą oni świadkami wielkiego zła na świecie.

 

ZSTĘPUJE NOWA ARKA (Apokalipsa 11-12)

Wiosna 2016 lub 2017

WIELKI CUD wydarzy się w obrębie roku, w którym nastąpi Ostrzeżenie, w różnych miejscach objawień Maryjnych (łącznie z Garabandal, Medjugorje, Cuenca). Boże znaki pozostaną tam aż do końca świata by pomóc światu przynieść nawrócenie. Nadchodzi godzina Niewiasty, która jest Nową Arką, by wraz ze św. Michałem skruszyć głowę Węża.

Nadszedł czas kiedy niewielka reszta wiernych musi wejść do Nowej Arki Niepokalanego Serca Maryi. Ktokolwiek nie wejdzie do tego schronienia zostanie porwany przez wielką nawałnicę, która teraz się rozpętuje.

To są czasy ostatecznej bitwy pomiędzy Maryją i Szatanem, który panuje nad Czerwonym Smokiem oraz Czarną Bestią, którzy powiodą ludzkość do zaprzeczenia Boga i buntu przeciw Niemu poprzez działanie zła, grzech, nienawiść, nieczystość i pychę.

Poplecznikami Maryji są ci, którzy są pokorni, ulegli, mali i dobroczynni, którzy unikają sideł szatańskich i jego łatwego uwodzenia przyjemnością i kompromisem, podążają drogą miłości, czystości i świętości.

Wraz z Wielkim Ostrzeżeniem i Wielkim Cudem nadejdzie Wielka Odnowa pomiędzy wiernymi i pomiędzy ludźmi dobrej woli.

POWSTAJE ANTYCHRYST (Apokalipsa 13)

2016 or 2017

Zaraz po Wielkim Ostrzeżeniu, antychryst i jego grupa, chociaż osłabiona w wyniku globalnej spowiedzi, rozpocznie planowanie przejęcia Kościoła od wewnątrz.

Kim jest antychryst? Tym, który aranżuje (fałszywe) porozumienie pokojowe w Izraelu poprzez zjednoczenie Palestyńczyków i Żydów aby zakończyć wojnę.

Będzie on również negocjował pokój w innych obszarach objętych WWIII.

Pochodzi on ze wschodu i będzie twierdził, że jest Chrześcijaninem.

On i Fałszywy Prorok zaangażują się w globalną inicjatywą humanitarną, w nową Jedną Światową Religię.

Fałszywy Prorok poprowadzi świat do oddawania czci Antychrystowi i spowoduje, że wszyscy otrzymają jego znak; znak Bestii (mikroukład identyfikacyjny) będzie stosowany przez Jedną Światową Wierność.

Rzym utraci wiarę i stanie się siedzibą Antychrysta panującego przez 42 miesiące. Spowoduje on zaprzestanie odprawiania codziennej ofiary i poprowadzi wojnę przeciw osobom poświęconym przez 38 miesięcy. Jednak święci kapłani wciąż będą sprawowali Mszę w miejscach schronienia dla reszty wiernych.

Wówczas Antychryst będzie twierdził, że jest Mesjaszem wysłanym przez Boga aby ocalić świat.

Fałszywy chrystus poprowadzi wówczas fałszywy kościół na ziemi.

Rozpocznie się Ohyda Spustoszenia – Msza (ofiara) będzie publicznie uchylona przez 1290 dni; ale po 1335 dniach antychryst zostanie zniszczony.

Rosja/Chiny (prowadzone przez Antychrysta) opanują Europę i wprowadzą tam Komunizm, który ludzie przyjmą.

Poprzez wielkie oszustwo, zaangażują się oni w niszczenie Chrześcijaństwa i Judaizmu (dwaj świadkowie)

Nowy Humanizm zastąpi Chrześcijaństwo.

Chiny, Rosja, Europa i USA wpadną pod kontrolę Antychrysta.

Antychryst utworzy jeden światowy system ekonomiczny w Nowym Babilonie Europy. Cztery wielkie potęgi (USA, Europa, Rosja, Chiny) staną się zunifikowanym reżimem, zorganizowanym aby kontrolować globalny dobrobyt i populację, aby uformować Jeden Światowy Rząd i Religię z Nową Światową Walutą.

Antychryst wejdzie do świątyni Boga i zasiądzie na jego tronie i będzie czcił siebie jako Boga.

WIELKIE PRZEŚLADOWANIE (Apokalipsa 14-15)

2018-2019

Kościół musi być oczyszczony poprzez prześladowanie i krew, tak jak Ciało Chrystusa dozna ukrzyżowania.

Po Wielkim Ucisku (który trwał 3,5 roku) komunizm swoim zasięgiem obejmie cały świat, będzie bardzo trudno praktykować wiarę, podczas gdy Wielkie Prześladowanie potrwa kolejne 3,5 roku (łącznie 7 lat)

W imię jedności zostaną wprowadzone nowe nieuczciwe przepisy, które odmówią ludziom prawa do żywności, schronienia I wolności religijnej.

Wszystkie religie zostaną zakazane, lecz to Chrześcijanie będą cierpieć największe prześladowania, a ich kościoły zostaną zbezczeszczone.

Prawdziwi uczniowie Chrystusa będą musieli nauczać w ukryciu, w przeciwnym razie będą zabijani.

Aniołowie Boży będą się objawiać wiernym aby w cudowny sposób im pomagać

Wróg pochwyci wielu i będzie ich prześladował z powodu imienia Jezusa Chrystusa.Ci co wytrwają zagwarantują sobie życie wieczne.

WIELKA KARA Bożej Sprawiedliwości ( Apokalipsa 16-18)

Boża kara przysłuży się do oczyszczenia oblicza ziemi oraz ludu Bożego.

Siedmiu Aniołów wyleje na ludzkość siedem czasz (Apokalipsa 16):

1)Ciała ludzi posiadających znamię Bestii, oddających mu hołd, zostaną pokryte plugawymi wrzodami

2) Morze stanie się jakby krwią zmarłego i wszystko co w nim żyje poniesie śmierć

3) Rzeki I źródła wód, staną się krwią, jako kara za przelana krew męczenników.

4) Słońcu zostanie dana władza by dotknąć ogniem ludzi, którzy będą bluźnili imieniu Boga.

5) Na tronie Bestii I w jej królestwie nastaną ciemności, ludzie będą z bólu gryźć języki przeklinając Boga.

6) Wyschnie woda w wielkiej rzece Eufrat, by dla królów wschodu słońca, droga stanęła otworem. Królowie całego świata zostaną zgromadzeni przez smoka i bestię na wojnę w wielkim dniu Wszechmogącego Boga, w miejscu zwanym Armagedon.

7) W powietrzu będą słyszane błyskawice, głosy, gromy i nastanie wielkie trzęsienie ziemi, jakiego nie było odkąd jest człowiek na ziemi.

Ostatniego dnia w Armagedonie, Bóg zgładzi Fałszywego Proroka wraz z Antychrystem.

Ze świątyni, od tronu, dobędzie się donośny głos mówiący: ‘’Stało się!’’

Doprowadzi to do największej kary jakakolwiek spadła na ludzkość.

3 DNI CIEMNOŚCI (Apokalipsa 11:11)

Wkrótce potem, cała ziemia pogrąży się w całkowitych ciemnościach, a po trzech i pół dniach wrogowie Kościoła zostaną zgładzeni przez Aniołów Bożych.

Ostatecznie, niebo się wypali, ciała niebieskie pogrążą się w płomieniach i stopią aby utorować drogę nowemu niebu i nowej ziemi.

Ogień który zstąpi z nieba pochłonie ogromną część ludzkości.

DRUGIE PRZYJŚCIE CHRYSTUSA (Apokalipsa 19-20)

Chociaż nie znamy dnia ani godziny Jego Przyjścia, współczesne proroctwa jasno stanowią, że Drugie Przyjście Chrystusa nastąpi w tym pokoleniu. Nadejdzie On w Swojej chwale w Dniu Ostatecznym, Dniu Sądu aby sądzić narady i ustanowić powszechne przywrócenie Jego Nowego Panowania w nowym raju na ziemi dla tych, którzy zachowali wiarę i byli sprawiedliwi podczas Wielkiego Ucisku oraz Wielkiego Prześladowania.

Podczas Pierwszego Sądu, Chrystus będzie sądził każdą osobę na ziemi, pozostałą w tym momencie przy życiu.

W czasie Pierwszego Zmartwychwstania (Ap. 20:1-6) żywych (prawych), sprawiedliwi zostaną podniesieni przez Chrystusa, gdzie będą z Nim królowali przez 1000 lat w Nowym Królestwie na nowej ziemi.

Ten świat zostanie oczyszczony przez ogień a jego składniki zniszczone w miarę jak ziemia będzie przekształcana.

WSPANIAŁA ERA POKOJU I NOWE KRÓLESTWO NA ZIEMI (Apokalipsa 20:1-6; 21-22)

Rozpocznie się czas powszechnej odnowy.

Nowe Niebo i Nowa Ziemia będą miały swój początek.

Przy dźwięku trąb, z popiołów powstanie Nowe Jeruzalem odrodzonego Kościoła.

Rozpoczyna się 1000-letnia Era Pokoju w Nowym Świecie na ziemi.

Zatriumfuje Niepokalane Serce – Nasza Pani pokona węża i poprowadzi swoje dzieci do zwycięstwa, przyniesie im pokój i zostanie ukoronowana na Królową Nowego Raju.

Najświętsze Serce będzie na nowo królowało – wszyscy będą czcić Eucharystię i honorować Nowe Duchowe Panowanie Chrystusa na odnowionej ziemi.

Wszyscy ludzie na ziemi będą mieszkać w mistycznym zjednoczeniu z Chrystusem i doskonałej szczęśliwości.

Zostaniemy zjednoczeni z naszymi ukochanymi, którzy zmarli w stanie łaski i którzy zostaną podniesieni z martwych a także ze Świętymi w Niebie.

Chwała Kościoła Katolickiego będzie przywrócona w jednym momencie i wybrany zostanie nowy Papież, który będzie rządził 12 narodami.

Wszyscy będą żyli w miłości Bożej i sąsiedzkiej, gdzie nie będzie juz śmierci, grzechu, smutku ani duchowego i fizycznego zła.

W tej Nowej Erze, wszyscy na ziemi będą pełnić boską Wola Boga, tak jak jest w Niebie.

SĄD OSTATECZNY (Apokalipsa 20:7-15)

Na końcu ery tysiącletniego pokoju, będzie miało miejsce Drugie – wieczne – Zmartwychwstanie umarłych oraz nastąpi ostateczna konfrontacja ze złem.

Na Sądzie Ostatecznym całe zło zostanie definitywnie zniszczone na zawsze, obnażona będzie prawda o relacji każdego człowieka z Bogiem i ujawnione zostaną najgłębsze skutki ludzkich uczynków.

Walczcie, dzieci światłości, ci nieliczni, którzy są w stanie widzieć, gdyż teraz jest czas wszystkich czasów i bitwa wszystkich bitew – a Wielkie Zwycięstwo bliskie!

Tłumaczył: Donald i Rafał

Objawienie Jezusa Chrystusa, które dał Mu Bóg, aby ukazać swym sługom, co musi stać się niebawem, a On wysławszy swojego anioła oznajmił przez niego za pomocą znaków słudze swojemu Janowi.

„Te słowa wiarygodne są i prawdziwe, a Pan, Bóg duchów proroków, wysłał swojego anioła, by sługom swoim ukazać, co musi stać się niebawem. A oto niebawem przyjdę. Błogosławiony, kto strzeże słów proroctwa tej księgi”. (Ap.1:1 22:7)

Źródło: twoheartspress.com

 


https://dzieckonmp.wordpress.com/2015/01/14/os-czasu-wielkiej-bitwy/

 

POEMAT BOGA-CZŁOWIEKA MARIA VALTORTA KSIĘGA I PRZYGOTOWANIE. Od 44. do 58.




44. ZARZĄDZENIE SPISU LUDNOŚCI
(por. Łk 2,1-5)
Napisane 4 czerwca 1944. A, 2716-2724
Znów widzę domek w Nazarecie, małe pomieszczenie, w którym Maryja spożywa zazwyczaj posiłki. Szyje coś z białego płótna. Odkłada robotę i wstaje, żeby zapalić lampę. Zapada bowiem noc, a zielonkawe światło wpadające przez drzwi, szeroko otwarte na ogród, już nie wystarcza. Maryja zamyka drzwi. Widzę, że Jej błogosławiony stan jest bardzo widoczny. Jest jednak wciąż bardzo piękna. Krok ma nadal swobodny, a każdy ruch jest wdzięczny. Nie ma w Niej ociężałości, jaka zazwyczaj towarzyszy kobietom zbliżającym się do rozwiązania. Tylko twarz Jej się zmieniła. Teraz jest “niewiastą”. Wcześniej, w czasie Zwiastowania, była młodziutką dziewczynką o pogodnej i nieświadomej twarzy. Miała oblicze niewinnego dziecka. Potem, w domu Elżbiety, gdy urodził się Chrzciciel, twarz Jej wysubtelniała dojrzałym wdziękiem. Obecnie ma oblicze pogodne, lecz z wyrazem słodkiego dostojeństwa niewiasty, która osiągnęła pełną doskonałość w macierzyństwie.
Teraz, ojcze, Maryja nie przypomina już drogiego nam wizerunku z kościoła Zwiastowania we Florencji. Odnajdywałam w Maryi podobieństwo [z tamtego obrazu], gdy była dziewczynką. Teraz ma twarz bardziej pociągłą i szczupłą, a oczy bardziej zamyślone i większe. Wygląda tak obecnie w Niebie, [jak Ją widziałam]. Ma wygląd i wiek z czasu, w którym zrodziła Zbawiciela. [Posiada] wieczną młodość Tej, która nie zaznała zniszczenia śmierci ani upływu lat. Czas nie tknął naszej Królowej i Matki Pana, który stworzył czas. Chociaż w cierpieniu czasu Męki, która się dla Niej zaczęła o wiele, wiele wcześniej – można rzec, że zaczęła się od chwili, gdy Jezus rozpoczął ewangelizację – postarzała się tylko przez wyraz bólu. On jakby zakrył Jej niezniszczalną osobę jakąś zasłoną. Kiedy ujrzała zmartwychwstałego Jezusa, znów stała się młoda i doskonale [piękna], jak przed czasem tego strasznego cierpienia. Wydaje się, że – całując Najświętsze Rany – piła z nich balsam młodości, niweczący dzieło czasu. Więcej niż tylko czasu – bólu.
Zaledwie przed ośmioma dniami miałam widzenie Zesłania Ducha Świętego: dzień Pięćdziesiątnicy. Widziałam wówczas Maryję “piękną, piękną, piękną i nagle odmłodzoną” – jak napisałam. Napisałam już, że “wydaje się aniołem z błękitów”. Aniołowie nie starzeją się. Są zawsze piękni, wieczną młodością, wieczną obecnością Boga, która się w nich odzwierciedla. Młodość Maryi jest anielska: to doskonały Anioł z błękitów. [Maryja] – kiedy Duch zaślubia Ją jako Swą Oblubienicę i koronuje na oczach wszystkich [zbawionych] – osiąga doskonały wiek, jaki ma w Niebie. Zachowuje go w Swym świętym, uwielbionym ciele na wieczność. Teraz nie jest to już tajemnicą jak wtedy, kiedy dokonało się to [w ukryciu], w miejscu nie znanym światu, w obecności archanioła jako jedynego świadka.
Chciałam zrobić tę dygresję, bo wydaje mi się potrzebna. Teraz powracam do opisywania.
Teraz Maryja stała się “niewiastą”, pełną godności i wdzięku. Nawet Jej uśmiech nabrał wyrazu słodyczy i majestatu. Jakaż jest piękna!
Wchodzi Józef. Zapewne wraca z osady, gdyż nie wchodzi od strony warsztatu. Maryja unosi głowę i uśmiecha się. Józef też się do Niej uśmiecha. Wydaje się jednak, że czyni to z trudem, jak ktoś zaniepokojony. Maryja patrzy na niego pytająco. Potem wstaje, bierze płaszcz zdjęty przez Józefa i kładzie go na skrzyni-ławie. Józef siada za stołem. Opiera łokcie i podpiera głowę ręką, a drugą to gładzi, to targa brodę w zamyśleniu.
«Jaka myśl cię trapi? – pyta Maryja – Mogę cię pocieszyć?»
«Zawsze mnie pocieszasz, Maryjo. Jednak teraz to wielkie zmartwienie… Dla Ciebie.»
«Dla Mnie, Józefie? Jak to?»
«Na drzwiach synagogi powieszono edykt. Nakazuje spisanie wszystkich Palestyńczyków. Trzeba iść się zapisać w miejscu pochodzenia. Dla nas oznacza to drogę do Betlejem…»
«O!» – przerywa mu Maryja kładąc dłoń na łonie.
«Przejęłaś się, prawda? To przykre. Wiem o tym.»
«Nie, Józefie. Nie. Myślę… myślę o Świętych Pismach: o Racheli, matce Beniamina i małżonce Jakuba, z którego narodzi się Gwiazda: Zbawiciel. Rachela jest pochowana w Betlejem, o którym powiedziano: “A ty, Betlejem Efrata, jesteś najmniejsze spośród miast Judei, lecz z ciebie wyjdzie Władca”. Obiecany władca z rodu Dawida tam się narodzi…»
«Myślisz… myślisz, że nadszedł już czas? O! Co zrobimy?» – Józef jest bardzo przerażony. Patrzy na Maryję ze współczuciem.
Ona spostrzega to. Uśmiecha się. Uśmiecha się bardziej do Siebie niż do niego, jakby chciała powiedzieć: “To człowiek sprawiedliwy, ale tylko człowiek. Patrzy po ludzku. Myśli po ludzku. Okaż mu litość, Moja duszo, i doprowadź go do patrzenia duchem”. Dobroć skłania Ją do uspokojenia Józefa. Nie kłamie, lecz usiłuje rozproszyć jego niepokój:
«Nie wiem, Józefie. Czas jest bardzo bliski, ale czyż Pan nie potrafi opóźnić czasu, żeby pozbawić cię tej troski? On wszystko może. Nie obawiaj się.»
«Ale podróż!… Kto wie, co za tłumy! Czy znajdziemy odpowiednie schronienie? Zdążymy wrócić na czas? A jeśli… jeśli zostaniesz tam Matką? Co zrobimy?… Nie mamy tam domu i nikogo już nie znamy…»
«Nie obawiaj się. Wszystko będzie dobrze. Bóg pozwala znaleźć schronienie zwierzęciu, gdy rodzi. Myślisz, że nie zrobi tego dla Swego Mesjasza? Ufamy Mu. Prawda? Zawsze Mu ufamy. Im większe jest doświadczenie, tym bardziej ufajmy. Jak dwoje dzieci włóżmy ręce w dłoń Ojca. On nas poprowadzi. Jesteśmy Mu zupełnie oddani. Zobacz, jak nas do tej pory prowadził z miłością. Żaden ojciec, nawet najlepszy, nie okazałby nam więcej troskliwości. Jesteśmy Jego dziećmi i sługami. Wypełniamy Jego wolę. Nic złego nie może się wydarzyć. Nawet ten edykt jest Jego wolą. Bo kimże jest Cezar? Narzędziem Boga. Od kiedy Bóg postanowił przebaczyć człowiekowi, tak ustalił wydarzenia, żeby Jego Chrystus narodził się w Betlejem. To najmniejsze miasto Judy jeszcze nie istniało, a już została określona Jego chwała. Trzeba, by ta chwała się urzeczywistniła, a Słowo Boga nie zostało uznane za kłamstwo. Tak mogłoby się stać, gdyby Mesjasz narodził się gdzie indziej. I dlatego właśnie bardzo daleko stąd powstał mocarz, który zapanował nad nami. Teraz chce on poznać swoich poddanych, właśnie teraz, kiedy na świecie panuje pokój… O, czymże jest nasz mały trud w porównaniu z pięknem tego okresu bez wojny! Pomyśl, Józefie. Czas bez nienawiści na świecie! Czy może być szczęśliwsza godzina dla wzejścia “Gwiazdy”, której światło jest Boże, a wpływ odkupieńczy? O, nie bój się, Józefie! Jeśli drogi będą niepewne, jeśli tłum utrudni nam podróż, aniołowie staną się obroną i oparciem. Nie dla nas, lecz dla ich Króla. Jeśli nie znajdziemy schronienia, osłonią nas skrzydłami. Nic złego nas nie spotka. Nic nie może się wydarzyć: Bóg jest z nami.»
Józef patrzy na Nią i słucha, uszczęśliwiony. Zmarszczki wygładzają się na jego czole. Powraca uśmiech. Wstaje bez zmęczenia i troski. Uśmiecha się:
«Błogosławiona, jesteś Słońcem dla mojego ducha! Błogosławiona, bo umiesz zobaczyć wszystko w świetle Łaski, której jesteś pełna! Nie traćmy więc czasu. Trzeba jak najszybciej jechać i jak najszybciej wracać, bo tu mamy już wszystko przygotowane na… dla…»
«Dla naszego Syna, Józefie. Za takiego ma uchodzić w oczach świata, pamiętaj. Ojciec [Niebieski] otoczył tajemnicą Jego przyjście i nie do nas należy uchylać jej rąbka. Zrobi to Jezus, gdy nadejdzie pora…»
Nie można opisać piękna twarzy Maryi, Jej spojrzenia, wyrazu i głosu, kiedy mówi: “Jezus”. To już ekstaza.
I na tej ekstazie widzenie się kończy.
45. «KOCHAĆ TO ZADOWALAĆ TEGO, KOGO SIĘ KOCHA,
PONAD ZMYSŁAMI I WŁASNĄ KORZYŚCIĄ»
Tego samego dnia. A, 2724-2727
Mówi Maryja:
«Nie dodaję wiele, bo Moje słowa [skierowane do Józefa] są już [wystarczającym] pouczeniem. Zwracam jednak uwagę małżonek na jedną sprawę. Zbyt wiele związków małżeńskich dosięga rozbicie z winy małżonek, które nie mają miłości będącej wszystkim: delikatnością, współczuciem, umocnieniem małżonka. Na mężczyźnie nie ciąży cierpienie fizyczne, które obciąża niewiastę. Jednak spoczywają [na nim] wszystkie troski związane z działaniem: konieczność pracy [zarobkowej], podejmowanie decyzji, odpowiedzialność przed władzami i we własnej rodzinie… O, ileż spraw spoczywa na mężczyźnie! I jakże potrzebuje on umocnienia! Tymczasem egoizm [kobiety] jest taki, że mężczyźnie zmęczonemu, zniechęconemu, przygnębionemu, zaniepokojonemu, żona dorzuca często ciężar niepotrzebnych, a niekiedy niesłusznych narzekań. A wszystko to dlatego, że jest egoistką. Nie kocha.
Kochać – nie znaczy zaspokajać samego siebie w tym, co dotyczy zmysłów i jakiejś własnej korzyści. Kochać znaczy zadowalać tego, kogo się kocha – ponad zmysłami i własną korzyścią – dając jego duchowi potrzebną mu pomoc, aby mógł zawsze trzymać rozpostarte skrzydła na niebiosach nadziei i pokoju.
Druga sprawa – o której już mówiłam, a na którą zwracam uwagę i kładę na nią nacisk – to zaufanie Bogu. Ufność jest powiązana z cnotami teologalnymi. Jeśli bowiem ktoś ufa, to znak, że ma wiarę. Jeśli ktoś ufa, to znaczy, że posiada nadzieję. Jeśli ktoś ufa [komuś], to znak, że kocha. Kiedy ktoś kocha, wtedy ma nadzieję, wierzy w jakąś osobę, ufa jej. W przeciwnym razie – nie.
Bóg zasługuje na nasze zaufanie. Skoro okazujemy je biednym ludziom, mogącym nas zawieść, to dlaczego mielibyśmy odmawiać go Bogu, który nie zawodzi nigdy?
Zaufanie jest także pokorą. Pyszny mówi: “Zrobię to sam. Nie zdaję się na niego, bo jest niezdolny, to kłamca, despota…” Pokorny mówi: “Ufam. Dlaczego nie miałbym zaufać? Na jakiej podstawie mam myśleć, że jestem lepszy od niego?” A tym bardziej mówi o Bogu: “Dlaczego nie miałbym ufać Temu, który jest dobry? Na jakiej podstawie mam myśleć, że jestem zdolny zrobić coś o własnych siłach?” Bóg oddaje się pokornemu. Oddala się od tego, który jest pyszny.
Zaufanie jest także posłuszeństwem. A Bóg kocha posłusznego. Posłuszeństwo jest znakiem, że siebie uznajemy za Jego dzieci i że Boga uznajemy za Ojca. Ale ojciec kocha tylko wtedy, kiedy jest ojcem prawdziwym. A Bóg jest dla nas Ojcem prawdziwym i Ojcem doskonałym.
Trzecia sprawa, którą chcę dać wam do przemyślenia, to stałe wspieranie się na ufności. Nic nie może się zdarzyć, jeśli Bóg na to nie zezwala. Jesteś może władcą? Jesteś nim dlatego, gdyż Bóg na to zezwolił. Jesteś podwładnym? Jest tak, bo Bóg na to pozwolił.
Staraj się zatem, o możny, żebyś nie zamieniał swojej potęgi w zło. Byłoby ono bowiem zawsze “twoim złem”, nawet gdyby na początku mogło się wydawać, że jest złem innych. [Pamiętaj też, że] chociaż Bóg zezwala, to jednak nie pozwala [na zło] bez ograniczeń. Jeśli więc przekroczysz [miarę] w jakiejś sprawie, uderzy cię i zmiażdży.
Staraj się, o podwładny, uczynić z twego stanu magnes ściągający na ciebie niebiańską opiekę. I nigdy [nikogo] nie przeklinajcie. Zostawcie wszystko Bogu. Do Niego, Pana wszystkiego, należy błogosławienie i przeklinanie Swych stworzeń. Idź w pokoju.»
46. PODRÓŻ DO BETLEJEM
(por. Łk 2,4-5)
Napisane 5 czerwca 1944. A, 2728-2739
Widzę główny trakt. Jest wielki tłok. Idą osły obładowane sprzętami i ludźmi. [Inne] wracają. Ludzie poganiają zwierzęta. Kto jest pieszo, idzie szybko z powodu zimna.
Powietrze jest czyste i suche, niebo – pogodne. Wszystko [widać] z ostrością właściwą dniom w pełni zimy. Opustoszałe pola zdają się bardziej rozległe. Trawa pastwisk jest krótka, wysuszona zimowymi wiatrami. Na pastwiskach owce szukają odrobiny pożywienia. Szukają też słońca, które wschodzi bardzo powoli. Beczą, unosząc pyszczki. Patrzą ku słońcu, jakby chciały powiedzieć: “Przyjdź prędko, bo jest zimno!” Teren staje się coraz bardziej nierówny. To prawdziwe wzgórza. Są tam kotliny pełne trawy a także stoki, doliny i górskie grzbiety. Pomiędzy nimi wije się droga w kierunku południowo-wschodnim.
Maryja jedzie na szarym osiołku, dobrze owinięta ciepłym płaszczem. Przed siodłem ma coś w rodzaju bagażnika, który widziałam już w czasie podróży do Hebronu, a na nim – kuferek z najpotrzebniejszymi rzeczami. Józef idzie obok, trzymając wodze:
«Jesteś zmęczona?» – pyta od czasu do czasu.
Maryja patrzy z uśmiechem i odpowiada: “Nie”. Za trzecim razem dodaje: «Ty możesz być zmęczony, bo idziesz pieszo.»
«O! Ja? Dla mnie to nic. Myślę tylko, że gdybym znalazł drugiego osła, byłoby Ci wygodniej i jechalibyśmy prędzej. Ale go nie znalazłem. Teraz każdy potrzebuje jakiegoś zwierzęcia. Ale odwagi! Wkrótce będziemy w Betlejem. Za tą górą znajduje się Efrata.»
Milkną. Kiedy Dziewica milczy, zdaje się skupiać w wewnętrznej modlitwie. Uśmiecha się lekko, gdy nasuwa się Jej jakaś myśl. Kiedy patrzy na tłum, zdaje się nie rozróżniać w nim męża, niewiasty, starca, pasterza, zamożnego czy ubogiego. Widzi w nim to, co tylko Ona sama może zobaczyć.
«Jest Ci zimno?» – pyta Józef, bo zrywa się wiatr.
«Nie» [– odpowiada Maryja.]
Józef nie wierzy. Dotyka Jej stóp, które, odziane w sandały, zwisają po bokach osła, ledwie widoczne spod długiego płaszcza. Uznaje chyba, że są zimne, bo potrząsa głową. Zdejmuje z ramienia derkę i otula nią nogi Maryi. Rozciąga ją także na łono, dzięki czemu ręce będą w cieple, pod płaszczem i pod kocem.
Spotykają pasterza, przechodzącego ze swym stadem przez drogę. Idzie on z pastwiska, które znajduje się po prawej stronie, na inne, po lewej stronie. Józef pochyla się, by mu coś powiedzieć. Pasterz potakuje. Józef prowadzi więc osła za stadem, na pastwisko. Pasterz wydobywa z sakwy prostą miseczkę i doi bardzo tłustą i mleczną owcę. Daje naczynie Józefowi, który podaje je Maryi.
«Niech was obu Bóg błogosławi – mówi Maryja. – Ciebie: za miłość, a ciebie: za dobroć. Będę się za ciebie modliła.»
«Przybywacie z daleka?»
«Z Nazaretu» – odpowiada Józef.
«A dokąd jedziecie?»
«Do Betlejem.»
«Ciężka podróż dla niewiasty w jej stanie. To twoja małżonka?»
«Tak, to moja małżonka.»
«Macie się gdzie zatrzymać?»
«Nie.»
«Niedobrze! Betlejem jest pełne ludzi, przybyłych zewsząd, żeby się tam dać zapisać, albo jadących po to gdzie indziej. Nie wiem, czy znajdziecie mieszkanie. Znacie to miejsce?»
«Niezbyt dobrze.»
«Wobec tego… pokażę ci… z powodu Niej (wskazuje na Maryję). Szukajcie gospody. Będzie pełna. Mówię o niej jako o miejscu odniesienia. Jest na placu… tym największym. Główna droga was tam zaprowadzi. Nie możecie zabłądzić. Najpierw jest źródło, potem gospoda: wielka i niska, z dużą bramą. Będzie pełna. Jeżeli niczego nie znajdziecie w niej ani w innych domach, idźcie na tyły gospody, w stronę pól. Tam, na zboczu, są stajnie. Służą nieraz zdążającym do Jerozolimy kupcom do umieszczania tam zwierząt, dla których nie ma miejsca w gospodzie. To stajnie w zboczu… wilgotne, zimne i bez drzwi. Ale zawsze jest to schronienie, bo niewiasta… nie może pozostać na drodze. Może tam znajdziecie miejsce, siano do spania i dla osła. I niech Bóg wam towarzyszy.»
«Niech Bóg da ci radość» – odpowiada Maryja.
Józef zaś mówi: «Pokój niech będzie z tobą.»
Wznawiają podróż. Dość szeroka kotlina ukazuje się zza skarpy, którą właśnie minęli. W kotlinie, w dole i na otaczających ją łagodnych zboczach, znajduje się wiele domów. To Betlejem.
«Jesteśmy na ziemi Dawida, Maryjo. Teraz odpoczniesz. Wydajesz mi się taka zmęczona!…»
«Nie. Rozmyślałam… i sądzę… – Maryja bierze Józefa za rękę i mówi z uśmiechem szczęścia: – Myślę, że właśnie czas się zbliża.»
«Boże Miłosierny! Co zrobimy?»
«Nie bój się, Józefie. Wytrwaj. Widzisz, że Ja jestem spokojna?»
«Ale bardzo cierpisz.»
«O, nie! Przepełnia Mnie radość. Radość tak wielka, tak silna, tak piękna i niepohamowana, że serce bije Mi bardzo mocno i mówi Mi: “On się rodzi! On się rodzi!” Mówi to za każdym uderzeniem. To Mój Maleńki puka do Mego serca i mówi: “Mamo, jestem tu, żeby Ci dać pocałunek Boga.” O, co to za radość, Mój Józefie!»
Józef jednak nie jest radosny. Myśli o naglącej potrzebie znalezienia schronienia i przyspiesza kroku. Od drzwi do drzwi prosi o schronienie. Daremnie. Wszystko zajęte. Docierają do gospody. Jest pełna. Nawet pod prymitywnymi krużgankami, które otaczają duże wewnętrzne podwórze, znajdują się ludzie.
Józef zostawia siedzącą na ośle Maryję na dziedzińcu i odchodzi, żeby szukać w innych domach. Wraca przygnębiony. Nigdzie niczego nie ma. Zapada wczesny zimowy zmierzch, który ogarnia wszystko swą zasłoną. Józef błaga właściciela zajazdu. Prosi podróżnych. To mężczyźni… zdrowi… a niewiasta ma wydać na świat dziecko. Błaga o litość. Nic. Jakiś bogaty faryzeusz patrzy nawet z widoczną odrazą, a gdy Maryja się zbliża, odsuwa się, jakby podchodziła trędowata. Józef patrzy i rumieniec gniewu zalewa mu oblicze. Maryja kładzie mu rękę na przegubie dłoni i mówi ze spokojem:
«Nie nalegaj. Chodźmy. Bóg temu zaradzi.»
Odchodzą. Idą wzdłuż muru gospody. Skręcają w małą uliczkę, znajdującą się między nią a ubogimi domami. Okrążają zajazd. Szukają. Znajdują coś w rodzaju grot lub piwnic raczej niż stajni, tak są niskie i wilgotne. Najlepsze są już zajęte. Józef jest załamany.
«Hej, Galilejczyku! – woła za nim jakiś starzec – Tam w głębi, za tą ruiną, jest jeszcze jedna nora. Może tam nie ma nikogo.»
Zbliżają się do tej “nory”. To rzeczywiście nora. Między gruzami ruin budowli znajduje się wąskie przejście, a za nim – grota. To raczej wydrążenie w skale niż grota. To jakby fundamenty jakiejś starej budowli, pokrytej jak dachem warstwą z gruzów i podpartych lekko ociosanymi pniami drzew.
Żeby widzieć lepiej, bo słabnie światło dnia, Józef wyjmuje z zawieszonej na pasku sakwy hubkę i krzesiwo. Zapala wydobytą z torby lampkę. Wchodzi. Wita go ryczenie wołu.
«Wejdź, Maryjo, grota jest wolna i nie ma tu nikogo prócz wołu – Józef uśmiecha się. – Lepsze to niż nic.»
Maryja zsiada z osła i wchodzi do środka. Józef zawiesza lampkę na jednym z pni, służących za filary. Widać pokryte pajęczynami sklepienie oraz klepisko. To ubite i zniszczone klepisko, pełne dziur, kamieni, odchodów. Jest zarzucone źdźbłami słomy. W głębi znajduje się wół, który odwraca się i patrzy spokojnymi ślepiami. Z pyska zwisa mu siano. Znajduje się tu prymitywny stołek do siedzenia i dwa kamienie w kącie przy szczelinie. Czerń tego kąta wskazuje, że tam rozpala się ogień.
Maryja zbliża się do wołu. Jest Jej zimno. Kładzie mu ręce na karku, żeby się ogrzać. Wół porykuje, ale pozwala się dotknąć. Zdaje się rozumieć i nawet gdy Józef odpycha go na bok – żeby wziąć z jaseł nad żłobem siano na posłanie dla Maryi – pozwala na to. Jasła są podwójne. Z jednych karmi się wół, a wyższe to jakby półka z zapasowym sianem. Stąd właśnie bierze siano Józef. Robi też miejsce dla osła, który – zmęczony i wygłodzony – natychmiast zabiera się do jedzenia. Józef znajduje jakieś przewrócone, całe obtłuczone naczynie. Wychodzi do strumyka, który płynie w pobliżu, i wraca z wodą dla osła. Potem znajduje w kącie wiązkę gałęzi i usiłuje pozamiatać klepisko. Rozściela siano i robi posłanie koło wołu, w najbardziej suchym i osłoniętym kącie. Czuje jednak, że to biedne siano jest wilgotne, więc wzdycha. Rozpala ogień. Z benedyktyńską cierpliwością suszy nad ogniem garść po garści.
Maryja siedzi na stołku. Patrzy, zmęczona, i uśmiecha się. Gotowe. Maryja siada wygodnie na miękkim sianie, opierając się plecami o drewniany filar. Józef kończy… urządzanie wnętrza, zawieszając swój płaszcz jako osłonę na wejściowym otworze. Zabezpieczenie dosyć wątpliwe. Potem podaje Dziewicy chleb z serem i wodę z manierki.
«Śpij teraz – mówi – a ja przypilnuję, żeby ogień nie zgasł. Na szczęście jest drewno. Miejmy nadzieję, że się będzie długo paliło. Oszczędzę oliwy w lampie.»
Maryja kładzie się posłusznie. Józef przykrywa Ją Jej płaszczem i derką, którą w czasie drogi miała na nogach.
«Ale ty… będzie ci zimno!»
«Nie, Maryjo. Siedzę przy ogniu. Postaraj się wypocząć. Jutro będzie lepiej.»
Maryja bez sprzeciwu zamyka oczy. Józef zaszywa się w swoim kącie, na stołku przy kupce chrustu. Jest go mało. Nie sądzę, żeby starczyło go na długo.
A oto ich rozmieszczenie w grocie: Maryja na prawo, plecami do wejścia, w połowie zasłonięta pniem drzewa i ciałem wołu, który położył się na ściółce. Józef znajduje się z lewej strony. Jest zwrócony bokiem do wejścia, twarzą do ognia, a plecami – do Maryi. Od czasu do czasu odwraca się i widzi, że leży Ona spokojnie, jakby spała. Łamie po cichu suche gałęzie i rzuca po trochu na ogień, żeby nie wygasł i dawał światło. Pilnuje, żeby go wystarczyło. Widać tylko blask – czasem nikły, czasem żywszy, czasem niknący zupełnie, bo lampa dogasa. W półmroku odznacza się tylko biel wołu, twarzy i rąk Józefa. Wszystko inne ginie w szarym półcieniu.
«Nie komentujemy niczego – mówi Maryja. – Wizja sama przemawia. Macie zrozumieć pouczenie o miłości, pokorze i czystości, jakie z niej wypływa. Odpoczywaj. Odpoczywając czuwaj, tak jak Ja czuwałam czekając na Jezusa. Przyjdzie i przyniesie ci pokój!»
47. NARODZINY JEZUSA, NASZEGO PANA
(por. Łk 1,6-7)
Napisane 6 czerwca 1944. A, 2739-2752
Nadal widzę wnętrze tej nędznej kamiennej groty, w której – dzieląc los ze zwierzętami – znaleźli schronienie Maryja i Józef.
Mały ogień drzemie, podobnie jak jego stróż. Maryja powoli unosi głowę z posłania i patrzy. Widząc, że Józef ma głowę zwieszoną na piersi, jakby rozmyślał, sądzi, że zmęczenie wzięło górę nad chęcią czuwania. Uśmiecha się dobrotliwie i – czyniąc mniej szelestu niż mógłby to zrobić motyl sfruwający na różę – siada, a potem klęka. Z promiennym uśmiechem na twarzy modli się. Ramiona ma otwarte, prawie rozkrzyżowane, wyciągnięte w przód, a dłonie – odwrócone ku górze. Trwa tak, bez żadnych oznak zmęczenia uciążliwą pozycją. Potem chyli się w ukłonie, dotykając twarzą siana. Pozostaje w tej postawie, zatopiona w żarliwej modlitwie. Modli się długo.
Józef się budzi. Widzi dogasające ognisko i pogrążoną prawie w ciemnościach stajnię. Rzuca garść chrustu i ogień rozbłyska. Dorzuca grubszych gałązek, potem wybiera jeszcze większe, bo ziąb jest dotkliwy. Chłód pogodnej grudniowej nocy wnika zewsząd w ruiny. Biedny Józef siedzi tak blisko drzwi – jeśli można tak nazwać zatkaną jego płaszczem dziurę – że musi być zlodowaciały. Przybliża ręce do ognia, potem rozwiązuje sandały i zbliża do niego również stopy. Rozgrzewa się. Gdy płomień się wznieca i rozjaśnia otoczenie, odwraca się, ale nic nie widzi. Nie dostrzega już nawet jasnego pasma, utworzonego przez biały welon, który przedtem znaczył jasną linię na ciemnym sianie. Wstaje więc i ostrożnie zbliża się do posłania.
«Nie śpisz, Maryjo?» pyta.
Musi zapytać trzy razy, zanim Maryja uświadamia to sobie i odpowiada: «Modlę się.»
«Czy Ci czegoś potrzeba?»
«Nie, Józefie.»
«Spróbuj zasnąć na chwilę… wypocząć przynajmniej.»
«Spróbuję. Ale modlitwa Mnie nie męczy.»
«Żegnaj, Maryjo.»
«Żegnaj, Józefie.»
Maryja wraca do poprzedniej pozycji. Józef zaś, by nie ulec znów pokusie snu, klęka koło ognia i też modli się, zakrywając twarz rękoma. Odejmuje je tylko po to, by podsycać ogień, i znów wraca do żarliwej modlitwy. Poza trzaskaniem palącego się drewna i tupaniem osła, który od czasu do czasu wali kopytem w klepisko, nic nie słychać.
Odrobina księżycowego światła wciska się przez otwór w powale. Wygląda jak ostrze z niematerialnego srebra, które zbliża się, szukając Maryi. W miarę jak księżyc wschodzi wyżej na niebie, promień stopniowo się wydłuża, aż wreszcie dosięga Jej. Oto pada na głowę Modlącej się. Otacza Ją aureolą bieli.
Maryja unosi głowę, jakby wezwana wołaniem z wysoka, i znowu klęka. O, jak tu jest pięknie! Podnosi głowę, która wydaje się jaśnieć białym księżycowym światłem. Przemienia Ją nieziemski uśmiech. Co widzi? Co słyszy? Czego doświadcza? Tylko Ona sama mogłaby odpowiedzieć na pytanie, co widzi, co słyszy i odczuwa w jaśniejącej godzinie Swego Macierzyństwa. Ja zauważam tylko to, że otaczający Ją blask ciągle wzrasta, wzrasta i wzrasta. Sprawia wrażenie, że zstępuje z Nieba, wydaje się wypływać z nędznego otoczenia, ale nade wszystko zdaje się wydobywać z Niej samej.
Jej ciemnolazurowa suknia wydaje się teraz łagodnym błękitem niezapominajek, a dłonie i twarz zdają się niebieskawe, jakby były umieszczone w świetle olbrzymiego, bladego szafiru. Ta barwa – aczkolwiek mniej intensywna – przypomina mi kolor, jaki widuję w widzeniach przedstawiających święty Raj. Zauważałam ją w widzeniu związanym z przybyciem Magów. [Teraz światło to] rozlewa się coraz bardziej na przedmioty i suknię, oczyszcza je i sprawia, że błyszczą.
Poświata coraz bardziej wydobywa się z ciała Maryi, wchłaniającego promienie księżyca. Wydaje się, że to Ona przyciąga ku Sobie to światło, mogące pochodzić tylko z Nieba. Teraz Maryja jest Tą, która posiada Światłość; jest Tą, która ma dać światu Światło. To uszczęśliwiające, nieogarnione, niezmierzone, wieczne, boskie Światło, które właśnie ma być dane, zapowiada się brzaskiem, jutrzenką, chórem atomów światła. I światło to wzrasta, wzmaga się jak przypływ, wznosi się coraz bardziej jak kadzidło i spływa jak fala, ściele się niczym welon…
Sklepienie pełne pęknięć, pajęczyn i wystających gruzów, które tylko dzięki jakiemuś cudowi statyki nie ulegają zawaleniu, to sklepienie dotychczas czarne, zakopcone i odrażające wydaje się sufitem królewskiej komnaty. Każdy kamień to bryła srebra. Każda szczelina jest
błyskiem opalu. Każda pajęczyna [wygląda jak] drogocenny baldachim tkany srebrem i diamentami. Wielka jaszczurka śpiąca między dwoma głazami wygląda jak zapomniany tam przez królową szmaragdowy naszyjnik. Grono śpiących nietoperzy to cenny kandelabr z onyksu. Zwisające z wyższych jaseł siano to już nie trawa, lecz nici z czystego srebra, drżące w powietrzu z wdziękiem rozwianych włosów.
Stojący niżej żłób z ciemnego drewna, wygląda jak bryła oksydowanego srebra. Ściany pokrywa brokat, na którym jasność jedwabiu znika pod haftem ozdobionym wystającymi perłami. A czymże jest teraz klepisko? To oświetlony białym światłem kryształ. Występy zdają się różami ze światła, rzuconymi na znak hołdu na ziemię. A dziury to kryształowe puchary, z których wydobywają się wonności i zapachy.
Światło coraz bardziej wzrasta. Staje się nie do zniesienia dla oka. W tym świetle, jakby wchłonięta za rozżarzoną zasłoną, znika Dziewica… i ukazuje się Matka.
Tak. Kiedy moje oczy znów mogą znieść jasność światła, widzę Maryję ze Swym nowo narodzonym Synem w ramionach. Małe, różowe i pulchniutkie Dzieciątko porusza się i macha rączkami małymi jak pączki róży i nóżkami, które zmieściłyby się w jej kielichu. Kwili drżącym głosem nowo narodzonego jagnięcia, otwierając buzię jak poziomka i ukazując drgający przy różowawym podniebieniu języczek. Porusza główką tak jasną, że wygląda jakby była bez włosów. Tę okrągłą główką Mama podtrzymuje w zagłębieniu jednej dłoni i patrzy na Swoje Dzieciątko i uwielbia Je ze łzami i z uśmiechem. Pochyla się, żeby Je pocałować, ale nie w niewinną główkę, lecz w pierś, gdzie jest maleńkie serduszko, które bije, bije dla nas… to serduszko, w którym pewnego dnia będzie Rana… Mama już teraz opatruje tę ranę Swym nieskalanym pocałunkiem.
Zbudzony blaskiem wół podnosi się z rykiem i hałasem kopyt, a osiołek odwraca łeb i też ryczy. Zwierzęta zbudziło światło, lecz wolę myśleć, że chcą powitać swego Stwórcę w imieniu swoim i wszystkich zwierząt.
Także Józef – który pogrążył się w modlitwie tak intensywnej, że był oderwany od wszystkiego, co go otaczało – otrząsa się i widzi, że dziwne światło prześwituje mu przez palce [dłoni, w których ukrył twarz]. Odejmuje więc dłonie od twarzy, podnosi głowę, odwraca się. Stojący wół zasłania Maryję, która woła:
«Chodź tu, Józefie!»
Józef zrywa się. Widząc [Dziecko] zatrzymuje się porażony szacunkiem i tam, gdzie stoi, chce paść na kolana.
Maryja jednak nalega: «Podejdź, Józefie!»
Opiera lewą rękę na sianie, prawą zaś trzyma Dzieciątko, tuląc Je do serca. Wstaje i podchodzi do wahającego się Józefa, który idzie onieśmielony. Pragnie podejść, lecz powstrzymuje go lęk, żeby nie okazać braku szacunku. Małżonkowie spotykają się przy posłaniu, patrzą na siebie płacząc ze szczęścia.
«Chodź – mówi Maryja. – Ofiarujemy Jezusa Ojcu.»
Józef klęka, Ona zaś, stojąc pomiędzy dwoma podpierającymi pułap słupami, unosi Swe Dziecko w ramionach mówiąc:
«Oto jestem… W Jego Imieniu, o Boże, mówię Ci te słowa. Oto jestem, żeby pełnić Twoją wolę. A wraz z Nim – Ja, Maryja, i Józef, Mój małżonek. Oto Twoi słudzy, Panie. Spraw, żebyśmy w każdej godzinie i w każdym zdarzeniu pełnili Twoją wolę – dla Twojej chwały i z miłości do Ciebie.»
Potem Maryja schyla się i podaje Dzieciątko Józefowi, mówiąc:
«Weź, Józefie.»
«Ja? Mnie [Je dajesz]? O, nie! Nie jestem godzien!»
Józef jest wprost przerażony i sparaliżowany myślą, że ma dotknąć Boga. Maryja nalega jednak z uśmiechem:
«Jesteś bardzo godny i nie ma godniejszego od ciebie. Dlatego właśnie ciebie wybrał Najwyższy. Weź Go i potrzymaj, Józefie, Ja zaś poszukam ubranka.»
Józef, czerwony jak purpura, wyciąga ramiona i bierze to maleńkie ciałko krzyczące z zimna. Kiedy ma Dziecię w swoich ramionach, nie upiera się już, żeby Je trzymać z szacunkiem z dala od siebie. Tuli Jezusa do serca, wybuchając głośnym płaczem:
«O! Panie! Boże mój!»
Schyla się, żeby ucałować nóżki. Czuje, że są zziębnięte, więc siada na ziemi, tuli je do siebie, zakrywa swą brązową szatą, stara się rękami osłonić przed zimnem nocy i ogrzać. Chciałby przybliżyć się do ognia, lecz tam wieje od wejścia. Lepiej tu zostać. A jeszcze lepiej będzie wejść między oba zwierzęta, które mogą osłonić przed przeciągiem i wydzielają ciepło. Idzie więc między woła i osła, ustawia się tyłem do wejścia, pochyla nad Nowonarodzonym, żeby zrobić wnękę z własnej piersi. Jej boczne ściany stanowi z jednej strony szara głowa z długimi uszami, a z drugiej – wielki biały pysk, z parującymi chrapami i dobrymi wilgotnymi oczyma.
Maryja otworzyła już kuferek i wyciąga płótno oraz pieluszki. Podchodzi do ognia i ogrzewa je. Idzie do Józefa i owija Dziecię w lekko ogrzane płótna. Główkę osłania własnym welonem.
«Gdzie Go teraz położymy?» – pyta.
Józef rozgląda się wokół siebie, zastanawia się…
«Poczekaj – mówi. – Odsuniemy zwierzęta i ich siano. Ściągniemy tamto siano i położymy je tutaj, w [żłobie]. Jego wystający brzeg będzie osłoną od wiatru, a z siana zrobimy poduszkę. Wół ogrzeje Dzieciątko swoim oddechem. Lepszy będzie wół, bo jest bardziej cierpliwy i spokojniejszy.»
Józef zabiera się do roboty, a Maryja kołysze Swe Maleństwo, tuląc Je do serca. Przybliża policzek do główki Jezusa, żeby ją choć trochę ogrzać. Józef, nie szczędząc [gałęzi], podsyca
ogień, by płonął wysoko. Ogrzewa siano, susząc je po trochu. Potem wkłada je w zanadrze, żeby nie ostygło. Gdy ma go już dosyć na posłanie dla Dzieciątka, idzie do żłobu i wyściela go jak kołyskę.
«Gotowe – mówi. – Teraz potrzeba tylko przykrycia, żeby siano nie kłuło i żeby Go okryć…»
«Weź Mój płaszcz.» – mówi Maryja.
«Będzie Ci zimno.»
«O, nie szkodzi! Derka jest zbyt szorstka! A płaszcz jest miękki i ciepły. Wcale nie jest Mi zimno. Niech tylko On już nie cierpi!»
Józef bierze duży płaszcz Maryi, wykonany z delikatnej ciemnoniebieskiej wełny, i kładzie go w żłobie złożony podwójnie w taki sposób, by jedna część zwisała poza wystającą krawędź żłobu.
Pierwsze łóżeczko Zbawiciela jest gotowe. Matka, stąpając pełnym wdzięku, delikatnym krokiem, niesie Je i kładzie. Połą płaszcza zakrywa Dziecko. Otula też gołą, pogrążoną w sianie główkę, oddzieloną od niego jedynie Jej delikatnym welonem. Odkryta pozostaje tylko twarzyczka, wielkości ludzkiej pięści. Oboje, schyleni nad żłobem, patrzą szczęśliwi na pierwszy sen Dzieciątka. Ciepło pieluszek i siana koi płacz i przynosi sen słodkiemu Jezusowi.
48. «JA, MARYJA, [MIAŁAM UDZIAŁ W] ODKUPIENIU NIEWIASTY
DZIĘKI MOJEMU BOSKIEMU MACIERZYŃSTWU»
Tego samego dnia. A, 2752-2760
Mówi Maryja:
«Przyrzekłam ci, że On przyjdzie, żeby ci przynieść Swój pokój. Czy przypominasz sobie ten spokój, który był w tobie w dniu [Bożego] Narodzenia, kiedy widziałaś Mnie z Moim Dzieckiem? Był to wtedy dla ciebie czas pokoju. Teraz jest czas twojej męczarni. Ale ty wiesz już teraz, że to w udręce zdobywa się pokój i każdą łaskę, dla nas i dla bliźniego. JezusCzłowiek przekształcił się w Jezusa-Boga po udręce straszliwej Męki. Przywrócił Pokój: Pokój Niebios, z których przyszedł i z których teraz zlewa Swój pokój na tych ludzi na świecie, którzy Go kochają. Jednak w godzinach Swej Męki On – Pokój świata – był pozbawiony tego pokoju. Nie cierpiałby, gdyby go posiadał. A musiał cierpieć – cierpieć w pełni.
Ja, Maryja, [przyczyniłam się do] odkupienia niewiasty przez Moje Boskie Macierzyństwo. Ale to było jedynie początkiem ocalenia niewiasty.
Pozbawiając się przez ślub dziewictwa każdego ludzkiego [aktu] małżeńskiego, odrzuciłam wszelkie pożądliwe zaspokojenie, zasługując na łaskę Bożą. Ale to jeszcze nie wystarczało, gdyż grzech Ewy był drzewem o czterech gałęziach: pychy, chciwości, łakomstwa,
nieczystości. I wszystkie cztery musiały być odcięte całkowicie, ażeby uczynić to drzewo bezowocnym.
Upokarzając się do głębi, pokonałam pychę. Uniżałam się przed wszystkimi. Nie mówię już o Mojej pokorze wobec Boga. Ona bowiem należy się Najwyższemu od każdego stworzenia. Pokorne było [nawet] Jego Słowo. Musiałam więc ją posiadać i Ja, Niewiasta. Czy jednak zastanawiałaś się kiedykolwiek nad tym, jakich upokorzeń musiałam doznawać ze strony ludzi, nie broniąc się w żaden sposób?
Nawet Józef, który był sprawiedliwy, oskarżał Mnie w swoim sercu. Inni ludzie, którzy nie byli sprawiedliwi, grzeszyli oszczerstwem co do Mego stanu. Szmer ich słów dochodził [do Mnie] jak gorzka fala, godząc w to, co [ważne] dla człowieka. A były to dopiero pierwsze z niezliczonych upokorzeń, których dostarczyło Mi życie Matki Jezusa i rodzaju ludzkiego. Upokorzenia z powodu ubóstwa, upokorzenia uciekinierki [do Egiptu], upokorzenia z powodu wymówek krewnych i przyjaciół, którzy – nie znając prawdy – uważali za słabość Moje matczyne zachowanie wobec Mojego Jezusa, kiedy stał się młodym człowiekiem… Upokorzenia trzech lat Jego posługi, okrutne upokorzenia w godzinie Kalwarii, upokorzenia aż do konieczności uznania, że nie mam środków, by kupić grób i wonności dla [namaszczenia ciała] Mojego Syna…
Pokonałam chciwość Pierwszych Rodziców, rezygnując przed czasem z Mojego Dziecka.
Matka nigdy nie wyrzeka się dziecka, chyba że jest zmuszona rozstać się z nim. Kiedy ojczyzna, miłość małżonki lub sam Bóg prosi o nie jej serce, matka broni się przed rozstaniem. To naturalne. Dziecko wzrasta w jej łonie i nigdy nie ulega przerwaniu więź łącząca je z nią. Nawet po przerwaniu życiodajnego przewodu pępowiny, zawsze zostaje nerw, wychodzący z serca matki – nerw duchowy, bardziej żywy i wrażliwszy od nerwu fizycznego – i łączy je z sercem dziecka. I matka odczuwa udręki, jeśli miłość do Boga lub do jakiegoś stworzenia albo też obowiązki wobec ojczyzny oddalają od niej dziecko. Matce rozdziera się serce, gdy śmierć wyrywa jej dziecko.
A Ja wyrzekłam się Mojego Syna, od chwili kiedy Go miałam. Oddałam Go Bogu. Wam Go dałam. Pozbawiłam się Owocu Mego łona, aby wynagrodzić [Bogu] za kradzież owocu Bożego, [dokonaną przez] Ewę.
Pokonałam zachłanne pragnienie wiedzy i przyjemności. Zgodziłam się na to, by wiedzieć jedynie to, co Bóg chciał, żebym wiedziała. Nie pytałam ani siebie, ani Jego o nic ponad to, co Mi powiedział. Wierzyłam bez dociekania.
Pokonałam pragnienie przyjemności, bo wyrzekłam się wszelkiego smaku zmysłów. Podeptałam Moje ciało. Ciało – narzędzie szatana – skazałam na zdeptanie wraz z nim pod Moją piętą, aby zrobić Sobie w ten sposób stopień zbliżający do Nieba. Do Nieba! Do Mojego celu. Tam, gdzie jest Bóg: jedyne Moje pragnienie. Pragnienie, które nie jest zachłannością, lecz potrzebą błogosławioną przez Boga, który chce, abyśmy Go pragnęli.
Pokonałam nieczystość, która jest nieumiarkowanym pragnieniem doprowadzonym do zachłanności. Każda bowiem zła skłonność, której się nie pokonuje, prowadzi do jeszcze większej wady. I tak pragnienie Ewy, już zasługujące na naganę, doprowadziło ją do rozpusty. Nie wystarczało jej już sprawianie sobie samej przyjemności. Chciała doprowadzić swój występek do doskonałego natężenia i zbliża się do towarzysza, stając się nauczycielką
rozpusty. Ja zaś dążyłam do przeciwnego celu. Nie staczałam się, lecz zawsze wstępowałam w górę. Nie ściągałam nikogo w dół, lecz zawsze pociągałam w górę. Mojego cnotliwego towarzysza uczyniłam aniołem.
Teraz – mając Boga, a z Nim Jego nieskończone bogactwa – pośpiesznie wyrzekałam się ich. Mówiłam: “Niech Twoja wola będzie spełniana ze względu na Niego i przez Niego”.
Czystym jest człowiek powściągliwy nie tylko w ciele, lecz także w uczuciach i myślach. Musiałam być Czystą, aby unicestwić Nieczystość ciała, serca i umysłu. I nie porzuciłam Mojej powściągliwości. Nie mówiłam o Moim Synu nawet tego, że na ziemi należy tylko do Mnie, jak był jedynie Boży w Niebie: “On jest Mój i chcę Go [mieć przy Sobie].”
Ale nawet to jeszcze nie wystarczało, żeby zdobyć dla niewiasty pokój utracony przez Ewę. Otrzymałam go dla was u stóp Krzyża, kiedy patrzyłam, jak umiera Ten, którego narodzenie widziałaś. Kiedy słyszałam krzyk Mojego umierającego Dziecka, czułam, jak się rozdzierają Moje wnętrzności, i zostałam [wtedy] pozbawiona wszystkiego, co kobiece. Nie było już [we Mnie] ciała, lecz anioł. Maryja, Dziewica poślubiona Duchowi, umarła w tamtej chwili. Pozostała Matka Łaski: Ta, która w Swojej udręce zrodziła wam Łaskę i wam ją dała. Kobieta – którą w noc Bożego Narodzenia na nowo konsekrowałam na niewiastę – u stóp Krzyża otrzymała środki, aby stać się dzieckiem Niebios.
Uczyniłam to wszystko dla was, wyrzekając się wszelkiego zaspokojenia, nawet świętego. Z was – zdegradowanych przez Ewę kobiet nie przewyższających towarzyszek zwierząt – uczyniłam święte Boże. Jednak [możecie] nimi być tylko wtedy, gdy będziecie tego chciały. Wspinałam się wzwyż ze względu na was. Was wznosiłam w górę jak Józefa. Skała Kalwarii jest Moją górą Oliwną. Stamtąd wznosiłam się, aby zanieść do Niebios ponownie uświęconą duszę niewiasty, razem z Moim ciałem, uwielbionym z powodu noszenia Słowa Bożego oraz unicestwienia w Sobie ostatniego śladu Ewy, ostatniego korzenia tego drzewa o czterech trujących konarach i korzeniu zapuszczonym w zmysłowość. Ono pociągnęło do upadku ludzkość i aż do końca wieków, i aż po ostatnią niewiastę będzie kąsało wasze wnętrzności. Stamtąd, gdzie teraz jaśnieję w promieniach Miłości, wzywam was i wskazuję wam Lekarstwo dla pokonania samych siebie: Łaskę Mojego Pana i Krew Mojego Syna.
A ty, Mój głosie, daj odpoczynek twojej duszy, w światłości tego świtu Jezusa. Musisz mieć siły dla przyszłych krzyży, które nie będą ci oszczędzone. Chcemy, abyś i ty była tutaj, a tu się przychodzi przez ból. Pragniemy, abyś była tutaj. Im więcej utrapień znosi się, żeby uzyskać Łaskę dla świata, tym wyżej się dochodzi. Trwaj w pokoju. Jestem z tobą.»
49. POKŁON PASTERZY
(por. Łk 2,8-20)
Napisane 7 czerwca 1944, w wigilię Bożego Ciała. A, 2760-2784
Piszę w obecności mojego Nauczyciela, Jezusa. Jest tu dla mnie, cały dla mnie! Wrócił po długim czasie i tylko dla mnie! Powie ojciec: “Jak to? Już prawie od miesiąca znów widzisz Go i słyszysz, a mówisz, że masz Go po tak długim czasie.” Odpowiadam więc raz jeszcze na to, co już wielokrotnie, ustnie i na piśmie, ojcu przekazywałam. Co innego – widzieć, a co
innego – słyszeć. A przede wszystkim co innego jest widzieć i słyszeć dla innych, żeby to dla nich opisać, a co innego: widzieć i słyszeć tylko dla siebie, wyłącznie dla mnie.
W pierwszym wypadku jestem widzem i powtarzam to, co oglądam i słyszę. Jeśli sprawia mi to radość, to dzieje się tak dlatego, że są to zawsze sprawy napełniające wielką radością. Prawda, że jest to, jak można by powiedzieć, radość zewnętrzna. Słowa źle wyrażają to, co tak dobrze odczuwam, ale nie znajduję lepszych. Chcę powiedzieć, że ta moja radość podobna jest do doznań człowieka, który czyta ładną książkę lub ogląda piękną scenę. Wzrusza się, rozkoszuje, podziwia harmonię utworu i myśli: “Jak pięknie byłoby znajdować się na miejscu tej osoby!” W drugim zaś wypadku tak słuchanie, jak i widzenie jest dla mnie, a więc “tą osobą” jestem ja. Dla mnie jest słowo, które słyszę, dla mnie jest postać, którą widzę. Jestem ja i On, ja i Maryja, ja i Jan. Są żywi, prawdziwi, realni i bliscy, nie naprzeciw, jakbym oglądała film. Widzę Ich obok mego łóżka. Widzę, jak chodzą po pokoju, opierają się o meble, siadają lub stoją jak żywi ludzie. To moi goście. To zupełnie coś innego niż widzenie przeznaczone dla wszystkich. Jednym słowem, wszystko jest “dla mnie”.
Dzisiaj, a nawet już od wczorajszego popołudnia, jest tu Jezus. Ma na sobie Swoją zwykłą szatę z białej wełny. Jej biel przypomina raczej kość słoniową. Odzienie Jezusa bardzo różni się co do ciężaru i odcienia od wspaniałej szaty, która okrywa Go w Niebie – jakby z lnu niematerialnego i tak białego, że wydaje się utkana ze światła. Jezus jest tu. Jego piękne, smukłe dłonie mają odcień bieli wpadającej w [barwę] starej kości słoniowej. Na pięknej bladej, pociągłej twarzy jaśnieją ciemnoszafirowe, władcze i łagodne oczy, w oprawie gęstej, kasztanowej, mieniącej się jasnorudymi błyskami. [Widzę] Jego piękne, długie i delikatne, pławo rude włosy, jaśniejsze w miejscach załamania się światła, a ciemniejsze w głębi splotów. Jest tutaj! Jest tu! Uśmiecha się do mnie i patrzy, jak o Nim piszę. Tak samo zachowywał się w Viareggio… A od czasu Wielkiego Tygodnia więcej tego nie czynił… przez co byłam zmartwiona i rozgorączkowana tym smutkiem, aż do bólu spowodowanego Jego nieobecnością. Połączyło się to także z [cierpieniem] pozbawienia mnie mieszkania, w którym Go widywałam i mogłam wspominać: «Tu się opierał, tam siedział, a tutaj pochylił się, żeby położyć mi rękę na głowie…» …mieszkania, w którym umarli moi [rodzice]. O! Nikt, jeśli sam tego nie doświadczył, nie zrozumie! Nie można się domagać otrzymywania tego wszystkiego. Dobrze wiemy, że to łaski darmowe i nie zasługujemy na nie. Nie możemy ich żądać, kiedy nie są nam udzielane. To oczywiste. Im więcej ich otrzymujemy, tym bardziej musimy uniżać się w pokorze, uznając naszą odrażającą nędzę wobec udzielającego się nam Nieskończonego Piękna i Bożego Bogactwa.
Co ojciec powie? Czy syn nie pragnie zobaczyć ojca i matki? A żona – ujrzeć męża? A jeśli śmierć lub długie rozstanie rozdzieli ich, czy ten, kto pozostaje, nie znajduje pociechy tam, gdzie razem mieszkali? Jeśli zaś musi opuścić to miejsce, czy nie cierpi podwójnie tracąc także miejsce, gdzie nieobecny odpowiadał na jego miłość miłością? Czy można mu wyrzucać, że z tego powodu cierpi? Nie. A ja? Czy Jezus nie jest moim Ojcem i Oblubieńcem? Czyż nie jest droższym i znacznie bardziej kochanym od najukochańszego z ojców i oblubieńców? Dowodem, że tak jest, może być to, w jaki sposób znosiłam śmierć matki. Czy wie ojciec, jak cierpiałam? Jeszcze płaczę, bo ją bardzo kochałam, pomimo jej usposobienia. Ojciec widział, jak pokonałam te chwile. Dzięki obecności Jezusa. Jest mi droższy od mamy. Mogę tak mówić? Cierpiałam. A nawet teraz bardziej cierpię z powodu śmierci mamy, (od której mija teraz osiem miesięcy), niż wcześniej. To dlatego że przez ostatnie dwa miesiące byłam pozbawiona [obecności] Jezusa i Maryi dla mnie. Obecnie wystarczy nawet, że mnie na chwilę opuszczą, żebym znów bardziej niż zwykle odczuwała opuszczenie chorej sieroty i pogrążała się w ludzkiej i gorzkiej boleści tych nieludzkich dni.
Piszę to w obecności Jezusa. Nie przesadzam więc i niczego nie przeinaczam. Zresztą nie mam takiego zwyczaju. A gdybym nawet miała, byłoby to niemożliwe teraz, gdy Jezus na mnie patrzy. Napisałam to wszystko, postępując inaczej niż zwykle, gdyż widzeń dotyczących Maryi nie przerywam moim biednym ja. Wiem już, że powinnam kontynuować opisywanie Jej chwały. Czyż bowiem Jej Macierzyństwo nie jest, we wszystkich swoich szczegółach, koroną chwały? Jestem bardzo chora i pisanie wiąże się z wielkim trudem. Jestem strzępem. Nie zważam jednak na to, bo chcę, żeby Maryja została poznana i bardziej umiłowana. Bolą mnie plecy? Serce ustaje? Boli mnie głowa? Wzrasta gorączka? Nic to! Chcę, żeby tylko poznano Maryję: całą piękną i drogą – taką, jaką widzę dzięki dobroci Boga i Jej. To mi wystarczy.
Później widzę rozległy wiejski [krajobraz]. Księżyc jest w zenicie i żegluje spokojnie po niebie usianym gwiazdami. Wyglądają one jak diamentowe szpilki, wbite w ogromny baldachim z ciemnoniebieskiego aksamitu. Pośrodku śmieje się swą bielusieńką twarzą księżyc. Rozlewa potoki mlecznego światła, bielącego ziemię. Ogołocone drzewa wydają się wyższe i ciemniejsze wśród tej bieli. Wynurzające się gdzieniegdzie murki wyglądają jak z mleka, a domek w oddali – jak blok karraryjskiego marmuru.
Po prawej stronie widzę obszar otoczony z dwóch stron ciernistym żywopłotem. Dwie pozostałe otacza niski, prosty mur. Podtrzymuje on dach, tworząc rodzaj szopy, przestronnej i niskiej. Wewnętrzna część tego ogrodzenia jest częściowo murowana, a częściowo zbudowana z luźnych desek. W lecie można zdjąć deski i wtedy szopa zamienia się w krużganek. Od czasu do czasu dochodzi stamtąd krótkie, przerywane pobekiwanie. Chyba są tam owce, które albo śnią, albo – z powodu blasku księżycowej poświaty – myślą, że zbliża się świt. Jest to jakaś bardzo intensywna, nadzwyczajna jasność. Wzrasta ona, jakby jakieś ciało niebieskie zbliżało się ku ziemi lub ogarnęła ją zagadkowa pożoga.
Na progu ukazuje się pasterz. Wznosi ręce do czoła, by przysłonić oczy, i patrzy w górę. Wydaje się czymś niemożliwym, żeby trzeba było zasłaniać oczy przed blaskiem księżyca. A jednak jego światłość jest tak intensywna, że oślepia – zwłaszcza tego, kto wychodzi z zamkniętego i ciemnego pomieszczenia. Wszędzie panuje cisza, lecz ta jasność zadziwia. Pasterz woła towarzyszy. Zjawiają się wszyscy przed wejściem. Jest ich wielu. To zarośnięci mężczyźni, w różnym wieku. Są wśród nich zarówno chłopcy, jak i starcy. Rozmawiają o tym dziwnym zjawisku. Najmłodsi boją się. Jeden chłopiec, może dwunastoletni, zaczyna płakać, ściągając na siebie kpiny starszych.
«Czego się boisz, głuptasie? – mówi najstarszy. – Nie widzisz, że powietrze jest spokojne? Czyś nigdy nie widział blasku księżyca? Czyżbyś zawsze był pod spódnicą matki, jak kurczak pod kwoką? Zobaczysz jeszcze inne rzeczy! Pewnego razu poszedłem w góry Libanu i dalej jeszcze… wyżej… Byłem wtedy młody i chodzenie nie męczyło mnie tak jak teraz. Byłem wtedy nawet bogaty… Pewnej nocy ujrzałem takie światło, że pomyślałem, iż to Eliasz powraca w ognistym zaprzęgu. Całe Niebo płonęło! Pewien starzec… wtedy on był starcem powiedział mi: “Coś wielkiego dzieje się na świecie.” Było to dla nas zapowiedzią nieszczęścia, bo przyszli żołnierze Rzymu. O, pożyjesz jeszcze, a zobaczysz…»
Pastuszek nie słucha już. Wydaje się, że lęk ustał. Opuszcza próg, wychyla się zza pleców muskularnego pasterza, za którym się schronił, i opuszcza zagrodę, zadaszoną i porośniętą trawą. Idzie, patrząc w górę jak lunatyk lub jak ktoś zahipnotyzowany czymś, co go całkowicie przyciąga. Po pewnej chwili krzyczy:
«Och!» – i staje jak skamieniały z nieco rozpostartymi rękoma.
Inni patrzą na siebie, zdumieni.
«Cóż jest temu głuptasowi?» – pyta któryś.
«Jutro odprowadzę do matki. Nie chcę wariata do pilnowania owiec» – mówi inny.
Starszy, który przedtem się odzywał, znowu mówi: «Chodźmy sprawdzić, zanim osądzimy. Zawołajcie resztę śpiących i weźcie kije. Może tam jest niebezpieczne zwierzę albo zbójcy…»
Wracają, wołają innych pasterzy. Wychodzą z pochodniami i grubymi kijami. Dochodzą do chłopca.
«Tam! Tam! – szepce mały z uśmiechem. – Nad tamtym drzewem… Zobaczcie, jakie światło się zbliża… Jakby schodziło po księżycowym promieniu. Zbliża się. Jakie piękne!»
«Ja widzę tylko nieco silniejszy blask.»
«Ja także.»
«Ja też» – mówią inni.
«Nie. Ja widzę jakby postać» – mówi inny pasterz. Rozpoznaję w nim tego, który dał Maryi mleko.
«To… to anioł! – krzyczy chłopiec. – Zobaczcie, jak zstępuje i zbliża się… Na ziemię! Na kolana przed Aniołem Pańskim!»
Ogólne “Och!..” – długie i pełne najwyższego szacunku rozlega się w grupie padających na twarz pasterzy. Im są starsi, tym bardziej zdają się przejęci świetlistym zjawiskiem. Młodsi klęczą przyglądając się aniołowi. On coraz bardziej się zbliża. Wreszcie nieruchomieje w powietrzu, ponad murem ogrodzenia. Pozostaje tak z rozwiniętymi wielkimi skrzydłami, jaśniejącymi perłową bielą w księżycowym blasku. Mówi:
«Nie lękajcie się. Nie zwiastuję nieszczęścia. Ogłaszam wam radosną nowinę dla ludu izraelskiego i dla wszystkich narodów ziemi.» – Anielski głos łączy się jak [brzmienie] harfy ze śpiewem słowików – «Dzisiaj, w mieście Dawida, narodził się Zbawiciel…».
Przy tych słowach anioł mocniej rozkłada skrzydła, poruszając nimi jakby w radosnym drżeniu. Wydaje się, że spada z nich deszcz złotych iskier, błyszczących jak klejnoty. To prawdziwa tęcza, która rysuje się tryumfalnym łukiem nad biedną zagrodą.
«…Zbawiciel, który jest Chrystusem.» – anioł lśni mocniejszym światłem. Skrzydła – teraz nieruchome i skierowane ku niebu – wydają się dwoma żaglami, które stoją nieruchomo na szafirowym morzu, niczym dwa płomienie ognia wznoszące się ku górze.
«…Chrystusem, Panem!» – anioł składa pełne blasku skrzydła. Zakrywa się nimi, jakby diamentowym płaszczem zarzuconym na swój perłowy strój. Pochyla się w pełnym uwielbienia pokłonie, przyciskając ręce do serca i chyląc głowę bardzo nisko. Okrywają go
szczyty złożonych skrzydeł. Widać go jako wydłużoną, świetlaną postać, nieruchomą podczas jednego “Gloria”. Ale teraz znów się porusza. Rozwiera skrzydła, unosi oblicze, na którym światło stapia się z niebiańskim uśmiechem, i mówi:
«Poznacie Go po takich znakach: w biednej stajni, za Betlejem, znajdziecie owinięte w pieluszki Dziecię, położone w żłobie dla zwierząt. W mieście Dawida bowiem nie było schronienia dla Mesjasza». Mówiąc to, anioł staje się bardzo poważny, wręcz smutny.
Tymczasem z Niebios nadciąga cały tłum – o, jaki tłum! – mnóstwo podobnych do niego aniołów. To [prawdziwa] drabina zstępujących z radością na ziemię aniołów, którzy zaćmiewają niebiańskim blaskiem światło księżyca. Gromadzą się wokół anioła zwiastującego dobrą nowinę. Poruszają skrzydłami, rozsiewają wonie, czemu towarzyszy niezwykła harmonia dźwięków. Są w niej wszelkie najpiękniejsze głosy stworzeń, jakie można znaleźć lub sobie przypomnieć, lecz doprowadzone do pełnej doskonałości brzmienia. Malarstwo to wysiłek, by materia stała się światłem, tu zaś melodia i dźwięk pragnie olśnić ludzi pięknem Boga. Słyszeć tę melodię to poznać Raj. Tam wszystko jest harmonią miłości. Ona wydobywa się z Boga dla radości błogosławionych i wraca od nich ku Niemu, żeby Mu rzec: “Miłujemy Ciebie!”
Anielskie “Gloria” rozchodzi się falami coraz dalej nad spokojnymi polami, a z nimi – światło. Zbudzone światłem ptaki przyłączają się do śpiewu, witając przedwczesny brzask, a owce pozdrawiają beczeniem słońce, które pojawia się przed czasem. Ja jednak wolę sądzić, że zwierzęta pozdrawiają w ten sposób Stworzyciela, który do nich przybył, by miłować je także jako Człowiek, a nie tylko jako Bóg. Tak samo myślałam przedtem w betlejemskiej grocie o [przebudzonym] wole i ośle.
Śpiew i światło powoli słabną, aniołowie wracają do Nieba… a Pasterze ocknęli się.
«Czyś słyszał?»
«Pójdziemy zobaczyć?»
«A zwierzęta?»
«O, nic im się nie stanie! Chodźmy, żeby okazać posłuszeństwo słowu Bożemu!…»
«Ale gdzie mamy iść?»
«Czy nie powiedział, że się dziś narodził?… i nie znalazł schronienia w Betlejem? – mówi to pasterz, który dał mleko [Maryi]. – Chodźcie, ja wiem. Widziałem pewną niewiastę i żal mi się Jej zrobiło. Wskazałem Jej schronienie, bo czułem, że nie znajdą nigdzie lepszego, a mężowi dałem dla Niej mleka. Jest taka młodziutka i taka śliczna. Jest też pewnie dobra jak anioł, który do nas przemawiał. Chodźcie, chodźcie! Weźmiemy mleka, sery, owieczki i wyprawione skórki. Muszą być bardzo biedni… i… kto wie, jak zimno musi być Temu, którego nie śmiem nazwać! I pomyślcie tylko, że rozmawiałem z Jego Matką, jak z jakąś biedną mężatką!….»
Wracają do szopy i niebawem z niej wychodzą. Jedni niosą naczynie z mlekiem, inni – okrągłe serki zawinięte w plecione z trawy siatki, beczące jagnię w koszyku i wyprawione owcze skórki.
«Zabieram owcę, która miała młode przed miesiącem. Daje dobre mleko! Może się przydać, gdyby niewiasta nie karmiła. Wydawała się prawie dzieckiem i była tak bledziutka!… W świetle księżyca miała jaśminową cerę» – mówi pasterz, który dał mleko. To on [ich] prowadzi.
Po zamknięciu szopy i zagrody wychodzą, w świetle księżyca i pochodni. Idą polnymi ścieżkami, przecinając cierniste żywopłoty, pozbawione zimą liści. Okrążają Betlejem i docierają do stajni nie od tej strony, z której przyszła Maryja, lecz od przeciwnej. W ten sposób nie przechodzą obok innych, lepszych grot, lecz od razu znajdują właściwą. Zbliżają się do otworu.
«Wchodź.»
«Ja nie śmiem.»
«To wejdź ty!»
«Nie.»
«To przynajmniej popatrz.»
«Idź ty, Lewi. Jako pierwszy zobaczyłeś anioła. Oznacza to, że jesteś od nas lepszy. Zajrzyj!»
Przedtem traktowali go jak wariata… Teraz posługują się nim, żeby zrobił to, czego sami nie mają odwagi uczynić. Chłopiec waha się, potem jednak podejmuje decyzję. Podchodzi do wejścia, odsłania nieco płaszcz… i staje, zachwycony.
«Co widzisz?» – pytają niespokojnie i cicho.
«Widzę bardzo młodą i piękną Niewiastę i męża. Są pochyleni nad żłobem. I słyszę… słyszę płaczące Dziecko, a Niewiasta mówi do Niego głosem… o, jakim głosem!»
«Ale co mówi?»
«Mówi: “Jezu, malusieńki! Jezu, miłości Twojej Mamy! Nie płacz, Syneczku.” Teraz mówi: “Och, gdybym tak mogła Ci powiedzieć: Napij się mleka, maleńki! Jednak nie mam go jeszcze!” A teraz mówi: “Tak Ci zimno, kochanie Moje! Kłuje Cię siano. Jaki to smutek dla Twojej Mamy, która słyszy, jak płaczesz, a nie potrafi Cię pocieszyć.” Mówi: “Śpij, Moja duszyczko! Serce Mi się rozdziera, gdy słyszę Twój płacz i widzę Twoje łzy.” Teraz całuje Go i ogrzewa nóżki rękami. Jest pochylona i trzyma ręce w żłobie.»
«Odezwij się! Niech cię zauważą!»
«Nie ja… ty… boś nas tu przyprowadził i znasz ich.»
Pasterz otwiera usta, ale wydaje tylko pomruk.
Józef odwraca się i zbliża do wejścia.
«Kim jesteście?» – pyta.
«Pasterzami. Przynieśliśmy jedzenie i wełnę. Chcemy uwielbić Zbawiciela.»
«Wejdźcie.»
Wchodzą do stajni, oświetlając ją pochodniami. Starsi wypychają młodszych do przodu. Maryja odwraca się i uśmiecha:
«Chodźcie! Chodźcie!» – zaprasza ich ruchem dłoni i uśmiechem.
Bierze za rękę chłopca, który pierwszy ujrzał anioła, i przyciąga go do żłobu. Chłopiec patrzy, uszczęśliwiony. Pozostali, zaproszeni przez Józefa, zbliżają się z darami i składają wszystko u stóp Maryi, wypowiadając tylko kilka wzruszających słów. Potem przyglądają się płaczącemu cicho Dzieciątku i uśmiechają się, wzruszeni i szczęśliwi. Jeden z nich, nieco śmielszy, mówi:
«Weź, o Matko! Jest giętka i czysta. Przygotowałem ją dla dziecka, które niebawem u nas się urodzi, ale daję Tobie. Połóż Syna na wełnie, będzie Mu ciepło i miękko.»
Daje owcze runo, prześliczną skórę z obfitą, białą i długą wełną. Maryja podnosi Jezusa i owija Go. Pokazuje Dziecię pasterzom, klęczącym na słomie rozrzuconej po klepisku. Przyglądają się, zachwyceni. Stają się śmielsi i jeden z nich proponuje:
«Trzeba by Mu dać łyk mleka albo lepiej wody z miodem. Nie mamy jednak miodu. Tak się robi z noworodkami. Mam siedmioro dzieci, więc wiem…»
«Tu jest mleko. Weź, o Pani» [– mówi jeden z pasterzy.]
«Ale jest zimne [– odzywa się inny. –] Musi być ciepłe. Gdzie Eliasz? On ma owcę…»
Eliasz to zapewne ten pasterz od mleka, lecz nie ma go. Zatrzymał się przed wejściem i zagląda przez szparę. Ukrył się w ciemnościach nocy.
«Kto was tu przyprowadził?»
«Anioł kazał nam tu przyjść, a Eliasz nas poprowadził. Gdzie się teraz podział?»
Beczenie owcy zdradza [miejsce jego ukrycia].
«Wejdź, jesteś potrzebny» [– mówią do Eliasza.]
Eliasz wchodzi z owcą, speszony, bo zwracają na niego większą uwagę. Józef rozpoznaje go i mówi: «To ty?»
Maryja uśmiecha się do niego ze słowami: «Jesteś dobry.»
Doją owcę. Maryja, narożnikiem lnianego płótna, przesiąkniętym ciepłym spienionym mlekiem, zwilża wargi Dzieciątka, które ssie śmietankową słodycz. Wszyscy uśmiechają się. Jeszcze większy uśmiech pojawia się na ich twarzach, gdy Jezus usypia w cieple wełny, trzymając jeszcze rożek tkaniny w usteczkach.
«Nie możecie tutaj pozostać. Tu jest zimno i wilgotno. A w dodatku… w tym zwierzęcym odorze! To niedobre… i… nie jest godne Zbawiciela…»
«Wiem – mówi Maryja z ciężkim westchnieniem. – Ale nie ma dla nas miejsca w Betlejem!»
«Odwagi, Niewiasto! Znajdziemy Ci dom.»
«Porozmawiam z moją panią – mówi Eliasz, pasterz od mleka. – Jest dobra. Przygarnie was, nawet gdyby miała oddać własną izbę. Jak tylko zaświta, porozmawiam z nią. Ma dom pełen ludzi, ale na pewno znajdzie dla was miejsce.»
«Przynajmniej dla Mojego Dziecka… Ja i Józef możemy spać na ziemi, ale Maleńki…»
«Nie martw się, Niewiasto. Pomyślę o tym. Opowiem wielu o tym, co nam rzekł anioł. Niczego wam nie zabraknie. Tymczasem przyjmijcie od nas to, co w naszym ubóstwie możemy wam dać. Jesteśmy pasterzami..»
«My też jesteśmy ubodzy – mówi Józef – nie możemy wam się odpłacić.»
«Och! Nie chcemy! Nawet gdybyście mogli, nie przyjęlibyśmy. Pan nas już wynagrodził. Przecież obiecał wszystkim pokój. Aniołowie powiedzieli: “Pokój ludziom dobrej woli.” Nam już został dany, bo anioł powiedział, że to Dziecię jest Zbawicielem i Chrystusem, Panem. Jesteśmy nieuczonymi biedakami, lecz wiemy, że Prorocy przepowiedzieli Zbawiciela, który będzie Księciem Pokoju. A nam polecono przyjść Go uwielbić… Otrzymaliśmy więc Jego pokój. Chwała Bogu na wysokości Niebios i chwała Jego Chrystusowi! A Ty, Niewiasto, któraś Go urodziła, bądź błogosławiona. Jesteś Święta, skoro zasłużyłaś, żeby Go nosić! Rozkazuj nam jak Królowa, a będziemy szczęśliwi, że możemy Ci służyć. Co możemy zrobić dla Ciebie?»
«Kochać Mojego Syna i mieć zawsze w sercach wasze obecne myśli.»
«A dla Siebie? Nie pragniesz niczego? Nie masz krewnych, których chciałabyś powiadomić, że On się narodził?»
«Tak. Mam krewnych, ale są daleko. Mieszkają w Hebronie.»
«Ja pójdę – mówi Eliasz. – Kim są?»
«Kapłan Zachariasz i moja kuzynka Elżbieta.»
«Zachariasz? O! Znam go dobrze. Chodzę latem w te góry z moimi owcami, bo tam są dobre i obfite pastwiska. Jestem przyjacielem jego pasterza. Kiedy już gdzieś zamieszkasz, pójdę do Zachariasza.»
«Dziękuję, Eliaszu!»
«Nie dziękuj. To dla mnie, biednego pasterza, wielki zaszczyt iść i powiedzieć kapłanowi: “Narodził się Zbawiciel”.»
«Nie. Powiesz mu tak: “Maryja z Nazaretu, twoja kuzynka, powiedziała, że narodził się Jezus. Przyjedź do Betlejem.”»
«Tak powiem.»
«Niech ci to Bóg wynagrodzi. Będę pamiętać o tobie, o was wszystkich.»
«Opowiesz o nas Swemu Dzieciątku?»
«Opowiem» [– zapewnia Maryja.]
«Jestem Eliasz.»
«Ja jestem Lewi.»
«A ja, Samuel.»
«Ja, Jonasz.»
«Ja, Izaak.»
«Ja, Tobiasz.»
«Ja, Jonatan.»
«Ja, Daniel.»
«Symeon to ja.»
«A mnie nazywają Jan.»
«Ja jestem Józef, a mój brat – Beniamin. Jesteśmy bliźniakami.»
«Zapamiętam wasze imiona.»
«Musimy odejść… lecz wrócimy. Przyprowadzimy innych, żeby też oddali chwałę!…»
«Ale jak tu zostawić Dziecię i powrócić do szopy?»
«Chwała Bogu, że Je nam pokazał!»
«Pozwól nam ucałować Jego szatki» – prosi Lewi z anielskim uśmiechem.
Maryja ostrożnie unosi Jezusa. Siada na sianie i podaje do ucałowania owinięte pieluszkami nóżki. Pasterze, chyląc się do ziemi, całują maleńkie, osłonięte płótnem stópki. Kto ma brodę, najpierw ją ociera, a prawie wszyscy płaczą. Kiedy muszą już odejść, wycofują się bez odwracania, tyłem, zostawiając tam serce…
Wizja kończy się dla mnie w taki sposób: widzę Maryję, siedzącą na sianie z Dzieciątkiem na kolanach, a Józef, stojąc oparty łokciem o brzeg żłobu, patrzy i uwielbia.

50. «W PASTERZACH SĄ WSZYSTKIE CECHY POTRZEBNE,
ABY BYĆ CZCICIELEM SŁOWA»
(por. Łk 1,8-18)
Ciąg dalszy. A, 2784-2787
Mówi Jezus:
«Dzisiaj Ja mówię. Jesteś bardzo zmęczona, ale miej jeszcze trochę cierpliwości. To dzień poprzedzający święto Bożego Ciała. Mógłbym ci mówić o Eucharystii i o świętych, którzy stali się szerzycielami Jej kultu, tak jak ci mówiłem o świętych, którzy byli apostołami Najświętszego Serca. Chcę ci jednak mówić o czymś innym: o pewnym rodzaju czcicieli Ciała Mojego, którzy są poprzednikami Jego kultu.
To pasterze: pierwsi czciciele Mojego Ciała, Słowa, które stało się Człowiekiem. Raz ci już powiedziałem – i tak mówi się także w Moim Kościele – że święci Młodziankowie są poprzednikami męczenników Chrystusa. Teraz mówię ci, że pasterze są pierwszymi czcicielami Bożego Ciała. W nich są wszystkie cechy wymagane, aby być czcicielem Mojego Ciała. To dusze eucharystyczne.
Niezachwiana wiara. Oni wierzą natychmiast i bez zastrzeżeń aniołowi.
Hojność. Dają całe swoje bogactwo swemu Panu.
Pokora. Zbliżają się, po ludzku rzecz biorąc, do bardziej ubogich od siebie. Czynią to skromnie, nie poniżając. Zachowują się jak ich słudzy.
Pragnienie. To, czego nie potrafią dać sami, pragną dostarczyć – podejmując wszelkie wysiłki – przez swe apostołowanie i trud.
Gotowość i posłuszeństwo. Maryja pragnie powiadomić Zachariasza i Eliasz natychmiast idzie. Nie odkłada tego.
Wreszcie – miłość. Oni nie potrafią stamtąd odejść. Ty mówisz, że “pozostawili tam swoje serca”. Mówisz dobrze.
A czy nie trzeba by tak postępować wobec Mego Sakramentu?
I jeszcze jedna sprawa, [odnosząca się także] całkowicie do ciebie: zauważ, komu anioł ukazuje się jako pierwszemu i kto zasługuje na usłyszenie serdeczności od Maryi. Lewi, dziecko. Temu, kto ma duszę dziecka, ukazuje się Bóg i ujawnia Swoje tajemnice. Pozwala, żeby usłyszał słowa Boga i Maryi. I ten, który ma duszę dziecka, posiada także świętą śmiałość Lewiego i mówi: “pozwól mi pocałować szatę Jezusa”. Mówi to do Maryi, bo to zawsze Ona jest Tą, która daje wam Jezusa. Jest Nosicielką Eucharystii. Ona jest Żywym Cyborium.
Kto idzie do Maryi, ten Mnie znajduje. Kto Ją o Mnie prosi, od Niej Mnie otrzymuje. Kiedy jakieś stworzenie Jej mówi: “Daj mi Twojego Jezusa, żebym Mu okazał miłość”, Moja Matka tak jest szczęśliwa i tak się uśmiecha, że przemieniają się Niebiosa w najbardziej żywym blasku radości.
Powiedz Jej zatem: “Pozwól mi ucałować szatę Jezusa. Pozwól mi pocałować Jego rany”. I ośmiel się na więcej jeszcze. Powiedz: “Pozwól mi położyć głowę na Sercu Twojego Jezusa, aby mnie to uszczęśliwiło.”
Chodź i odpocznij jak Jezus w kołysce: między Jezusem i Maryją.»
51. ODWIEDZINY ZACHARIASZA
Napisane 8 czerwca 1944. A, 2788-2796
Widzę podłużną izbę, w której oglądałam spotkanie Magów z Jezusem, gdy składali Mu hołd. Domyślam się więc, że znajduję się w gościnnym domu, w którym przyjęto Świętą Rodzinę. Widzę, jak przybywa Zachariasz. Elżbiety nie ma.
Właścicielka domu wybiega na zewnątrz, na taras, na spotkanie przybywającego gościa. Prowadzi go pod jakieś drzwi i puka. Następnie wycofuje się dyskretnie. Otwiera Józef i widząc Zachariasza wydaje okrzyk radości. Zaprasza gościa do swej malutkiej jak przedsionek izdebki.
«Maryja karmi Dziecko. Poczekaj chwilę i usiądź. Z pewnością jesteś utrudzony.»
Sadza go obok siebie na łóżku. Słyszę, jak Józef pyta o małego Jana, a Zachariasz odpowiada:
«Rośnie, krzepki jak źrebak. Teraz trochę cierpi z powodu zębów, dlatego nie chcieliśmy go zabierać. Jest bardzo zimno, więc Elżbieta także nie przyjechała. Nie mogła zostawić Jana bez mleka. Martwi się tym. Co za surowa pora roku!»
«Istotnie, jest bardzo zimno» – odpowiada Józef.
«Przysłany przez was człowiek mówił mi, że podczas Jego narodzin nie mieliście domu. Kto wie, ile musieliście przecierpieć.»
«Tak, wiele. Jednak większy od braku wygód był nasz lęk. Baliśmy się, że to zaszkodzi Dzieciątku. Przez pierwsze dni musieliśmy tam pozostać. Niczego nam nie brakowało, bo pasterze roznieśli dobrą nowinę po całym Betlejem i wielu przybyło z darami. Nie mieliśmy jednak domu, izby dającej schronienie, łóżka… a Jezus tak płakał, zwłaszcza nocą, z powodu wciskającego się zewsząd wiatru. Paliłem mały ogień. Mały, bo dym przyprawiał Dziecko o kaszel… więc było zimno. Dwa zwierzęta mało ogrzewały wnętrze, bo ze wszystkich stron wpadało zimne powietrze. Brakowało ciepłej wody, żeby Go umyć i brakowało suchej bielizny na zmianę. O! Bardzo cierpiał! Maryja też bardzo cierpiała patrząc na Jego cierpienie. Ja cierpiałem… a pomyśl o Niej, jest przecież Matką. Karmiła Go mlekiem i łzami, mlekiem i miłością… Tu jest teraz lepiej. Przygotowałem już wcześniej wygodną kołyskę,
którą Maryja wyłożyła wypchanym wełną materacykiem, ale jest w Nazarecie! O, gdyby się tam urodził, byłoby zupełnie inaczej!»
«Chrystus musiał narodzić się w Betlejem. Takie było proroctwo.»
Wchodzi Maryja, która usłyszała głosy. Ubrana jest w szatę z białej wełny. Zdjęła ciemny strój, który nosiła w czasie podróży i w grocie. W tej sukni jest całkiem biała – taka, jaką już Ją kiedyś widziałam. Głowę ma odkrytą, a w ramionach trzyma Jezusa, który śpi, nakarmiony mlekiem, zawinięty w białe pieluszki.
Pełen szacunku Zachariasz wstaje i pochyla się ze czcią. Potem podchodzi i patrzy na Jezusa z oznakami najwyższego poważania. Stoi pochylony, nie tyle żeby lepiej widzieć, ile – dla złożenia hołdu.
Maryja podaje mu Dziecię, a on bierze Je z taką czcią, jakby podnosił monstrancję. I rzeczywiście bierze w ramiona Hostię. To Hostia już ofiarowana, a zostanie spożyta, kiedy będzie dana ludziom na pokarm miłości i odkupienia.
Zachariasz oddaje Jezusa Maryi. Wszyscy siadają. Zachariasz powtarza Maryi, z jakiego powodu nie przyjechała Elżbieta i jak się tym martwiła:
«Przygotowywała przez ostatnie miesiące lniane płótna dla Twego błogosławionego Syna. Przywiozłem je, są w wozie na dole» – mówi wstając. Wychodzi.
Wraca, niosąc dwie paczki: jedną dużą, a drugą – mniejszą. Z dużej – od której zaraz uwalnia go Józef – i z mniejszej wyciąga swe dary: mięciutką wełnianą kołderkę ręcznej roboty, płótna i małe ubranka. Z drugiej wyjmuje miód, bielusieńką mąkę, masło i jabłka dla Maryi oraz przyrządzone i upieczone przez Elżbietę podpłomyki. Wyjmuje też wiele innych drobnych rzeczy, które świadczą o matczynych i pełnych wdzięczności uczuciach kuzynki dla młodej Matki.
«Powiedz Elżbiecie, że jestem jej wdzięczna… i tobie także jestem wdzięczna. Tak chętnie bym ją ujrzała, ale rozumiem jej powody. Chciałabym też zobaczyć małego Jana…»
«Zobaczycie go na wiosnę. Przyjedziemy was odwiedzić.»
«Nazaret jest zbyt daleko» – mówi Józef.
«Nazaret? Tu musicie zostać. Mesjasz powinien wzrastać w Betlejem. To miasto Dawida. Najwyższy przywiódł was tu za pośrednictwem woli Cezara, by On urodził się na ziemi Dawida, w świętej ziemi Judei. Po co więc zabierać Go do Nazaretu? Wiecie przecież, jak szybko Judejczycy wydają sąd o Nazarejczykach. A przecież jutro to Dziecię ma być Zbawicielem Swego ludu. Stolica nie powinna więc lekceważyć swego Króla dlatego tylko, że pochodzi z pogardzanej okolicy. Znacie, podobnie jak ja, nieufność Sanhedrynu i pogardę trzech głównych ugrupowań… A poza tym… tu będzie blisko mnie. Będę mógł wam pomagać i oddać wszystko, co posiadam, na służbę temu Dziecku… nie tyle dobra materialne, ile duchowe. Gdy już osiągnie wiek rozumny, stanę się Jego szczęśliwym nauczycielem. Będę Go kształcił razem z moim synem, żeby jako dorosły mnie pobłogosławił. Musimy myśleć o przeznaczonym Mu losie. Powinien ukazać się światu jako ktoś, kto ma wszelkie dane ku temu, by łatwo odnieść zwycięstwo. On, oczywiście, będzie posiadał Mądrość. Ale fakt, że
kapłan był Jego nauczycielem, ułatwi Mu przyjęcie przez wymagających faryzeuszy oraz uczonych w Piśmie i usunie przeszkody w Jego misji.»
Maryja patrzy na Józefa, a Józef – na Maryję. Ponad niewinną głową Dziecka, które śpi, zaróżowione i nieświadome, odbywa się niema wymiana pytań. A pytania te pełne są smutku. Maryja myśli o Swoim małym domu. Józef rozmyśla o swej pracy. Tu trzeba wszystko zaczynać od nowa… w miejscu, w którym przed zaledwie kilkoma dniami nikt ich nie znał. Nie ma tu żadnej z pozostawionych tam rzeczy, przygotowanych z taką miłością dla Dziecka. Maryja mówi:
«Jak to zrobić? Zostawiliśmy tam wszystko. Józef tak się napracował dla Mojego Jezusa. Nie szczędził sił ani wydatków. Trudził się nocą, żeby w dzień pracować dla innych i zarobić na kupno najładniejszych desek, najdelikatniejszej wełny, białego lnu i żeby przygotować wszystko na przyjście Jezusa. Zbudował nawet ule. Pracował jako murarz, żeby inaczej urządzić dom, ażeby w Moim pokoju zmieściła się nie tylko kołyska, lecz także łóżko dla większego Jezusa, bo przecież On pozostanie przy Mnie, dopóki nie przestanie być małym chłopcem.»
«Józef może tu przywieźć wszystko, co tam pozostało.»
[Maryja odzywa się:]
«A gdzie to damy? Wiesz, Zachariaszu, że jesteśmy biedni. Mamy tylko pracę i dom. Jedno i drugie pozwala nam żyć bez głodu…. A tu… może znajdziemy pracę… Musimy jednak pomyśleć o jakimś domu. Ta dobra niewiasta nie może nas tu ciągle gościć. A Ja nie mogę wymagać od Józefa większych poświęceń niż te, jakie już dla Mnie na siebie przyjął!»
«O, ja… To nie o mnie chodzi! Myślę o smutku Maryi, o bólu mieszkania poza własnym domem…» [– odzywa się Józef.] Maryja ma łzy w oczach.
«Myślę – mówi dalej Józef – że dla Niej dom w Nazarecie musi być drogi jak Raj, z powodu cudu, który tam się wydarzył… Mówię mało, ale tak wiele rozumiem! Tylko z tego powodu się dręczę. Będę pracował podwójnie. Jestem dość silny i młody, aby podołać podwójnej pracy, jeśli trzeba, i zadbać o wszystko. Jeśli Maryja nie będzie zbytnio cierpiała… jeśli tak trzeba zrobić, jak mówisz… to ja… jestem gotów. Zrobię, co uznacie za słuszne. Wystarczy, że to będzie użyteczne dla Jezusa.»
«Z pewnością to będzie pożyteczne. Zastanówcie się, a uznacie powody.»
«Ale mówią też, że Mesjasz będzie nazwany Nazarejczykiem…» – wtrąca Maryja.
«To prawda. Ale przynajmniej póki nie dorośnie, niech wzrasta w Judei. Prorok powiedział: “A ty, Betlejem Efrata, staniesz się największe, bo z ciebie wyjdzie Zbawiciel”. Nie mówi o Nazarecie. Możliwe, że Go tak nazwą z jakiegoś powodu, którego teraz nie znam. Jednak tu jest Jego ziemia.»
«Ponieważ mówisz tak ty, który jesteś kapłanem… więc my… my… ze smutkiem słuchamy cię i przyznajemy ci rację. Ale jakie to cierpienie!… Kiedy znów zobaczę dom, w którym zostałam Matką?»
Maryja cichutko płacze. Dobrze rozumiem Jej cierpienie. Och, jak dobrze je rozumiem! Na płaczu Maryi kończy się dla mnie to widzenie.
52. «JÓZEF JEST TAKŻE OPIEKUNEM POŚWIĘCONYCH [BOGU]»
Tego samego dnia. A, 2796-2803
Potem mówi Maryja:
«Rozumiesz to. Wiem o tym. Ale zobaczysz Mnie, jak jeszcze bardziej płaczę. Na razie przynoszę ulgę twojemu duchowi, pokazując ci świętość Józefa, który był człowiekiem. Znaczy to, że nie miał innej pomocy dla swego ducha, jak tylko własną świętość. Ja zaś miałam wszelkie dary Boże jako Niepokalana. Nie wiedziałam, że nią jestem. Jednak w duszy Mojej działały te dary i udzielały Mi duchowych sił. On jednak nie był niepokalanie [poczęty]. Posiadał naturę człowieka z całym jej ciężarem. Z nim musiał wznosić się ku doskonałości poprzez stały wysiłek wszystkich swych uzdolnień, pragnąc osiągnąć doskonałość i być miłym Bogu.
O, święty Mój małżonek! Święty we wszystkim, także w najbardziej pokornych sprawach życia. Święty dzięki swojej anielskiej czystości. Święty dzięki swojej ludzkiej uczciwości. Święty przez swą cierpliwość, pracowitość, przez swój zawsze taki sam spokój duchowy, przez swą skromność – przez wszystko. Ta świętość jaśnieje także w tym wydarzeniu. Kapłan mówi mu: “Dobrze będzie, jeśli tu się osiedlisz”, a on – chociaż wiedział, na jak wielki trud go to naraża – odpowiada: “Dla mnie to nic. Myślę o cierpieniu Maryi. Gdyby nie to, nie martwiłbym się. Wystarczy, że będzie to pożyteczne dla Jezusa”. Jezus, Maryja – jego anielskie miłości. Mój święty małżonek nie miłował niczego innego na ziemi. I dla tej miłości samego siebie uczynił sługą.
Uczyniono go opiekunem chrześcijańskich rodzin i pracujących, i wielu innych kategorii [ludzi]. Ale oprócz konających, małżonków i robotników także osoby konsekrowane winny uczynić Józefa swoim [opiekunem].
Czy ktoś, kto poświęcił się na ziemi na służbę, na jakąkolwiek służbę, oddał się na służbę swemu Bogu? [Czy ktoś jak on] przyjął wszystko, wyrzekł się wszystkiego, znosił wszystko, spełniając wszystko z ochotą, z duchem radosnym, ze stałym pogodnym usposobieniem? Nie, nie ma takiego.
I jeszcze zwracam ci uwagę na coś innego, a nawet – na dwie sprawy. Zachariasz jest kapłanem. Józef nim nie jest. Zauważ jednak, że on, chociaż nie jest kapłanem, ma ducha bardziej [przebywającego] w Niebie niż [duch] kapłański. Zachariasz myśli po ludzku i po ludzku wyjaśnia Pisma. Nie po raz pierwszy to robi, pozwalając się prowadzić ludzkiemu rozumowaniu. Został już za to ukarany. Znowu w tym się pogrąża, chociaż mniej groźnie. Powiedział przed narodzeniem Jana: “Jakże to może się stać, skoro jestem stary, a moja żona jest bezpłodna?” Teraz mówi: “Aby przygotować sobie drogę, Chrystus ma wzrastać tutaj”. Z korzeniem pychy, który istnieje nawet w najlepszych, myśli, że będzie użyteczny dla Jezusa. Nie chce być potrzebny tak jak Józef, przez służenie Jezusowi. Pragnie być użyteczny jako Jego nauczyciel… Bóg mu wybaczył, gdyż miał dobrą intencję. Czy jednak „Nauczyciel‟ potrzebował kiedykolwiek nauczycieli?
Próbowałam ukazać mu światło w proroctwach. On jednak uważał się za bardziej uczonego ode Mnie i posługiwał się swą wiedzą po swojemu. Mogłam nalegać i zwyciężyć. Ale – i to jest ta druga sprawa, którą ci ukazuję – mam w Sobie szacunek dla kapłana z powodu jego godności, a nie z powodu jego wiedzy.
Kapłan zazwyczaj jest zawsze oświecony przez Boga. Powiedziałam: “zazwyczaj”. Dzieje się tak, kiedy jest prawdziwym kapłanem. Nie uświęca jednak szata, lecz dusza. Ażeby stwierdzić, czy ktoś jest prawdziwym kapłanem, trzeba rozważyć to, co wychodzi z jego duszy. Jak powiedział Mój Jezus: “to z duszy wychodzą rzeczy, które uświęcają lub czynią nieczystym”, które kształtują cały sposób działania jednostki. Kiedy zatem ktoś jest prawdziwym kapłanem, na ogół zawsze jest natchniony przez Boga. Jeśli chodzi o innych, o tych, którzy tacy nie są, to trzeba ich darzyć nadprzyrodzoną miłością i modlić się za nich.
Mój Syn włączył cię już do tej odkupieńczej służby i dlatego nic więcej ci nie mówię. Ciesz się z cierpienia, bo rośnie [liczba] prawdziwych kapłanów. Opieraj się na słowach tego [kierownika duchowego], który cię prowadzi. Wierz i kieruj się jego radami.
[por. Mt 2,13n] Posłuszeństwo zawsze prowadzi do ocalenia. Nawet wtedy, gdy rada, którą otrzymujemy, nie jest pod każdym względem doskonała. Widzisz to. My byliśmy posłuszni. I to było dobre. Herod wprawdzie ograniczył się do zabijania dzieci w Betlejem i okolicy. Czyż jednak szatan nie mógł go skłonić do rozszerzenia o wiele dalej tej fali nienawiści i namówić wszystkich potężnych z Palestyny do takiej samej zbrodni, aby zgładzić przyszłego Króla żydów? Mógłby to uczynić. I stałoby się [wtedy] coś podobnego, jak w czasie [publicznej działalności] Chrystusa, kiedy powtarzające się cuda obudziły uwagę tłumów i [przyciągnęły] wzrok potężnych. Gdyby to się zdarzyło, w jaki sposób udałoby nam się przemierzyć całą Palestynę, aby dotrzeć z odległego Nazaretu do Egiptu, ziemi gościnnej dla prześladowanych Hebrajczyków? Jakże moglibyśmy to zrobić z małym dzieckiem, w czasie szalejącego prześladowania? Łatwiejsza, choć równie bolesna, była ucieczka z Betlejem. Posłuszeństwo zawsze prowadzi do ocalenia. Pamiętaj o tym. A szacunek dla kapłana to zawsze znak chrześcijańskiej formacji.
Biada – a powiedział to Jezus – biada kapłanom, którzy tracą swój apostolski zapał! Ale biada także temu, kto się uważa za uprawnionego do gardzenia nimi! Oni bowiem konsekrują i rozdzielają Chleb Prawdziwy, który z Nieba zstępuje. A ten kontakt czyni ich konsekrowanymi – tak, jak kielich jest konsekrowany – nawet jeśli świętymi nie są. Odpowiedzą za to przed Bogiem. Wy tylko szanujcie ich jako kapłanów i nie zajmujcie się niczym innym. Nie bądźcie bardziej nieugięci od waszego Pana, Jezusa, który – na ich nakaz – opuszcza Niebo i zstępuje, by Go podniosły ich ręce. Uczcie się od Niego. A jeśli są ślepi, jeśli są głusi, jeśli mają sparaliżowane dusze i chore myśli, jeśli są pokryci trądem grzechów, jeśli są zbytnio skłóceni z własną misją, jeśli są Łazarzami w grobie, zawołajcie Jezusa, aby ich uzdrowił i aby ich wskrzesił.
Wzywajcie Go waszymi modlitwami i cierpieniem, o dusze-ofiary. Zbawić jedną duszę to swojej duszy zapewnić Niebo. A zbawić jedną duszę kapłańską znaczy zbawić wielką liczbę dusz, bo każdy święty kapłan jest siecią, która ciągnie dusze do Boga. Zbawić kapłana, czyli uświęcić – ponownie uświęcić – to utworzyć tę mistyczną sieć. Każda jej zdobycz to światło, które się dołącza do waszej wiecznej korony. Pozostań w pokoju.»
53. OFIAROWANIE JEZUSA BOGU W ŚWIĄTYNI
(por. Łk 2, 21-38)
Napisane 1 lutego 1944. A, 1679-1688
Widzę, jak z bardzo skromnego domku wychodzi para ludzi. Po zewnętrznych schodkach zstępuje młodziutka Matka, trzymająca w ramionach dziecko, owinięte białym płótnem. Poznaję, że to nasza Mama. Jak zawsze jest blada, jasnowłosa, zwinna i w całej postaci tak pełna wdzięku. Ubrana na biało i osłonięta bladoniebieskim płaszczem. Na głowie ma biały welon. Niesie bardzo ostrożnie Swe Dziecko. U stóp schodów czeka na Nią Józef trzymający szarego osiołka. Ubranie Józefa jest jasnobrązowe, tak szata jak i płaszcz. Patrzy na Maryję i uśmiecha się. Kiedy Matka Jezusa podchodzi do osła, Józef przekłada przez lewe ramię wodze i bierze na chwilę śpiące spokojnie Dzieciątko, żeby Maryja mogła wygodnie usiąść w siodle. Potem podaje Jej Jezusa i ruszają w drogę.
Józef idzie obok, trzymając osła za uzdę. Patrzy uważnie, by się nie potykał i szedł równo. Maryja trzyma Jezusa na kolanach i zakrywa połą płaszcza, jakby obawiała się, że zaszkodzi Mu zimno. Małżonkowie mówią niewiele, ale często uśmiechają się do siebie.
Dosyć marna droga ciągnie się przez ogołocone o tej porze roku pola. Mijają ich lub wyprzedzają inni wędrowcy. Nie ma ich zbyt wielu.
Potem pojawiają się nagle domy i mury otaczające miasto. Małżonkowie wchodzą przez bramę i zaczyna się przejazd po miejskim bruku. Droga staje się coraz trudniejsza, bądź to z powodu ruchu, który co chwilę zatrzymuje osła, bądź to dlatego że on sam potyka się na kamieniach albo wpada do dziur po brakujących kamieniach brukowych. Porusza się przeszkadzając Maryi i Dziecku.
Wąska droga jest nierówna, trudna, wznosi się powoli. Prowadzi pomiędzy wysokimi domami o ciasnych i niskich wejściach oraz nielicznych oknach od strony drogi. W górze – między domami, między tarasami – widać skrawki błękitnego nieba. W dole, na ulicy, jest ludno i gwarno. Mijają ludzi przechodzących pieszo lub na osłach. Inni prowadzą juczne zwierzęta, które idą za tarasującą drogę karawaną wielbłądów. W pewnej chwili, czyniąc wiele hałasu swym krokiem i bronią, przechodzi patrol rzymskich legionistów. Potem znika za łukiem wąskiej, bardzo kamienistej uliczki.
Józef skręca w lewo w nieco szerszą, ładniejszą ulicę. W jej głębi widzę znany mi już pas murów uwieńczonych blankami.
Maryja zsiada z osiołka przy bramie, gdzie znajduje się coś w rodzaju miejsca postoju dla zwierząt. Mówię “miejsce postoju”, bo jest to rodzaj szopy lub raczej wiaty usłanej słomą i zaopatrzonej w paliki z kółkami, które są przeznaczone do przywiązywania czworonogów. Józef daje nadbiegającemu chłopcu kilka monet, żeby kupić trochę siana, po czym czerpie kubeł wody ze znajdującej się w kącie prymitywnej studni i poi osiołka.
Potem wraca do Maryi. Razem wchodzą w obręb Świątyni. Udają się najpierw do krużganków, gdzie znajdują się ci, których Jezus później tak wychłostał: sprzedawcy synogarlic i baranków oraz wymieniający pieniądze. Józef kupuje dwa białe gołębie. Pieniędzy nie wymienia. Sądzę się, że ma już to, czego potrzebuje.
Józef i Maryja idą w stronę bocznej bramy, do której prowadzi osiem schodów, takich jakie zdają się posiadać wszystkie [pozostałe] bramy, bo sześcian samej Świątyni jest wyżej niż pozostała część gruntu. Brama ta ma duży przedsionek, mniej więcej taki – żeby dać jakieś wyobrażenie o niej – jaki mają bramy w naszych miejskich kamienicach. Jest jednak szerszy i ozdobiony. Wewnątrz, po prawej i lewej stronie, znajdują się dwie czworokątne konstrukcje, jakby dwa ołtarze. Trudno od razu zrozumieć, do jakiego celu służą. Wyglądają jak płytkie misy, gdyż ich wnętrze jest niższe od brzegu zewnętrznego, podwyższonego o kilka centymetrów.
Nadchodzi kapłan. Nie wiem, czy przywołał go Józef, czy sam przyszedł. Maryja podaje mu dwa biedne gołąbki, a ja – domyślając się, jaki los je czeka – patrzę w inną stronę. Przyglądam się zdobieniom bardzo masywnego portalu, sufitu i przedsionka. Dostrzegam kątem oka, że kapłan chyba kropi Maryję wodą. Z pewnością jest to woda, gdyż nie widzę plam na Jej ubraniu. Potem Maryja wraz z Józefem – po oddaniu kapłanowi gołąbków i garstki monet (o czym zapomniałam powiedzieć) – wchodzi na teren właściwej Świątyni. Przed Nią idzie kapłan.
Rozglądam się na wszystkie strony. To miejsce jest bardzo ozdobione. Rzeźby głów anielskich, palmy i ornamenty na kolumnach, ścianach, suficie. Światło wślizguje się przez umieszczone w ścianach osobliwe, wąskie i długie – oczywiście bez szyb – ukośnie wycięte okna. Sądzę, że są wykonane w ten sposób, aby uniemożliwić wlewanie się wody podczas gwałtownej ulewy.
Maryja idzie aż do pewnego miejsca, potem zatrzymuje się. Kilka metrów przed Nią znajdują się następne schody, na których stoi inny rodzaj ołtarza, a za nim – jakaś odmienna konstrukcja.
Spostrzegam, że dotąd mylnie sądziłam, iż znajduję się w Świątyni. Teraz widzę, że jestem w tym, co okala prawdziwą i właściwą Świątynię – czyli [Miejsce] Święte – dokąd, jak się zdaje, nie może wejść nikt, poza kapłanami. To, co zdawało mi się Świątynią, jest tylko zamkniętym przedsionkiem. Otacza on z trzech stron samą Świątynię, w której znajduje się Tabernakulum. Nie wiem, czy wyrażam to dobrze, bo nie jestem ani inżynierem, ani architektem.
Maryja ofiarowuje Dziecko. Przebudziło się Ono i niewinnymi oczkami patrzy wokół Siebie i na kapłana. Spogląda zdumionym spojrzeniem niemowląt, mających niewiele dni. Kapłan bierze Je na ręce i podnosi, wyciągając w górę ramiona. Twarz ma zwróconą w stronę Miejsca Świętego. Stoi przy czymś w rodzaju ołtarza, umieszczonego na tych schodach. Obrzęd zakończył się. Dziecię wraca do Mamy, a kapłan odchodzi.
[por. Łk 2,25-35] Są tam ludzie, którzy przyglądają się z zaciekawieniem. Pośród nich toruje sobie z trudem drogę zgarbiony, wsparty na lasce starzec. Musi być bardzo stary. Myślę, że ma ponad osiemdziesiąt lat. Zbliża się do Maryi i prosi, żeby mu na chwilę podała Maleństwo. Maryja zgadza się z uśmiechem.
Symeon – o którym zawsze myślałam, że należał do klasy kapłanów – jest zwykłym wiernym, przynajmniej sądząc po szacie. Bierze Dziecko na ręce, całuje. Jezus uśmiecha się do niego Swoim niemowlęcym sposobem. Zdaje się obserwować go z zaciekawieniem, bo starzec śmieje się i równocześnie płacze. Jego łzy, wpływające pomiędzy zmarszczki, tworzą połyskliwy haft i perlą długą białą brodę, ku której Jezus wyciąga rączki. To Jezus, ale też
maleńkie dziecko. Wszystko więc, co się przed Nim porusza, przyciąga Jego uwagę. Bardzo chce to chwycić, żeby lepiej zrozumieć, co to jest. Maryja i Józef uśmiechają się, a obecni podziwiają piękno Maleństwa.
Słyszę słowa świętego starca i widzę zaskoczone spojrzenie Józefa, wzruszenie Maryi oraz to, co się dzieje w małym tłumie. Jedni są zdumieni i poruszeni, w innych słowa starca wywołują wesołość. Do nich należą między innymi nadęci, brodaci mężczyźni, członkowie Sanhedrynu. Kiwają oni głowami i patrzą na Symeona z drwiącym współczuciem. Zapewne myślą, że mu się ze starości pomieszało w głowie.
Uśmiech Maryi gaśnie i twarz oblewa się większą bladością, kiedy Symeon przepowiada Jej cierpienie [por. Łk 2,34-35]. Chociaż Maryja wie, to jednak te słowa ranią Jej ducha. Staje więc bliżej Józefa, żeby dodać sobie otuchy. Tuli z miłością Dzieciątko do piersi i ze spragnioną duszą chłonie słowa Anny, [córki Fanuela]. Niewiasta ta lituje się nad Jej cierpieniem i zapowiada, że w godzinie boleści Przedwieczny złagodzi je nadprzyrodzoną mocą. Mówi:
«Niewiasto! Temu, który dał Zbawiciela Swemu ludowi, nie zabraknie mocy, by dać Ci Swego anioła i ukoić Twój płacz. Wielkim niewiastom w Izraelu nie zabrakło nigdy pomocy Pana, a Ty jesteś znacznie większa niż Judyta i Jael. Nasz Bóg da Ci serce z najszczerszego złota, żebyś mogła wytrwać w morzu boleści, przez co staniesz się największą Niewiastą pośród stworzeń: Matką. A Ty, Dziecię, wspomnij na mnie w godzinie Twej misji.»
I na tym widzenie ustaje.
54. POUCZENIA WYNIKAJĄCE  Z POPRZEDNIEJ WIZJI
Napisane 2 lutego 1944. A, 1688-1694
Mówi Jezus:
«Dwa pouczenia dla wszystkich wynikają z opisu, który dałaś.
Pierwsze: Prawda objawia się nie kapłanowi oddanemu obrzędom, a nieobecnemu duchem, lecz zwykłemu wiernemu.
Kapłan w ciągłym kontakcie z Boskością, zajmujący się tym, co ma związek z Bogiem, oddany wszystkiemu, co wznioślejsze niż ciało, powinien był natychmiast wyczuć, kim było Dziecko ofiarowane w Świątyni tego poranka. Aby jednak móc to wyczuć, musiałby mieć żywego ducha, a nie tylko szatę, która zakrywa ducha, jeśli nie martwego, to bardzo ospałego. Duch Boży może, jeśli tylko chce, zagrzmieć [Swoim głosem] i wstrząsnąć nawet najbardziej otępiałym duchem, jakby gromem i trzęsieniem ziemi. Może. Ponieważ jednak jest On Duchem porządku – jak jest ładem Bóg w każdej Swej Osobie i sposobie działania – na ogół wylewa się i przemawia tam, gdzie widzi “dobrą wolę”, zasługującą na Jego wylanie. Nie mówię: tam, gdzie jest zasługa wystarczająca do otrzymania Jego wylania. Wtedy bowiem zbyt rzadko by się wylewał. I ty również nie poznałabyś Jego świateł.
W jaki sposób wyraża się ta dobra wola? Przez życie, na ile to możliwe, całkowicie Boże. Przez wiarę, przez posłuszeństwo, przez czystość, przez miłość, przez hojność, przez modlitwę. Nie przez [bezduszne] praktyki, lecz przez modlitwę. Mniejsza jest różnica między nocą i dniem niż między różnymi praktykami i modlitwą. Modlitwa jest łącznością ducha z Bogiem. Wychodzicie z niej umocnieni i zdecydowani być bardziej Bożymi. [Praktykowanie czegoś] to przyzwyczajenie, wykonywane dla różnych celów, ale zawsze egoistycznych. [Bezduszne praktykowanie czegoś] pozostawia was [bez zmian] takimi, jakimi jesteście, a nawet bardziej was obciąża winą kłamstwa lub lenistwa.
Symeon miał tę dobrą wolę. Życie nie oszczędziło mu zmartwień i doświadczeń, ale on nie utracił swej dobrej woli. Lata i wydarzenia nie naruszyły i nie wstrząsnęły jego wiarą w Pana, w Jego obietnice, nie osłabiły jego dobrego pragnienia, by stawać się coraz bardziej godnym Boga. I zanim oczy wiernego sługi zamknęły się na światło słońca, by oczekiwać na ponowne otwarcie się na Słońce Boże jaśniejące z Niebios – które po Moim Męczeństwie miały się otworzyć na Moje wejście – Bóg posłał mu promień Ducha. On zaprowadził go do Świątyni, aby ujrzał Światłość, która przyszła na świat.
“Poruszony przez Ducha Świętego” – mówi Ewangelia. O, gdyby ludzie wiedzieli, jakim doskonałym Przyjacielem jest Duch Święty! Jakim jest Przewodnikiem, jakim Nauczycielem! Gdyby pokochali i wezwali tę Miłość Najświętszej Trójcy, tę Światłość Światłości, ten Ogień Ognia, tę Inteligencję, tę Mądrość! O ileż więcej wiedzieliby od tego, co wiedzieć trzeba!
Spójrz, Mario! Patrzcie, dzieci! Symeon czekał przez całe długie życie na “zobaczenie Światłości” i poznał wypełnienie się Bożej obietnicy. Nigdy nie zwątpił. Nie powiedział sobie nigdy: “Daremnie trwam w nadziei i na modlitwie”. Wytrwał. I dostąpił “ujrzenia” tego, czego nie zobaczył kapłan i członkowie Sanhedrynu, pełni pychy i zaślepienia. Dostrzegł Syna Bożego, Mesjasza, Zbawiciela w tym dziecięcym ciele, które dało mu ciepło i uśmiech. Otrzymał uśmiech Boga na Moich wargach Dziecka: pierwszą nagrodę za życie uczciwe i pobożne.
Drugie pouczenie: słowa Anny, [córki Fanuela] [por. Łk 2,36-38]. Także ona, prorokini, zobaczyła we Mnie, Niemowlęciu, Mesjasza. To, zważywszy jej zdolność prorocką, nie było czymś zupełnie zaskakującym. Posłuchaj jednak, posłuchajcie tego, co – pobudzona wiarą i miłością – mówi do Mojej Matki. Niech to stanie się światłem dla waszego ducha, który drży w tym czasie ciemności i w ten dzień święta Światłości.
“Temu, który dał Zbawiciela, nie braknie mocy żeby dać Swojego anioła dla ukojenia Twojego, waszego „płaczu‟.” Pomyślcie, że Bóg dał Siebie samego dla unicestwienia w duchach dzieła szatana. Czyż nie będzie mógł zwyciężyć teraz demonów, które was dręczą? Czy nie będzie mógł osuszyć waszych łez, zmuszając te złe duchy do ucieczki i zsyłając na nowo pokój Swego Chrystusa? Dlaczego nie prosicie Go o to z wiarą prawdziwą, potężną? Z wiarą, przed którą surowość Boża, rozgniewana przez tak wiele waszych grzechów, opada z uśmiechem. Przychodzi wtedy przebaczenie stanowiące pomoc i przychodzi Jego błogosławieństwo. Ono jest tęczą na tej ziemi, zatapiającej się w powodzi krwi, której sami chcecie.
Zastanówcie się. Ojciec, po ukaraniu ludzi Potopem, powiedział do Siebie i do Swego Patriarchy: “Nie będę przeklinał więcej ziemi z powodu ludzi, bo zmysły i myśli serca ludzkiego są skłonne do zła począwszy od młodości; przeto nie ukarzę więcej żadnej istoty żyjącej, jak to uczyniłem”. I był wierny Swojemu słowu. Nie zesłał już więcej Potopu. A wy,
ileż to razy mówiliście sobie i Bogu: “Jeśli ocalejemy tym razem, jeśli Ty nas ocalisz, nie wywołamy już nigdy więcej wojny, nigdy więcej”, a potem ciągle je wywoływaliście, i to coraz straszniejsze. Ileż razy [uczyniliście to], o fałszywi i nie szanujący Pana ani własnego słowa? A jednak – gdyby wielu wiernych wzywało Go z wiarą i potężną miłością – Bóg pomógłby wam jeszcze raz.
Złóżcie wasz niepokój u stóp Boga, o, wy wszyscy, których jest zbyt mało dla zrównoważenia [grzechów] tych licznych, którzy sprawiają, że surowość Boża musi działać. Pozostańcie Jemu oddani pomimo przerażającej godziny, która ciąży [nad wami] i wzrasta w każdej chwili. On zaś będzie umiał posłać wam Swego anioła, jak posłał Zbawiciela na świat. Nie bójcie się. Jednoczcie się z Krzyżem [Jezusa]. On zawsze pokonywał demona, który usiłował doprowadzić Jego serce do rozpaczy, czyli do oddalenia od Boga. Ponieważ zaś [szatan] nie potrafił osiągnąć tego innym sposobem zastawiał na Niego zasadzki okrucieństwa ludzi i smutków życia.»
55. KOŁYSANKA DZIEWICY
Napisane 28 listopada 1944. A, 4012-4016
Dzisiejszego ranka miałam miłe przebudzenie. Zanurzona jeszcze w półśnie usłyszałam przeczysty głos śpiewający cichutko powolną kołysankę. Była podobna do kolędy na Boże Narodzenie, powolna i przypominająca dawne pieśni. Wsłuchiwałam się w treść i w ten coraz bardziej uszczęśliwiający mnie głos i przytomniałam pod wpływem jego brzmienia. Obudziłam się wreszcie i zrozumiałam. Powiedziałam: «Witam Cię, Maryjo, pełna Łaski!», bo to Mama śpiewała. Ona odpowiedziała: «Ja też cię witam. Przyjdź i bądź szczęśliwa!» i śpiewała głośniej.
Wtedy ujrzałam Ją – w domu betlejemskim, w izdebce – zajętą kołysaniem Jezusa, aby Go uśpić. W pokoju znajdowały się krosna Maryi i jakieś szycie. Wyglądało to tak, jakby Maryja przerwała pracę, żeby nakarmić Dziecię i zmienić pieluszki, a raczej szatki, bo ma już Ono kilka miesięcy… Sądzę, że sześć – najwyżej osiem… Zapewne zamierzała szyć dalej, gdy tylko Dziecko uśnie.
Był wieczór. Zmrok już zapadł prawie zupełnie, a pogodne niebo usiane było złotymi obłoczkami. Owce powracały właśnie do zagrody, skubiąc ostatnie trawy na ukwieconej łące i podnosząc pyszczki z pobekiwaniem. Dziecię zdawało się nieco pobudzone, jakby dokuczały Mu ząbki albo jakaś inna mała dziecięca dolegliwość.
Na skrawku papieru zanotowałam, jak umiałam, słowa pieśni, mimo półmroku panującego o tej bardzo wczesnej godzinie, i przepisuję je teraz:
«Obłoczki całkiem złociste – niby stada Pańskie.
Na kwitnącym pastwisku stoi i spogląda na was inne stado.
Choćbym miała wszystkie stada, które są na ziemi,
najmilszym Moim jagniątkiem byłbyś zawsze Ty.
Śpij, śpij, śpij, śpij… I już nie płacz….
Jaśnieją tysiące gwiazd – są na niebie i patrzą.
Nie pozwól już płakać Twym słodkim źrenicom.
Twoje oczy z szafiru są gwiazdami w Mym sercu.
Twój płacz to Mój ból! O! Nie płacz już…
Śpij, śpij, śpij, śpij… I już nie płacz…
Wszyscy aniołowie jaśnieją – ci, którzy są w Raju.
Koronę wiją Tobie, niewinnemu,
by się radować Twą twarzyczką, a Ty płaczesz.
Chcesz Mamy, chcesz Mamy, Mamy,
żeby Ci śpiewała “lili-laj”. Lili, lili, lili-laj…
Śpij, śpij, śpij, śpij… I już nie płacz…
Niebo już różowieje powracającą zorzą.
A Mama jeszcze czuwa, żebyś Ty nie płakał.
Gdy się zbudzisz, powiesz Mi: “Mamo!”,
a Ja Ci odpowiem: “Syneczku!”.
I razem z mlekiem dam Ci całusy, miłość i życie…
Śpij, śpij, śpij, śpij… I już nie płacz…
Nie możesz być bez Mamy, nawet gdy marzysz o Niebie.
Chodź, chodź! Uśpię Cię pod Moim welonem.
Zrobię Ci z piersi poduszkę, a z Moich ramion kołyskę.
Nie musisz się bać niczego, bo Ja jestem przy Tobie…
Śpij, śpij, śpij, śpij… I już nie płacz…
Zawsze będę przy Tobie. Tyś życiem jest Mego serca.
Zasnął… Wygląda jak kwiatek na matczynej piersi…
Zasnął… Zachowajcie milczenie! Może widzi Świętego Ojca…
Jego widok ukoił płacz Mojego słodkiego Jezusa…
Zasnął, zasnął, zasnął, zasnął… I już nie płacze…»
Trudno wyrazić urok tej sceny. Jest to kołysząca swe maleństwo matka. Ale jakaż to Matka i jakie Dzieciątko! Można więc sobie wyobrazić, jaki wdzięk, jaka miłość, jaka czystość i jakie Niebiosa są obecne w tej małej, a tak wielkiej i spokojnej scenie. Napełnia mnie radość, która trwa i umacnia się dzięki przypominającej mi się melodii. Będzie jej mógł ojciec posłuchać. Niestety nie posiadam srebrzystego, najczystszego głosu Maryi – dziewiczego głosu Dziewicy!… Wydam się chrapliwym akordeonem. Ale to nic. Zaśpiewam, jak umiem. Jakże piękna byłaby to kolęda do zaśpiewania w Boże Narodzenie przy żłóbku!
Z początku Mama poruszała powoli drewnianą kołyską. Potem – widząc, że Jezus nie może się utulić – wzięła Go na ręce. Usiadła przy otwartym oknie, tuż obok kołyski, i poruszała się lekko w rytm pieśni, powtarzając dwa razy kołysankę, aż mały Jezus zamknął oczka. Zwrócił główkę ku matczynej piersi i zasnął tak, wtulony buzią w Jej ciepło, z jedną rączką opartą tuż przy różowym policzku, złożonym na piersi Mamy, a z drugą – opuszczoną na Jej kolana. Welon Maryi osłaniał Święte Dzieciątko. Potem Maryja wstała i z niewysłowioną troskliwością złożyła Jezusa w kołysce. Przykryła Go małym kawałkiem płótna, kładąc na kołysce także Swój welon, żeby ochronić Jezusa przed owadami i [chłodem] powietrza. Pozostała w takiej postawie, podziwiając Swój śpiący Skarb.
Jedną rękę trzymała na sercu, drugą opierała się o krawędź kołyski. Trwała tak, gotowa w każdej chwili – gdyby Dziecko się przebudziło – zacząć kołysanie od nowa. Uśmiechała się, szczęśliwa. Stała lekko pochylona, podczas gdy mrok i cisza zstępowały na ziemię, ogarniając izdebkę Dziewicy.
Jakiż pokój! Jakie piękno! Jestem szczęśliwa!
Nie ma w tym widzeniu nic widowiskowego i może zostanie osądzone jako zbędne wśród innych, jako nie ujawniające nic szczególnego. Wiem. Dla mnie jednak to prawdziwa łaska. Tak przynajmniej uważam. Sprawia bowiem, że mój duch staje się spokojny, czysty i miłujący, jakby został odrodzony przez ręce Mamy. Myślę, że przez to i ojcu się spodoba. Jesteśmy “dziećmi”. Tak jest lepiej. Podobamy się Jezusowi. Niech inni, wykształceni i skomplikowani, myślą co chcą i nazwą nas “dziecinnymi”. My się tym nie zajmujemy, prawda?
56. POKŁON TRZECH MAGÓW
(por. Mt 2,1-12)
Napisane 28 lutego 1944. A, 2091-2109
Mój wewnętrzny informator mówi: «To rozważanie, które otrzymasz i które ci skomentuję, nazwij “Ewangelią Wiary”. Zostanie ono bowiem przedstawione tobie i innym po to, aby ukazać wam potęgę Wiary i jej owoce, ażeby utwierdzić was w wierze w Boga.»
Widzę małe i białe [domki] Betlejem, zgromadzone jak pisklęta pod światłem gwiazd. Przecinają je na krzyż dwie główne drogi. Jedna z nich przebiega miejscowość od jednego krańca do drugiego, ale nie dalej. Druga biegnie z daleka przez całą okolicę i ciągnie się ku innej osadzie. Małą miejscowość przecinają inne wąskie i kręte uliczki. Nie ma najmniejszej prawidłowości w rozplanowaniu ulic, tak jak to występuje u nas. Dostosowują się one raczej do terenu i jego różnych poziomów oraz do położenia domów wybudowanych to tu, to tam, w zależności od kaprysu gruntu i jego właściciela. Jedne [dróżki] zwrócone są w lewo, inne – w prawo, a jeszcze inne [biegną] ukośnie w stosunku do drogi głównej. Wygląda ona jak wstęga, która – zamiast biec prosto od jednego punktu do drugiego, bez skręcania – rozwija się i pełna jest zawijasów. Od czasu do czasu widać albo mały placyk służący za targowisko, albo jest tu studnia, albo to reszta gruntu po budowach bez planu, tak krzywa, że już nic nie można na niej zbudować.
W miejscu, w którym – jak sądzę – mam się koniecznie zatrzymać, jest właśnie jeden z takich niekształtnych placyków. Powinien być kwadratowy lub chociaż mniej więcej prostokątny. Tymczasem stał się trapezem tak dziwacznym, że wydaje się trójkątem ostrokątnym o ściętym wierzchołku. U najdłuższego boku, u podstawy tego trójkąta, stoi szeroka i niska budowla. Jest największa w okolicy. Od zewnątrz znajduje się gładka i naga ściana, w której znajdują się zaledwie dwie, teraz całkiem zamknięte bramy. Na pierwszym piętrze natomiast, od środka, w jej obszernym kwadracie, są liczne okna, a pod nimi ciągną się – zarzucone słomą i odpadkami – krużganki. Otaczają one podwórze, zaopatrzone w kadzie do pojenia koni i innych zwierząt. Proste kolumny krużganków mają kółka służące do przywiązywania zwierząt. Po jednej stronie [dziedzińca] mieści się obszerna wiata do przetrzymywania trzody i koni. Domyślam się, że to gospoda w Betlejem.
Po obu stronach placu, jednakowej długości, stoją domy i domki. Przed jednymi są niewielkie ogrody, przed innymi ich nie ma. Jedne z nich bowiem stoją zwrócone fasadami w stronę placu, a inne są odwrócone tyłem. Po drugiej, znacznie krótszej stronie – naprzeciw gospody będącej miejscem postoju karawan – znajduje się jedyny domek z zewnętrznymi schodkami. Kończą się one w połowie fasady i prowadzą do izb mieszkalnych, które znajdują się na piętrze. Wszystkie okna są zamknięte, bo jest noc. Z powodu [późnej] pory nie widać także nikogo na ulicy.
Dostrzegam wzrastającą nocną poświatę. Napływa ona z nieba pełnego gwiazd. Na orientalnym niebie są one piękne, tak jasne i ogromne, że zdają się tak bliskie, iż z łatwością można dosięgnąć i dotknąć te kwiaty błyszczące na aksamitnym nieboskłonie. Podnoszę oczy, żeby dostrzec źródło tego wzrastającego światła. Gwiazda o tak niebywałej wielkości, jakby mały księżyc, przesuwa się naprzód po niebie nad Betlejem. Inne wydają się gasnąć, żeby zrobić jej miejsce, jak dwórki na przejście królowej. Jej blask góruje nad nimi i sprawia, że znikają w [jej świetle]. Z tej kuli – zdającej się olbrzymim jasnym szafirem, rozpalonym od wewnątrz przez słońce – wypływa smuga, a w jej dominującą barwę jasnego szafiru, wtapiają się żółcie topazów i zielenie szmaragdów, opalizujący blask opali, krwawa czerwień rubinów i łagodne błyski ametystów. Wszystkie drogocenne kamienie ziemi są w tej smudze, która zamiata niebo szybkim, falującym ruchem, jakby była żywa. Jednak najintensywniejszym kolorem, wydobywającym się z kuli gwiazdy, jest rajski odcień bladego szafiru. Zstępuje on, zdobiąc lazurowym srebrem domy, drogę, ziemię Betlejem – kolebkę Zbawiciela.
Nie jest to już ubogie miasteczko, które dla nas byłoby mniejsze od wieśniaczej osady. To jakby zaczarowane miasto z bajki, w którym wszystko jest ze srebra. Nawet woda w studniach i zbiornikach wygląda jak płynny diament.
Gwiazda, rozbłyskując żywszym blaskiem, zatrzymuje się nad małym domem, który znajduje się przy najkrótszym boku placyku. Ani jego mieszkańcy, ani inni Betlejemici nie widzą jej, gdyż śpią w pozamykanych domach. Gwiazda zaś wzmaga swe pulsowanie światłem [również przez swój] ogon, który drży i faluje mocniej, znacząc niemal półkola na niebie. Całe [niebo] goreje od mnóstwa iskier, które za sobą ciągnie, jakby w sieci pełnej klejnotów. Błyszczą one, malując najrozmaitszymi kolorami inne gwiazdy, jakby dla przekazania im radosnej wieści.
Mały domek cały jest skąpany w tym płynnym ogniu klejnotów. Dach niewielkiego tarasu, stopnie z ciemnego kamienia, małe drzwi, wszystko jest jakby blokiem czystego srebra, pokrytym diamentowym pyłem i perłami. Żaden królewski pałac na ziemi nie miał i nie będzie miał nigdy schodów takich jak te, po których stąpali aniołowie i których używała ta Matka, która jest Matką Boga. Drobne stopy Niepokalanej Dziewicy mogą spoczywać na tej pięknej bieli – te Jej małe stopy, które są przeznaczone do wstępowania po stopniach Bożego tronu. Dziewica jednak nic o tym nie wie. Czuwa nad kołyską Syna i modli się. W Jej duszy jest większy blask niż ten, którym gwiazda ozdabia przedmioty.
Główną drogą zbliża się orszak: konie w uprzęży, inne – prowadzone za uzdę. Dromadery i konie z jeźdźcami bądź z ładunkiem. Tętent kopyt to jakby odgłos wody spadającej na kamienie potoku. Po dotarciu do placu, wszyscy zatrzymują się. W promiennym świetle gwiazdy orszak nabiera nadzwyczajnego piękna. Przebogate ozdoby wierzchowców, ubiory jeźdźców, twarze, wyposażenie, wszystko to jaśnieje nadzwyczajnie. Blaskiem ożywia się też metal, skóra, jedwab, klejnoty i sierść. Świecą się oczy, śmieją usta, bo jeszcze inne piękno wstąpiło w serca: piękno nadprzyrodzonej radości.
Podczas gdy słudzy ze zwierzętami udają się do miejsca postoju karawan, trzy dostojne osoby zsiadają z wierzchowców, które sługa zaraz odprowadza gdzie indziej. Oni zaś podchodzą pieszo do domu. Tam klękają, uderzają czołem o ziemię i całują proch. To trzej możni. Świadczą o tym ich przebogate stroje. Jeden, o bardzo ciemnej skórze, gdy tylko zsiadł z wielbłąda, owija się cały błyszczącym szalem z jasnego jedwabiu. Czoło i talię ściskają mu kosztowne obręcze. [U boku] ma sztylet lub miecz z gardą bogato zdobioną drogimi kamieniami. Drugi z tych, którzy zsiedli ze wspaniałych rumaków, ubrany jest w przepiękny prążkowany strój, w którym przeważa barwa żółta. [Jego szata] uszyta jest jak długie domino, przystrojone kapturem i sznurem, utkanym złotym haftem, wyglądającym jak misterna praca złotnika. Trzeci nosi jedwabną bufiastą koszulę oraz długie i szerokie, zmarszczone przy stopach spodnie. Owija się bardzo delikatną chustą, która wygląda jak kwitnący ogród, tak żywe są zdobiące ją kwiaty. Na głowie ma turban, przytrzymany łańcuszkiem ozdobionym diamentami.
Po uczczeniu domu, w którym przebywa Zbawiciel, wstają i idą do zajazdu dla karawan. Tam słudzy już kołatali i otwarto im.
Tu widzenie urywa się. W trzy godziny później rozpoczyna się sceną hołdu [składanego] Jezusowi przez Magów.
Teraz jest dzień. Słońce świeci pięknie na popołudniowym niebie. Jeden ze sług trzech [Magów] przechodzi przez plac i wchodzi na schody małego domku. Wchodzi, potem wychodzi. Wraca do gospody. Wychodzą trzej Mędrcy, a za każdym z nich kroczy jego sługa. Przechodzą przez plac. Nieliczni przechodnie oglądają się, żeby spojrzeć na pełne dostojeństwa osobistości, kroczące wolno i uroczyście. Pomiędzy przybyciem sługi a
nadejściem tych trzech mija dobry kwadrans, co dało mieszkańcom domu możność przygotowania się na przybycie gości.
Przybysze są dziś jeszcze bardziej bogato odziani niż wczorajszego wieczora. Błyszczą jedwabie, połyskują klejnoty, a na głowie tego, który nosi turban, skrzy się i migoce olbrzymi pióropusz, składający się z drogocennych piór, usianych jeszcze cenniejszymi łuskami.
Jeden ze sług niesie całkowicie pokrytą intarsją szkatułę, której metalowe wzmocnienia są wykonane ze złota. Drugi [ma ze sobą] misternej roboty kielich, zakryty rzeźbionym wieczkiem, cały ze złota. Trzeci [niesie] rodzaj szerokiej i niskiej amfory, także ze złota, zakorkowanej zamknięciem w kształcie piramidki, z osadzonym na wierzchołku brylantem. Przedmioty te zdają się ciężkie, słudzy bowiem niosą je z wysiłkiem, zwłaszcza – szkatułę.
Wszyscy trzej idą po schodach. Wchodzą do izby prowadzącej od drogi na tyły domu. Przez okno otwarte na słońce widać ogródek. W bocznych ścianach znajdują się drzwi, przez które zagląda rodzina gospodarzy: mężczyzna, niewiasta i troje lub czworo dzieci w różnym wieku.
Maryja siedzi z Dzieciątkiem na kolanach, a Józef stoi z boku. Na widok wchodzących trzech Magów Maryja wstaje i kłania się. Ubrana jest całkiem na biało. Jakaż jest śliczna w skromnej sukni, zakrywającej Ją od szyi do stóp, od ramion do delikatnych nadgarstków. Jakże piękną ma głowę otoczoną koroną jasnych warkoczy, z mocniej zarumienioną ze wzruszenia twarzą. Oczy uśmiechają się ze słodyczą, usta zaś wypowiadają słowa pozdrowienia:
«Niech Bóg będzie z wami.»
Trzej zatrzymują się na chwilę, zaskoczeni. Potem podchodzą i upadają do stóp Maryi. Proszą, żeby usiadła. Sami nie chcą usiąść, chociaż Maryja o to prosi. Pozostają na kolanach, opuszczając się na pięty. Za nimi klęczą także trzej słudzy, którzy znajdują się tuż za progiem. Postawili przed sobą trzy przyniesione przedmioty i czekają.
Trzej Mędrcy wpatrują się w Dzieciątko, które wydaje się mieć dziewięć miesięcy, może rok, takie jest silne i mocne. Siedzi teraz na kolanach Mamy i śmieje się, szczebiocząc jak ptaszek. Ubrane jest na biało, tak samo jak Mama, a na maleńkich stópkach ma sandałki. Szatka jest bardzo prosta. To koszulka, spod której wystają ruchliwe nóżki i pulchniutkie rączki, które chciałyby wszystkiego dotknąć. Nade wszystko śliczna jest Jego twarzyczka. Błyszczą ciemnoszafirowe oczy i śmieją się usteczka z dołeczkami, odsłaniając pierwsze, małe ząbki. Loczki zdają się złotym pyłem, tak są błyszczące i puszyste.
Najstarszy z Mędrców odzywa się w imieniu wszystkich. Tłumaczy Maryi, jak to pewnej grudniowej nocy minionego roku zapłonęła na niebie nowa gwiazda o wyjątkowym blasku. Żadne mapy nieba nie pokazywały takiej gwiazdy ani nic o niej nie wspominały. Imię jej było nieznane, nie miała bowiem nazwy. Narodziła się więc z łona Boga i rozkwitła, ażeby oznajmić ludziom błogosławioną prawdę – Boży sekret. Ludzie jednak nie zwrócili na nią uwagi, gdyż w ich duszach było zepsucie. Nie wznosili oczu ku Bogu i nie umieli czytać słów, które On – niech będzie błogosławiony na wieki – kreśli ognistymi gwiazdami na sklepieniu nieba.
Oni jednak ujrzeli ją i starali się pojąć jej wymowę. Wyrzekając się dobrowolnie odrobiny snu koniecznego dla ciała, zapominając o jedzeniu, zagłębiali się w badaniach Zodiaku. Układy
gwiezdne, czas, pora roku, dawne obliczenia i astronomiczne kombinacje pozwoliły im znaleźć imię i ujawnić tajemnicę tej gwiazdy. Jej imię: “Mesjasz”. Jej sekret: “Żyje Mesjasz, który przyszedł na świat”. Wyruszyli więc w drogę, aby Go uczcić. Nic nie wiedzieli o sobie nawzajem. Podróżując nocą przez góry i pustynie, doliny i rzeki, dążyli ku Palestynie, bo gwiazda posuwała się w tym kierunku. Dla każdego z nich, wyruszającego z trzech odrębnych punktów ziemi, w taki sam sposób przesuwała się. Spotkali się nad Morzem Martwym. Wola Boża tam ich połączyła. Wyruszyli więc razem dalej, rozumiejąc się nawzajem, chociaż każdy z nich mówił swoim odmiennym językiem. Nie tylko mogli się nawzajem zrozumieć, lecz także – dzięki cudowi Wiecznego – mogli w tym kraju mówić jego językiem.
Doszli razem do Jerozolimy. Wiedzieli bowiem, że Mesjasz miał być Królem Jerozolimy, Królem Żydów. Gwiazda jednak ukryła się na niebie ponad tym miastem. Oni więc, ze złamanymi bólem sercami, zaczęli badać siebie, żeby pojąć, w czym mogli Bogu uchybić. Uspokoiwszy się jednak w swoich sumieniach, zwrócili się do króla Heroda z zapytaniem, w jakim pałacu narodził się Król Żydów, któremu właśnie przybyli się pokłonić.
Król [Herod] zwołał więc przedniejszych kapłanów i uczonych w Piśmie i zapytał ich o to, gdzie mógł narodzić się Mesjasz. Oni zaś odpowiedzieli: “W Betlejem judzkim”.
Udali się więc w kierunku Betlejem, a gdy tylko opuścili Święte Miasto, gwiazda znowu ukazała się ich oczom. Poprzedniego wieczora wzmogła blask i całe niebo zapłonęło. Kiedy zaś zatrzymała się nad tym domem, połączyła w swoim płomieniu całe światło pozostałych gwiazd. Zrozumieli więc, że znajdują się tu, gdzie jest Boski Syn. Oddają Mu teraz chwałę i przynoszą skromne dary. Przede wszystkim zaś ofiarowują serca, które nigdy nie ustały w błogosławieniu Boga za otrzymaną łaskę i miłują Jego Syna, którego Święte Człowieczeństwo oglądali. Potem mają powrócić, żeby zdać sprawę królowi Herodowi. On bowiem także pragnie się Jemu pokłonić.
«A oto tutaj jest złoto należne królowi; oto kadzidło, jakie należy się Bogu; a tu, o Matko, tutaj jest mirra. Twój Syn bowiem jest Człowiekiem, a nie tylko Bogiem. Pozna więc gorycz ciała i ludzkiego życia oraz nieuniknione prawo śmierci. Przez wzgląd na naszą miłość wolałbym tych słów nie wypowiadać. Wolałbym sądzić, że także w ciele jest wieczny, jak wieczny jest Jego Duch. Jednak, o Niewiasto – jeżeli nasze pisma, a zwłaszcza jeżeli nasze dusze się nie mylą – to On, Twój Syn, jest Zbawicielem, Bożym Chrystusem. Dlatego właśnie będzie musiał – dla zbawienia świata – przyjąć na Siebie zło tego świata… A jedną z kar za nie jest śmierć. Żywica ta przeznaczona jest właśnie na tę godzinę, aby Jego święte ciało nie zaznało zgnilizny rozkładu i zachowało doskonałość aż do zmartwychwstania. Niech przez wzgląd na ten dar pamięta o nas i niech zbawi Swoje sługi, dając im Swe Królestwo. Ty, Matko, powiedz Swemu Dziecku o naszej miłości, abyśmy zostali uświęceni. Obyśmy, całując Jego stopy, sprowadzili na siebie niebiańskie błogosławieństwo.»
Maryja – przezwyciężając przerażenie spowodowane słowami Mędrca, pokrywając uśmiechem smutek powstały na myśl o pogrzebie – podaje Dziecię. Kładzie Je w ramiona najstarszemu, który Je całuje. Jezus go głaszcze. Potem podaje Dziecię innym. Jezus z uśmiechem bawi się łańcuszkami i frędzlami. Przygląda się z zaciekawieniem otwartej szkatule, pełnej czegoś żółtego i błyszczącego. Śmieje się widząc, jak słońce tworzy tęczę, padając na brylant pokrywy [naczynia] z mirrą.
Później Mędrcy oddają Dziecię Matce i powstają. Maryja też wstaje. Najmłodszy nakazuje sługom wyjść i wszyscy kłaniają się po kolei. Trzej [Magowie] rozmawiają jeszcze przez
chwilę. Nie potrafią opuścić tego domu. W oczach mają łzy wzruszenia. Zbliżają się w końcu do wyjścia, odprowadzani przez Maryję i Józefa,
Dziecko chciało zejść na ziemię i podaje małą dłoń najstarszemu z trzech. Idzie, trzymane za rękę przez Maryję i jednego Mędrca, pochylonego, żeby Go podtrzymywać. Jezus stawia niepewne dziecięce kroczki. Śmieje się, dotykając nóżką smugi, rzucanej na posadzkę przez słońce.
Dochodząc do progu – trzeba pamiętać, że izba ciągnie się przez całą długość domu – trzej żegnają się, klękając raz jeszcze, żeby ucałować stopy Jezusa. Maryja, pochylona nad Dzieciątkiem, ujmuje Jego rączkę i prowadzi ją, czyniąc znak błogosławieństwa nad głową każdego Maga. Jest to już znak krzyża, który kreślą prowadzone przez Maryję paluszki Jezusa.
Trzej schodzą potem ze schodów. Na placu czeka karawana, gotowa do wymarszu. W zachodzącym słońcu lśnią ozdobne guzy przy wędzidłach koni. Na placyku tłoczą się ludzie, żeby zobaczyć niezwykłe widowisko.
Jezus śmieje się, klaszcząc w rączki. Mama podniosła Go i oparła o szeroki parapet, ograniczający podest schodów. Obejmuje Jezusa ramieniem na wysokości Jego piersi, żeby nie spadł. Józef schodzi wraz z trzema, a gdy wsiadają na konie i wielbłąda, przytrzymuje każdemu strzemię.
Teraz słudzy i panowie są już w siodłach. Dają hasło do wymarszu. Trzej [Mędrcy] chylą się w ostatnim ukłonie aż do karków wierzchowców. Józef kłania się, Maryja także i ponownie prowadzi rączkę Jezusa w geście pożegnania i błogosławieństwa.
57. UWAGI NA TEMAT WIARY MAGÓW
(por. Mt 2,1-12)
Napisane tego samego dnia. A, 2109-2124
Mówi Jezus:
«A teraz? Co mam wam teraz powiedzieć, o dusze, które czujecie, że umiera wiara?
Ci Mędrcy ze Wschodu nie posiadali niczego, co mogłoby ich umocnić w prawdzie. Niczego nadprzyrodzonego… Tylko obliczenia astronomiczne oraz swoje przemyślenia, które stały się doskonałe dzięki nieskazitelności ich życia.
A jednak wierzyli. Wierzyli wszystkiemu: wierzyli nauce, wierzyli sumieniu, wierzyli dobroci Bożej. Dzięki wiedzy zawierzyli też znakowi gwiazdy – tej nowej, która mogła być tylko “tą” oczekiwaną od wieków przez ludzkość: Mesjaszem. Poprzez sumienie [mogli usłyszeć i] uwierzyć [wewnętrznemu] głosowi, który – jako niebiański “głos” – pouczał ich: “To jest gwiazda zwiastująca przyjście Mesjasza.” Wierząc dobroci ufali, że Bóg ich nie zdradzi. Ponieważ ich intencja była prawa, [dlatego sądzili, że Bóg] na różne sposoby będzie im pomagał dotrzeć do celu.
I udało im się. Tylko oni, spośród bardzo wielu badających znaki, zrozumieli ten znak. Jedynie oni bowiem mieli w duszy dręczące pragnienie poznania słów Bożych i szlachetny zamiar natychmiastowego oddania samemu Bogu czci i chwały.
Nie szukają własnej korzyści. Wprost przeciwnie. Idą na spotkanie, [narażając się] na zmęczenie i wydatki. Nie proszą w zamian za to o nic, co ludzkie. Proszą tylko, żeby Bóg pamiętał o nich i zapewnił im wieczne zbawienie. Ponieważ nie szukali żadnej przyszłej ludzkiej zapłaty, dlatego – udając się w podróż – nie mieli żadnych ludzkich oczekiwań. Wy poddalibyście się tysiącom obaw: “Jak odbędę podobną podróż, w [obcym] kraju i pośród ludzi mówiących innym językiem? Czy mi uwierzą? A może wtrącą mnie do więzienia jako szpiega? Jakiej pomocy mi udzielą w przejściu przez pustynie, rzeki i góry? A upał? A wiatry na płaskowyżach? A stałe gorączki pojawiające się w strefach bagiennych? A wezbrane deszczem rzeki? A odmienne pożywienie? A obcy język? A… a… a…” Tak wy rozumujecie. Oni tak nie myśleli. Powiedzieli ze szczerą i świętą śmiałością: “Ty, o Boże, czytasz w naszych sercach i widzisz, do jakiego celu dążymy. Oddajemy się ufnie w Twe ręce. Daj nam nadludzką radość adorowania Twojej Drugiej Osoby, która stała się Ciałem dla zbawienia świata”.
Tylko tyle. I wyruszają w drogę z odległych Indii, z mongolskich pasm górskich, nad którymi szybują tylko orły i sępy, a Bóg przemawia przez szum wichrów i [szmer] potoków, wypisując tajemnicze słowa na bezkresnych stronicach [pokrytych] śniegiem. [Jeden wyrusza] z ziem, z których wytryska Nil i płynie żyłą zielonego lazuru do błękitnego serca Morza Śródziemnego. I ani góry, ani lasy, ani piaski wyschniętych oceanów i bardziej niebezpieczne od nich wody mórz nie powstrzymują ich marszu. Gwiazda jaśnieje nad nimi nocami, nie pozwalając im zasnąć. Gdy bowiem szuka się Boga, wtedy zwierzęce nawyki [ciała] muszą ustąpić przed niecierpliwością [serca] i nadludzkimi potrzebami.
Gwiazda prowadzi ich z północy, ze wschodu i z południa i – dzięki cudowi Bożemu – idzie [przed] wszystkimi trzema do jednego punktu. W nim, po przebyciu tak wielu mil, gromadzi ich dzięki drugiemu cudowi. Dzięki nowemu [cudowi] udziela im, wyprzedzając mądrość Pięćdziesiątnicy, daru wzajemnego rozumienia się, tak jak jest w Raju, gdzie mówi się jednym językiem – Bożym.
Tylko w jednej chwili ogarnia ich przerażenie: kiedy gwiazda znika. A wtedy oni, pokorni – bo są naprawdę wielcy – nie myślą, że mogło tak się stać z powodu zła kogoś innego, że to zepsuci ludzie z Jerozolimy nie zasługują na ujrzenie gwiazdy Bożej. Myśleli, że to oni sami przestali zasługiwać na Boga. Badali siebie z przerażeniem, już gotowi do [okazania] żalu i do proszenia o przebaczenie.
Umacnia ich jednak własne sumienie. Dusze przyzwyczajone do rozważania mają sumienie nadzwyczaj wrażliwe, wyostrzone przez stałe trzymanie się na baczności, przez wnikliwy wgląd w siebie. I to właśnie uczyniło wnętrze mędrców zwierciadłem odbijającym najmniejsze cienie codziennych wydarzeń. Uczynili sumienie swoim nauczycielem, głosem, który ostrzega i krzyczy na najmniejszy… nie powiem: błąd, lecz na to co ma pozór błędu, na to, co tylko ludzkie, na zadowolenie swego “ja”. Dlatego, kiedy stają naprzeciw tego nauczyciela – tego zwierciadła surowego i czystego – wiedzą, że ono nie będzie kłamać. Teraz sumienie ich uspokaja, więc odzyskują siły.
“O, miła to rzecz odczuwać, że nic w nas nie jest przeciwne Bogu! Mieć przekonanie, że On patrzy z upodobaniem na duszę wiernego dziecka i mu błogosławi. Dzięki temu odczuciu
zwiększa się wiara i zaufanie, nadzieja i siły, i cierpliwość. Teraz jest [czas] burzy, ale minie, gdyż Bóg mnie kocha. On wie, że i ja Go kocham. Bóg nie przestanie mi nadal pomagać.” Tak mówią ci, którzy odczuwają pokój pochodzący z prawego sumienia, będącego królem każdego ich czynu.
Powiedziałem, że byli “pokorni, gdyż byli naprawdę wielcy”. A co dzieje się w waszym życiu? Nigdy nie jest pokorny ten, kto czyni się potężnym przez swój despotyzm i przez wasze głupie bałwochwalstwo, z którym się spotyka nie dlatego, że jest wielki, ale z powodu swego despotyzmu.
Istnieją nieszczęśnicy, którzy – będąc jedynie zarządcami u jakiegoś władcy, odźwiernymi w jakimś urzędzie, urzędnikami, krótko mówiąc: sługami tego, który ich nimi uczynił – przyjmują pozy półbogów. Jakąż budzą litość!
Trzej Mędrcy byli naprawdę wielcy. Po pierwsze, z powodu cnót nadprzyrodzonych; po drugie, z powodu wiedzy; po trzecie wreszcie, z powodu bogactwa. A jednak czuli się niczym: prochem na prochu ziemi w porównaniu z Bogiem Najwyższym, który Swoim uśmiechem stwarza światy i rozrzuca je jak ziarenka pszenicy, aby [widokiem] gwiezdnych naszyjników nasycić oczy aniołów.
Czują się niczym w porównaniu z Najwyższym Bogiem, który stworzył planetę, na której żyją, czyniąc ją tak urozmaiconą. On jest Rzeźbiarzem Nieskończonym bezkresnego dzieła. Tu naciśnięciem kciuka umieścił wieniec łagodnych pagórków, tam – kościec szczytów i iglic, podobnych do kręgosłupa tego olbrzymiego ciała, którym jest ziemia. Żyłami [tego ciała] są rzeki, miednicami – jeziora, sercem – oceany, sukniami – lasy, welonami – chmury, ozdobami – lodowce z kryształu, klejnoty turkusów i szmaragdów, opale i beryle wszystkich wód, które śpiewają, tworząc z borami i wichrami wielki chór na chwałę swego Pana.
Mędrcy czuli, że ich wiedza jest nicością wobec Najwyższego Boga, od którego pochodzi ich mądrość. Wiedzieli, że Bóg dał im oczy potężniejsze od dwóch źrenic, dzięki którym dostrzegają różne rzeczy. [Dał im bowiem] oczy duszy, potrafiące w rzeczach czytać słowa, które nie są zapisane ręką ludzką, lecz zostały wyryte Bożą myślą.
Czuli, że ich bogactwo to naprawdę nicość, odrobinka wobec bogactw Posiadacza wszechświata. On bowiem rozmieszcza kruszce i szlachetne kamienie na gwiazdach i planetach. [On daje też] nadprzyrodzone bogactwa, [wkładając] niewyczerpaną ich obfitość w serca tych, którzy Go miłują.
Przybywszy przed ubogi dom w najnędzniejszej mieścinie Judei, nie potrząsnęli głowami, mówiąc: “Niemożliwe”, lecz zgięli plecy i kolana, a zwłaszcza serca, i oddali cześć.
Tam, za tymi biednymi murami [betlejemskiego domku], jest Bóg. Tego Boga zawsze wzywali, ale nigdy nie ośmielili się spodziewać, że będą Go mogli, choćby niewyraźnie, ujrzeć. Wzywali Go dla dobra całej ludzkości i dla “własnego” dobra wiecznego. O, jedynie tego sobie życzyli: móc Go widzieć, poznawać, posiadać w życiu, które nie zna już świtów ani zachodów!
On jest tam, za biedną ścianą [tego domu]. Kto wie, może Jego dziecięce serce, które jest przecież zawsze sercem Boga, słyszy teraz te trzy serca, które pochylone w prochu drogi brzmią jak dzwony: “Święty, Święty, Święty! Błogosławiony Pan, Bóg nasz! Chwała Mu w
Najwyższych Niebiosach i pokój Jego sługom! Chwała, chwała, chwała i błogosławieństwo!” Myślą tak z miłosnym niepokojem i przez całą noc i następny poranek najżarliwszą modlitwą przygotowują ducha na spotkanie z Bogiem-Dzieckiem. Do ołtarza – którym jest dziewicze łono noszące Boską Hostię – nie udają się tak, jak wy [to czynicie]: z duszą pełną ludzkich usilnych próśb.
Zapominają o śnie i pokarmie. Jeśli ubierają najpiękniejsze szaty, to nie dla ludzkiego przechwalania się, lecz po to, aby oddać cześć Królowi królów. Na dwory królewskie władcy i dostojnicy wchodzą w najpiękniejszych strojach. A do tego Króla nie mieliby wejść w odświętnych szatach? Jakie święto może być dla nich większe od tego? O, w swoich odległych ziemiach wiele razy musieli przyozdabiać się dla ludzi podobnych sobie, aby ich uczcić i przyjąć okazale. Słusznie więc trzeba u stóp Najwyższego Króla uniżyć purpury i klejnoty, jedwabie i cenne pióropusze. Pod Jego stopy, pod te słodkie stopy trzeba położyć ziemskie tkaniny, klejnoty ziemi, pióropusze ziemi, metale ziemi. Są przecież Jego dziełami. Niechże więc i te ziemskie rzeczy uczczą swego Stwórcę. [Sami Mędrcy] byliby szczęśliwi, gdyby Dzieciątko nakazało im położyć się na ziemi, żeby uczynić sobie z nich dywan dla Swoich dziecięcych kroczków. [Napełniliby się radością], gdyby kroczył po nich Ten, który porzucił gwiazdy dla nich, będących prochem, prochem, tylko prochem.
Są pokorni i szlachetni, i posłuszni “głosom” z Wysoka. One to nakazywały zanieść dary nowo narodzonemu Królowi. I przynoszą dary. Nie mówią: “On jest bogaty i nie potrzebuje ich. Jest Bogiem i nie zazna śmierci”. Są posłuszni. I są jednymi z pierwszych, którzy wspierają Zbawiciela w ubóstwie. Jakże pożyteczne stanie się złoto dla Tego, który jutro będzie uchodźcą! Jakże wiele znaczy mirra dla Tego, który wkrótce zostanie zabity! Jakże szlachetne jest to kadzidło dla Tego, który będzie musiał odczuwać smród ludzkiej rozwiązłości, kłębiący się wokół Jego nieskończonej czystości!
Pokorni, hojni, posłuszni są pełni szacunku dla siebie nawzajem. Cnoty wciąż rodzą następne cnoty. Z cnót zwróconych ku Bogu [rodzą się] cnoty skierowane ku bliźniemu. Z szacunku rodzi się miłość.
Najstarszy z Mędrców ma mówić w imieniu wszystkich i jako pierwszy ma otrzymać pocałunek Zbawiciela, potrzymać Jego rączkę. Pozostali będą mogli jeszcze Go zobaczyć. Ale on – nie. Jest starcem, zbliża się więc dzień jego powrotu do Boga. Zobaczy Chrystusa po Jego straszliwej śmierci i pójdzie w orszaku zbawionych za Nim, powracającym do Nieba. Ale na tej ziemi już Go nie zobaczy. Jako wsparcie na [ostatnią] drogę pozostanie mu ciepło małej rączki, która się powierza jego pomarszczonej już [dłoni].
Inni wcale mu nie zazdroszczą. Nawet rośnie ich szacunek dla starego Mędrca. [Myślą, że] z pewnością zasłużył sobie [na to] bardziej niż oni, że zasługiwał na to od dłuższego czasu. Bóg-Dziecię to wie. Słowo Ojca jeszcze nic nie mówi, ale Jego gest jest Słowem. I niech będzie błogosławione Jego niewinne słowo [wyrażone gestem], wskazującym tego [starszego Mędrca] jako umiłowanego.
Ale, o dzieci, są jeszcze dwa inne pouczenia [wynikające] z tej wizji. To postawa Józefa, który umie pozostawać na “swoim” miejscu. Obecny jest jako stróż oraz jako opiekun Czystości i Świętości. Nie przywłaszcza sobie jednak [przysługujących im] praw. To Maryja ze Swoim Jezusem przyjmuje hołd i słowa. Józef cieszy się z tego ze względu na Nią i nie martwi się, że sam stoi na uboczu. Józef jest sprawiedliwym człowiekiem, jest
Sprawiedliwym. I zawsze kieruje się tym, co słuszne. Także w tej chwili. Opary [pychy] w tej uroczystej [chwili] nie uderzają mu do głowy. Pozostaje pokorny i sprawiedliwy.
Jest szczęśliwy z [otrzymania] darów. Nie myśli jednak o sobie. Cieszy się, że dzięki nim będzie mógł uczynić bardziej wygodnym życie Małżonki i słodkiego Dziecka. Nie ma zazdrości w Józefie. Jest rzemieślnikiem, który nadal będzie pracować, ale niech “Oni” – jego dwie miłości – mają wygodę i wsparcie. Ani on, ani Mędrcy nie wiedzą jeszcze, że te dary będą użyteczne w czasie ucieczki i w życiu na wygnaniu. Zasoby te rozproszą się jednak jak obłoki gnane wichrami. Po powrocie do ojczyzny i po utracie wszystkiego, klientów i wyposażenia, zachowają się tylko ściany domu, strzeżonego przez Boga, gdyż tam On stał się Ciałem, zjednoczony z Dziewicą.
Józef, stróż Boga i Matki Boga – Oblubienicy Najwyższego, jest pokorny do tego stopnia, że podtrzymuje strzemię tym sługom Bożym. Jest biednym cieślą, gdyż ludzka brutalność pozbawiła dziedziców Dawida ich królewskich dóbr. Zawsze jednak jest potomkiem królewskim i ma rysy królewskie. Także o nim powiedziano: “Był pokorny, gdyż był naprawdę wielki.”
I jeszcze ostatnie słodkie pouczenie. Maryja bierze rękę Jezusa, która nie potrafi jeszcze błogosławić, i wodzi nią w świętym geście. To cały czas Maryja chwyta rękę Jezusa i nią kieruje. Także obecnie. Teraz Jezus potrafi błogosławić. Wiele razy jednak Jego zraniona ręka opada zmęczona i zniechęcona, bo wie, że błogosławieństwo jest bezowocne. Wy niszczycie Moje błogosławieństwo. Opada Moja wzgardzona ręka, bo Mnie przeklinacie. Wtedy Maryja odejmuje pogardę tej ręce, całując ją. O, pocałunek Mojej Matki! Któż mógłby się oprzeć temu pocałunkowi? A następnie Swoimi delikatnymi, ale bardzo nalegającymi palcami ujmuje z miłością przegub Mojej dłoni i przymusza Mnie do błogosławienia. Nie mogę odepchnąć Mojej Matki. Trzeba więc uciekać się do Niej, aby stała się waszą Orędowniczką.
Ona jest Moją Królową, a nie tylko waszą. Jej miłość do was ma dla was taką pobłażliwość, jakiej nie zna nawet Moja [miłość]. Maryja – nawet bez słów, ale Swoim płaczem i wspomnieniem Mojego Krzyża, którego znak każe Mi kreślić w powietrzu – staje w waszej obronie i upomina Mnie: “Bądź Zbawicielem. Zbawiaj”.
Oto, dzieci, “Ewangelia wiary” w wizji pokłonu Mędrców. Rozważajcie i naśladujcie. Dla waszego dobra.»
Piątek, 3 marca 1944. Mówi Jezus:
«Napisz jeszcze tylko to. Kilka dni temu powiedziałaś, że umierasz z gorącego pragnienia ujrzenia Miejsc Świętych. Tymczasem widzisz je takie, jakie były, kiedy Ja uświęcałem je Moją obecnością. Teraz – po dwudziestu wiekach znieważania spowodowanego nienawiścią lub [źle pojmowaną] miłością – nie są już takie, jakie były. Pomyśl więc, że ty je widzisz, a ten, kto udaje się do Ziemi Świętej, nie widzi ich. I nie martw się tym.
Druga sprawa. Skarżysz się, że nawet książki, które mówią o Mnie, nie wydają ci się już ciekawe, chociaż wcześniej tak bardzo je lubiłaś. To jest spowodowane twoją obecną sytuacją. Jakże mogą ci się wydawać doskonałe dzieła ludzkie, skoro dzięki Mojemu dziełu znasz prawdę o wydarzeniach [z Mojego życia]? Coś takiego dzieje się z przekładami, nawet dobrymi: zawsze kaleczą trafność oryginalnego zwrotu. Ludzkie opisy miejsc, wydarzeń lub uczuć są [tylko] “tłumaczeniami”. Z tego powodu są one zawsze niepełne, niedokładne. A
nawet jeśli wiernie przedstawiają słowa i wydarzenia, nie ukazują w pełni przeżyć. Dzieje się tak szczególnie teraz, kiedy racjonalizm wszystko bardzo wyjałowił. Dlatego też dla kogoś, kogo Ja unoszę, żeby widział i poznawał, każdy inny opis [dokonany bez podobnego Mojego uniesienia] będzie chłodny, pozostawi niedosyt i niezadowolenie.
Po trzecie: jest piątek. Pragnę więc, abyś ponownie przeżywała Moje cierpienie. Chcę tego dzisiaj, byś je przeżyła ponownie w myślach i w swoim ciele. To tyle. Znoś cierpienia w pokoju i z miłością. Błogosławię cię.»
58. UCIECZKA DO EGIPTU
(por. Mt 2,13-15)
Napisane 9 czerwca 1944, A 2803-2817
Widzę wewnętrznie następującą scenę:
Jest noc. Józef śpi na posłaniu w swej małej izbie. To spokojny sen tego, który wypoczywa po pracy ciężkiej, uczciwej i dobrze wykonanej.
Widzę go w panującej w pomieszczeniu ciemności, rozpraszanej zaledwie przez smużkę księżycowego światła. Przedostaje się ona przez szparę w okiennicy przymkniętej, ale nie całkiem domkniętej. Być może Józefowi było za gorąco w małej izbie. A może chciał mieć odrobinę światła, żeby zobaczyć, czy już świta, i wstać jak najszybciej. Odwrócił głowę i uśmiecha się przez sen, być może do jakiejś sennej wizji. Nagle uśmiech zmienia się w wyraz trwogi.
Józef wzdycha głęboko jak ktoś przygnieciony koszmarem i budzi się. Siada na łóżku, przeciera oczy i rozgląda się wokół siebie. Patrzy w stronę okienka, przez które wchodzi smuga światła. Chociaż noc jest głęboka, chwyta rozłożoną u stóp posłania szatę i – wciąż siedząc na łóżku – wkłada ją na białą koszulę z krótkimi rękawami, którą ma na sobie. Odgarnia przykrycia, zsuwa stopy na podłogę i szuka sandałów. Zakłada je i zawiązuje. Wstaje i podchodzi do drzwi, które znajdują się naprzeciw jego posłania, a nie do tych z boku, które prowadzą do [długiej] izby, w której przyjęto Magów. Końcami palców cicho puka. To delikatne: puk, puk…
Musiał usłyszeć zaproszenie do wejścia, bo ostrożnie otwiera drzwi i potem cicho je zamyka. Zanim jeszcze podszedł do drzwi, zapalił małą lampę oliwną o jednym płomieniu i nią oświetla pokój. Wchodzi. Izba jest niewiele większa niż jego własna. Znajduje się tam niskie łóżeczko, które stoi przy kołysce. W narożniku pali się kaganek. Jego drżący płomyk zdaje się gwiazdką o nikłym, złotawym blasku. Pozwala on widzieć, a równocześnie nie przeszkadza śpiącemu.
Maryja jednak nie śpi. Klęczy przy kołysce w jasnej sukni i modli się, czuwając nad spokojnie śpiącym Dzieckiem.
Jezus jest w tym samym wieku jak wtedy, gdy widziałam Go z Magami. Jest to śliczne, złotowłose i rumiane, niemal roczne Dziecko. Śpi z zagłębioną w poduszce kędzierzawą główką, trzymając pod brodą zaciśniętą w pięść rączkę.
«Nie śpisz? – pyta cicho zdziwiony Józef. – Dlaczego? Czy Jezus źle się czuje?»
«O, nie! Czuje się dobrze. Modlę się. Na pewno później się wyśpię. Dlaczego przyszedłeś, Józefie?» – Maryja mówi to ciągle klęcząc.
Józef odpowiada jak najciszej, żeby nie zbudzić Dziecka. Jest jednak wzburzony. Mówi: «Musimy stąd wyjechać jak najprędzej. Natychmiast. Przygotuj kufer i torbę ze wszystkim, co uda Ci się zabrać ze sobą. Ja przygotuję resztę… Zabierzemy ze sobą wszystko, co możliwe. Uciekamy o świcie. Zrobiłbym to wcześniej, ale muszę porozmawiać z właścicielką domu…»
«Ale dlaczego mamy uciekać?»
«Później Ci to dokładniej wyjaśnię. Z powodu Jezusa. Anioł powiedział mi: “Weź Chłopca i Matkę i uciekaj do Egiptu”. Nie trać czasu. Idę przygotować, co będę mógł.»
Maryi nie trzeba mówić, że nie ma tracić czasu. Jak tylko słyszy o aniele, o Jezusie i o ucieczce, domyśla się, że Jej Dziecku grozi jakieś niebezpieczeństwo. Zrywa się na równe nogi z bledszą niż wosk twarzą i, udręczona, przyciska dłoń do serca. Zaczyna zaraz się krzątać. Szybko i zręcznie umieszcza odzież w kufrze i w dużym worku, który rozkłada na Swoim jeszcze nietkniętym łóżku. Jest udręczona, panuje jednak nad Sobą. Robi wszystko w pośpiechu, ale dokładnie. Co pewien czas, przechodząc koło kołyski, spogląda na śpiące, nieświadome niczego Dziecię.
«Potrzebujesz pomocy?» – pyta raz po raz Józef, zaglądając do środka przez uchylone drzwi.
«Nie, dziękuję» – odpowiada Maryja. Dopiero gdy worek jest już napełniony i z pewnością jest ciężki, woła Józefa, by pomógł Jej go zawiązać i zdjąć z łóżka. Józef nie chce, żeby Maryja mu pomagała. Sam bierze długi pakunek i zanosi go do swej izdebki.
«Mam zabrać też wełniane przykrycia?» – pyta Maryja.
«Bierz wszystko, co tylko potrafisz. Resztę stracimy. Zabierz, ile zdołasz… Przyda się, bo… bo będziemy długo w drodze, Maryjo!»
Józef mówi to z wielkim smutkiem. Można sobie wyobrazić, co przeżywa Maryja. Wzdychając, składa przykrycie zdjęte z łóżka Józefa i z łóżka Swojego. Zawiązuje je sznurem.
«Musimy zostawić kołdry i maty – mówi [Józef], zwijając przykrycia. – Nawet jeśli weźmiemy trzy osły, to nie będę mógł ich zbytnio przeciążać. Musimy odbyć długą i męczącą drogę, częściowo przez góry, a po części przez pustynię. Okryj dobrze Jezusa. Zarówno w górach jak i na pustyni noce będą chłodne. Zabrałem dary Magów, bo się tam przydadzą. Wszystko, co mam, wydam na zakup dwóch osiołków. Nie będziemy przecież mogli odesłać ich z powrotem, więc muszę je kupić. Idę. Nie czekam świtu. Wiem, gdzie ich szukać. Ty kończ przygotowywanie wszystkiego.»
Wychodzi. Maryja bierze jeszcze kilka przedmiotów. Następnie patrzy na Jezusa i też wychodzi. Powraca z jeszcze nieco wilgotnymi szatkami, zapewne wypranymi poprzedniego dnia. Składa je, zawija w płótno i dołącza do pozostałych rzeczy. Nie ma już niczego więcej. Rozgląda się dookoła i widzi w kącie zabawkę Jezusa: owieczkę wyrzeźbioną z drewna. Podnosi ją z łkaniem i całuje. Całe bowiem drewno nosi ślady ząbków Jezusa, a uszy owieczki są zupełnie obgryzione. Maryja głaszcze ten bezwartościowy [dla innych] przedmiot ze zwykłego jasnego drewna. Dla Niej jest on bardzo cenny, bo świadczy o miłości Józefa do Jezusa i przypomina Jej Dziecko. Kładzie więc także zabawkę przy innych leżących na zamkniętej skrzyni rzeczach. Teraz nie ma już zupełnie nic.
Jest tylko Jezus w kołysce. Maryja sądzi, że dobrze będzie przygotować też Dziecko. Zbliża się więc do kołyski i porusza nią lekko, żeby obudzić Małego. On jednak wydaje ciche westchnienie, odwraca się i śpi dalej. Maryja głaszcze delikatnie Jego loczki. Jezus otwiera buzię i ziewa. Maryja schyla się i całuje Go w policzek. Jezus w końcu się budzi. Otwiera oczy. Widzi Mamę i uśmiecha się, wyciągając rączki do Jej piersi.
«Tak, Moja Ty miłości, tak, mleka. Przed zwykłą porą. Zawsze jesteś gotów ssać Mamę, Moje święte Jagniątko!»
Jezus śmieje się i baraszkuje. Przebiera nóżkami na przykryciach i macha radośnie rączkami z właściwą dzieciom, tak miłą dla oka wesołością. Potem opiera nóżki o żołądek Mamy, wygina się łukiem i kładzie złotą główkę na Jej piersi. Następnie z uśmiechem rzuca się w tył. Chwyta rączkami tasiemki, ściągające pod szyją suknię Maryi, i usiłuje je rozwiązać. W lnianej koszulce wygląda prześlicznie: pulchny i różowy jak kwiatek.
Maryja pochyla się i pozostaje w tej postawie, jakby ochrona przy kołysce. Płacze i uśmiecha się równocześnie. Dziecko tymczasem szczebioce i wypowiada jakieś słowa, które stanowią część języka wszystkich dzieci. Najczęściej powtarzanym jest słowo: “mama”. Jezus patrzy na Maryję zdziwiony, widzi bowiem, że płacze. Wyciąga rączkę w kierunku błyszczących śladów łez i moczy ją sobie, głaszcząc Mamę. Opiera ponownie z wdziękiem główkę o matczyną pierś, garnie się do Niej, głaszcząc rączką.
Maryja całuje włosy Jezusa, bierze Go na ręce, siada i ubiera. Zakłada wełniane ubranko, a teraz – maleńkie sandałki. Potem karmi. Spragniony Jezus ssie dobre mleko Swej Mamy. Kiedy Mu się wydaje, że z prawej strony jest za mało, szuka z lewej. Czyniąc to, śmieje się i patrzy z dołu na Mamę. Potem usypia, oparłszy główkę na Jej piersi: krągły i rumiany policzek przy białej i krągłej piersi.
Maryja wstaje bardzo ostrożnie i kładzie Go na łóżku, na kołdrze, i przykrywa Swym płaszczem. Wraca do kołyski i składa maleńkie przykrycia. Zastanawia się, czy nie wziąć także materacyka. Jest taki maleńki! Można go także zabrać. Kładzie go razem z poduszeczką, obok innych przygotowanych już na kufrze rzeczy. Biedna Mama, prześladowana z powodu Swojego Dziecka, płacze nad pustą kołyską. Powraca Józef [i pyta]:
«Jesteś gotowa? A Jezus jest gotowy? Wzięłaś Jego pościel i posłanko? Nie możemy zabrać kołyski, ale niech biedne Maleństwo, które usiłują zabić, ma przynajmniej materacyk.»
«Józefie!» – wykrzykuje Maryja, schwyciwszy go za ramię.
«Tak, Maryjo, zabić. Herod pragnie Jego śmierci… bo drży o swe ludzkie królestwo. To nieczyste zwierzę boi się Niewinnego. Co zrobi – kiedy się dowie, że uciekł – tego nie wiem. Będziemy już daleko. Nie przypuszczam, żeby się mścił, szukając Go aż w Galilei… Chyba nie domyśla się, że jesteśmy Galilejczykami… z Nazaretu… nie może wiedzieć, kim właściwie jesteśmy… Chyba że szatan udzieli mu pomocy w podzięce za to, że jest jego oddanym sługą. Ale… jeżeli… to się wydarzy… sam Bóg nam dopomoże. Nie płacz, Maryjo! Patrzenie na Twoje łzy jest dla mnie większym cierpieniem niż konieczność udania się na wygnanie!»
«Wybacz Mi, Józefie! Nie płaczę ze względu na Siebie ani z powodu tych niewielkich, traconych dóbr. Płaczę z twego powodu… Musiałeś tak bardzo się dla Nas poświęcać! A teraz znowu nie będziesz miał ani klientów, ani domu. Ile ciebie kosztuję, Józefie!»
«Ile? Nic, Maryjo. Wcale nie jesteś powodem moich cierpień. Pocieszasz mnie. Zawsze. Nie myśl o jutrze. Mamy dary otrzymane od Magów. Pomogą nam w pierwszym okresie. Potem znajdę pracę. Uczciwy i dobry rzemieślnik zawsze sobie poradzi. Widziałaś to i tutaj. Nie starczało mi czasu na zrobienie wszystkiego.»
«Wiem. Ale kto cię ukoi w tęsknocie?»
«A Tobie kto przyniesie ulgę w tęsknocie za opuszczonym, tak drogim Ci domem?»
«Jezus. Mając Go, posiadam to, co tam otrzymałam.»
«I ja także, mając Jezusa, mam ojczyznę… za którą tak bardzo tęskniłem jeszcze przed paroma miesiącami. Posiadam mego Boga. Widzisz, że nie tracę niczego, co jest mi szczególnie drogie. Wystarczy uratować Jezusa, a wtedy pozostanie nam wszystko. Nawet gdybyśmy nie mogli już nigdy więcej zobaczyć tego nieba, tych pól… ani tamtych jeszcze droższych nam w Galilei… Mając Jego, będziemy zawsze mieli wszystko. Chodź, Maryjo, już świta. Pora pożegnać się z gospodynią i załadować nasz dobytek. Wszystko będzie dobrze.»
Maryja wstaje posłusznie. Otula się płaszczem. Józef robi tymczasem ostatni pakunek i wychodzi z nim. Maryja unosi ostrożnie Dziecię, owija Je chustą i tuli do serca. Patrzy na ściany, które gościły ich przez miesiące, i delikatnie dotyka ich dłonią. Szczęśliwy to dom, bo zasłużył na miłość i błogosławieństwo Maryi!
Wychodzi. Idzie przez izbę, która należała do Józefa, i wchodzi do podłużnego pokoju. Gospodyni, we łzach, całuje Ją i żegna. Unosi brzeg chusty i całuje w czoło spokojnie śpiące Dzieciątko. Schodzą po zewnętrznych schodach.
To pierwszy brzask świtu. Niewiele widać. W tym nikłym świetle można ujrzeć trzy osły. Najsilniejszy jest objuczony dobytkiem. Pozostałe są tylko osiodłane. Józef zabiera się do przymocowania skrzyni i tobołków przy obładowanym siodle pierwszego zwierzęcia. Widzę ułożone na szczycie worka, zawiązane w wiązkę, narzędzia stolarskie. Znów pożegnania i łzy… Potem Maryja wsiada na osiołka. Gospodyni trzyma Jezusa w ramionach, całując Go raz jeszcze, po czym oddaje Maryi. Józef także wsiada. Związał swego osła z drugim zwierzęciem, objuczonym bagażami, żeby móc swobodnie trzymać wodze osiołka Maryi.
Rozpoczyna się ucieczka. Betlejem zaś, śniąc jeszcze o czarownej scenie z Magami, śpi spokojnie, nieświadome tego, co je czeka.

1.Przyjaciele Boga 2. Pismo Święte to list do wszystkich ludzi. 3.Miłość to nie tylko decyzja. Tylko decyzja człowieka o tym, że z całym bogactwem swych (zmiennych) uczuć, zainteresowań i potrzeb będzie nieodwołalnie kochał drugą osobę z jej zaletami i wadami, w dobrej i złej doli aż do śmierci i że na zawsze będzie odpowiedzialny za swoje zachowanie wobec niej może przynieść danemu małżeństwu szczęście i miłość.

1.Przyjaciele Boga
     Jezus powiedział do swoich uczniów: Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał - aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali. (J 15,9-17)     Czy masz przyjaciół? To pytanie u wielu wywołuje smutek na twarzy. Bo rzadko spotyka się prawdziwych przyjaciół, a przecież w głębi serca pragniemy doświadczyć obecności ludzi, których moglibyśmy nazwać przyjaciółmi. Warto więc ich szukać, warto budować przyjaźnie.Jednak to pytanie chciałem zadać nie Tobie, Drogi Czytelniku, ale Bogu. Czy Ty, Boże, masz przyjaciół? Czy masz ludzi bliskich, takich, na których mógłbyś się oprzeć, do których miałbyś zaufanie? Odpowiedź Boga nie jest niemożliwa do otrzymania, wystarczy otworzyć Pismo Święte i przeczytać Ewangelię tej niedzieli. Znajdujemy w niej zapewnienie Chrystusa, że ma On przyjaciół, a nie sługi, którzy nie wiedzą, „co czyni Pan jego”. Posiada zaufanych powierników swojej sprawy, za których oddaje swoje życie. Dziwne! Bo to znaczy, że Bóg traktuje człowieka serio, przyjmuje go jako partnera w rozmowie, udziela mu swojego zaufania. A przecież ja, gdy patrzę na ludzi, nie widzę ich w taki sposób, jakże często dostrzegam zło, egoizm, grę interesów. Czy Bóg tego nie widzi? A może to ja mam spaczone spojrzenie na świat? Może trzeba, tak jak Jezus, spojrzeć przez miłość i „oddać życie za przyjaciół swoich”? Może krzyż jest najlepszym punktem obserwacyjnym?W dzisiejszej Ewangelii jest jeszcze jedna przyczyna mojego zdziwienia – sposób, w jaki Jezus czyni nas przyjaciółmi: „Nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mojego”. Przyjacielem Boga staję się ze względu na Jego wybór i informacje, jakie otrzymałem. Dowiedziałem się mianowicie, że Ojciec kocha ludzi i dlatego posłał swojego Syna, aby Ten przez mękę, śmierć i zmartwychwstanie uczynił z nas dzieci Boga. Wystarczy, że tę informację przyjmę, zrozumiem i zaakceptuję, a staję się przyjacielem Boga. Czy może być większa godność?Pozostaje jeszcze tylko jedno pytanie – czy ja to zrozumiałem i przyjąłem? Moje życie nie-zawsze idzie za przykazaniami, a moja wiara jakże często ogranicza się do zewnętrznych praktyk. Nie jestem święty! Boże, czy Ty masz przyjaciół? Tak, „nie wyście mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili”.

2. Pismo Święte to list do wszystkich ludzi


http://www.zbawienie.pl/content/view/18/60/

3.Miłość to nie tylko decyzja

Zbigniew Kaliszuk

Miłość to nie tylko decyzja

Miłość to decyzja. Te słowa są regularnie powtarzane w książkach katolickich psychologów czy podczas spotkań na temat relacji damsko-męskich. Z pewnością zawierają w sobie bardzo wiele prawdy, jednakże według mnie są zdecydowanie za daleko posuniętym uogólnieniem.  Jeśli sprowadzilibyśmy miłość wyłącznie do decyzji, znaczyłoby to, że mogę doświadczyć szczęścia w związku z praktycznie każdą osobą. Ktoś mi się tylko trochę podoba, w miarę dobrze się dogadujemy, no to podejmujemy decyzje że jesteśmy razem i jeśli przy niej wytrwamy to będzie to miłość. Niestety tak to nie działa.

Bardzo dużą część życia spędzamy w pracy. Czy komuś sprawiałoby przyjemność i satysfakcję zajmowanie się przez całe lata zawodowo tematem, który by go zupełnie nie interesował albo interesował tylko trochę?  Co więcej nawet zajmowanie się rzeczami, którymi się pasjonujemy nie musi przynieść szczęścia np. z powodu kiepskiej atmosfery w zespole, czy męczącego grafiku. Lubię działalność społeczną, interesuje się sportem, polityką, sprawami światopoglądowymi, ciekawi mnie marketing. Być może zajęcie się jakąś kombinacją tych tematów sprawiłoby mi dużo radości. Na pewno jednak nie stałoby się tak od tego, że powiedziałbym sobie, że od teraz będę szczęśliwy w pracy. To musiałby być efekt wielu czynników. Dlaczego inaczej miałoby być w miłości? 

Decyzja jest kluczowym elementem miłości, bez niej nie może być o niej mowy! Zaczynając „chodzić ze sobą” powinniśmy świadomie dążyć do rozwoju naszej relacji a przed oczami mieć to, że kiedyś ten związek może doprowadzić nas do ślubu. „Parowanie się” dla zabawy, czy tylko po to by nie być samotnym świadczy o dużym egoizmie, który jest przeciwieństwem miłości. Zawierając ślub przyrzekamy sobie miłość, wierność, uczciwość małżeńską oraz to że nie opuścimy się do końca życia. To wielkie wyzwanie. W każdym małżeństwie z pewnością pojawiają się trudne momenty, małżonkowie z upływem lat stają się mniej atrakcyjni fizycznie, organizm przestaje produkować hormony odpowiedzialne za uczucie zakochania, dostrzegamy coraz więcej swoich wad. Zdarzają się nieszczęścia jak to, że ktoś zachoruje na ciężką chorobę czy ulegnie wypadkowi. Tylko decyzja człowieka o tym, że z całym bogactwem swych (zmiennych) uczuć, zainteresowań i potrzeb będzie nieodwołalnie kochał drugą osobę z jej zaletami i wadami, w dobrej i złej doli aż do śmierci i że na zawsze będzie odpowiedzialny za swoje zachowanie wobec niej może przynieść danemu małżeństwu szczęście i miłość. Co więcej każdego dnia na nowo trzeba decydować, że pozostaje się – w każdej sytuacji – wierny podjętej przez siebie decyzji. Decyzja nie może jednak być zawieszona w próżni, tylko musi wynikać z wielu czynników — zarówno zależnych od nas jak i niezależnych. Prawdziwa miłość i szczęście nie pojawią się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, gdyż tak sobie zdecydowaliśmy, jeśli za tym nie będą stać mądre przesłanki.

Słowo „decyzja” może być rozpatrywana też w innym aspekcie – sfery rozumowej. Możemy być w kimś szaleńczo zakochanym, ale ta osoba może prowadzić nas na złą drogę czy też krzywdzić. Miłość musi więc uwzględniać to by racje serca szły w parze z racjami rozumu.

Zależnym od nas elementem miłości jest też więź z drugą osobą. Od nas, od tego ile czasu będziemy poświęcać chłopakowi czy dziewczynie, na ile się zaangażujemy zależy jak silną więź uda się wypracować.

Miłość to jednak także elementy, które od nas nie zależą – uczucia, pociąg fizyczny i seksualny, pociąg „charakterologiczny”. Osoby głoszące, że „miłość to decyzja”, z reguły w drugim zdaniu dopowiadają, że „miłość to nie uczucie”. W końcu człowiek ma różne uczucia. Raz może mu bić dużo szybciej serce w towarzystwie ukochanej osoby i czuć się jak w niebie, by innym razem się na nią bardzo złościć czy być zazdrosnym. Mamy zmienne nastroje, zależne choćby od zmęczenia fizycznego i psychicznego i to musi mieć odzwierciedlenie w tym co czujemy. Mimo to uważam, że nie można umniejszać znaczenia uczuć. One bowiem wyraźnie wskazują na to, na ile nam zależy na danej osobie. Nawet jeśli się złościmy, może być to znakiem, że nasz chłopak czy dziewczyna jest dla nas szalenie ważny, bo przypadku osoby, która byłaby nam obojętna dana sprawa mogłaby nas w ogóle nie poruszyć. Nie można lekceważyć też tego kto na ile się nam podoba. Każdemu chłopakowi byłoby ciężko być w związku, jeśli napotykałby regularnie dziewczyny, które uważałby za ładniejsze od „swojej”, a i każda dziewczyna potrzebuje zapewnień, że jest najpiękniejsza na świecie.

Z pewnością można by wyróżnić także i inne składowe miłości. Warto przy tym zauważyć, że w trakcie rozwoju związku jedne elementy jak niektóre uczucia czy pociąg fizyczny stają się mniej ważne, a rośnie znaczenie choćby więzi.

Miłość powinna wyrażać się w długotrwałym poczuciu szczęścia i radości ze związku (nie mylić ze zmiennymi uczuciami, z przyjemnościami; człowiek może być szczęśliwy nawet gdy zmaga się z trudnościami czy cierpieniem), w największej trosce o drugą osobę i pragnieniu największego możliwego szczęścia dla niej, w pokoju serca i spokoju rozumu, w tym że my sami stajemy się lepsi i wzrastamy ku dobru.

Rozmawiając ze znajomymi, obserwując sytuację na rynku pracy widzę jak wiele osób podejmuje się zajęć, które nie sprawiają im ani odrobiny przyjemności, pracuje wyłącznie po to by zarobić na utrzymanie. Niestety wielu z nas podobnie podchodzi do kwestii miłości. Po to by nie być samotnym zadawalamy się pewną namiastką miłości. Ilu osobom w czasie ślubu, zamiast myśli: „jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie” przychodzi do głowy: „uff, nie będę samotny” albo „czy to na pewno to?”. O ile jednak pracę jeszcze można zmienić, to związek powinien być na całe życie.

Z drugiej zaś strony w dzisiejszym świecie coraz więcej małżeństw się rozwodzi i coraz mniej zawieranych jest ślubów. Wszędzie słyszymy, że w życiu powinniśmy kierować się tylko tym by zaznawać jak najwięcej przyjemności, a co za tym idzie, nie podejmować się jakiejkolwiek odpowiedzialności względem kogokolwiek i podążać wyłącznie za uczuciami. Przyjęcie takiej egoistycznej postawy, to nawet nie zadowolenie się namiastką miłości, co w ogóle z niej rezygnacja.

W ostatnim czasie miałem przyjemność uczestniczyć w ślubach dwóch pięknych par, których miłość aż promieniowała na inne osoby. Byłem świadkiem podjęcia najbardziej uroczystej, wzruszającej i zobowiązującej formy decyzji, zarazem jednak widziałem, że opiera się ona na mądrych przesłankach. Jestem więc pewien, że choć nie jest to łatwe, taka miłość — połączenie silnych uczuć, wzajemnego pociągu, mocnej więzi, rozumu z umocowaniem ich w decyzji – jest możliwa.


http://www.opoka.org.pl/biblioteka/Z/ZR/zk_milosc-d.html

1. POEMAT BOGA-CZŁOWIEKA – Maria Valtorta 1. KSIĘGA I PRZYGOTOWANIE. (Od 40. do 43.) 2. „Wiele dusz idzie do piekła” – ratujmy ludzi przed piekłem (wersja PDF w opisie). 3. Piekło to wieczny horror, to ciągłe cierpienie i rozpacz – FAKTY (całość w opisie) 4. Męka Pańska ma wielką moc, gdy jest rozważana. Jezus mówi… 5. Piekło – dlaczego ludzie do niego trafiają? 6. Nie wszyscy będą zbawieni (całość) 7. Dowody na istnienie Boga i życia po śmierci (BógIstnieje.pl)

1. POEMAT BOGA-CZŁOWIEKA – Maria Valtorta 1. KSIĘGA I   PRZYGOTOWANIE. Od 40. do 43.

40. OFIAROWANIE CHRZCICIELA W ŚWIĄTYNI
Napisane z 5 na 6 kwietnia 1944. A, 2687-2698
Z wygodnego wozu, do którego jest też przywiązany osiołek Maryi, wychodzi Zachariasz, Elżbieta i Maryja, która trzyma w ramionach małego Jana. Samuel ma baranka i koszyk z gołębiem. Stanęli przy zwykłej stajni. To zapewne miejsce postoju wszystkich pielgrzymujących do Świątyni, którzy tutaj zostawiają swoje zwierzęta. Maryja przywołuje właściciela [stajni] i pyta, czy nie przybył tu ktoś z Nazaretu, wczoraj lub tego ranka.
«Nikt, niewiasto» – odpowiada staruszek.
Maryja jest nieco zdziwiona, lecz nic nie mówi. Prosi Samuela o odwiązanie osła, potem dogania dwoje starych rodziców i tłumaczy spóźnienie Józefa:
«Coś musiało go zatrzymać, ale dziś z pewnością przybędzie.»
Bierze dziecko, które przedtem zostawiła Elżbiecie, i zdążają ku Świątyni. Straże pozdrawiają z szacunkiem Zachariasza. Witają go też i winszują mu kapłani. Dzisiaj Zachariasz – w szacie kapłana i radujący się swoim ojcostwem – wygląda bardzo pięknie. Ma wygląd patriarchy. Myślę, iż tak musiał wyglądać Abraham, gdy szedł złożyć Panu w ofierze Izaaka.
Jestem świadkiem obrzędu przedstawienia Panu nowego Izraelity i oczyszczenia jego matki. Ceremonia jest wspanialsza od tej, którą będzie miała Maryja. Kapłani urządzają dla kapłańskiego syna wielką uroczystość. Nadbiegają gromadnie i otaczają niewiasty i noworodka. Podchodzą też inni ludzie, zaciekawieni, i słyszę ich komentarze. Wszyscy udają się na wyznaczone miejsce. Maryja trzyma dziecko na rękach, ludzie sądzą więc, że jest matką. Ale pewna niewiasta mówi:
«To niemożliwe. Nie widzicie, że jest brzemienna? Niemowlę ma zaledwie kilka dni, a przecież Ona spodziewa się dziecka.»
«A jednak – mówi inna – tylko Ona może być matką. Tamta jest stara. To jakaś krewna. W tym wieku nie można już być matką.»
«Chodźmy za nimi, a zobaczymy, kto ma rację.»
I zdumienie wzrasta, gdy spostrzegają, że tą, która właśnie dopełnia obrzędu oczyszczenia, jest Elżbieta. To ona składa na ofiarę całopalną beczącego baranka i gołąbka – na ofiarę za grzechy.
«To ona jest matką, widziałaś?»
«Nie!»
«Tak!»
Ludzie szepczą jeszcze z niedowierzaniem. Tak hałasują, że władcze: “Pssst!” dochodzi z grupy kapłanów obecnych przy obrzędzie. Ludzie milkną na chwilę. Szmer jednak staje się silniejszy, gdy Elżbieta, promieniując świętą dumą, bierze dziecko i wkracza do Świątyni, żeby okazać je Panu.
«To jednak ona!»
«Zawsze matka dokonuje ofiarowania.»
«Czy to nie cud?»
«Kim będzie dziecko dane niewieście w tak późnym wieku?»
«Co to za znak?»
«Nie wiecie? – mówi ktoś, kto przybiegł zdyszany. – To syn kapłana Zachariasza z pokolenia Aarona: tego, który stracił głos podczas ofiary kadzielnej w Sanktuarium.»
«Dziwne rzeczy! Dziwne! A teraz znów mówi! Narodziny syna rozwiązały mu język!»
«Jakiż to duch przemówił do niego, zawiązując mu język, by nie mówił o sekretach Boga?»
«Tajemnica! Jaką prawdę poznał Zachariasz?»
«Czyżby jego syn był oczekiwanym przez Izraela Mesjaszem?»
«Urodził się co prawda w Judei, ale nie w Betlejem i nie z dziewicy. Nie może więc być Mesjaszem.»
«Kimże zatem będzie?»
Jednak odpowiedź na te pytania pozostaje Bożą tajemnicą i ludzie nie potrafią zaspokoić swojej ciekawości.
Uroczystość skończyła się. Teraz kapłani składają życzenia matce i maleństwu. Jedyną, której nie zauważa się, jest Maryja. Niektórzy nawet stronią od Niej z odrazą zauważając, w jakim jest stanie. Po skończeniu życzeń większość ludzi odchodzi. Maryja zaś chce zaraz wrócić do zajazdu, aby sprawdzić, czy przybył Józef. Nie ma go jednak. Maryja jest zawiedziona i zamyślona. Elżbieta martwi się o Nią:
«Możemy zostać aż do seksty, ale potem trzeba jechać, żeby dotrzeć do domu przed zmrokiem. [Jan] jest jeszcze za mały, by przebywać nocą poza domem.»
Maryja odpowiada spokojnie i ze smutkiem:
«Pozostanę na dziedzińcu Świątyni. Odnajdę Moje nauczycielki… Nie wiem… Coś zrobię.»
Zachariasz poddaje pomysł, który wszyscy uznają za dobry:
«Chodźmy do krewnych Zebedeusza. Z pewnością Józef tam będzie Cię szukał. A jeśli tam nie przyjdzie, to będzie Ci łatwiej znaleźć kogoś, kto będzie Ci towarzyszył do Galilei. W tym domu stale jest jakiś rybak znad Genezaret, który przybywa lub odchodzi.»
Odbierają osiołka Maryi i idą do krewnych Zebedeusza. To ci sami, którzy udzielili gościny Józefowi i Maryi przed czterema miesiącami. Godziny mijają szybko, a Józefa nie ma. Maryja koi troskę kołysząc dziecko, ale widać, że jest zamyślona. Jakby dla ukrycia Swego stanu nie zdjęła płaszcza – pomimo wielkiego upału, z powodu którego wszyscy się pocą.
Wreszcie ktoś kołacze do drzwi i wchodzi Józef. Twarz Maryi wypogadza się i rozjaśnia. Józef pozdrawia Ją, bo Ona pierwsza wstaje i wita go z szacunkiem.
«Błogosławieństwo Boga nad Tobą, Maryjo!» [– mówi Józef.]
«I nad tobą, Józefie. I chwała Bogu, żeś przybył! Zachariasz z Elżbietą mieli już odjechać, żeby dotrzeć do domu przed nocą.»
«Twój posłaniec przybył do Nazaretu, kiedy akurat pracowałem w Kanie. Dowiedziałem się o tym ubiegłego wieczoru i od razu wyruszyłem. Chociaż szedłem bez przystanku, spóźniłem się, bo mój osioł zgubił podkowę. Wybacz.»
«To ty wybacz, że tak długo zostałam poza Nazaretem! Ale widzisz, byli tacy szczęśliwi, że mają Mnie przy sobie. Chciałam im sprawić radość i zostałam aż do tej chwili.»
«Dobrze zrobiłaś, Niewiasto. A gdzie jest dziecko?»
Wchodzą do sąsiedniego pokoju, gdzie Elżbieta właśnie karmi małego Jana, przed udaniem się w drogę. Józef chwali przed rodzicami siłę dziecka, które Elżbieta przestaje karmić i pokazuje Józefowi. Odstawiony od piersi malec wykręca się i krzyczy, jakby go obdzierano ze skóry. Wszyscy śmieją się z tych protestów. Ze śmiechem przyłączają się do ich rozmowy również krewni Zebedeusza, którzy nadeszli ze świeżymi owocami, mlekiem, chlebem i z wielkim półmiskiem ryb.
Maryja mówi niewiele. Siedzi spokojnie i cicho w kącie, trzymając pod płaszczem ręce na kolanach. Nawet wtedy gdy pije mleko z miseczki i je kiść winogron z kawałkiem chleba, mówi mało i niewiele się porusza. Przygląda się Józefowi z niepokojem i badawczo. On także się Jej przygląda. Po pewnym czasie, pochylając się nad Jej ramieniem, pyta:
«Jesteś zmęczona lub chora? Jesteś taka blada i smutna.»
«Żal Mi rozstawać się z małym Janem. Pokochałam go. Nosiłam go na Moim sercu od pierwszej chwili narodzin…»
Józef nie zadaje więcej pytań. Nadszedł czas odejścia dla Zachariasza. Wóz zatrzymuje się pod drzwiami i wszyscy wychodzą. Dwie kuzynki obejmują się czule. Maryja wiele razy całuje maleństwo, zanim położy je na kolanach matki siedzącej już w wozie. Potem żegna Zachariasza i prosi go o błogosławieństwo. Gdy klęka przed kapłanem, płaszcz ześlizguje się z Jej ramion i w jaskrawym świetle letniego popołudnia ukazują się Jej zaokrąglone kształty. Nie wiem, czy Józef to zauważa w tej chwili, gdyż żegna się właśnie z Elżbietą. Wóz się już oddala.
Józef wraca do domu wraz z Maryją, która znowu zajmuje Swe miejsce w kącie, w półmroku.
«Jeśli Ci nocna podróż nie przeszkadza, proponuję wyruszyć o zmierzchu. W dzień jest wielki upał. Noc zaś jest chłodna i spokojna. Mówię to z powodu Ciebie, żebyś nie była narażona na palące słońce. Mnie nie przeszkadza wystawianie siebie na żar. Ale Ty…»
«Jak chcesz, Józefie. Ja też myślę, że lepiej będzie podróżować nocą» [– odpowiada Maryja.]
«Dom jest wysprzątany, ogród – także. Zobaczysz piękne kwiaty! Przyjeżdżasz w samą porę, by ujrzeć, jak wszystkie kwitną. Jabłoń, figowiec i winorośl są obsypane owocami jak nigdy. Granat musiałem podeprzeć, bo jest bardzo obciążony całkiem już dużymi owocami. Takich nie widziano jeszcze nigdy o tej porze roku. A oliwka… Będziesz miała w bród oliwy! Kwitła w cudowny sposób i żaden kwiat się nie zmarnował. Każdy dał już malutką oliwkę. Gdy dojrzeją, drzewo będzie pokryte ciemnymi perłami. W całym Nazarecie tylko u Ciebie jest tak piękny ogród. Nawet krewni są zdumieni. Alfeusz twierdzi, że to cud.»
«Uczyniony twoimi rękoma.»
«O, nie! Jestem zwykłym człowiekiem. Cóż mogłem zrobić? Trochę troski o drzewa i trochę wody dla kwiatów! Wiesz, doprowadziłem wodę ze źródła do środka ogrodu, do groty, i umieściłem tam zbiornik. Dzięki temu nie będziesz musiała wychodzić po wodę. Doprowadziłem ją ze źródła, które znajduje się za gajem oliwnym Macieja. Źródło jest czyste i obfite w wodę. Sprowadziłem ją do Ciebie małym strumyczkiem. Zbudowałem mały kanał, dobrze przykryty, i teraz, kiedy płynie w nim woda, śpiewa jak harfa. Martwiłem się widząc, jak chodzisz do studni w osadzie i wracasz obciążona pełnymi wody amforami.»
«Dziękuję, Józefie. Jesteś dobry!»
Małżonkowie milkną, jakby zmęczeni. Józef nawet drzemie. Maryja się modli. Nadchodzi wieczór. Gospodarze nalegają, żeby zjedli coś jeszcze przed podróżą. Józef je chleb i ryby. Maryja – tylko mleko i owoce.
Potem odjeżdżają. Wsiadają na osły. Na swoim Józef umieszcza kuferek Maryi – tak jak wtedy, gdy przybyli. Zanim Maryja wsiądzie na osiołka, Józef bada siodło, czy jest bezpieczne. Widzę, że Józef przypatruje się baczniej Maryi, kiedy siada Ona w siodle. Nie odzywa się jednak. Podróż rozpoczyna się, kiedy na niebie zaczynają migotać pierwsze gwiazdy. Spieszą się do bramy miejskiej, nim zostanie zamknięta. Gdy opuszczają Jerozolimę i wjeżdżają na drogę główną wiodącą do Galilei, gwiazdy błyszczą już na całym spokojnym niebie. Okolicę spowiła ogromna cisza. Słychać tylko śpiew jakiegoś słowika i uderzenia kopyt dwu osiołków o drogę, twardą z powodu letnich upałów.
41. «GDYBY JÓZEF BYŁ MNIEJ ŚWIĘTY,
BÓG NIE UDZIELIŁBY MU SWOJEGO ŚWIATŁA»
Dalszy ciąg tego samego dnia. A, 2698-2705
Mówi Maryja:
«Oto dzień poprzedzający Wielki Czwartek. Niektórym wyda się ta wizja nie na czasie. Jednak twój ból kochającej Mojego Jezusa Ukrzyżowanego jest w twoim sercu i pozostaje tam nawet wtedy, gdy oglądasz jakąś słodką wizję. On jest jak lekkie ciepło, wydobywające się z żaru, który jest i nie jest już ogniem. Ogień to płomień, a czym innym jest ciepło, które się z niego wydobyło. Żadna wizja przynosząca szczęście i pokój nie będzie miała mocy pozbawienia twego serca [ciepła] tego bólu. Ceń go bardziej od twego własnego życia. Jest on bowiem darem największym, jakiego Bóg może udzielić wierzącemu w Jego Syna. Moja wizja, chociaż spokojna, nie odbiega [w treści] od pamiątki tego [Wielkiego] Tygodnia.
Także Mój Józef przeżył swoją Mękę. Zrodziła się w Jerozolimie, kiedy ujrzał Mój stan. Męka ta trwała przez [tyle] dni, co dla Jezusa i dla Mnie. Nie była ona duchowo mniej bolesna. I jedynie dzięki świętości Sprawiedliwego, który był Moim małżonkiem, jej pełne godności i skrytości wyrażenie zostało powstrzymane do tego stopnia, że przeszła przez wieki mało zauważona.
O, nasza pierwsza Męka! Któż może wypowiedzieć jej głębię i pełną milczenia intensywność? Któż [może zrozumieć], jak cierpiałam, kiedy spostrzegłam, że Niebo jeszcze Mnie nie wysłuchało i nie wyjawiło Józefowi tajemnicy? Domyśliłam się, że on jej nie znał jeszcze, gdyż widziałam go pełnego zwykłego szacunku wobec Mnie. Gdyby zaś wiedział, że noszę w Sobie Słowo Boże, adorowałby to Słowo, zamknięte w Moim łonie, aktami uwielbienia należnymi Bogu. Józef by ich nie pominął, a Ja nie odmówiłabym ich przyjęcia, nie ze względu na Mnie, ale z powodu Tego, który był we Mnie i którego nosiłam jak Arka Przymierza nosiła tablice kamienne i naczynia z manną.
Kto może wyrazić Moją walkę przeciwko zniechęceniu, które chciało Mnie przytłoczyć, aby Mnie przekonać, że daremnie zaufałam Panu? O, wiem, że to była wściekłość szatana! Czułam zwątpienie tuż za Moimi plecami, wyciągające swe lodowate szpony, aby uwięzić Mi duszę i powstrzymać jej modlitwę! Zwątpienie, które jest tak niebezpieczne, śmiercionośne dla ducha! Śmiercionośne, gdyż jest pierwszym zwiastunem śmiertelnej choroby, noszącej imię “rozpacz”. Trzeba jej się przeciwstawiać z całą mocą, aby nie zgubić duszy i nie utracić Boga.
Któż potrafi wypowiedzieć w całej prawdzie boleść Józefa, jego myśli, zamęt [ogarniający] uczucia? Jak mała łódź, porwana przez wielką zawieruchę, znajdował się kłębowisku przeciwstawnych myśli, w wirze przemyśleń, z których jedno było bardziej palące i bardziej przytłaczające od drugiego. Z pozoru był mężczyzną zdradzonym przez swą żonę. Widział, jak traci równocześnie dobre imię i szacunek u ludzi. Już czuł, jak z jej powodu wytykają go palcem i jak wzbudza politowanie w okolicy. Wobec oczywistości tego, co się stało, dostrzegał w sobie zamierające uczucie i szacunek dla Mnie.
Jego świętość jaśnieje tu jeszcze bardziej niż Moja. I daję o tym świadectwo z uczuciem małżonki. Chcę bowiem, żebyście kochali Mojego Józefa, tego mądrego i roztropnego, cierpliwego i dobrego. Nie był on odłączony od tajemnicy Odkupienia. Przeciwnie, był z nią głęboko powiązany. Ofiarował bowiem ból i siebie samego ocalając wam Zbawiciela – za cenę swego poświęcenia i dzięki swojej świętości. Gdyby nie był tak święty, działałby po ludzku. Ogłosiłby Mnie cudzołożnicą, abym została ukamienowana i aby dziecko Mojego grzechu zginęło ze Mną. Gdyby był mniej święty, Bóg nie udzieliłby mu Swojej światłości za przewodnika w tak wielkiej próbie.
Józef jednak był święty. Jego czysty duch żył w Bogu. Miłość płonęła w nim mocno. Dzięki miłości ocalił wam Zbawiciela. Nie oskarżył Mnie przed starszyzną. Później, pozostawiając wszystko z uległą gotowością, uratował Jezusa, [uciekając] do Egiptu. Krótkie były co do ilości, lecz straszliwe ze względu na intensywność, trzy dni męki Józefa… i Mojej… tej Mojej pierwszej Męki. Rozumiałam bowiem jego cierpienie, a nie umiałam go w żaden sposób pocieszyć, z powodu posłuszeństwa poleceniu Boga, który Mi powiedział: “Zachowaj milczenie!”
Kiedy – po przybyciu do Nazaretu – zobaczyłam go, jak odchodzi po zdawkowym pożegnaniu, zgarbiony i jakby postarzały w przeciągu krótkiego czasu, i że nie przychodzi do Mnie wieczorem, jak miał w zwyczaju, powiadam wam, dzieci, że Moje serce zapłakało z powodu przeszywającego bólu. Zamknięta w domu, sama w domu – w którym wszystko przypominało Mi Zwiastowanie i Wcielenie, i gdzie wszystko mówiło Mi o Józefie, z którym byłam zaślubiona w nieskazitelnym dziewictwie – musiałam przeciwstawiać się zniechęceniu, podszeptom szatana i ufać, ufać, ufać. I modlić się, modlić się, modlić się. I przebaczać, przebaczać, przebaczać podejrzenie Józefa, jego uniesienie się słusznym oburzeniem.
Dzieci, trzeba ufać, modlić się i przebaczać, aby otrzymać [tę łaskę], że Bóg zadziała w naszej sprawie. I wy przeżywacie waszą mękę. Zasłużoną z powodu waszych grzechów. Ja was pouczam, jak ją pokonać i przemienić w radość. Ufajcie ponad miarę. Módlcie się nie tracąc ufności. Przebaczajcie, aby i wam przebaczono. Przebaczenie Boże będzie pokojem, którego pragniecie, o dzieci.
Nic więcej na razie wam nie powiem. Milczenie będzie trwało aż do czasu po tryumfie paschalnym. Jest [czas przypominający o] Męce. Współczujcie waszemu Odkupicielowi. Słuchajcie Jego płaczu i policzcie Jego łzy i rany. Każda łza spłynęła z waszego powodu, a [każda rana] ze względu na was była przecierpiana. Każda inna wizja niech zniknie przed tą, która przypomina wam Odkupienie dokonane dla was.»
42. MARYJA Z NAZARETU DOCHODZI DO POROZUMIENIA Z JÓZEFEM
(por. Mt 1,18-25)
Napisane 31 maja 1944. A, 2705-2712
Po pięćdziesięciu trzech dniach Mama znów się ukazuje w widzeniu, które mam umieścić w tej Księdze. Odżywa we mnie radość. Zobaczyć bowiem Maryję znaczy posiadać Radość.
Widzę ogródek w Nazarecie. Maryja przędzie w cieniu bardzo bujnie rozrośniętej jabłoni, obciążonej różowiejącymi owocami. Wyglądają jak rumiane i krągłe dziecięce policzki.
Jednak Maryja nie ma dziś rumieńców. Piękny kolor, jaki miały Jej policzki w Hebronie, znikł. Twarz ma bladą, jakby z kości słoniowej, tylko zarys ust odznacza się nikłym koralem. Pod spuszczonymi powiekami widzę dwa ciemne cienie, a brzegi powiek są spuchnięte, z pewnością od płaczu. Oczu nie widzę, bo głowę ma nieco pochyloną. Jest zajęta Swą pracą, a jeszcze bardziej Swoimi myślami, które muszą Ją dręczyć. Słyszę bowiem westchnienia kogoś, kto cierpi na duchu. Ubrana jest na biało, w biały len, bo na dworze jest bardzo ciepło, pomimo wczesnej pory, na co wskazuje nienaruszona świeżość kwiatów. Głowę ma odsłoniętą. Słońce, igrając z liśćmi jabłonki, poruszanymi lekkim wiatrem, prześwituje promykami światła [dotykając] brunatnej ziemi grządek. Na jasnej głowie Maryi znaczy świetliste kółka. Jej włosy połyskują od nich, zdając się czystym złotem.
Ani z domu, ani z sąsiedztwa nie dochodzi żaden dźwięk. Słychać tylko szum strumyczka, którego woda wpada do zbiornika w głębi ogrodu.
Maryja zrywa się na dźwięk mocnego kołatania do drzwi domu. Odkłada na bok kądziel i wrzeciono. Idzie otworzyć. Chociaż suknia jest obszerna i luźna, nie skrywa dokładnie okrągłości bioder. Staje naprzeciw Józefa. Bledną Jej nawet wargi. Jej twarz jest teraz tak blada, że wygląda jak hostia. Maryja patrzy na Józefa smutnym, pytającym spojrzeniem. Oczy Józefa wyrażają błaganie. Milcząc, przyglądają się sobie. Potem Maryja odzywa się:
«O tej porze, Józefie? Potrzebujesz czegoś? Co chcesz Mi powiedzieć? Wejdź.»
Józef wchodzi i zamyka drzwi. Jeszcze nie mówi.
«Powiedz, Józefie. Czego chcesz ode Mnie?» [– pyta Maryja.]
«Twojego przebaczenia.»
Józef pochyla się, jakby chciał uklęknąć. Jednak Maryja, zawsze tak powściągliwa w dotykaniu go, chwyta go zdecydowanie za ramiona, aby temu przeszkodzić. Mieni się na twarzy: raz jest zarumieniona, a raz blada, jak przedtem.
«Mojego przebaczenia? Nie mam ci niczego do wybaczenia, Józefie. Powinnam ci tylko raz jeszcze podziękować za wszystko, co zrobiłeś tu podczas Mojej nieobecności, i za twą miłość do Mnie.»
Józef patrzy na Nią i widzę dwie wielkie łzy formujące się w zapadniętych, głębokich oczach. Utrzymują się tam jak na brzegu jakiegoś naczynia, a potem spływają po policzkach i brodzie.
«Przebacz, Maryjo. Nie ufałem Ci. Teraz wiem. Nie jestem godny takiego skarbu. Brakowało mi miłości. Oskarżałem Cię w sercu. Oskarżałem niesprawiedliwie, bo nie zapytałem Cię o prawdę. Uchybiłem prawu Bożemu nie miłując Ciebie tak, jak siebie miłuję…»
«O, nie! Nie uchybiłeś!»
«Tak, Maryjo. Gdybym został oskarżony o podobne przestępstwo, broniłbym się. Ty… Nie dałem Ci możności obrony. Chciałem podjąć decyzję, nie pytając Cię o nic. Obraziłem Cię podejrzeniem. Samo podejrzenie jest już obrazą, Maryjo. Kto podejrzewa, nie zna [prawdy]. Nie dowiadywałem się tak, jak powinienem był to czynić. Przez wzgląd na cierpienie, jakie znosiłem… trzy dni męczarni… przebacz mi, Maryjo.»
«Nie mam ci nic do wybaczenia. I przepraszam cię za ból, który ci sprawiłam.»
«O, tak, jakież to było cierpienie! Co za cierpienie! Spójrz, tego ranka powiedziano mi, że mam posiwiałe skronie, a na twarzy zmarszczki. Więcej niż dziesięć lat przybyło mi przez te trzy dni. Ale dlaczego byłaś tak pokorna, żeby ukryć przede mną, Twoim małżonkiem, Swą chwałę? Pozwoliłaś, żebym Cię podejrzewał!»
Józef nie klęczy, lecz jest tak pochylony, jakby klęczał. Maryja kładzie mu rękę na głowie i uśmiecha się. Wydaje się rozgrzeszać. Mówi: «Gdyby Moja pokora nie była doskonała, nie zasłużyłabym na poczęcie Oczekiwanego. On przychodzi zmazać grzech pychy, który wywołał upadek człowieka. A poza tym… byłam posłuszna… Bóg zażądał ode Mnie tego posłuszeństwa. Wiele Mnie to kosztowało… z powodu ciebie, że zadaję ci cierpienie. Jednak musiałam być posłuszna. Jestem Służebnicą Boga, a słudzy przyjmują bez dyskusji otrzymywane rozkazy. Oni je wykonują, Józefie, nawet wtedy gdy wyciskają krwawe łzy.»
Mówiąc to, Maryja cicho płacze. Tak cicho, że pochylony Józef spostrzega to dopiero wtedy, gdy jedna łza spada na ziemię. Wtedy unosi głowę i – po raz pierwszy widzę, żeby to czynił – ujmuje drobne ręce Maryi w swoje silne i opalone dłonie. Całuje końce różowych, wystających z uścisku jego dłoni palców, które wyglądają jak pączki kwiatów brzoskwini.
«Teraz trzeba się zatroszczyć, bo…» – Józef nie kończy zdania, patrzy tylko na Maryję, która natychmiast siada, zarumieniona. Nie chce być wystawiona na to badawcze spojrzenie.
«Trzeba się będzie pospieszyć… Przeprowadzę się tutaj… dopełnimy obrzędu godów. W przyszłym tygodniu? Dobrze?»
«Wszystko, co czynisz jest dobre, Józefie. Jesteś głową rodziny, a Ja tylko twoją służebnicą.»
«Nie. Ja jestem Twoim sługą. Jestem szczęśliwym sługą mojego Pana, który wzrasta w Twym łonie. Błogosławiona jesteś między wszystkimi niewiastami Izraela. Dziś wieczorem zawiadomię krewnych. Potem… kiedy już tu zamieszkam, będziemy wszystko przygotowywać na przyjście… O, jakże przyjmę Boga w moim domu? Bóg w moich ramionach? Umrę z radości!… Nigdy nie będę mógł odważyć się Go dotknąć!…»
«Będziesz mógł… tak jak i Ja, z pomocą łaski Bożej.»
«Ty… to Ty. Ale ja jestem biednym człowiekiem, najbiedniejszym z synów Bożych!…»
«Jezus przychodzi do nas, biednych, aby ubogacić nas Swą Boskością. Przychodzi do nas obojga, bo jesteśmy najbiedniejsi i uznajemy to. Raduj się, Józefie. Ród Dawida ma oczekiwanego Króla. Nasz dom staje się przez to okazalszy od królewskiego pałacu Salomona. Tu bowiem będzie Niebo i będziemy dzielić z Bogiem tajemnicę pokoju, o której ludzie dowiedzą się dopiero później. Będzie wzrastał pośród nas, a nasze ramiona staną się kołyską dla dorastającego Odkupiciela, nasza troska zapewni Mu chleb… O! Józefie! Usłyszymy głos Boga, nazywający nas “ojcem i Matką”! O!…»
Maryja płacze z radości. Cóż to za szczęśliwy płacz! Józef klęczy teraz u Jej stóp i także płacze, z twarzą prawie ukrytą w luźnych fałdach szerokiej sukni Maryi, która opada na skromną, ceglaną posadzkę izdebki.
I na tym widzenie się kończy.
43. «POZOSTAWCIE PANU ZATROSZCZENIE SIĘ
O OGŁOSZENIE WAS JEGO SŁUGAMI».
W dalszym ciągu tego samego dnia. A, 2712-2716
Maryja mówi:
«Niech nikt nie tłumaczy w błędny sposób [przyczyny] Mojej bladości. Nie pochodziła ona od ludzkiego strachu, chociaż – po ludzku rzecz biorąc – mogłam oczekiwać ukamienowania. Jednak nie tego się bałam. Cierpiałam z powodu bólu Józefa. Nawet myśl, że może Mnie oskarżyć, nie przerażała Mnie sama w sobie. Dla Mnie przykre byłoby jedynie to, że on – obstając przy oskarżeniu – mógłby uchybić miłości. Z tego powodu cała krew uderzyła Mi do serca, kiedy ujrzałam Józefa. Mogła to być chwila, kiedy Sprawiedliwy znieważyłby Sprawiedliwość i uchybiłby miłości. Największy Mój ból wywoływało to, że mógłby uchybić [miłości] ktoś sprawiedliwy: ten, który nie uchybiał nigdy.
Gdybym nie była, jak powiedziałam Józefowi, pokorna w najwyższym stopniu, nie zasłużyłabym na noszenie w Sobie Tego, który – aby wymazać pychę z rodzaju ludzkiego –
uniżył Siebie. Bóg upokorzył się do tego stopnia, że stał się człowiekiem. Ukazałam ci scenę, o której nie mówi żadna z Ewangelii. Chcę bowiem ponownie zwrócić uwagę ludzi – zbytnio skierowaną gdzie indziej – ku warunkom podstawowym, [które trzeba spełnić,] aby podobać się Bogu i zapewnić sobie Jego stałe przychodzenie do swego serca.
[Potrzeba] wiary. Józef bezgranicznie uwierzył słowom niebieskiego posłańca. (por. Mt 1,2025)  Pragnął tylko wierzyć, gdyż było w nim przekonanie szczere, że Bóg jest dobry i że na niego – człowieka, który złożył nadzieję w Panu – nie dopuści On boleści przeżywania czyjejś zdrady, zawiedzenia się na kimś i wyszydzenia przez bliźniego.
Pragnął Mi wierzyć, będąc bowiem człowiekiem uczciwym, nie mógł bez bólu myśleć, że inni tacy nie są. On żył Prawem, a Prawo mówi: “Miłuj bliźniego swego jak siebie samego”. Jeśli ludzie kochają bardzo jeden drugiego, uważają się wzajemnie za doskonałych, nawet kiedy tak nie jest. Po co bowiem osłabiać miłość do bliźniego myśląc, że jest niedoskonały?
[Potrzebna jest] miłość bezwarunkowa. Miłość, która potrafi przebaczać, która pragnie przebaczać. Przebaczać z góry, usprawiedliwiając we własnym sercu uchybienia bliźniego. Przebaczać natychmiast, przyznając wszelkie okoliczności łagodzące winnemu.
[Potrzeba] pokory tak bezwzględnej, jak miłość. [Trzeba] umieć uznawać, że się uchybiło, choćby samą tylko myślą. Nie można mieć pychy, bardziej szkodliwej jeszcze niż grzech, który ją poprzedza. Pycha ta polega na tym, że nie chce się przyznać: “Zbłądziłem”. [A przecież] oprócz Boga wszyscy błądzą. Któż może powiedzieć: “Ja nigdy się nie mylę”?
Istnieje jeszcze trudniejsza pokora. To taka, która potrafi przemilczeć cuda [dokonywane] w nas przez Boga, kiedy nie jest konieczne – dla oddania Mu czci – rozgłaszanie ich. [Pokora ta skłania do milczenia], aby nie poniżać bliźniego, który nie otrzymał od Boga takich szczególnych darów. Bóg – jeśli chce, o tak, jeśli chce – Sam ujawnia Siebie w Swoim słudze! Elżbieta natychmiast “zobaczyła” Mnie, jaka byłam; małżonek Mój zaś poznał Mój stan [dopiero] wtedy, kiedy nadeszła godzina zrozumienia tego przez niego.
Pozostawcie Panu troskę ogłoszenia was Jego sługami. On dąży do tego z miłosnym pośpiechem. Każde stworzenie, które Bóg wynosi do szczególnej misji, jest nową formą blasku dodaną do Jego nieskończonej chwały. Świadczy to również o tym, jaki miał być człowiek według zamiaru Bożego. [Został on pomyślany przez Niego] jako niższa doskonałość, która ma odbijać w sobie obraz swego Stwórcy. Pozostańcie w cieniu i milczcie, o wybrańcy Łaski. Dzięki temu będziecie umieli usłyszeć jedyne słowo “życia”. Przez to zasłużycie też na posiadanie – nad wami i w was – Słońca, które świeci wiecznie.
O, Światłości najbardziej Błogosławiona – która jesteś Bogiem, która jesteś radością Twoich sług – zajaśniej nad Twoimi sługami. Niech się nią rozradują w swej pokorze. Niech uwielbiają Ciebie, Ciebie samego. Ty bowiem rozpraszasz pysznych, a podnosisz ku wspaniałościom Twego Królestwa pokornych, którzy Cię miłują.»

 

2. „Wiele dusz idzie do piekła” – ratujmy ludzi przed piekłem (wersja PDF w opisie) 



 3. Piekło to wieczny horror, to ciągłe cierpienie i rozpacz – FAKTY (całość w opisie) 



 

 4. Męka Pańska ma wielką moc, gdy jest rozważana. Jezus mówi…



 5. Piekło – dlaczego ludzie do niego trafiają?



6. Nie wszyscy będą zbawieni (całość)



7. Dowody na istnienie Boga i życia po śmierci (BógIstnieje.pl)